Partnerzy portalu

Podwójny rocznik w szkołach wyzwaniem dla samorządów. Czy mu sprostają?

Podwójny rocznik w szkołach wyzwaniem dla samorządów. Czy mu sprostają?
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022
W czerwcu 2019 r. uczniowie kończący ósmą klasę szkoły podstawowej i trzecią klasę gimnazjum będą zdawali do liceów, techników i szkół branżowych. Po raz pierwszy o miejsce w szkole ponadgimnazjalnej będzie się ubiegał podwójny rocznik młodzieży. Dla uczniów oznacza to większą konkurencję, dla samorządów - konieczność zapewnienia młodzieży miejsc w szkołach.
  • Zapowiedziana w 2016 r. reforma oświaty spowodowała, że we wrześniu 2019 r. o miejsca w pierwszych klasach szkół średnich będą rywalizowały dwa roczniki uczniów: absolwenci 8-letniej szkoły podstawowej i absolwenci trzeciej klasy gimnazjum.
  • Według prognoz Ministerstwa Edukacji Narodowej o przyjęcie do szkół średnich ubiegać się będzie około 727 tys. uczniów, z czego 376 tys. to absolwenci podstawówek, a 350 tys. absolwenci gimnazjów.
  • Dla wielu samorządów szkół i samorządów kumulacja roczników to problemy organizacyjne. Ale nie tylko. 

Każda reforma niesie ze sobą wyzwania - dla tych, którzy zostaną nią objęci, ale też dla tych, którzy są zobowiązani ją wdrożyć. W przypadku ogłoszonej w 2016 r., a wdrażanej w 2019 r. reformy oświaty problemów i niewiadomych jest wiele - od kwestii lokalowych, przez kadrowe, po finansowe. 

- W związku z niżem demograficznym podwójny rocznik nie jest dużym rocznikiem, szkoły są przygotowane na przyjęcie uczniów - mówiła przed rokiem minister edukacji Anna Zalewska, uspokajając, że " zostały policzone absolutnie wszystkie miejsca".

Sprawdzamy, jak sytuacja wygląda na chwilę obecną w samorządach.

Umiarkowany entuzjazm

- Jesteśmy przed wdrożeniem w życie, również na poziomie powiatów, reformy oświatowej. Musimy wziąć na swoje barki podwójny rocznik. Niby prozaiczna sprawa, ale to oznacza więcej klas i zwiększoną liczbę nauczycieli. W dłuższej perspektywie to może się nawet opłacać, bo zwiększy się subwencja, będą lepiej wykorzystane budynki, ale w pierwszym roku trzeba będzie ponieść większe koszty. Oświata jest podstawowym zadaniem i obciążeniem finansowym samorządów, niekiedy  pochłania nawet połowę budżetu. To jest jednak wydatek, który musimy ponieść - mówi Bogdan Jarota, starosta powiatu zgierskiego. 

Umiarkowany entuzjazm w związku z wdrażaniem zmian towarzyszy prezydentowi Jeleniej Góry. Miasto prowadzi intensywne analizy i przygotowuje różne scenariusze rozwiązań. Na tę bowiem chwilę wciąż jest wiele niewiadomych.

- Jesteśmy obecnie w trakcie przygotowywania różnych modeli na wypadek różnych sytuacji, jakie mogą się pojawić. Z informacji, jakie do mnie docierają z wydziału oświaty, wynika, że poradzimy sobie. Tak naprawdę jednak dopiero życie pokaże, jak będzie faktycznie wyglądać sytuacja. Trzeba pamiętać, że mamy kilkadziesiąt procent młodzieży spoza Jeleniej Góry i musimy poczekać, aż wyjaśni się, ile osób spoza miasta zdecyduje się, żeby u nas pobierać naukę w szkołach ponadpodstawowych. Wiadomo, że chcielibyśmy, aby było ich jak najwięcej, bo pójdzie za nimi subwencja oświatowa. Wszyscy jesteśmy ciekawi, jak to będzie we wrześniu wyglądało, choć zarazem patrzymy w przyszłość z pewnym przerażeniem, bo sytuacja może być bardzo trudna dla szkół - mówi Jerzy Łużniak, prezydent Jeleniej Góry.

Czytaj też: Rok 2019 w oświacie. Kumulacja roczników, koniec gimnazjów. Co jeszcze przyniesie nowy rok?

Na trudności związane z wdrożeniem reformy wskazuje też prezydent Dąbrowy Górniczej. Jego zdaniem samorządy dostały za mało czasu, a rząd nie wsłuchał się dostatecznie w ich głosy. 

- Problem z liceami jest, ale musimy sobie dać radę. I damy sobie radę, jak dajemy ze wszystkimi innymi reformami, które rząd wprowadzał. Traktujemy to jako zadanie do wykonania, choć trudno wytłumaczyć rodzicom oraz nauczycielom, że to nie my odpowiadamy za te zmiany. Największym problemem z reformami jest to, że władze centralne nie dają ani czasu na ich przygotowanie, ani pieniędzy, ani też nie ustalają tego, jak daną zmianę wprowadzić. Reformy wprowadzane są zbyt szybko i bez porozumienia z ich głównymi wykonawcami - mówi prezydent Marcin Bazylak. 

I podkreśla, że wdrożenie reformy to nie tylko problemy lokalowe czy kadrowe, ale również ogromne wyzwanie finansowe. 

- Niestety przy reformie oświaty w bardzo niewielkim stopniu został uwzględniony głos samorządów. W naszym przypadku subwencja oświatowa stanowi ok. 40-45 proc. wydatków na oświatę, a zatem utrzymując standard jakości pomieszczeń i wynagrodzeń dla pracowników, wydajemy dwa razy tyle, ile zdaniem rządu powinno się wydawać - mówi Bazylak.

Miejsce będzie, ale niekoniecznie wymarzone

Władze Łodzi zapewniają, że są gotowe do reformy. W szkołach średnich prowadzonych przez miasto przygotowano blisko 12 tysięcy miejsc dla absolwentów gimnazjów oraz klas 8 szkół podstawowych. Co prawda łódzkie szkoły publiczne ukończy niewiele ponad 9 tysięcy uczniów, ale dodatkowe miejsca są zarezerwowane dla chętnych spoza Łodzi oraz z placówek niepublicznych.

O liczbie miejsc w poszczególnych szkołach decydowały w dużej mierze warunki lokalowe, ale w przypadku liceów znaczenie miały również wyniki matur.

- Każdy uczeń ma zapewnione miejsce w publicznej szkole średniej, to gwarantuję, niestety, nie każdy dostanie się do wymarzonego liceum. Dla uczniów szkół podstawowych planujemy w liceach jeden oddział więcej niż dla gimnazjalistów, ponieważ z naszych danych wynika, że jest ich więcej niż kończących gimnazja - mówi Tomasz Trela, wiceprezydent Łodzi. - Oczywiście i od tej reguły są wyjątki, z uwagi na ograniczenia lokalowe niektóre szkolne budynki nie pomieszczą więcej klas. Ta rekrutacja jest bardzo trudnym dla nas etapem reformy PiS likwidującej gimnazja, ale staramy się naprawić to, co zepsuł rząd - dodaje. 

Władze Łodzi gwarantują: każdy uczeń ma zapewnione miejsce w publicznej szkole średniej (fot. UM Łódź)
Władze Łodzi gwarantują: każdy uczeń ma zapewnione miejsce w publicznej szkole średniej (fot. UM Łódź)

W tegorocznej rekrutacji do szkół średnich ogółem przygotowano 11 900 miejsc, w tym dla absolwentów gimnazjów 5540 oraz dla kończących klasy 8 - 6360. W obu przypadkach najwięcej miejsc przygotowano w liceach - 3150 dla gimnazjalistów oraz 3720 dla absolwentów podstawówek. Co ważne, miejsca w technikach i szkołach zawodowych będą ustalane w zależności od zainteresowania uczniów, tutaj nie ma ograniczeń, biorąc pod uwagę, że szkoły zawodowe mogą korzystać - o ile zechcą - z budynków gimnazjów.

- Nowością w rekrutacji będzie możliwość wyboru dowolnej liczby szkół, a nie jak dotychczas trzech - dodała Dorota Gryta, wicedyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Łodzi. - Zmiana jest na wniosek rodziców, aby uniknąć niepotrzebnych stresów, że dziecko nie dostało się do żadnej z wybranych placówek. Teraz na pewno do jednej się dostanie. Jak co roku rekrutacja będzie miała formę elektroniczną.

Jak zaznaczają łódzcy urzędnicy, kumulacja roczników spowoduje, że zajęcia - szczególnie w liceach - mogą trwać dłużej. Ale w łódzkich szkołach nie bierze się pod uwagę organizowania lekcji w soboty.

Warszawa odkryła karty

Cel jest jeden: zapewnienie uczniom w warszawskich szkołach wysokiej jakości kształcenia. Tym przy planowaniu tak trudnego przyszłego roku szkolnego kieruje się prezydent Warszawy, burmistrzowie, dyrektorzy szkół.

Czytaj też: Nauka sześć dni w tygodniu? Nowe rozporządzenie MEN krytykowane przez rodziców i nauczycieli

- To jest ogromny wysiłek organizacyjny - dla dyrektorów szkół, pracowników oświaty w dzielnicach i dla nas wszystkich, samorządowców. Sprawdzaliśmy, ile miejsc możemy przygotować, jak mamy zorganizować naukę dla uczniów, żeby mimo „deformy”  oświaty nam zafundowanej przez obecny rząd, jak najmniej ucierpiała na tym młodzież i nauczyciele - mówi Renata Kaznowska, wiceprezydent  Warszawy.

 W tym roku na edukację stolica przeznaczy rekordową kwotę, bo aż 4,9 mld zł. To największa pozycja w budżecie miasta. Więcej pieniędzy jest m.in. na podwyżki wynagrodzeń nauczycieli stażystów i kontraktowych oraz dalsze dostosowywanie szkół do podwójnego rocznika uczniów.

Do podwojonej liczby uczniów, którzy będą ubiegać się o przyjęcie do szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2019/2020, należy odpowiednio dostosować bazę. Szkoły potrzebują na przyjęcie podwójnego rocznika znacznych środków finansowych na modernizację pracowni przedmiotowych, zawodowych i innych pomieszczeń oraz na zakup pomocy dydaktycznych, sprzętu i mebli (ławki i krzesła). Koszty mogą sięgnąć nawet 30 mln zł.

- Skierowaliśmy do szkół prośbę o ponowne oszacowanie wydatków, ponieważ jak na razie nie widać żadnej dobrej woli ze strony rządu, aby zrefundować te wydatki - informuje stołeczny magistrat.

Miasto buduje także nowe szkoły. Do 2023 r. powstanie 14 nowych szkół podstawowych dla 10 600 uczniów i szkoła zawodowa.

W Warszawie uczniowie będą aplikować do 95 liceów ogólnokształcących, 45 techników i 21 branżowych szkół I stopnia.

Szkoły i samorządowcy intensywnie pracowali nad tym, aby młodzi ludzie mogli realizować swoje plany edukacyjne w warszawskich szkołach. Dzięki zagospodarowaniu przestrzeni, modernizacjom i zwiększeniu liczby uczniów w klasach (32-34 osoby, a nawet 36 osób), zaplanowano 43 tys. miejsc w szkołach ponadpodstawowych. Najłatwiej było przygotować miejsca w szkołach, które wcześniej były połączone z gimnazjami. Tak wygenerowano 7,9 tys. miejsc. Dodatkowo 7 samodzielnych gimnazjów przekształcono w szkoły ponadpodstawowe (3,4 tys. miejsc). W ten sposób pozyskano 11,3 tys. miejsc.

I tak, 48 proc. miejsc warszawski samorząd przeznaczy dla absolwentów gimnazjów i 52 proc. dla ósmoklasistów.

W liceach zaplanowano 27,8 tys. miejsc, w technikach - 12,6 tys. i w branżowych szkołach - 2,5 tys. miejsc (po 1,27 tys. dla gimnazjalistów i ósmoklasistów).

Miasto spodziewa się, że tak jak w poprzednich latach, stołecznymi szkołami będzie zainteresowana młodzież spoza Warszawy. To też uwzględniono podczas prac nad zwiększeniem liczby miejsc w szkołach.

- Śródmieście to edukacyjne centrum Warszawy. Oznacza to, że nasza dzielnica zostanie w sposób szczególny dotknięta konsekwencjami rządowej reformy oświaty. Całkowite uchronienie środowiska szkolnego przed jej negatywnymi skutkami nie jest możliwe - mówi Krzysztof Czubaszek, burmistrz Śródmieścia. - Budynki nie są z gumy, wisi nad nami widmo dwuzmianowej nauki, na rynku brak jest wystarczającej liczby wysoko wykwalifikowanych nauczycieli. Zapewniam jednak, że zrobimy wszystko, aby utrzymać pozycję lidera krajowej i warszawskiej oświaty. Nie zawiedziemy naszych mieszkańców - dodaje.

Mimo starań warszawskich urzędników, młodym ludziom będzie trudniej dostać się do wymarzonej szkoły.

- Po pierwsze, nie we wszystkich szkołach uda się podwoić liczbę oddziałów. Przykładowo, w LO im. S. Batorego obecnie jest 7 pierwszych klas, w przyszłym roku będzie 12 (6 dla gimnazjalistów i 6 dla ósmoklasistów), czyli o jedną klasę mniej na rocznik. Po drugie, nie we wszystkich szkołach liczba oddziałów będzie proporcjonalna (po tyle samo klas pierwszych dla absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych). Po trzecie, i to jest największy problem, mamy realne obawy o nauczycieli. Już teraz szacujemy, że zabraknie kilkuset nauczycieli - informuje warszawski magistrat.

Zajęcia nawet do godz. 20?

Zajęć w sobotę nie planuje też wprowadzać Białystok. Niewykluczone jednak, że te, choć w tygodniu, będą się kończyć nawet o godz. 20:00. Tutejszy samorząd szacuje, że w rekrutacji do szkół ponadpodstawowych w roku szkolnym 2019/2020 weźmie udział ok. 8,7 tys. kandydatów.

Miasto szacuje, że w rekrutacji weźmie udział ok. 4,2 tys. absolwentów gimnazjów i ok. 4,5 tys. absolwentów szkół podstawowych. W roku 2018/2019 do I klas szkół ponadgimnazjalnych przyjęto łącznie 4276 uczniów. Teraz będzie ich dwa razy więcej.

Białostockie szkoły spodziewają się w tym roku 8,7 tys. kandydatów do szkół średnich (fot. Marcin Jakowiak/UM Białystok)
Białostockie szkoły spodziewają się w tym roku 8,7 tys. kandydatów do szkół średnich (fot. Marcin Jakowiak/UM Białystok)

W roku szkolnym 2019/2020 zaplanowano utworzenie 300 oddziałów (klas) - 146 dla uczniów po gimnazjum i 154 po szkole podstawowej. W poprzednich latach takich klas było dwa razy mniej, w tym i ubiegłym roku szkolnym - 148. 

- Taka sytuacja jest związana z drastycznymi zmianami w oświacie, które rozpoczęły się w 2016 roku. Szkoły ponadpodstawowe przyjmą w swoje progi jednocześnie absolwentów trzyletnich wygasających gimnazjów i ośmioletnich szkół podstawowych. Od ponad dwóch lat przygotowujemy się na ten trudny czas - mówi zastępca prezydenta Rafał Rudnicki.

Spotkania z dyrektorami podległych jednostek doprowadziły do następujących wniosków - będzie potrzeba więcej miejsca, czasu i kadry. W niektórych szkołach pojawiają się koszty związane z dostosowaniem pomieszczeń, które do tej pory były wykorzystywane na cele inne, niż dydaktyczne. Zgodnie z informacją przekazaną przez dyrektorów, w szkołach mogą zostać wydłużone godziny nauki - do godz. 19:00 w liceach, a w szkołach zawodowych nawet do godz. 20:00.

Dotkliwe koszty reformy

Jak wylicza "Dziennik Gazeta Prawna", w projekcie ustawy budżetowej na przyszły rok na subwencję oświatową zaplanowano 45,9 mld zł. To o 2,8 mld zł więcej niż w roku 2018, ale i tak - zdaniem samorządowców - za mało, by pokryć wszystkie koszty reformy edukacji. 

Podczas ostatniego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego Anna Zalewska, minister edukacji narodowej, obiecała stronie samorządowej, że jeśli wystąpi do resortu finansów o zwiększenie nakładów na oświatę, to będzie mogła liczyć na jej poparcie. Tyle że wśród samych samorządowców nadzieje na sukces takiego lobbowania są dość ograniczone.

Czytaj też: Samorządy potrzebują 5 mld zł na dokończenie reformy edukacji. Bez nich mogą ciąć inwestycje

Jedni wskazują, że 2019 rok będzie rokiem wyborczym i w tym upatrują nadziei na „wyrwanie” brakujących 5 mld zł. Inni nie wierzą w to, że ten bój coś da i zapowiadają, że bez dodatkowych pieniędzy z podwójnym rocznikiem będą sobie radzić poprzez wstrzymywanie innych inwestycji.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!