Psychologiczna ofensywa rządu za 4 mld zł. Czy będą chętni?

Psychologiczna ofensywa rządu za 4 mld zł. Czy będą chętni?
Resort edukacji chce znacząco zwiększyć liczbę psychologów i pedagogów w szkołach i przedszkolach (Fot. PAP)
Ministerstwo Edukacji i Nauki chce, by do września 2024 r. liczba specjalistów, przede wszystkim psychologów, w placówkach oświatowych była blisko dwa i pół raza większa niż obecnie. To oznacza blisko 30 tys. nowych etatów. Eksperci i praktycy pytają, skąd ich wziąć.
  • Nowelizacja ustawy ma pomóc zadbać o kondycję psychiczną dzieci i młodzieży. To problem, o którym mówi się od lat, ale ostatnio został pogłębiony przez pandemię. Według ostatnich danych co siódmy polski nastolatek cierpi z powodu zaburzeń natury psychicznej. 
  • Resort edukacji chce, by już w najbliższym roku szkolnym na każdą setkę uczniów przypadał jeden specjalista, a od września 2024 dwóch.
  • Tymczasem Rzecznik Praw Dziecka przypomina, że ustawa o zawodzie psychologa jest od lat martwa, w związku z czym obecnie nie można nabyć formalnych uprawnień do wykonywania tego zawodu.

W tej sprawie posłowie wszystkich opcji politycznych byli zgodni. W miniony czwartek, w zasadzie jednogłośnie, przyjęli nowelizację ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którą do samorządów popłynie szeroki strumień pieniędzy, dzięki którym szkoły zatrudnią nauczycieli specjalistów. Mowa przede wszystkim o psychologach, pedagogach czy terapeutach.

Dzieci cierpią na depresję

 

Resort edukacji przekonuje, że chce w ten sposób walczyć z gwałtownie pogarszającym się zdrowiem psychicznym młodych Polaków. Przywołuje statystyki, z których wynika, że co siódme dziecko w Polsce odczuwa niezadowolenie ze swojego życia w stopniu zagrażającym zdrowiu psychicznemu.

Czytaj: Ponad 60 procent Polaków deklaruje objawy depresji. To zwłaszcza młodzi

Zdaniem MEiN przeciążenie systemu lecznictwa psychiatrycznego dzieci i młodzieży wynika z faktu niskiej dostępności do opieki psychologiczno-pedagogicznej w szkołach. Teraz miałoby się to zmienić. Od września w polskich placówkach oświatowych, zgodnie z ministerialnymi założeniami, ma być blisko 39 tys. specjalistów, w miejsce obecnych 22 tysięcy.

Martwa ustawa

I tu pojawia się problem, na który w swoim najnowszym sprawozdaniu zwraca uwagę Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak. Otóż od lat brak jest regulacji dotyczących wykonywania zawodu psychologa.

Czytaj: Dziemianowicz-Bąk: w tym tygodniu trafi do Sejmu projekt ustawy o zawodzie psychologa

Ustawa z 2001 roku o zawodzie psychologa i samorządzie zawodowym psychologów nigdy nie zaczęła być stosowana. "Istniejąca sytuacja, a zwłaszcza brak samorządu psychologów powoduje, że osoby, które chcą uzyskać prawo do wykonywania zawodu psychologa, nie mają takiej możliwości. Zgodnie z ustawą prawo wykonywania zawodu powstaje z chwilą dokonania wpisu na listę psychologów Regionalnej Izby Psychologów, natomiast wpis na listę psychologów może uzyskać osoba, która m.in odbyła podyplomowy staż zawodowy, pod merytorycznym nadzorem psychologa posiadającego prawo wykonywania zawodu. Mając powyższe na uwadze, jedynie niewielka liczba psychologów nabyła uprawnienia do wykonywania zawodu psychologa, a obecnie brak jest możliwości nabycia takich uprawnień" - pisze Pawlak.

Brakuje psychologów

Według ostatnich dostępnych danych liczbę psychologów w Polsce szacuje się na ok. 18 tys. osób. To mniej więcej tyle, ile jak zakłada MEiN, powstanie specjalistycznych etatów jeszcze do września tego roku.

Praktycy widzą to tak... - Przed czterema laty potrzebowałam zwiększyć zatrudnienie w szkole o jeden etat pedagoga i jeden etat psychologa. Znalezienie tych specjalistów zajęło mi rok - mówi nam Jolanta Gajęcka, dyrektor krakowskiej SP nr 2. Dodaje, że tak gwałtowne zwiększenie etatów specjalistów w szkołach, jakie założył MEiN, spowoduje, że będzie jeszcze trudniej ich pozyskać. - Ich po prostu nie ma na rynku. Trzeba przypomnieć, że kształcenie psychologa trwa 5 lat. Co więcej, do pracy w szkole samo wykształcenie to trochę za mało. Taka osoba musi mieć praktykę pracy wśród dzieci i młodzieży - dodaje Gajęcka. 

Czytaj: RPD: bez uregulowania zawodu psychologa przegramy walkę z depresją

Z drugiej strony perspektywa też nie wygląda najlepiej. Łukasz, psycholog z 15 letnim doświadczeniem, kilka lat temu zrezygnował z pracy w szkole. - Pomijając liczbę pacjentów, którymi musiałem się zająć, to przede wszystkim problem polegał na tym, że aby wypełnić pedagogiczne pensum, byłem zatrudniony w czterech różnych szkołach - mówi. 

Popłyną miliardy

Na zatrudnienie dodatkowych specjalistów w szkołach rząd założył dodatkowe wydatki. Osiągnięcie stanu docelowego ok. 52 tys. etatów (blisko 2,5 razy więcej niż obecnie) przewidziano we wrześniu 2024 – do tego czasu do samorządów ma popłynąć ok. 4 mld zł. Później finansowanie tych etatów wyceniono na blisko 2,7 mld zł rocznie.

Oznacza to, że miesięczne wynagrodzenie dla specjalisty MEiN oszacował na blisko 4 tys. zł netto. To mniej więcej tyle, ile wynosi obecnie średnie wynagrodzenie dla specjalistów z tej branży. Z drugiej strony psychologowie biznesu, ci zajmujący się marketingiem lub pracujący ze sportowcami, zarabiają nawet dwa razy więcej.

MEiN przekonuje, że ze znalezieniem chętnych do pracy nie będzie problemu. Wskazuje, że każdego roku wydziały psychologii opuszcza 5 tys. adeptów, a pedagogiki 18 tys. Dodatkowo 14 tys. nauczycieli wykazuje, że ma kwalifikacje psychologa, a kolejne 111 tys. pedagoga.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!