Rada Poradnictwa nierada z planowanych zmian w awansie nauczycieli

Rada Poradnictwa nierada z planowanych zmian w awansie nauczycieli
Związkowcy z poradni psychologiczno-pedagogicznych nie widzą pozytywów w najnowszym projekcie nowelizacji Karty nauczyciela (fot. Shutterstock)
Projekt nowelizacji Karty Nauczyciela, który tym razem zakłada zmiany w awansie zawodowym tej grupy zawodowej, nie podoba się związkowcom reprezentującym nauczycieli specjalnych. Ich sprzeciw budzą nie tylko zawarte w nim regulacje, ale próba ich wprowadzenia w życie - pomimo wielokrotnie sygnalizowanego braku akceptacji. Nie wierzą też, by początkujący nauczyciel miał zarabiać ponad 4300 zł... Takie jest stanowisko Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”, który 12 maja przesłał ministrowi Czarnkowi uwagi do konsultowanej nowelizacji.
  • Związek zawodowy skupiający pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych nie widzi dobrych stron w nowym projekcie nowelizacji Karty Nauczyciela.
  • Związkowcy nie wierzą, by wynagrodzenie początkującego nauczyciela miało sięgnąć 4342 zł brutto...  
  • - Trudno mówić o awansie, jeżeli tak naprawdę nie wiemy, do czego zmierzamy - komentuje Ewa Tatarczak, przewodnicząca Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”.
  • Jesteś nauczycielem lub udzielasz korepetycji? Zarejestruj się na nauczeni.pl i zarabiaj!  

12 maja Związek Zawodowy „Rada Poradnictwa” przesłał do ministra Przemysława Czarnka negatywną opinię w sprawie projektu nowelizacji Karty Nauczyciela, który wprowadza zmiany do systemu awansu zawodowego i oczywiście innych kwestii. Co wam się w projekcie nie podoba?

Ewa Tatarczak, przewodnicząca Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”: - Przede wszystkim ignorowanie opinii środowiska i robienie wszystkiego ex katedra. Brak dialogu doprowadza nas do szału... Dlatego w opinii do projektu zwracamy uwagę, że politykę oświatową w czterech głównych obszarach - a więc w kwestii wynagrodzeń, czasu pracy, awansu zawodowego i oceny pracy oraz biurokracji - mieliśmy wypracować na zespole ds. statusu zawodowego pracowników oświaty, skoro został on do tego powołany i istnieje. Te spotkania się odbywają albo nie... Dlatego nawet Najwyższa Izba Kontroli, oceniając organizację pracy nauczycieli w szkołach, pisała, że ten zespół zbiera się bardzo rzadko.

MEiN oczywiście odpowiedział, że tych spotkań było dużo, ale prawda jest taka, że nie... Coś się powołuje, udaje się, że działa, a nic z tego nie wynika. Robi się własne wrzutki, nie patrząc na stronę społeczną. Uprawia fikcję, teatr dialogu, a robi się to, co się chce robić.

W stanowisku zwracamy uwagę na cztery elementy (dokument w załączeniu – red.) i napisaliśmy, że podtrzymujemy stanowisko przedstawione w roku ubiegłym przez Forum Związków Zawodowych i przez nasz związek, dotyczące m.in. awansu zawodowego i ogólnej pragmatyki zawodu, związanej z propozycjami dotyczącymi zwiększenia pensum o 4 godziny i godzin dyspozycyjności o 8.

Stwierdziliśmy, że tak jak wtedy proponujemy rozpocząć rozmowy i zmiany od wynagrodzeń i warunków pracy, a dopiero później przejść do awansu i oceny pracy. Bo przecież proponowana zmiana awansu nie wynika z badań, ewaluacji tego awansu, to tylko taki radosny pomysł, że teraz będziemy robić tak. Dlaczego? Bo tak.

A zatem ocena nie jest najlepsza

- Jest zdecydowanie negatywna.

W części dotyczącej awansu czy też ze względu na ten jeden dodany przepis wprowadzający godzinę dostępności?

- Ze względu na wszystkie kwestie, które poruszyliśmy w stanowisku. Jesteśmy konsekwentni - trudno mówić o awansie, jeżeli tak naprawdę nie wiemy, do czego zmierzamy - po co jest ten awans, czy on da coś finansowo z punktu widzenia warunków pracy nauczyciela, czy nie. No to mamy mówić idealistycznie czy mamy być pragmatykami?

Uważam, że powinniśmy być pragmatyczni, bo co z tego, że ktoś mi powie "wiesz, będziesz mogła to i to", kiedy na pytanie, jak się to przełoży na moje wynagrodzenie, odpowiada: "a to dopiero się zobaczy; zależy, ile będzie pieniędzy w budżecie". To bez sensu.

Czyli pani uważa, że ten wzrost wynagrodzenia „nauczycieli przygotowujących się do zawodu nauczyciela” do 4342 zł nie nastąpi, że ten ruch płacowy jest pozorowany?

- Zdecydowanie tak. Musiałoby się pojawić nowe rozporządzenie płacowe. Co prawda minister Czarnek mówi na różnych konferencjach, że od 1 września dla tych osób wynagrodzenie wzrośnie, tylko pytam jak, skoro rozporządzenie płacowe, o którym rozmawialiśmy w ministerstwie przy okazji tych podwyżek o 4,4 proc., wyraźnie mówiło, że stażysta zarabia 3167 zł brutto.

Nic mi nie wiadomo, żeby rozporządzenie płacowe miało być zmienione, bo innego projektu niż ten, który był omawiany, nie ma. Ono zresztą do tej pory nie zostało jeszcze podpisane...

No i co: we wrześniu będziemy mieli kolejne rozporządzenie płacowe - nie bardzo rozumiem... Nawet jeżeli po ustawie zostaną dwie grupy (nauczyciel stażysta i nauczyciel kontraktowy) połączone, no to musi wyjść nowe rozporządzenie płacowe. Gdyby zostawić tę kwotę, która jest średnią, to nauczyciel stażysta zarabiałby tyle, co dyplomowany, więc po co ma się rozwijać?

Ale przecież średnia dla nauczycieli dyplomowanych jest dużo wyższa.

- Tak, tylko niewielu ludzi z niej korzysta, bo mówimy o średniej. Ministerstwo operuje średnią, bo ona jest bardzo piarowa. Przekonuje wszystkich wkoło, że tyle będzie zarabiał nauczyciel stażysta.

Tylko że on tyle zarabiał nie będzie, bo to średnia, którą ma się wypracować w danym regionie, w danej jednostce samorządu terytorialnego. Nie każdy musi osiągnąć tę kwotę, ale dla potrzeb propagandy mówimy teraz "średnia będzie wynosiła tyle" - i ludzie w to wierzą.

Czyli podwyżek wynikających z obecnego projektu nie będzie?

- Moim zdaniem - nie, bo nie ma na to pieniędzy w systemie. Ministerstwo Finansów od dawna mówi "nie zwiększymy subwencji, bo nie ma na to środków". A zatem musi tam być zrobiony jakiś zabieg. Najbardziej prawdopodobny jest taki, że połączy się stawki nauczyciela stażysty z nauczycielem kontraktowym i coś uśredni. Ale to nie będą pieniądze w takim wymiarze, o jakim jest mowa - kwota 4342 zł to średnia zdefiniowana przez art. 30 KN, a więc m.in. z godzinami ponadwymiarowymi i innymi dodatkami.

W związku z tym, w swoim stanowisku pytamy, jak to jest, że rozmawiamy o załączniku do rozporządzenia płacowego, w projekcie pisze się o średnim wynagrodzeniu, gdzie są te wszystkie pochodne, a dla stażysty nie ma innych pochodnych niż godziny ponadwymiarowe czy godziny doraźnych zastępstw.

Średnia to średnia, czyli ze względu na braki kadrowe damy godziny ponadwymiarowe niedoświadczonemu, rozpoczynającemu pracę nauczycielowi. Czy to wpływa na efektywność pracy nauczyciela, czy jest z korzyścią dla uczniów? W moim odczuciu - nie.

Dlatego, że nauczyciel, który sam się uczy jeszcze pracy, będzie miał więcej zajęć z uczniami - chociaż nie wiadomo, czy dobrze pracuje, czy nie popełnia błędów.

Z wyliczenia MEiN wynika, że każdy nauczyciel realizuje średnio 3 godziny nadliczbowe tygodniowo.

- To liczby zaniżone, bo z tych samych wyliczeń wychodzi, że powinno być ich więcej. Ale skoro tak jest, to oznacza, że w systemie są wakaty i trzeba je jakoś tymi godzinami zapewnić.

Podstawową wrzutka, którą w tym projekcie umieszczono, to zniesienie zakazu, że stażysta nie może mieć godzin ponadwymiarowych. A zatem pomysł jest taki: nauczyciel rozpoczyna pracę i można już mu dać godziny ponadwymiarowe.

To się trochę kłóci z ideą zaostrzenia kryteriów dostępu do zawodu, m.in. poprzez wydłużenie okresu przygotowania do zawodu, bo - z tego, co słyszę - daje się takiemu stażyście klasę, z którą może robić, co chce. Bo przecież mentor nie będzie siedział z nim na tych lekcjach bez przerwy...

- Oczywiście, że nie. Z jednej strony mówi się: nie mamy do ciebie zaufania przez 2 lata, żeby podpisać z tobą umowę na czas nieokreślony, bo jesteś osobą niedoświadczoną w zawodzie, jeszcze się go nie nauczyłeś, ale - z drugiej strony - możesz mieć godziny ponadwymiarowe.

To postawienie wszystkiego na głowie! No bo albo się ma do kogoś zaufanie, albo się go nie ma, jeżeli chodzi o kompetencje i przygotowanie. A tutaj okazuje się, że nie mamy zaufania i przez 2 lata będzie musiał przekonywać, że warto zatrudniać go za 3200 zł brutto...

Można się spodziewać, że do Sejmu projekt wpłynie w czerwcu i ustawa zostanie uchwalona. Wtedy pojawi się do tego projektu rozporządzenie i nowe stawki zaczną obowiązywać. Gdzie ten problem?

- Tak, ale mamy już prawie połowę maja, a rozporządzenie w sprawie podwyżek 4,4 proc. nie zostało jeszcze podpisane...

Może minister czeka na kolejną nowelizację i wtedy wyda jedno rozporządzenie pod koniec czerwca (choć nie wiem, czy to możliwe).

- Zgodnie z ustawą musi to zrobić nie później niż do końca czerwca. A jeżeli nie, to będzie to świadome wprowadzanie w błąd strony społecznej poprzez procedowanie nad rozporządzeniem, które w ogóle nie wejdzie w życie, bo nie ma zastosowania. Bo przecież tam było wprost odwołanie do ustawy Karty Nauczyciela i do tych epizodycznych.

To rozporządzenie, jeżeli ma obowiązywać, powinno już zostać podpisane, bo służby księgowe muszą te podwyżki wyliczyć. Nie rozumiem zatem, dlaczego minister zwleka... To po prostu robienie z ludzi - przepraszam za określenie - idiotów. Tu coś rzucę, a za chwilę zmieniam zdanie, więc wydam nowe rozporządzenie. Po prostu ręce opadają...

DO POBRANIA
Stanowisko w sprawie propozycji zmian w KN.pdf
125.6 KB format pliku: PDF
TAGI
KOMENTARZE2

  • czechu 2022-05-30 10:19:52
    Przypominam o terminie rzucenia papierami na stół dyrektora(jeszcze tylko dwa dni!) - za te pieniądze niech sami sobie uczą Brajanków i Dżesiki, poza szkołą też istnieje życie i to znacznie ciekawsze - szkoda życia na misję, pasję itp. pierdy ...
  • olo 2022-05-18 13:51:58
    "To po prostu robienie z ludzi - przepraszam za określenie - idiotów. " jedno zdanie z całego artykułu opisujące Czarnka z którym zgadzam się na 1000%

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!