Pandemia bezprecedensowym wyzwaniem. System edukacji w Polsce do zmiany

Pandemia bezprecedensowym wyzwaniem. System edukacji w Polsce do zmiany
Kształcenie zdalne, ze względu na fizyczną izolację od innych osób oraz ograniczenia przestrzenne, jest znacznie mniej dynamiczne od stacjonarnego (fot. Shutterstock)
„Odchudzenie” programu nauczania do niezbędnych treści, podniesienie wymagań w dziedzinie kompetencji cyfrowych w kształceniu nauczycieli, modyfikacja systemu awansu zawodowego i wynagradzania, przyrost dostępności wsparcia psychologicznego (zarówno dla nauczycieli, jak i dla uczniów) - to tylko niektóre działania zalecane w przygotowanym z inicjatywy Fundacji Przyjazny Kraj raporcie, które należy zrealizować, aby poprawić stan i działanie systemu edukacji w Polsce.
  • Diagnoza kryzysowej sytuacji w systemie edukacji oraz rekomendacje sformułowano w raporcie „Usługi publiczne w kryzysie: edukacja do zmiany”, przygotowanym na zlecenie Fundacji Przyjazny Kraj przez centrum analityczne Polityka Insight.
  • Znacznie zwiększone w dobie epidemii obciążenie pracą - zarówno dydaktyczną, jak i sprawozdawczą - powoduje dalszy spadek morale nauczycieli i grozi erozją zasobu kadrowego szkół.
  • Z kolei bez zmian programowych zdalna nauka okazuje się mniej efektywna dla uczniów; pogłębiają się luka edukacyjna i nierówności edukacyjne.

Raport analizuje dwanaście miesięcy epidemii w Polsce, podejmowane w tym czasie działania władz publicznych i innych uczestników systemu edukacji i wyzwania, które ujawniły się w czasie pandemii, a także ich systemowe przyczyny.

"W wyniku pandemii COVID-19 dzieci i młodzież w Polsce już rok spędziły na przeważnie zdalnej nauce. Pomimo starań, zdalna edukacja pod wieloma względami jest rozwiązaniem mniej efektywnym niż nauka w trybie stacjonarnym. Rodziny, zwłaszcza młodszych uczniów, przejęły część obowiązków wychowawczych, opiekuńczych i edukacyjnych, które dotąd pełniła szkoła. W efekcie pogłębiają się nierówności edukacyjne. Ograniczone kontakty z rówieśnikami, izolacja w domu i długie godziny przed komputerem narażają młodych na problemy zdrowotne, zwłaszcza zagrożenia dla zdrowia psychicznego i większe natężenie cyberprzemocy" - piszą autorki raportu, Hanna Cichy i Monika Helak z Polityki Insight.

Czytaj też: Uczniowie z psychologicznym wsparciem, ale nadal w trybie zdalnej nauki

Dlatego kompetencje cyfrowe nauczycieli kuleją

Jak podkreślaj twórczynie raportu, zakres cyfrowych umiejętności nauczycieli - czy to dotyczących zdobywania i przekazywania wiedzy, czy komunikacji z uczniami i rodzicami - był zróżnicowany.

Wprawdzie upowszechnianie tzw. dzienników elektronicznych (przed epidemią korzystało z nich 72 proc. szkół) wymusiło nie tylko opanowanie nowych narzędzi, lecz także wprowadziło nowy standard komunikacji między szkołą a rodzicami, ale taka cyfryzacja była fragmentaryczna. Nauczyciele bez kompetencji cyfrowych długo nie byli zachęcani, by je sobie przyswoić i zastosować w praktyce pedagogicznej.

Przed epidemią nauczyciele mieli dostęp do szkoleń z wykorzystania nowych technologii w nauczaniu, ale wymagania były tu postawione na bardzo niskim poziomie, a dostępna oferta szkoleniowa nie obejmowała takich wyzwań, jak całkowicie zdalne nauczanie. W efekcie "zasób kompetencji cyfrowych" w początkowym okresie nauki zdalnej był niedopasowany do potrzeb - i silnie zróżnicowany.

"Prowadzenie całkowicie zdalnego kształcenia było przed epidemią konceptem na tyle abstrakcyjnym, że dostępna oferta kursów czy szkoleń przygotowujących do takiego zadania nie była duża ani dostatecznie spopularyzowana. Z początkiem epidemii zaczęła się rozwijać baza szkoleń, webinariów i dostępnych online wykładów dla nauczycieli obejmujących różne aspekty zdalnej edukacji, oferowanych zarówno przez publicznych (Ministerstwo Edukacji), jak i prywatnych interesariuszy (korporacje technologiczne)" - czytamy w raporcie.

fot.Shutterstock
fot.Shutterstock

Lekcje krótsze, program ten sam

Obecne rozporządzenia ministerialne dają dyrektorom szkół możliwość skrócenia lekcji z 45 do 30 minut, co byłoby zasadne - ze względu na higienę pracy przed komputerem oraz poczucie wyczerpania, które deklarują uczniowie i nauczyciele.

"W praktyce jednak z tej możliwości korzysta się stosunkowo rzadko - z ankiety przeprowadzonej przez Związek Nauczycielstwa Polskiego wynika, że 43 proc. badanych pracuje w szkołach, gdzie w ogóle nie wzięto takiego rozwiązania pod uwagę. Jednocześnie skrócenie lekcji jest trudne, biorąc pod uwagę, że wciąż obowiązuje podstawa programowa skrojona pod tradycyjne, stacjonarne nauczanie" - zauważają Hanna Cichy i Monika Helak.

Tymczasem kształcenie zdalne, ze względu na fizyczną izolację od innych osób oraz ograniczenia przestrzenne, jest znacznie mniej dynamiczne od stacjonarnego. Długie przebywanie przed ekranem komputera skutkuje deficytami uwagi i obniża efektywność kształcenia.

Czytaj też: Krótsze lekcje - więcej pracy w domu. A może odchudzić programy?

"Eksperci stale postulują znaczącą redukcję obowiązkowego materiału. Ma to z jednej strony zapewnić nauczycielom większą elastyczność w doborze treści i zwiększyć przestrzeń na dodatkowe tematy, a z drugiej – pozwolić uczniom odetchnąć od zadań domowych i korepetycji. Najbardziej znaczącym rezultatem byłaby możliwość wdrożenia innowacyjnych narzędzi edukacyjnych: warsztatów, eksperymentów, aktywności artystycznych. Można to opisać jako przejście od egzekwowania wiedzy typu fast thinking (sprawne kojarzenie faktów z pamięci, podstawianie pod gotowe wzory) do slow thinking (refleksji, eksperymentowania, zadawania pytań)" - czytamy dalej w opracowaniu.

Brak zachęt dla nauczycieli

Jak wynika z raportu, w polskiej szkole występuje problem niedoboru kadr, choć jego zasięg jest zróżnicowany geograficznie. W różnym stopniu odczuwają go też różne rodzaje szkół. Główną przyczyną pozostają niewystarczające zachęty, by wejść do zawodu; powodują one, że nauczyciele są szybko starzejącą się grupą zawodową...


Źródło: OECD. Opracowanie Fundacja Przyjazny Kraj
Źródło: OECD. Opracowanie Fundacja Przyjazny Kraj

W praktyce sytuacja kadrowa w szkołach jest trudna od lat i systematycznie się pogarsza: dyrektorzy szkół, zwłaszcza w miastach, mają problemy z zapełnieniem wakatów. Jedną z przyczyn są relatywnie niskie wynagrodzenia, które wzmacniają "negatywną selekcję" do zawodu. Dotyczy to zwłaszcza osób o wykształceniu, które umożliwia im podjęcie znacznie lepszej pracy w innych profesjach - szczególnie matematyków, fizyków, informatyków, nauczycieli języków obcych, a także nauczycieli zawodu w przypadku szkół branżowych.

Pandemia jeszcze bardziej unaoczniła problemy i dołożyła nauczycielom obowiązków...

"W okresie edukacji zdalnej nauczyciele sygnalizowali problem zwiększonego wymiaru czasu pracy, nie tylko ze względu na ewentualne dodatkowe obowiązki sprawozdawcze, ale również przez konieczność dostosowania scenariuszy lekcji czy przygotowania nowych materiałów edukacyjnych, adekwatnych do zdalnych możliwości kształcenia. Według ankiet ZNP, w okresie pracy zdalnej 85 proc. nauczycieli pracowało więcej niż 40 godzin w tygodniu. Na większą czasochłonność zdalnego nauczania zwracało też uwagę prawie 60 proc. badanych przez Fundację Centrum Cyfrowe" - przypomina raport.

Jak czytamy, znacznie zwiększone w okresie epidemii obciążenie pracą, zarówno dydaktyczną, jak i sprawozdawczą, powoduje dalszy spadek morale nauczycieli i grozi erozją zasobu kadrowego szkół. Co tu robić? 

"Jedynym sposobem na zapobieganie negatywnej selekcji do zawodu nauczyciela jest trwałe podniesienie poziomu wynagrodzeń (np. poprzez jego sztywne powiązanie z płacą minimalną lub przeciętnym wynagrodzeniem w gospodarce narodowej) oraz poprawa warunków pracy, w tym zmniejszenie obciążeń biurokratycznych. Można to osiągnąć dzięki lepszemu wykorzystaniu danych z Systemu Informacji Oświatowej, rezygnacji z części szczegółowej sprawozdawczości, a także zwiększeniu zatrudnienia pracowników administracyjnych lub asystentów nauczycieli, którzy przejmą część tych obowiązków" - takie środki zaradcze postulują analityczki Polityki Insight.

Niedoszacowane finanse oświatowe

Jak przypominają autorki raportu, mimo że edukacja należy do zadań samorządów, wiele uprawnień pozostaje na poziomie centralnym. A głównym źródłem finansowania zadań oświatowych jest oświatowa część subwencji ogólnej. Jej wysokość corocznie ustala się w ustawie budżetowej.

W praktyce samorządy wydają na szkoły znacznie więcej, niż otrzymują z budżetu, a pokrycie wydatków oświatowych z subwencji oświatowej stale maleje.

W 2010 r. w gminach i miastach na prawach powiatu udział subwencji wynosił 73 proc. wydatków na edukację; w 2019 r. już tylko 70 proc. Oznacza to, że średnio w skali kraju subwencja oświatowa nie pokrywa nawet wynagrodzeń nauczycieli i pozostałych pracowników szkół i przedszkoli (dla gmin i miast na prawach powiatu to 66 proc. wydatków na edukację)... Stan ten różni się - w zależności od wielkości i zamożności jednostki samorządu terytorialnego.

Czytaj też: Projekt dot. zwiększenia rezerwy subwencji oświatowej wraca do komisji

"Zdecentralizowana struktura oświaty w Polsce w praktyce prowadzi do sytuacji, w której organy prowadzące szkołę (głównie jednostki samorządu terytorialnego) otrzymują odpowiedzialność za decyzje, które podejmowano z pominięciem ich głosu i realizują zadania nieproporcjonalne do środków otrzymanych na ich wykonanie. W okresie epidemii, zwłaszcza w pierwszych miesiącach roku szkolnego 2020/2021, ten mechanizm ujawnił się z większą siłą, bo działalność szkół częściowo podporządkowano jeszcze sanepidom. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest utrata efektywności we wdrażaniu publicznych polityk oświatowych, w porównaniu do sytuacji, gdyby polityki te powstawały w większej współpracy i z uwzględnieniem wiedzy, doświadczenia i sytuacji jednostek samorządu terytorialnego" - zauważają Hanna Cichy i Monika Helak.

W dyskusji publicznej pojawia się kilka sposobów na zapewnienie odpowiedniego poziomu finansowania oświaty: zwiększenie subwencji do poziomu faktycznych kosztów oświaty i poprawa sposobu jej rozdzielania między jednostki samorządu, wypłacanie podstawowych wynagrodzeń nauczycieli bezpośrednio z budżetu państwa, zwiększenie innych dochodów własnych samorządów (np. poprzez przyznanie im udziałów w dochodach z VAT), bon oświatowy. Na razie - tylko w dyskusji.. 

Pandemia pogłębiła nierówności edukacyjne

Decentralizacja oświaty sprzyja różnicowaniu poziomu kształcenia między placówkami szkolnymi. Z tego względu wyraźne są w Polsce nierówności między miastem a wsią oraz między dziećmi o różnym pochodzeniu społecznym, nawet jeśli mają tę samą ścieżkę edukacyjną.

Sytuację silnie różnicuje geograficzna dostępność szkoły, wielkość miejscowości, w której mieści się szkoła, i tym samym dostępność instytucji, w których odbywa się kształcenie pozaszkolne (np. muzea, ogrody botaniczne, teatry), aktywność i wykształcenie rodziców itd.

"Wraz z postępującą prywatyzacją oświaty i rosnącym różnicowaniem placówek szkolnych możemy spodziewać się wzrostu nierówności w najbliższych latach. Trend ten dał się już zresztą zauważyć - wielu rodziców z klasy średniej i wyższej decyduje się np. na szkolnictwo prywatne, omijając w ten sposób stosowane w kraju, niestety niekiedy fikcyjne, mechanizmy zmierzające do wyrównania szans edukacyjnych między rodzinami o różnym statusie społecznym" - zaznaczają autorki raportu.

fot.Shutterstock
fot.Shutterstock

Autorki raportu podnoszą, że długofalowo odpływ rodziców z klasy średniej do edukacyjnego sektora prywatnego może mieć wprost katastrofalne skutki.

"Aby zachować pozytywne bodźce dla sektora publicznego i zapobiegać rozsadzaniu spójności społecznej, należy widocznie podnieść jakość nauczania szkół publicznych, co w pierwszej kolejności obejmuje redukcję i rewizję programu nauczania, unowocześnienie metodyki, doszkolenie nauczycieli oraz uzupełnienie kadr. Wiele mogą zmienić nawet bazowe inwestycje w infrastrukturę (np. sprzęt komputerowy, sale lekcyjne, boiska szkolne), które podnoszą wizerunek szkoły i zwiększają komfort pracy nauczycielom i uczniom. Dla zniwelowania selekcyjności, działania te początkowo powinny koncentrować się przede wszystkim na szkołach podstawowych" - takie recepty zawiera raport "Usługi publiczne w kryzysie: edukacja do zmiany".

Rekomendacje krótko i długoterminowe

Monika Helak i Hanna Cichy stawiają diagnozę problemów, ale proponują też możliwe rozwiązania w perspektywie krótko- i długoterminowej w pięciu aspektach polskiego systemu edukacji, które są obecnie kluczowymi obszarami wyzwań zarządczych: znaczenia procesu cyfryzacji szkół dla dostępności i jakości edukacji, zmiany podstawy programowej (aby odpowiadała na potrzeby współczesnych uczniów i społeczeństwa), podniesienia jakości przygotowania zawodowego kadry szkolnej i uzupełniania kwalifikacji, efektywnego zarządzania szkołami na różnych poziomach edukacji, niwelowania nierówności edukacyjnych. Przedstawiamy je zatem.

Do realizacji w 12 miesięcy:

- Tymczasową redukcję obowiązkowego programu nauczania do niezbędnych treści oraz proporcjonalne zwiększenie treści fakultatywnych. Nauczyciele, rodzice i uczniowie zgadzają się, że obecne obciążenia merytoryczne, zwłaszcza w realiach epidemii i nauki zdalnej, są zbyt duże, a ich realizacja - fikcyjna. Postulują obcięcie programu kształcenia o tematy, które można przerobić w późniejszym terminie lub pominąć w przypadku zakończenia edukacji. Do tak odchudzonego programu należałoby dostosować też zakres egzaminów lub nawet rozważyć czasową rezygnację z nich w części albo całości.

- Bieżące monitorowanie problemów związanych ze zdalną edukacją przez Ministerstwo Edukacji. Resort powinien - z pomocą kuratoriów - stale zbierać i analizować dane o wyzwaniach, z jakimi mierzą się szkoły: sprzętowych, kadrowych i organizacyjnych. I tworzyć warunki do rozwiązywania ich na poziomie centralnym lub samorządowym.

- Monitorowanie na poziomie centralnym sytuacji uczniów, którzy w okresie zdalnej nauki mają ograniczony kontakt ze szkołą lub stracili go zupełnie. Resort edukacji powinien z pomocą kuratoriów zbierać informacje o liczbie takich uczniów i źródłach ich problemów  i udostępniać je cyklicznie. Po ocenie sytuacji resort powinien zaproponować działania mające na celu redukcję skali zjawiska - we współpracy z organami prowadzącymi szkołę i systemem pomocy społecznej. Analiza ta pomogłaby stworzyć i wdrożyć narzędzia wspierania wspomnianych uczniów po powrocie do edukacji stacjonarnej.

- Rekompensata zwiększonych kosztów i obowiązków dla pracowników systemu oświaty. Ministerstwo Edukacji powinno, w konsultacji z organami prowadzącymi szkoły, wypracować metodę odpowiedniego rozliczania godzin pracy nauczycieli w okresie pracy zdalnej - tak, aby praca w godzinach nadliczbowych była odpowiednio wynagradzana. Nauczyciele powinni też otrzymać adekwatną kompensację kosztów na wyposażenie mieszkań, zakup sprzętu i oprogramowania.

- Przyrost dostępności wsparcia psychologicznego - i dla nauczycieli, i dla uczniów. To działanie należy zrealizować jeszcze w czasie zdalnej pracy i nauki (wirtualne konsultacje, warsztaty), przygotowując zarazem instrumenty wsparcia dla niwelowania skutków zdalnej edukacji i izolacji uczniów. Częścią programu wsparcia powinno być zatrudnienie specjalistów zdrowia psychicznego (klinicystów) bezpośrednio w szkołach oraz szkolenie nauczycieli z podstawowych technik interwencji kryzysowej i elementów wiedzy terapeutycznej (komunikacja bez przemocy, empatyczne prowadzenie rozmów z uczniem, metodyka uwzględniająca potrzeby dzieci i młodzieży z zaburzeniami psychicznymi).

- Stworzenie trybu i przestrzeni dla bezpiecznych epidemicznie spotkań rówieśniczych. Nauka zdalna uniemożliwia szkole stwarzanie przestrzeni do socjalizacji i rozwoju osobowościowego uczniów, co zwłaszcza w przypadku najmłodszych może mieć katastrofalne skutki długofalowe. Należy wypracować rozwiązania, które nie zwiększą zagrożenia epidemicznego, a pozwolą uczniom uczestniczyć w życiu rówieśników w sposób "niezapośredniczony" (tzn. nie przez sieć), jak np. cykliczne spotkania lub lekcje na świeżym powietrzu w zmniejszonych grupach i z zachowaniem zasad dystansu społecznego.

- Wzmocnienie uprawnienia organów prowadzących szkoły i dyrektorów do decydowania o trybie nauki (zdalny, hybrydowy, stacjonarny) w odniesieniu do otwartych placówek, jak i roczników, które w późniejszym terminie powrócą do szkół. Organy te powinny mieć przynajmniej możliwość decyzji o wdrożeniu bardziej zapobiegawczego podejścia, niż zaleca lokalny inspektorat sanitarny.

Do realizacji w 36 miesięcy

- Podniesienie wymagań co do kompetencji cyfrowych w kształceniu nauczycieli. Wobec osób wchodzących do zawodu oczekiwać należy umiejętności obsługi aplikacji do komunikacji zdalnej, do tworzenia testów i lekcji, a także budowy scenariusza zdalnej lekcji. Po ustaniu pandemii warto przeprowadzić ewaluację poziomu kompetencji cyfrowych wśród nauczycieli i stworzyć program zachęt do rozwoju tych umiejętności u osób już będących w zawodzie.

- Pogłębiona analiza doświadczeń wszystkich interesariuszy systemu edukacji z okresu zdalnej nauki. Takie badanie powinno obejmować stan wiedzy i umiejętności uczniów, a także odczucia i problemy (związane ze zdalną edukacją) uczniów, rodziców i pracowników systemu oświaty. Ponadto do nauczania na stałe należy wprowadzić te elementy zdalnej edukacji, które przynoszą rezultaty, zwłaszcza jeśli pomagają w rozwoju ważnych kompetencji uczniów: samodzielnej pracy, pracy w grupie, znajdowania informacji i weryfikowania źródeł.

- Modyfikacja systemu awansu zawodowego i wynagradzania nauczycieli. Zasady te powinny tworzyć środowisko do stałego podnoszenia kompetencji w trakcie kariery. Muszą być wypracowane w dialogu z ekspertami, przedstawicielami nauczycieli i organów prowadzących szkoły. Wśród dostępnych rozwiązań może być dodanie kolejnych stopni awansu zawodowego lub zwiększenie autonomii organów prowadzących szkoły w różnicowaniu poziomu wynagrodzeń. Kształcenie nauczycieli powinno stanowić troskę zarówno systemu szkolnictwa oświatowego, jak i wyższego – nauczycielom można np. zapewnić ułatwiony dostęp do skróconych studiów podyplomowych i seminariów organizowanych przez uczelnie.

- Gwarancja na poziomie ustawowym, że subwencja oświatowa musi w całości pokrywać koszty wynagrodzeń pracowników szkół do poziomu średnich płac wyznaczanych przez ministerstwo. To rozwiązanie odciąży budżety organów prowadzących szkoły i ułatwi im planowanie wydatków, a ponadto przeniesie odpowiedzialność za decyzje płacowe na organy centralne, które te decyzje faktycznie podejmują, wyznaczając minimalny i średni poziom wynagrodzeń. Zwiększenie transparentności zarządzania finansami usprawni przepływ środków oraz zniweluje konflikty między samorządami a władzą centralną.

- Zapobieganie niedoborom kadrowym i negatywnej selekcji do zawodu. Podstawowym elementem musi być wzrost poziomu wynagrodzeń, np. na sztywno powiązany z minimalnym lub średnim wynagrodzeniem, a także możliwość regionalizacji poziomu płac - tak, aby odzwierciedlały koszty życia i sytuację na lokalnym rynku pracy. Ponadto należy zmniejszyć obciążenie biurokratyczne nauczycieli, umożliwiając im przeznaczanie większej części czasu na pracę z uczniami i rozwój osobisty.

- Wzmocnienie roli organów prowadzących szkoły w procesie decyzyjnym. Wprowadzanie ważnych zmian w systemie edukacji powinno być możliwe tylko po akceptacji przedstawicieli samorządów, np. w ramach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu.

- Zmiana programu nauczania. Modyfikacja powinna obejmować zwiększenie autonomii nauczyciela w wyborze formy i (częściowo) treści nauczania, redukcję nakładu prac domowych, nastawienie na rozwój umiejętności dzięki większemu zastosowaniu metod warsztatowych, eksperymentów, projektów grupowych, oraz rozwój ważnych umiejętności cyfrowych, w tym samodzielnego pozyskiwania wiedzy i pracy ze źródłami. Program należałoby tworzyć z myślą o kontekście instytucjonalnym, w jakim działa – np. uwolnienie twórczego potencjału uczniów będzie łatwiejsze przy demokratyzacji zarządzania szkołami i oddaniu młodzieży opiniowania części decyzji lub nawet ich podejmowania.

- Odciążenie nauczycieli z obowiązków biurokratycznych przez cyfryzację i automatyzację sprawozdawczości oświatowej. Ponadto możliwe jest większe wykorzystanie Systemu Informacji Oświatowej. Część obowiązków nauczycieli należy delegować personelowi administracyjnemu i asystentom, których liczbę należy zwiększyć.

TAGI
KOMENTARZE26

  • no to lecimy dalej 2021-04-23 09:51:53
    Widzicie, cyfrowe bojówki, zapewne lewackie ruszyły na ratunek użytkownikowi "Uwaga!". który bidny aż trzy razy ten sam tekst napisał z bezsilności i rozpaczy. Nie pomogą te propagandowo stawiane łapki w górę. Zatem lecimy dalej - Uwaga!!! Użytkownik od potrojonego komentarza poniżej to pi...onek Lewicy, o której nie wolno mówić, że jest wspierana finansowo przez G. Sorosa, jej organizacje, stowarzyszenia i fundacje w większości krajów( nie tylko w Polsce) powinny być zakazane!!!!!!  rozwiń
  • Uwaga! 2021-04-22 23:04:55
    Uwaga!!! Rodzic to pionek Ordo luris, o której nie wolno mówić, że jest finansowana przez Kreml i ta sekta jest w większości krajów zakazana!!o!!!!!
  • Uwaga! 2021-04-22 23:04:15
    Uwaga!!! Rodzic to pionek Ordo luris, o której nie wolno mówić, że jest finansowana przez Kreml i ta sekta jest w większości krajów zakazana!!!!!!!!!

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!