Oświatowa Solidarność powołała sztab protestacyjny. "Rząd oszukuje nauczycieli"

Rada Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność, poinformowała o powołaniu sztabu protestacyjnego. Związkowcy zarzucają rządowi m.in, że nie zrealizował jednego z punktów porozumienia z kwietnia 2019 r. Chodziło w nim o stworzenie systemu wynagradzania nauczycieli, powiązanego ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Nauczyciele obawiają się także powrotu tzw. godzin karcianych.
  • Rząd nie wypełnia postanowień porozumienia z kwietnia 2019 r. - twierdzi oświatowa "Solidarność".
  • Związek poinformował o powołaniu sztabu protestacyjnego.
  • Nauczyciele chcą nowego systemu wynagradzania (bez zwiększania liczby godzin pracy). Obawiają się także tego, że do szkół wrócą tzw. godziny karciane.

- Z oburzeniem przyjmujemy fakt niezrealizowania porozumienia zawartego pomiędzy NSZZ "Solidarność”, a rządem w dniu 7 kwietnia 2019 r., a w szczególności braku powiązania wynagrodzenia nauczycieli z przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej. Rząd w ten sposób podważa swoją wiarygodność oraz społeczne zaufanie co do celowości prowadzenia negocjacji - czytamy w komunikacie związkowców.

Pismo jest także reakcją na propozycję Ministerstwa Edukacji i Nauki z drugiej połowy września 2021 r. Propozycja ta zakładała podwyżki dla nauczycieli, ale przy jednoczesnym zwiększeniu godzin pracy. Związkowcy zdecydowanie propozycję odrzucili.

- Pomimo galopującej inflacji nauczyciele po styczniu 2020 r. nie otrzymali waloryzacji płacy, a kuriozalna propozycja rządu podnosi płacę o zwiększony czas pracy nauczyciela i zwielokrotnienie tzw. godzin karcianych. Rząd oszukuje społeczeństwo informując o kilkudziesięcioprocentowym podwyższeniu wynagrodzeń dla nauczycieli. Nie zgadzamy się na przedstawianie tylko niektórych aspektów czasu pracy nauczyciela, pomijanie warunków pracy, a szczególnie faktu najgorszego wynagradzania polskich nauczycieli w Europie - pisze nauczycielska "Solidarność".

Odrzucone propozycje zmian

Związkowcy negatywnie zareagowali także na propozycję uproszczenia awansu zawodowego nauczyciela. Z jednej strony, co prawda, likwiduje stopień awansu nauczyciela kontraktowego kosztem czteroletniego stopnia stażysty. Z drugiej jednak strony wprowadza dwa dodatkowe stopnie specjalizacji bez określenia gratyfikacji finansowej. 

Czytaj także: "Dziwaczne" propozycje dla nauczycieli. "Nie podoba nam się to rozwiązanie"

Związkowcy wyrazili także oburzeniem propozycją resortu edukacji, o wymogu dodatkowej pracy na terenie szkoły przez osiem godzin tygodniowo dla nauczyciela zatrudnionego na pełnym etacie. Taki pomysł pojawił się w ramach projektu zmiany statusu nauczyciela. Zdaniem związkowców, jest to faktyczny powrót do tzw. godzin karcianych, które zostały zlikwidowane kilka lat temu.

 

 - Wiele lat walczyliśmy z dwiema godzinami karcianymi, które były przyczyną konfliktów i wprowadziły chaos w pracy placówek oświatowych. Były one krytykowane i ostatecznie zlikwidowane przez obecnie rządzących. Teraz proponuje się osiem godzin karcianych tygodniowo pod hasłem dostępności nauczyciela i zwalczania biurokracji. Praktyka pokazała, że jest to dodatkowe zmuszenie nauczyciela do pracy bez wynagrodzenia bez określenia czasu i warunków pobytu w placówce. Proponuje się tylko konieczność rozliczenia tego pobytu w szkole na piśmie - pisze oświatowa "Solidarność".

Nie wyklucza się żadnej formy protestu

Jeszcze przed założeniem sztabu protestacyjnego, związkowcy z "Solidarności" zapowiadali, że może dojść do poważnego strajku. W jakiej formie? Decyzja w tej sprawie jeszcze nie zapadła.

- Na poniedziałkowym (4 października) spotkaniu tych pomysłów było wiele. Dlatego postanowiliśmy, że je jeszcze przemyślimy dopiero wtedy spróbujemy jakoś zaplanować nasze działania. Bo minister Przemysław Czarnek całkowicie nas zaskoczył, zmienił nagle retorykę i nie wiemy, co się stało. Spotykaliśmy się, rozmawialiśmy na różne tematy – na naszej Radzie mówił co innego, robił nam nadzieje, a teraz nie chce z nami rozmawiać. Dlatego dzisiaj Krajowa Komisja przyjęła stanowisko, w którym wezwała rząd do wypełnienia porozumienia z nauczycielami – powiedział Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Podkreśla, że związek nie wyklucza żadnej formy protestu, bo ludzie są bardzo wzburzeni.

- Mamy deklaracje Regionów, że będą nam pomagać, więc zobaczymy. Obecnie hasło jest takie: „najpierw porozumienie” – mówi Ryszard Proksa. - I zobaczymy, jak podejdzie do tego rząd. Jeśli będzie się chciał dogadać, to jesteśmy gotowi na naprawdę kompleksową rozmowę o zmianach. Nie zgodzimy się natomiast na te ostatnie propozycje - one zostaną odrzucone w całości.   

TAGI
KOMENTARZE81

  • Artur 2021-10-31 19:05:21
    Do Maria: Jaki masz kierunek ukończony i do tego ile podyplomowe?
  • Maria 2021-10-17 11:58:35
    Do normalny. Szukam pracy w oswiacie od wielu lat. Nie ja jedna, znam co najmniej kilka takich osób. Nie mam znajomosci wiec nie mam szans na prace. U nas tez są zatrudniane osoby bez kwalifikacji bo podobno nie ma kto uczyc. A moje cv lezy skladane u ponawiane co eoku. Bo jak powiedziała mi pewna p...ani dyrektor , do pracy przyjmuyje tych których wskaze jej pan.......xy  rozwiń
  • Dalszy ciąg w necie 2021-10-15 14:30:08
    Paweł Lęcki PILNE! Nie upłynął nawet dzień od momentu, gdy Przemysław Czarnek ogłosił, że matematyka pokazuje, że edukacja w Polsce jest na dużo wyższym poziomie niż w Finlandii nawet czy w Szwajcarii, czy w Holandii, gdy władze tych krajów wysyłały swoich przedstawicieli, żeby ci zapoznali się... z potęgą polskiej edukacji. Są już pierwsze nieoficjalne doniesienia. Zagraniczni eksperci są zachwyceni stanem polskiej oświaty. Nie mogą wyjść z podziwu nad niezwykle rozbudowanym rynkiem korepetycji, który wskazuje na wspaniałą przedsiębiorczość Polaków. To napędza gospodarkę i służy budowaniu relacji społecznych, podkreślił Swen z Norwegii. Zachwyt wzbudziły również wyjątkowo liczne klasy. Pozwala to nie przejmować się przereklamowaną indywidualizacją, a za to stawiać na umiejętności związane z przyszłą zbiorową pracą w fabrykach. Eksperci nie mogli wyjść z podziwu, że w połowie polskich szkół nie ma psychologów, ale za to we wszystkich są dwie godziny religii. Dzięki temu nie odwraca się uwagi od potrzeb duchowych jakimiś głupotami o emocjach. Za wyjątkowo trafne uznali metody nauczania oparte głównie na sprawdzianach, a potężne podstawy programowe wzbudziły w ekspertach wręcz ekstazę. Bardzo docenili również to, że w polskiej szkole informatyka nie jest ważnym przedmiotem, a czasem wręcz nie istnieje, gdyż dzięki temu dzieci nie uzależniają się od internetu. Nie mogli uwierzyć, że w Polsce najważniejsze są egzaminy oraz rankingi szkół, a od pewnego momentu uczniowie r  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!