Partnerzy portalu

Protest nauczycieli. Jak wygląda sytuacja w regionach?

Protest nauczycieli. Jak wygląda sytuacja w regionach?
Fot. Adobe Stock. Data dodania: 20 września 2022
Od poniedziałku (17 grudnia) trwa nieoficjalny protest nauczycieli, którzy przechodzą na zwolnienia lekarskie. Sprawdziliśmy, jak duża jest jego skala i gdzie jego skutki są najbardziej odczuwalne.
  • W poniedziałek (17 grudnia) w niektórych szkołach i przedszkolach rozpoczął się nieoficjalny protest nauczycieli.
  • Artur Sierawski z Koalicji NIE dla chaosu w szkole zaznacza, że choć nie wszyscy nauczyciele włączyli się do protestu, to jednak można mówić o przełomie.
  • Jak wskazuje Sierawski, obecny protest to krzyk rozpaczy nauczycieli, a także próba zwrócenia uwagi na ich problemy.

Zgodnie z przepisami dyrektor może zawiesić zajęcia w przedszkolu i w szkole dopiero po uzyskaniu zgody organu prowadzącego i powiadomieniu właściwego kuratora oświaty. Postanowiliśmy więc zapytać kuratoria oświaty, jak na chwile obecną wygląda sytuacja. Okazuje się, że nie jest jednorodna.

Są obszary - np. w województwo lubelskie czy podlaskie - gdzie kuratoria oświaty nie odnotowały żadnych zgłoszeń dotyczących wzmożonej liczby zwolnień lekarskich wśród nauczycieli. Również Kuratorium Oświaty w Rzeszowie poinformowało nas, że dotychczas nie wpłynęła żadna informacja o zawieszeniu zajęć w przedszkolu lub w szkole.

Z kolei do Kuratorium Oświaty w Gorzowie Wielkopolskim dwie placówki zgłosiły możliwość dezorganizacji pracy ze względu na wzmożoną liczbę zwolnień lekarskich. Pracownicy tych oddziałów poinformowali dyrekcję, że w najbliższym czasie będą przebywać na L4. Ostatecznie jednak nauczyciele przyszli do pracy, zatem na ten moment w szkołach i przedszkolach w województwie lubuskim placówki oświatowe funkcjonują w normalnym trybie.

Czytaj też: Protest nauczycieli. "Mamy ważniejsze rzeczy na głowie"

Do Kuratorium Oświaty w Katowicach wpłynęła jedna informacja na temat nieobecności z powodu zwolnienia lekarskiego większej liczby nauczycieli w pracy w dniach 17-21grudnia 2018 r.

- Należy wziąć pod uwagę, że w okresie grudzień – styczeń co roku występuje wzmożona zachorowalność nauczycieli i uczniów z powodu infekcji. Jeśli nauczyciel jest chory, przysługuje mu zwolnienie lekarskie. Brak podstaw do uogólnień, że zwolnienia lekarskie nauczycieli w tym roku mają inną przyczynę niż choroba - ocenia Anna Kij, dyrektor wydziału jakości edukacji w Kuratorium Oświaty w Katowicach.

W województwie opolskim z powodu zwolnień lekarskich nauczycieli praca jest ograniczona w jednej placówce – zamiast zajęć dydaktycznych odbywają się zajęcia opiekuńcze.

W regionie kujawsko-pomorskim trzy szkoły podstawowe poinformowały Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy o obniżonej frekwencji – nie są to jednak tylko zwolnienia krótkotrwałe, ale także długotrwałe związane na przykład z ciążą. W tym regionie zajęcia dydaktyczne odbywają się bez zakłóceń.

Kuratorium Oświaty w Poznaniu otrzymało sygnały o większej liczbie zwolnień lekarskich z pięciu placówek oświatowych. W jednej z nich odbywają się zajęcia opiekuńcze.

Frekwencja problemem dla placówek oświatowych

Kuratorium Oświaty w Szczecinie poinformowało nas, że sygnały o dużej liczbie zwolnień lekarskich dotyczą gminy i powiatu drawskiego. W Przedszkolu w Drawsku Pomorskim na zwolnieniu lekarskim przebywa 16 na 25 zatrudnionych nauczycieli – zajęcia odbywają się w grupach łączonych. W tym samym mieście w SP 1 L4 dostarczyło 68 na 79 pedagogów. W SP 2 sytuacja jest podobna - 48 na 58 zatrudnionych nauczycieli jest na L4. W obu placówkach odbywają się zajęcia opiekuńcze, a próbny egzamin ósmoklasistów nie odbył się.

Również w innych placówkach w województwie zachodniopomorskim prowadzone są zajęcia opiekuńcze, a egzamin próbny nie odbył się z powodu frekwencji pracowników: w Szkole Podstawowej w Mielenku Drawskim (14 pedagogów na 18 zatrudnionych nauczycieli przebywa na L4), w Szkole Podstawowej w Nętnie (na zwolnieniu lekarskim przebywa 15 na 20 zatrudnionych nauczycieli). Z kolei w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Drawsku Pomorskim (23 na 33 zatrudnionych nauczycieli na L4) oraz w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Kaliszu Pomorskim (na zwolnieniu lekarskim przebywa 12 na 50 zatrudnionych nauczycieli) odbywają się część lekcji odbywa się, w pozostałych przypadkach organizowane są zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Natomiast w powiecie stargardzkim w dwóch szkołach podstawowych w Rzeplinie i Dolicach w pracy jest mniej nauczycieli, ale lekcje odbywają się według planu.

W Zespole Szkół Sportowych w Szczecinie 46 nauczycieli na 85 zatrudnionych przebywa na zwolnieniach lekarskich – prowadzone są zajęcia opiekuńczo-wychowawcze. Tutaj jednak zgodnie z planem odbywa się egzamin próbny dla uczniów 8 klas.

Na terenie województwa łódzkiego pracują wszystkie szkoły i przedszkola. W trzech szkołach podstawowych i jednym przedszkolu na terenie Łodzi oraz w jednej szkole podstawowej i jednym przedszkolu w Zgierzu odnotowano dość dużą absencję nauczycieli spowodowaną zwolnieniami lekarskimi. W tych placówkach dzieci mają zapewnioną opiekę – plan lekcji został dopasowany do możliwości organizacyjnych placówek, zaplanowano zastępstwa za nieobecnych lub prowadzone są zajęcia opiekuńcze.

- Warto dodać, że liczba nauczycieli przebywających na zwolnieniach lekarskich zmniejsza się. Dziś w SP nr 110 w Łodzi 10 pedagogów jest na L4, jeszcze wczoraj liczba ta była ponad dwa wyższa – na zwolnieniu przebywało 23 nauczycieli. W SP nr 65 w Łodzi sytuacja jest najtrudniejsza – tutaj 40 z 50 nauczycieli przebywa na zwolnieniach lekarskich.  Z kolei w Zgierzu w SP nr 12 na L4 jest 36 z 47 pedagogów. Mimo tego uczniowie mają zapewnioną opiekę – mówi w rozmowie z Portalsamorzadowy.pl Jolanta Kuropatwa, łódzki wicekurator oświaty. - Cały czas monitorujemy sytuację. Jedno jest pewne, uczniowie muszą mieć w szkole zapewnione bezpieczeństwo i opiekę - dodaje.

Protest nauczycieli to przełom?

Koalicja NIE dla chaosu w szkole prowadzi własne statystyki - przygotowała mapę z oznaczonymi szkołami, które biorą udział w Ogólnopolskim Proteście Nauczycieli. Na stronie koalicji można zgłosić placówkę, która bierze udział w proteście. Wtedy też zostaje naniesiona na mapę. Autorzy pomysłu zapewniają, że to dopiero początek akcji protestacyjnej i zbierania informacji.

Źródło: niedlachaosuwszkole.pl
Źródło: niedlachaosuwszkole.pl

Artur Sierawski z Koalicji NIE dla chaosu w szkole zaznacza, że choć nie wszyscy nauczyciele włączyli się do protestu, to jednak można mówić o przełomie.

- Docierają do nas informacje, że część nauczycieli odczuwa naciski z różnych stron. Do innych informacje o akcji nie dotarły jeszcze. Istotne jest jednak, że nauczyciele sami się organizują. To przełom. Do tej pory mogliśmy obserwować niechęć pedagogów w stosunku do protestów. Teraz jednak pokazali, że nie potrzebują ani związków, ani polityków, by wyrazić swój sprzeciw – komentuje Sierawski. - Nauczyciele chcą iść za ciosem. Być może ta akcja będzie iskrą, która ruszy środowisko nauczycielskie - dodaje.

Jak zapewnia Artur Sierawski nauczyciele nie walczą tylko o wyższe płace. Sprzeciwiają się także degradacji zawodu.

- W dzisiejszych czasach nauczyciel jest osaczony przez rodziców i bardzo często działa pod ich dyktando. To problem, na który zwracają uwagę pedagodzy – wyjaśnia.

- Społeczeństwo ciągle podejmuje temat warunków pracy nauczycieli. Pojawiają się głosy, że ta grupa zawodowa nie jest w złej sytuacji. Niestety bardzo często mówią to osoby, które nie mają styczności ze szkołą. Młody nauczyciel zarabia 1750 zł, za które musi się utrzymać. To nierealne. Ludzie zapominają również o konferencjach, posiedzeniach rady pedagogicznej, w których nauczyciele biorą udział. Nie wiedzą również, ile godzin pedagodzy muszą poświęcić na przygotowanie do lekcji czy sprawdzenie kartkówek. To wszystko robią po godzinach – wskazuje Artur Sierawski.

Formą protestu nauczyciele narażają się na krytykę społeczeństwa. Dezorganizacja szkół i przedszkoli może wywołać niezadowolenie ze strony rodziców.

- Niezadowoleni rodzice to nieunikniony efekt protestów. Problem w tym, że oprócz zmiany zawodu nauczyciel nic więcej nie może zrobić, by poprawić swoją sytuację. Organizowane były akcje protestacyjne, podejmowane były rozmowy, jednak bez rezultatów. Obecny protest to krzyk rozpaczy nauczycieli, a także próba zwrócenia uwagi na ich problemy – podsumowuje Sierawski.

TAGI
KOMENTARZE38

  • ggg 2018-12-20 21:28:12
    Do Rodzic do Agnieszka : żałosny jesteś
  • Ewa 2018-12-20 21:16:16
    Do rodzic. Strasznie dużo w Tobie agresji. Wyluzuj trochę, bo nie jesteś obiektywny i uogolniasz. Ja mam tylko trzy dadatki : za wychowawstwo, motywacyjny( 120 zl brutto - raczej mnie demotywuje) i trzynastke(tak marna jak pensja). Nic poza tym. Większość dodatków mają nauczyciele na wsi. Url...op dla poratowania zdrowia nie należy się co 10 lat, tylko po 7 latach pracy jeśli wystawi go lekarz orzecznik medycyny pracy-więc raczej nie dla każdego(trzeba chyba być chorym, a tego nie życzymy nikomu). Tak więc nie ma się co tak nakręcac i zazdrościć. A na święta nie dostajemy żadnych paczek bonów czy premii. Wesołych Świat 😉  rozwiń
  • Rodzic 2018-12-20 19:07:13
    Do Krzysztof . Brak mi kultury , bo takie osobniki bez kompetencji jak Ty , pomyliły sie 30 lat temu i wydawało im sie że óczom . No i sam sobie odpowiedziałeś czym jest edukacja skoro niema efektu ...

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!