Nie ma zgody na skrócenie wakacji, choć słychać głosy za

Nie ma zgody na skrócenie wakacji, choć słychać głosy za
Dodatkowe zajęcia w czasie wakacji nie powinny odbywać się w szkole. Jeszcze nie tym razem (fot. Shuttersotck).
Wakacje nie będą skrócone – to chyba jedyny wniosek, jaki można dzisiaj wysnuć z tego, co się dzieje w polskiej szkole. Atmosfera, jaka zapanowała w związku z powrotem uczniów starszych niż klasy I-III szkoły podstawowej do nauki hybrydowej, nie wskazuje, aby ktokolwiek mógł myśleć o wydłużeniu roku szkolnego. Ministerstwo Edukacji i Nauki takiej opcji nie rozważa, o czym świadczą konsekwentnie realizowane kolejne punkty organizacji roku szkolnego. A jednak istnieją rodzice, którzy twierdzą, że uczniom należy się solidna nauka stacjonarna...
  • Mimo niedostatków wynikających z nauki zdalnej przedłużenie roku szkolnego nie jest rozważane ani powszechnie oczekiwane.
  • Wakacje w pełnym wymiarze są dzieciom potrzebne do odbudowania kondycji psychicznej i fizycznej – wiedza nie jest tu najważniejsza.
  • Samorządy powinny pomyśleć, jak zorganizować integrację środowisk szkolnych w czasie wakacji.

Jeszcze nie tak dawno media pełne były wypowiedzi ekspertów oświatowych, nauczycieli, rodziców i czasami również uczniów, że jak tylko skończą się obostrzenia pandemiczne, trzeba będzie czym prędzej nadrabiać zaległości wynikające z nauki zdalnej.

Liczne były też głosy rodziców sugerujące wydłużenie roku szkolnego. Dziś opinie w tej sprawie są zaskakująco inne i spójne. Bo - z jednej strony - wszyscy podkreślają, że nauka zdalna nie jest tak skuteczna, jak tradycyjna, prowadzona stacjonarnie w szkole, z drugiej - zewsząd słyszymy, że dzieci i młodzież, która właśnie rozpoczyna naukę hybrydową, a więc wraca częściowo do nauki stacjonarnej, nie może być tą nauką przeciążana.

Teraz liczy się przede wszystkim zdrowie fizyczne i psychiczne. Dzieci muszą odbudować relacje rówieśnicze, uczniowskie, szkolne, a gorączkowo nie nadrabiać braki w wiedzy. Nawet minister Przemysław Czarnek apelował do nauczycieli: żadnych klasówek, sprawdzianów, żadnego odpytywania. A zatem jak tu mówić o „dogrywce” roku szkolnego?  

Czytaj też: Nauczanie hybrydowe. Szkoły dzielą uczniów na pół, ale nie zawsze tak samo

Przedłużać czy nie przedłużać

Ten prosty dylemat najlepiej zobrazuje wypowiedź Krzysztofa Iwaniuka, wójta gminy Terespol i przewodniczącego Związku Gmin Wiejskich RP.

– Zorganizowanie zajęć nie byłoby wielkim problemem finansowym, bo przecież nauczyciele są opłacani przez cały rok, a poza tym mają być dodatkowe pieniądze na wyrównywanie wiedzy uczniów. Uważam też, że - dla dobra dzieci - należałoby to zrobić, bo uczniowie po nauczaniu zdalnym mają duże zaległości i odzwyczaiły się od szkoły. Ale kiedy pytam znajomych, czy ich dzieci się cieszą, że idą do szkoły, to okazuje się, że jest wręcz przeciwnie – one cieszą się, że będą miały wakacje! -  tak odpowiedział na pytanie o możliwości przedłużenia roku szkolnego w celu uzupełnienia braków w wiedzy uczniów.

Z kolei nauczyciele z gminy - indagowani, czy wobec trudnej sytuacji uczniów chcieliby z nimi w wakacje pracować - stwierdzili, że lepiej zrobić to dopiero po wakacjach, bo teraz dzieci są w strasznym stanie i efektywność takiego nauczania nie byłaby najlepsza.

Odbudować psychikę i relacje

Takie głosy zdecydowanie przeważają – i to nie tylko, gdy wsłuchać się w wypowiedzi środowisk nauczycielskich, ale i przedstawicieli rodziców. Podejmując próbę odpowiedzi na wspomniane pytanie, niektórzy wręcz pytali mnie, kto ma takie propozycje...  

- Nie wolno tego robić. Trzeba puścić dzieci na wakacje i zrobić wszystko, żeby pandemia się nie przedłużyła. Należy zachować ewentualne obniżenie wymagań - tak, jak było w tym roku - i będzie dobrze. Nadrabianie zaległości nie wydaje mi się dobrym pomysłem, bo obecnie nie wiedza jest najważniejsza, ale to, żeby się dzieci pozbierały psychicznie. Odbudowały relacje rówieśnicze – mówi Anna Sobala-Zborniak, dyrektor II LO (SLO) w Warszawie.

Jej zdaniem wszyscy w szkole - zarówno nauczyciele, jak i uczniowie - są tak zmęczeni pandemią, nauczaniem zdalnym i w ogóle obecną sytuacją, że przedłużenie roku szkolnego spowoduje tylko ogromną frustrację i nie będzie żadnego nadrabiania wiedzy, tylko jakaś wzajemna katorga. A tego trzeba uniknąć.

Beata Rosiak, dyrektor SP w Nowej Górze, też nie widzi takiej konieczności.

- Przede wszystkim dlatego, że dzieci są tym rokiem zmęczone i nie przyniosłoby to pozytywnych rezultatów. Poza tym u mnie nauczyciele są jak najbardziej na bieżąco z podstawą programową i tych zaległości nie ma, więc nie widzimy konieczności, żeby ten rok szkolny przedłużać – wyjaśnia.

Potrzeby uzupełniania wiedzy wymaganej podstawą programową w czasie wakacji nie widzi także Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

- Mam swoje zdanie na temat nauczania zdalnego, ale mimo wszystko uważam, że w trakcie tego nauczania program został zrealizowany, więc byłbym przeciwnikiem tego rozwiązania – mówi.

Podkreśla, że gdybyśmy po tym trudnym okresie nauczania zdalnego i ograniczeń wynikających z pandemii mieli te dzieci wysłać do szkoły zamiast dać im wakacje i możliwość spotykania się, to przyniosłoby to dużo większe skutki negatywne niż pozytywne.

Przedłużaniu roku szkolnego o kolejne tygodnie po to, by nadrobić zaległości, przeciwny jest także Marcin Korczyc, prezes Fundacji Ja,Nauczyciel.

- Powrót do klasycznego rytmu roku szkolnego, w celu „nadganiania” jakichś zaległości, byłby nieporozumieniem. A gdyby to miało służyć temu, że robimy regularne „półkolonie” i tworzymy młodym ludziom przestrzeń do wspólnej zabawy, odnawiania relacji, ganiania się po lesie - jestem całkowicie za – mówi.

Podkreśla, że systemowo warto takie zajęcia wprowadzić. Pytanie tylko, kto za to zapłaci, bo nauczyciele mają wtedy urlopy...

Wojciech Starzyński, prezes Fundacji Rodzice Szkole, też uważa, że przedłużenie roku szkolnego nie byłoby dobrym pomysłem.

- To burzy cały porządek pracy szkoły, nauczycieli i większości rodziców, choć być może niektórzy chcieliby przeznaczyć na naukę cały kalendarz wypoczynkowy, w tym również wiele innych wydarzeń. Poza tym są pewne zasady wynikające z Karty nauczyciela, gwarantujące nauczycielom takie, a nie inne urlopy – komentuje.  

Jego zdaniem, na ewentualnym nadrabianiu zaległości w nauce należy się skupić od września przyszłego roku szkolnego. Natomiast przedłużanie roku szkolnego o tydzień, dwa lub nawet trzy nie miałoby większego sensu.

Całkiem inne spojrzenie

Mimo to – jak już wspomniałem – istnieją głosy przeciwne, wypowiadane z pełną świadomością tego, że zostaną odrzucone, że rok szkolny powinien być przedłużony przynajmniej o kilka tygodni.

- Jeżeli uczniowie wrócą do nauki stacjonarnej, to mogliby mieć skrócone wakacje i nadrobić te ogromne zaległości, jakie mają po tylu miesiącach nauki zdalnej, a właściwie udawania, że pracują. Zdaję sobie sprawę, że część rodziców od razu podniesie krzyk, że mają zaplanowane wakacje, różne wyjazdy, ale tak naprawdę dzieci siedziały w domu prawie cały rok i już się nawypoczywały, a  więc teraz mogłyby mieć skrócone wakacje do miesiąca – mówi mama 16-letniego ucznia technikum i 18-letniej licealistki.

Dodaje, że widziałaby takie rozwiązanie, ale tylko pod warunkiem, że byłaby to nauka w szkole, w trybie stacjonarnym, bo nauczanie zdalne się nie sprawdza.

- Trudno mi powiedzieć, czym to jest spowodowane, ale młodzież bardzo nieobowiązkowo podchodzi do nauki zdalnej - i tak naprawdę niewiele z niej wynosi – wyjaśnia.

Na razie klimatu do takich zmian nie ma. Jakoś tak się złożyło, że traktujemy rok szkolny, a zwłaszcza wakacje jako tradycje narodową. Rok szkolny skończy się zgodnie z planem – 25 czerwca.

Poza tym faktycznie obecnie istniejące przepisy mówią wyraźnie, że w tzw. szkołach feryjnych urlopy nauczycielom są udzielane wyłącznie w okresie przerw w nauce. I takie wydłużenie roku szkolnego z marszu praktycznie nie jest możliwe.

Warto jednak rozważyć organizację zajęć integrujących dzieci i młodzież, a nawet nauczycieli i rodziców w ich naturalnym środowisku szkolnym. Bo oni się tak naprawdę nie znają. To pilne zadanie głównie dla władz samorządowych. 

TAGI
KOMENTARZE12

  • Xxx 2021-05-18 15:35:34
    Do Bbb: pytanie czy w kuratorium i dyrekcja też tak uważa. Ha ha ha
  • Bbb 2021-05-18 14:41:59
    W d... mam co ten oszołom wymyśli. I tak nie ma wpływu na to, co uczniom powiem na lekcjach. Dodam jeszcze, że uczę historii i wos. Hi, hi
  • Hahaha 2021-05-18 12:20:30
    Do Xxx: ty wiesz o nich naprawdę wszystko.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!