Partnerzy portalu

Pensje nauczycieli. Będą podwyżki, ale i większe pensum. Związkowcy niezadowoleni

Pensje nauczycieli. Będą podwyżki, ale i większe pensum. Związkowcy niezadowoleni
Zwiększenie pensum i godzin ma dotyczyć wszystkich nauczycieli – w tym również bibliotekarzy, nauczycieli świetlicowych, przedmiotowców i nauczycieli wczesnoszkolnych (fot. MEiN)
Po optymistycznie brzmiących zapowiedziach ministra Przemysława Czarnka propozycję zwiększenia wynagrodzeń środowisko nauczycielskie przyjęło co najmniej chłodno. Pensja nauczycieli ma wzrosnąć, ale kosztem zwiększenia pensum oraz rezygnacji z istotnych przywilejów. Nauczyciele mieliby też spędzać dodatkowo 8 godzin tygodniowo w szkole w ramach tzw. godzin rejestrowanych.
  • Ostateczna propozycja MEIN zaskoczyła związkowców. Wzrost wynagrodzeń nauczycieli ma być osiągnięty dzięki zwiększonej liczbie godzin w pracy – pensum o 4 godziny oraz dodatkowo 8 godzin dostępności nauczyciela w szkole.
  • Zwiększenie pensum i godzin ma dotyczyć wszystkich nauczycieli – w tym również bibliotekarzy, nauczycieli świetlicowych, przedmiotowców i nauczycieli wczesnoszkolnych. Rodzaje aktywności w dodatkowych godzinach ma określać MEIN.
  • Mimo zapowiedzi minister Przemysław Czarnek nie zdecydował się na powiązanie wynagrodzeń nauczycieli ze średnią krajową. Nauczyciele nie chcą też czekać na podwyżki do września przyszłego roku.   

Druga, a właściwie trzecia już odsłona opracowanych przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zmian w systemie wynagradzania nauczycieli, którą kierownictwo resortu przekazało stronom samorządowej i społecznej na posiedzeniu komisji trójstronnej ds. statusu zawodowego nauczycieli, zaskoczyła wszystkich. I to na tyle, że wysłuchawszy jej związkowcy, musieli udać się na przerwę.

- Kiedy minister Czarnek przedstawił nam założenia zmian, zaległa całkowita cisza. I trzeba było zrobić 10-15-minutową przerwę, żeby dojść do siebie. Najbardziej zdumiona była Solidarność – opowiada Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.  

Zobacz też: Proksa: MEiN pokazało brak szacunku. Broniarz: Pan Proksa rozczarowany?

Większa płaca, większa praca

Na posiedzeniu komisji okazało się bowiem, że propozycja znacznie odbiega od medialnych deklaracji ministra edukacji i nauki. I to zarówno, jeśli chodzi o powiązanie pensji nauczycielskich ze średnią krajową, jak i samego wzrostu wynagrodzeń, które ma się oprzeć na znaczącym wzroście tzw. pensum. Owszem, ministerstwo przewidziało znaczący wzrost wynagrodzeń nauczycieli, zgodnie z którym od 1 września 2022 r. przeciętne wynagrodzenie nauczyciela wyniesie (podajemy za MEiN, wszystkie kwoty brutto):

  • 4 950 zł dla stażysty i nauczyciela kontraktowego (ten stopień ma zniknąć), czyli wzrośnie o 1412 zł w stosunku do obecnego (średniego) wynagrodzenia wynoszącego 3 538 zł dla stażysty i 3927 zł dla nauczyciela kontraktowego (wzrost o 1023 zł);
  • 6400 zł dla nauczyciela mianowanego – wzrost o 1306 zł w stosunku do obecnych 5094 zł;
  • 7 750 zł dla nauczyciel dyplomowanego – wzrost o 1240 zł w stosunku do obecnych 6510 zł,

ale kosztem wzrostu pensum o 4 godziny tygodniowo, czyli z co najmniej 18 godzin do 22.

Zdaniem Krzysztofa Baszczyńskiego przyniosłoby to bardzo złe skutki dla pracy szkół i samych nauczycieli, bo na przykład nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej musieliby szukać dodatkowych godzin poza klasą, z którą pracują, dlatego że czas pracy ucznia w szkole to właśnie 18 godzin.

- Przy tak wysokim pensum znaczna część osób będzie pracowała poniżej wymaganej liczby godzin, co może oznaczać groźbę utraty stosunku pracy. W konsekwencji część pójdzie "na zieloną trawę", a część będzie zbierała godziny w innych placówkach. Jeżeli to się nazywa podwyżką, to ja dziękuję – komentuje przedstawiciel ZNP.  

MEiN przewidział jednak 3-letni okres przejściowy, dający możliwość elastycznego przechodzenia na nowy system, co oznacza, że resort zakłada redukcję etatów. O jaką liczbę nauczycieli może chodzić, trudno powiedzieć. Liczba godzin pracy nauczycieli wzrośnie wprawdzie o 22 proc., ale, jak na konferencji prasowej zapewniał minister, pensum zwiększy się tylko o jedną godzinę, bo już dzisiaj każdy nauczyciel ma średnio trzy godziny ponadwymiarowe.

Do zwiększonego pensum ministerstwo proponuje dołożyć jeszcze 8 godzin pracy tygodniowo w szkole, a więc godzin, w których nauczyciel byłby dostępny. Byłyby to tzw. godziny rejestrowane – przeznaczone np. spotkania i indywidualne rozmowy z rodzicami, konsultacje z uczniami, wycieczki szkolne, doraźne zajęcia i aktywności związane np. z przygotowaniem akademii, wolontariatem, organizacją i opieką nad uczniami podczas np. dyskotek, rady pedagogiczne.

Zwiększenie pensum i godzin ma dotyczyć wszystkich nauczycieli – w tym również bibliotekarzy, nauczycieli świetlicowych, przedmiotowców i nauczycieli wczesnoszkolnych. Wyjątkiem są tu nauczyciele przedszkolni.

– Zwróciłem uwagę ministrowi, że w ten sposób odbiera uprawnienia radom pedagogicznym, bo to one określają w statucie, co nauczyciel ma robić poza pensum – mówi Krzysztof Baszczyński.

To nie jest podwyżka

Nauczyciele skupieni w związkach zawodowych nie widzą w tych zmianach podwyżki wynagrodzeń.

- Wyliczyliśmy to bardzo precyzyjnie. Jeśli zwiększy się o 4 godziny pensum, to oznacza, że w godzinach ponadwymiarowych nauczyciel dostanie w granicach 960 zł miesięcznie. Do tego likwidacja socjalu w dotychczasowym kształcie – to kolejne prawie 140 zł, ujednolicony dodatek wiejski w wysokości 300 zł, dodatek na staż. To niepoważna propozycja – stwierdził prezes Baszczyński.

Przedstawiciel ZNP podkreślił, że z systemu zniknął również dodatek wyrównawczy, a pojęcie "średniego wynagrodzenia" zostało zamienione na "wynagrodzenie przeciętne". Nie wiadomo, jakie to ma mieć przełożenie na środki, które będzie otrzymywał samorząd, dlatego że zgodnie z Kartą Nauczyciela samorząd zabezpiecza środki na średnie wynagrodzenie.

- Obawiamy się, że przez to pracownik zostanie na minimalnym wynagrodzeniu zasadniczym i minimalnych dodatkach – wyjaśnia.

Według wyliczeń MEiN od 1 września przyszłego roku wynagrodzenia zasadnicze przedstawiałyby się następująco:

  • 4010 zł zarabiałby stażysta (i nauczyciel kontraktowy) - obecnie ich pensje zasadnicze wynoszą 2949 zł i 3034 zł (wzrost odpowiednio o 1061 zł i 976 zł);
  • 4540 zł miałby zarobić nauczyciel mianowany, który obecnie ma 3445 zł wynagrodzenia zasadniczego (wzrost o 1095 zł);
  • 5040 zł zarabiałby nauczyciel dyplomowany - obecnie jest to 4046 zł, czyli jego pensja zasadnicza wzrosłaby o kwotę 994 zł.

 

Podwyżki potrzebne już od stycznia

Według Krzysztofa Baszczyńskiego zaproponowane zmiany w wynagrodzeniach nauczycieli nie mają charakteru systemowego. Powielają jedynie to, co jest dzisiaj w Karcie Nauczyciela.

- Oznacza to, że politycy, jak dotychczas, będą ustalać kwotę bazową i od tego będzie zależał wzrost wynagrodzeń. Wbrew zapowiedziom ministra system wynagrodzeń znowu nie został oparty na średniej krajowej, co od dawna postulujemy. I to budzi nasz zdecydowany sprzeciw – tłumaczy Krzysztof Baszczyński.

ZNP nie wie, czy będzie uczestniczyć w kolejnym spotkaniu zespołu, które ma się odbyć 20 października. Do 8 października strony mają czas, by przedstawić opinie w sprawie proponowanych zmian. ZNP zdecyduje o tym już 2 października, chociaż nie będzie to łatwe.  

- Na to wszystko trzeba jeszcze nałożyć rewolucję w awansie zawodowym, która wg pana ministra jest już przesądzona. A przecież myśmy w ogóle w tym nie uczestniczyli. Żadnego związku tam nie było. Powiedzieliśmy, że najpierw trzeba załatwić sprawy wynagrodzenia – zapowiedział.

Baszczyński podkreślił, że obecnie najistotniejsze są podwyżki już od 1 stycznia 2022 r., ponieważ ludzie nie wytrzymają kolejnego roku oczekiwania na wzrost wynagrodzeń.

- Zapytaliśmy o to ministra Czarnka podczas spotkania, bo dzisiaj kwota bazowa jest zamrożona, co oznacza, że możemy zapomnieć o podwyżkach. Ale to pytanie pozostało bez odpowiedzi – stwierdził.

TAGI
KOMENTARZE69

  • Agata 2022-02-17 15:41:45
    O, ja tez obecnie studiuje na WSKZ-ecie. Mnie zawsze pasjonowała praca z dziećmi. Powoli kończę drugi semestr z oligofrenopedagogiki i mogę z czystym sumieniem polecić zarówno sam kierunek jak i uczelnie 😊
  • Anna 2021-12-28 09:04:46
    Sama zdecydowłąm się po fizyce zrobić jeszcze chemie podyplomowo na WSKZ. Kierunek trwał 3 semestry (wyszło około 1,5 roku). Szybko udało mi się dobrać dodatkowe godziny w szkole w której uczyłam :)
  • do super edukatora 2021-10-05 22:43:31
    studia podyplomowe z matematyki trwają oficjalnie trzy semestry a w praktyce to 10 zjazdów zdalnych internetowych od pażdziernika do konca czerwca to sie liczy jako 2 semestry a trzeci semestr to 2 zjazdy w lipcu i lipiec liczony jest jako semestr. Można popatrzeć na internecie na ofertę wyższych ...uczelni które to oferują i zadzwonić. Czy studia historii lub religii to takie pokrewne do matematyki - bez odpowiedzi. Nikt nie robi takich rocznych studiów jak ze swojego przedmiotu ma dość godzin. Myślę że tak samo można zrobić roczne studia dla medyków, bo mają zamiłowanie do medycyny to po roku wyleczą pacjenta, żałosne  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!