Ponad 40 tys. nauczycieli może stracić pracę. Minister o skutkach planowanych zmian

Ponad 40 tys. nauczycieli może stracić pracę. Minister o skutkach planowanych zmian
Planowane podniesienie pensum spowoduje konieczność zwolnienia części nauczycieli (Fot. pixabay.com)
- My nie podnosimy wynagrodzeń związkom, tylko nauczycielom - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek pytany wspólne stanowisko ZNP, FZZ i Oświatowej "S", które odrzucają propozycje MEiN. Jak mówił, nie proponuje zwiększenia czasu pracy nauczycieli, tylko inny sposób pracy.
  • Minister edukacji i nauki przyznał, że w związku z podniesieniem pensum dydaktycznego nauczycieli z 18 do 22 godzin 30-40 tys. nauczycieli straci pracę.
  • - W niektórych miejscach nie zniknie nikt, bo wszyscy pracują na nadgodzinach pełnych, czyli na półtora etatu, tam nie będzie żadnych zwolnień - powiedział Przemysław Czarnek.
  • Propozycje MEiN odrzuciły w całości ZNP i SKOiW NSZZ "Solidarność". ZNP na znak protestu zorganizowało w sobotę manifestację w Warszawie.

Związek Nauczycielstwa Polskiego, Forum Związków Zawodowych i Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" zdecydowały w środę, że będą razem działać przeciwko propozycjom Ministerstwa Edukacji i Nauki dotyczącym zmian m.in. w systemie wynagradzania i czasu pracy nauczycieli. We wspólnym stanowisku poinformowały, że zdecydowanie odrzucają propozycje resortu edukacji.

Szef MEiN poproszony został w czwartek o komentarz do stanowiska związków.

"My nie podnosimy wynagrodzeń związkom, tylko nauczycielom. Dla mnie jest zupełnie oczywiste, że związki zawodowe mają swoje stanowisko, które było do przewidzenia, natomiast atrakcyjna oferta polega na tym, że zmieniamy sposób pracy nauczyciela. W ramach 40-godzinnego czasu pracy - ja się nie zgadzam ze związkami zawodowymi, które mówią o 18-godzinnym czasie pracy - chcemy wygospodarować godziny dzięki debiurokratyzacji po to, by one były dla uczniów. Będą zadowoleni i uczniowie, i rodzice. W ślad za tym idą kilkudziesięcioprocentowe podwyżki w ramach tego samego 40-godzinnego czasu pracy" - odpowiedział Czarnek.

Jak duże podwyżki będą?

"Podwyżka wynagrodzenia dla nauczyciela początkującego, wchodzącego do zawodu z poziomu 3,5 tys. zł przeciętnego wynagrodzenia do blisko 5 tys. zł, to jest duża podwyżka. Podobnie jak i nauczyciela już będącego długo w zawodzie z poziomu 6,5 tys. do 8 tys. zł. Do tego inne rozwiązania: jak uproszczenie awansu zawodowego, jak emerytura nauczycielstwa wcześniejsza - to są wszystko propozycje na stole, które będziemy nadal ze związkami zawodowymi analizować, bo jesteśmy w ciągłym dialogu" - wskazał minister edukacji i nauki.

Minister Czarnek został także poproszony o to, aby odniósł się do stwierdzenia, że swoimi propozycjami zmian zjednoczył wszystkie trzy centrale związkowe. "Ja nie jestem od tego, by dzielić lub łączyć związki zawodowe. Jestem od tego, by uatrakcyjnić zawód nauczyciela, tyle" - powiedział.

Sprawdź Czarnek: Będą podwyżki wynagrodzeń nauczycieli i zmiana systemu pracy.

Część nauczycieli straci pracę lub będzie pracowała na niepełny etat

Odniósł się też do argumentu związków, że proponowane przez niego podniesienie pensum dydaktycznego z 18 do 22 godzin w tygodniu spowoduje zwolnienia wśród nauczycieli. Według szacunków oświatowej "S" wielu nauczycieli będzie musiało pracować w niepełnym wymiarze, a ok. 40 tys. straci pracę. "Może nawet więcej. Wszystko zależy od tego, jak sobie szkoły poukładają te sprawy" - zauważył Czarnek.

Jak mówił, "w niektórych miejscach nie zniknie nikt, bo wszyscy pracują na nadgodzinach pełnych, czyli na półtora etatu, tam nie będzie żadnych zwolnień". "W niektórych miejscach rzeczywiście niektórzy będą chcieli przejść na wcześniejsze emerytury, stąd propozycja wcześniejszej emerytury nauczycielskiej po 30 latach i 20 latach pracy dydaktycznej. Jest duże zainteresowanie tym" - dodał.

Wskazał, że w ciągu ostatnich 15 lat ubyło z systemu edukacji 1,3 mln dzieci, a przybyło nauczycieli. "Będzie ubywać dalej dzieci, bo demografia jest rzeczywiście w katastrofalnym stanie i programy prorodzinne, te, które wprowadzamy, przyniosą rezultat dopiero w jakiejś perspektywie czasowej. Miejmy nadzieję, ze ten rezultat będzie, ale przez kolejne lata znów będziemy coraz mniej dzieci w szkołach. To musi przełożyć się na liczbę zatrudnionych nauczycieli. Stąd nasza propozycja: emerytury wcześniejsze" - powiedział.

"Na 670 tys. nauczycieli być może około 30, być może około 40 tys. etatów zniknie, to jest kilka procent" - zaznaczył minister.

Zarzut Solidarności? "Te zmiany właśnie negocjujemy"

Szef MEiN pytany był także o zarzut oświatowej "S", że rząd nadal nie zrealizował szóstego punktu porozumienia zawartego z nią w kwietniu 2019 r. przed strajkiem nauczycieli. Punkt ten brzmi: "Zmiana systemu wynagradzania nauczycieli w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi do 2020 r.".

"Te zmiany właśnie negocjujemy" - odpowiedział Czarnek.

Propozycje MEiN, przedstawione przez kierownictwo resortu związkom zawodowym 21 września na posiedzeniu zespołu do spraw statusu zawodowego pracowników oświaty, zakładają m.in. zmniejszenie liczby stopni awansu zawodowego nauczycieli z czterech do trzech - likwidację stopni stażysty i nauczyciela kontraktowego i wprowadzenie w ich miejsce jednego stopnia.

Resort proponuje także podwyższenie tygodniowego obowiązkowego wymiaru godzin zajęć nauczycieli o 4 godziny (z wyjątkiem nauczycieli wychowania przedszkolnego). Wyjaśnia, że zmiany pensum będą wiązały się z ruchami kadrowymi, w związku z tym zakłada trzyletni okres przejściowy dający możliwość elastycznego przestawienia się na nowy system. Rozwiązania kadrowe - jak podaje - będą uwzględniały decyzję nauczyciela o zwiększeniu pensum z jednoczesnym wzrostem wynagrodzenia lub zachowaniu dotychczasowego wymiaru pensum i ustaleniu proporcjonalnego wynagrodzenia zasadniczego.

Jednocześnie MEiN chce, aby nauczyciel zatrudniony w pełnym wymiarze czasu pracy (z wyjątkiem nauczycieli przedszkoli) zobowiązany był "do bycia dostępnym" dla uczniów i nauczycieli w szkole w wymiarze 8 godzin tygodniowo.

Sprawdź Nauczycielka roku apeluje o wsparcie. "Wiele zależy od nas...".

Zmiany w sposobie naliczania wynagrodzeń

MEiN proponuje też wprowadzenie przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli zamiast średniego, ustalanego na podstawie kwoty bazowej ogłaszanej corocznie w ustawie budżetowej.

Będzie ono wynosiło: dla nauczyciela bez stopnia awansu zawodowego - 140 proc., nauczyciela mianowanego - 181 proc., nauczyciela dyplomowanego - 219 proc. kwoty bazowej. Minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego dla nauczycieli na poszczególnych stopniach awansu zawodowego, będą ustalone, jako określony procent przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli. Minimalne stawki dodatków do wynagrodzenia - zgodnie z propozycją MEiN - określone będą kwotowo w drodze rozporządzenia.

Resort podaje, że po wprowadzeniu zmian, stawki przeciętnego wynagrodzenia nauczycieli będą wynosiły: dla nauczyciela niemającego stopnia awansu zawodowego - 4950 zł brutto, nauczyciela mianowanego - 6400 zł brutto i dla nauczyciela dyplomowanego - 7750 zł brutto. Z kolei minimalne stawki wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli mających tytuł magistra i przygotowanie pedagogiczne będą wynosiły brutto odpowiednio: dla nauczyciela bez stopnia awansu zawodowego - 4010 zł, nauczyciela mianowanego - 4540 zł i dla nauczyciela dyplomowanego - 5040 zł.

Związkowcy zgodnie przeciwko

Propozycje MEiN odrzuciły w całości ZNP i SKOiW NSZZ "Solidarność". ZNP na znak protestu zorganizowało w sobotę manifestację w Warszawie. Oświatowa "S" powołała sztab protestacyjny. Należący do Forum Związków Zawodowych Wolny Związek Zawodowy "Forum-Oświata" odrzuca propozycje MEiN z wyjątkiem jednego proponowanego rozwiązania - ustalania przez ministra edukacji i nauki w drodze rozporządzenia minimalnych stawek dodatków do wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli.

Zobacz też Związkowcy zdecydowanie odrzucili propozycje zmian w pragmatyce nauczycielskiej.

Swoje stanowiska związki przesłały do resortu edukacji i nauki. Kolejne posiedzenie zespołu ds. statusu zawodowego pracowników oświaty planowane jest 22 października.

Wszystkie trzy centrale związkowe są przeciwne zwiększeniu pensum i wprowadzeniu 8 godzin dostępności nauczyciela. Opowiadają się za powiązaniem wynagrodzenia nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. ZNP po raz drugi rozpoczęło zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela. Ubiegłoroczna została zawieszona ze względu na pandemię COVID-19.

TAGI
KOMENTARZE11

  • Prawda 2021-10-18 09:12:18
    Do robo: a co? Nauczyciele nie potrafią się zachować? W czym problem sprawdzić w czasie "okienka" sprawdziany? Ale oczywiście wygodniej jest zrobić zakupy.
  • robo 2021-10-18 08:37:25
    "W ciszy i spokoju w pokoju nauczycielskim sprawdzić klasówki"... Ty, gościu, kiedy ostatni raz byłeś w szkole? Jeszcze jeden co to nie wie, ale się wypowie...
  • Czytaj dalej w necie 2021-10-15 11:27:37
    Paweł Lęcki Godne Nie upłynął nawet dzień od momentu, gdy Przemysław Czarnek ogłosił, że matematyka pokazuje, że edukacja w Polsce jest na dużo wyższym poziomie niż w Finlandii nawet czy w Szwajcarii, czy w Holandii, gdy władze tych krajów wysyłały swoich przedstawicieli, żeby ci zapoznali się... z potęgą polskiej edukacji. Są już pierwsze nieoficjalne doniesienia. Zagraniczni eksperci są zachwyceni stanem polskiej oświaty. Nie mogą wyjść z podziwu nad niezwykle rozbudowanym rynkiem korepetycji, który wskazuje na wspaniałą przedsiębiorczość Polaków. To napędza gospodarkę i służy budowaniu relacji społecznych, podkreślił Swen z Norwegii. Zachwyt wzbudziły również wyjątkowo liczne klasy. Pozwala to nie przejmować się przereklamowaną indywidualizacją, a za to stawiać na umiejętności związane z przyszłą zbiorową pracą w fabrykach. Eksperci nie mogli wyjść z podziwu, że w połowie polskich szkół nie ma psychologów, ale za to we wszystkich są dwie godziny religii. Dzięki temu nie odwraca się uwagi od potrzeb duchowych jakimiś głupotami o emocjach. Za wyjątkowo trafne uznali metody nauczania oparte głównie na sprawdzianach, a potężne podstawy programowe wzbudziły w ekspertach wręcz ekstazę. Bardzo docenili również to, że w polskiej szkole informatyka nie jest ważnym przedmiotem, a czasem wręcz nie istnieje, gdyż dzięki temu dzieci nie uzależniają się od internetu. Nie mogli uwierzyć, że w Polsce najważniejsze są egzaminy oraz rankingi szkół, a od pewnego momentu uczniowie r  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!