Ryszard Proksa: ministerstwo robi wszystko, by zniechęcić do zawodu nauczyciela

Ryszard Proksa: ministerstwo robi wszystko, by zniechęcić do zawodu nauczyciela
– Ministerstwo robi wszystko, żeby jeszcze bardziej nauczycieli zniechęcić do zawodu – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ "Solidarność" (fot. BB).
– Wydawałoby się, że Ministerstwo Edukacji i Nauki przede wszystkim powinno dbać o jakość edukacji i prestiż zawodu nauczyciela, ale robi dokładnie odwrotnie – mówi w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ Solidarność. – W działaniach obecnego kierownictwa resortu edukacji nie ma żadnej wizji na przyszłość – ocenia krytycznie.
  • Zdaniem Ryszarda Proksy minister edukacji obraził się na stronę społeczną i zerwał z nią wszelkie kontakty. 
  • To, co stało się w kwestii wynagrodzeń nauczycieli, nazywa skandalem. – Nie sprzeciwiam się podwyżkom dla nowych osób w zawodzie, ale skandalem jest to, że nauczyciele tak mało zarabiają – mówi przewodniczący Solidarności oświatowej.
  • Zarobki rzędu 11 tys. zł w edukacji są możliwe... Wystarczy pracować na dwóch etatach lub więcej.

W mijającym roku szkolnym wiele się działo w edukacji i sprawach nauczycielskich. Jaki był ten rok w pana ocenie?

- Biorąc pod uwagę sprawy związkowe, jeden z gorszych, jaki przytrafił się oświacie. Nie spodziewaliśmy się takiego obrotu sprawy. W mojej karierze związkowej jest to pierwszy przypadek, żeby minister edukacji obraził się na stronę społeczną i zerwał z nią wszelkie kontakty. Nie podejmował prób naprawienia tych relacji.

Natomiast to, co się stało w sferze materialnej – czyli w kwestii wynagrodzeń nauczycieli i tzw. zwiększenia prestiżu zawodu – jest po prostu skandalem. Jeśli chodzi o wykształcenie i rolę społeczną, jesteśmy praktycznie jedyną grupą zawodową, która została tak źle potraktowana przez rząd. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło.

To ponury obraz. Nie widać w nim żadnego światełka nadziei?

- My się nie obrażamy i apelujemy do wszystkich stron o powrót do dialogu, ale na razie żadnego odzewu nie ma. Natomiast to, co wydarzyło się 23 czerwca, a mam tu na myśli wypowiedź wiceministra edukacji i nauki Tomasza Rzymkowskiego, jest szokująca. Naprawdę grozi nam zapaść.

Czytaj też: Rzecznik rządu o słowach Rzymkowskiego dot. pensji nauczycieli: wypowiedź była niefortunna i nie powinna paść

Tomasz Rzymkowski, wieceminister edukacji i nauki (fot. KPRM)
Tomasz Rzymkowski, wieceminister edukacji i nauki (fot. KPRM)

Czyżby nie znał pan nauczycieli, którzy zarabiają 11 tys. zł?

- Osobiście, nie. Chociaż jest to możliwe - w dużych miastach, zwłaszcza w szkolnictwie branżowym, gdzie sporo osób pracuje na dwa etaty. No ale nie mówmy o nauczycielach zaradnych, często też przymuszonych do pracy na dwóch etatach, bo nie ma kto uczyć zawodu, tylko mówmy o normalnym nauczycielu, normalnym pracowniku, który powinien pracować na etacie 40 godzin tygodniowo, a jakość jego pracy powinna być wysoka.

Nie oszukujmy się, że nauczyciel pracujący na dwóch etatach może dawać z siebie wszystko, bo to w dłuższym okresie nie jest możliwe. Dlatego rozmawiajmy o nauczycielach pracujących w normalnym wymiarze godzin. Oni na pewno nie zarabiają 11 tys. zł.

Nieprawdziwe są też podawane kwoty wynagrodzeń średnich, które wszyscy już chyba znają. Bo ta średnia w żaden sposób nie odzwierciedla faktycznych zarobków nauczycieli, ponieważ większość nauczycieli pracuje więcej niż na jeden etat i ona wychodzi wyższa. Ale czy o to chodzi w oświacie?

Podwyżka tylko dla początkujących

Dzięki przyjętej w czwartek przez Sejm nowelizacji Karty nauczyciela osoby startujące w zawodzie dostaną 20-proc. podwyżkę.

- Uprawianie takiej retoryki, że nauczyciele znowu dostają podwyżkę, co usłyszeliśmy w trakcie debaty nad tą nowelizacją, dotyczy nauczycieli, których nie ma jeszcze w zawodzie. To jest próba zachęcenia młodych ludzi do przychodzenia do zawodu. Nauczyciele, którzy są już w systemie – a więc nauczyciele mianowani i dyplomowani – zostaną na tych samych warunkach, co do tej pory. Podnosi się wynagrodzenie tylko nauczycielom startującym w zawodzie, których jest bardzo mało. Więc tylko nieliczna grupa osób dostanie te ponad 4 tys. zł wynagrodzenia. Ale pozostali nie dostaną nic.

Przy tak dużej inflacji i tak wysokich wyrównaniach, praktycznie już jesienią wrócimy do dyskusji, co zrobić z nauczycielami, którzy nie osiągają minimalnego wynagrodzenia. Bo od stycznia przyszłego roku to wyższe wynagrodzenie będzie praktycznie takie samo, jak pracowników oświaty na najniższym poziomie wykształcenia.

Ta nowelizacja ma wejść od września.

- A zdąży wejść? Gdzie Senat, gdzie podpis prezydenta?

W trakcie pierwszego czytania projektu wiceminister Piontkowski powiedział to wprost, że z tego powodu jest ten pośpiech legislacyjny...

- Jeśli nawet wejdzie od września, to i tak wzrost płacy minimalnej od stycznia spowoduje, że znowu początkujący nauczyciel nie będzie zarabiał więcej niż pracownik obsługi szkoły z 20-letnim stażem. Na przykład woźna.

Czyli jest pan przeciwny tej podwyżce?

- Żadnej podwyżki płac nie odrzucam, ale skandalem jest, że nauczyciel w Polsce nigdy tak źle nie zarabiał, jak dzisiaj.

W sprawie tego projektu wydaliśmy negatywną opinię, m.in. dlatego, że sama ustawa nie rozwiązuje problemu, tylko odwołuje się do rozporządzeń, które nie podlegają opiniowaniu. I to jest następne łamanie zasad dialogu społecznego, ponieważ ministerstwo robi unik i komplikuje sytuację. Tak samo jest z tym egzaminem końcowym (po okresie przygotowania do zawodu) – nie wiadomo, kto, kiedy i za co będzie go robił. Nie wiemy też, na czym ma polegać ten egzamin.

To jest bezczelność rządzących, że najważniejsze elementy zmiany przenoszą do rozporządzeń i później społeczeństwo i media piszą, że mamy podwyżkę, że nauczycielom się nie chce, kiedy nie wiedzą, o co chodzi. Nie ma nawet jasnej ścieżki rozwoju zawodowego – a brak stabilizacji w zawodzie jest najgorszy.

Nauczyciele odchodzą, ale nie wszędzie

Mówi się, że nauczyciele odchodzą z zawodu – ci, co mogą, przechodzą na emeryturę, a nawet na świadczenie kompensacyjne. Czy to masowe zjawisko?

- Trudno powiedzieć, bo problem odchodzenia z zawodu występuje lokalnie. Tragiczna sytuacja występuje przede wszystkim w szkolnictwie branżowym, gdzie pracują głównie emeryci – jeśli jakiś chętny się znajdzie. W mijającym roku szkolnym w wielu szkołach branżowych przez miesiąc czy dwa nie prowadzono zajęć praktycznej nauki zawodu. I tam mogą być te kominy płacowe, ponieważ nauczyciele zawodu pracują na dwóch etatach, a nawet i więcej.

W szkołach branżowych brakuje nauczycieli zawodu (fot. Shutterstock).
W szkołach branżowych brakuje nauczycieli zawodu (fot. Shutterstock).

Drugie miejsce, gdzie już od dawna brakuje nauczycieli, to wielkie miasta. Dla ich mieszkańców warunki płacowe w edukacji nie są atrakcyjne. Te pieniądze można zarobić w innych miejscach bez zaangażowania emocjonalnego, zdrowia i czasu pracy.

W zupełnie innej sytuacji są nauczyciele w małych miejscowościach. Oni nie odchodzą. Ale jeśliby zostało zmienione pensum, tak jak proponowało MEiN, to ci nauczyciele zaczęliby rezygnować z pracy, ponieważ oni łączą etat w paru szkołach, a teraz mieliby tych szkół jeszcze więcej. To jest obraz polskiej edukacji.

Na szarym końcu UE

Liczne są głosy rodziców, że nauczyciele są sami sobie winni, bo nie chce im się pracować. Tylko narzekają...

- To dlaczego ci rodzice nie chcą uczyć w szkołach?

Bo szkoła to samo zło...

- Pewnie, można i tak podchodzić do edukacji. Oczywiście, w szkołach są problemy, ale zmiany w zakresie pensum i wprowadzenie godzin dostępności, które MEiN próbowało wdrożyć w oświacie, byłyby dla nauczycieli tragedią, a ich status materialny – mimo zwiększenia o prawie 30-40 proc. czasu pracy – by się w ogóle nie zmienił.

To było wielkie oszustwo. Dlatego nie można mówić, że nauczyciele nie chcą więcej pracować, tylko nie chcą pracować za darmo. Najnowszy raport Komisji Europejskiej wymienia Polskę jako kraj OECD najgorzej wynagradzający nauczycieli. Wyprzedza nas tylko Bułgaria. Obecnie nie ma nakładów na edukację jako całość i nie ma nakładów na wynagrodzenia.

Czy to oznacza, że sięgnęliśmy właśnie dna, czy też ono jeszcze przed nami?

- Nie jestem wizjonerem. Nie wiem, co obecne kierownictwo resortu edukacji i nauki jeszcze wykombinuje, ale ich wypowiedzi są naprawdę żenujące. Wydawałoby się, że ministerstwo edukacji przede wszystkim powinno dbać o jakość edukacji i prestiż zawodu nauczyciela, ale robi dokładnie odwrotnie.

Ma pan też na myśli zmiany w podstawie programowej?

- Jako związek nie wypowiadamy się na te tematy. Każdy minister, każdy rząd, każda opcja wprowadza jakieś zmiany – raz lepsze, raz gorsze. Dlatego nie chcemy ich komentować. Ale one generalnie nie niszczą systemu edukacyjnego w Polsce.

W sondzie, jaką opublikowaliśmy na zakończenie roku szkolnego, dyrektorzy szkół otwarcie przyznają, że wśród nauczycieli widać brak zaangażowania spowodowany głównie warunkami płacowymi.

- Całkowicie to potwierdzam. Dodam tylko, że ministerstwo robi wszystko, żeby jeszcze bardziej nauczycieli zniechęcić do zawodu. W trakcie negocjacji płacowych proponowali nam zwolnienie ok. 50 tys. nauczycieli, żeby ich kosztem zrobić podwyżkę, a teraz ogłosili, że zatrudniają 30 tys. psychologów i pedagogów w ramach programu edukacji włączającej.

Nie ma w tym ani ładu, ani składu, ani jakiejś wizji na przyszłość.

TAGI
KOMENTARZE47

  • czechu 2022-07-20 15:18:46
    Co za kanalia w tym internecie siedzi? smędzi i smędzi, pisać toto nie potrafi, każdego ustawia kto z kim i dlaczego, miernota trollu zdegenerowany, tępak rasowy, gnida rządowa która będzie wszem i wobec szczekać i broń Boże odezwać się inaczej niźli chwaląc rękę która go karmi, trolisko od rana do ...nocy bezmózgie promujące cepa ministra i władze rządowe bo za wpisy kasę dostaje - nie odnosić się do trolla bo ma jakiś problem napastować wszystkich innych którzy mają inne zdanie niźli on, pseudo inne tutaj przyjmuje na okrągło, plaży w życiu nie widział tylko jakiś Pasłęk wspomina, może ma tam ciotkę albo innych znajomych , wszak blisko do Podlasia więc wschodnia ściana z Białorusią zmieszana więc intelekt szczątkowy... trolem czy gnidą urodzony skowronkiem nie zdechniesz!  rozwiń
  • Sławomir 2022-07-20 07:01:20
    Do czechu: Ryszard Proksa wszedł w układ z rządem w 2019 i dlatego jest autorytetem cesia który też nie strajkował. To wiele wyjaśnia cesiulku he He
  • czechu 2022-07-19 21:46:07
    Ryszard Proksa: ministerstwo robi wszystko, by zniechęcić do zawodu nauczyciela .....Normalne ruchy kadrowe.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!