Partnerzy portalu

Rząd rozmawia z nauczycielami, ale podwyżki obciążą gminy i powiaty - uważa Marek Olszewski

Rząd rozmawia z nauczycielami, ale podwyżki obciążą gminy i powiaty - uważa Marek Olszewski
Adobe Stock
Często byliśmy z nauczycielami w sporze, głównie w sprawie Karty nauczyciela, którą uważaliśmy za dokument anachroniczny, który trzeba napisać od nowa, bo wygląda, jakby dotyczyła nauczycieli z czasów sprzed likwidacji analfabetyzmu - mów Marek Olszewski, do niedawna przewodniczący Związku Gmin Wiejskich i członek Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu. Dzisiaj starosta toruński.
  • Marek Olszewski pełni obecnie funkcję starosty toruńskiego. Jego zdaniem, głównym problemem powiatów jest dziś oświata.
  • Jeśli chodzi o jej finansowanie, to jesteśmy w takich samych tarapatach jak gminy. Do tego dochodzi jeszcze kwestia szkolnictwa zawodowego - mówi.
  • Dzisiaj negocjacje z nauczycielami prowadzi rząd, ale kiedyś to się zakończy, pewnie jakimiś podwyżkami większymi czy mniejszymi, i wtedy przyjdzie runda rozmów rządu z samorządem - przewiduje.
  • O problemach samorządów będziemy rozmawiać od 13 do 15 maja w Katowicach podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego pod patronatem PortalSamorzadowy.pl, na który serdecznie zapraszamy.

Szczebel powiatowy nie jest dla pana nowością?

Marek Olszewski, starosta powiatu toruńskiego, w latach 1992-2018 wójt gminy Lubicz, przez kilkanaście lat współprzewodniczył Zespołowi Edukacji, Kultury i Sportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego: - Tak, byłem radnym powiatowym w pierwszej kadencji, wtedy gdy jeszcze wójtowie mogli pełnić tę funkcję i jako wójt gminy Lubicz byłem jednocześnie radnym. Objęcie funkcji starosty nie jest szokującą zmianą, ale przez te lata przyzwyczaiłem się do większej samodzielności, a tu mamy kolegialne jednak bardziej działania i trzeba się przestawić.

Doświadczenie zdobyte jako wójt gminy Lubicz się przydaje?

- Bardzo się przydaje. Mam możliwość prowadzenia rozmów z moimi kolegami, wójtami w klimacie większego zrozumienia. Wiem, czego oni mogą się obawiać, jakie mają wątpliwości. Teraz podejmowaliśmy właśnie decyzje w sprawie wspólnego przedsięwzięcia w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych i myślę, że moje doświadczenie wójtowskie bardzo się przydało, koledzy traktowali mnie bez nieufności i bez dystansu, łatwiej się było porozumieć.

Na pewno jednak ma pan mniej kontaktów z mieszkańcami, nie brakuje tego?

- Z samego założenia te kontakty z mieszkańcami są mniejsze, bo powiat to urząd po pierwsze znacznie bardziej sformalizowany, po drugie dużo większy. Więcej mam do czynienia ze sprawami, problemami niż z konkretnymi ludźmi, ale staram się ten kontakt utrzymywać, też przyjmuję interesantów, sporo jeżdżę po terenie i kontaktuję się z mieszkańcami, choć oczywiście dystans jest większy.

Jak pan widzi rolę tego szczebla powiatowego: to ma być jednostka zarządzająca gminami czy raczej koordynująca współpracę?

- Powiaty pomimo że istnieją 20 lat, w jakimś stopniu nadal szukają swojej tożsamości. Wtedy gdy powstawały, istniało przekonanie, że jest pewien zakres działań publicznych, które wymagają takiego skoordynowania ponadgminnego, ale powiaty trochę przejęły też zadania dawnych urzędów rejonowych.

Czytaj też: Powiaty bronią się same - mówi Jerzy Stępień

Mamy więc taką dwoistość - bo z jednej strony realizujemy zadania kojarzone z administracją rządową, z drugiej powiaty są jednak samorządne. To powoduje, że do dzisiaj różnice między poszczególnymi powiatami są spore, zależą od ludzi, którzy tam działają. Wiele z powiatów znakomicie jednak współpracuje z gminami i oba te szczeble znakomicie się uzupełniają i chyba o to chodziło w reformie. Dla mieszkańca najbliższa jest gmina, ale wiele spraw załatwia w powiecie i dobrze jest, jeżeli czuje, że tam też jest samorząd.

W Komisji Wspólnej, w Związku Gmin Wiejskich zajmował się pan oświatą, w powiecie od tego pan nie ucieknie, wręcz przeciwnie - w obecnej sytuacji to chyba główne wyzwanie dla powiatów?

- No tak. Powiatom przypisano prowadzenie szkół ponadgimnazjalnych, dzisiaj ponadpodstawowych, i szkolnictwa specjalnego. Wszystkie problemy oświaty dotykają i nas, chociaż powiaty na początku istnienia miały mniejsze problemy finansowe, bo ustawodawca wiedział, że starostwa nie są w stanie ze swoich niewielkich budżetów uzupełnić subwencji oświatowej i ta subwencja na tym szczeblu była adekwatniejsza do potrzeb - lepiej policzona.

Marek Olszewski współprzewodniczy Zespołowi Edukacji, Kultury i Sportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (fot. mswia.gov.pl)
Marek Olszewski współprzewodniczy Zespołowi Edukacji, Kultury i Sportu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (fot. mswia.gov.pl)

Teraz niestety to się zmieniło i jeśli chodzi o finansowanie oświaty, to jesteśmy w takich samych tarapatach jak gminy. Do tego dochodzi jeszcze kwestia szkolnictwa zawodowego. W poprzednim systemie - nie oceniając - zwrócono większą uwagę na wykształcenie ogólne, trochę jakby pomijając kształcenie zawodowe, teraz jesteśmy w fazie jego odbudowy. Na szczęście są na to jakieś środki zewnętrzne, unijne, więc powstają pracownie do nauki zawodów, klasy kształcące do nowych specjalności, ale to wymaga od powiatów odważnych działań i analizowania potrzeb rynku pracy.

Jak pan patrzy na strajk nauczycieli? Dzisiaj samorządowcy w większości popierają postulaty środowiska, ale przecież przez lata toczył się na linii samorząd – nauczyciel spór, choćby o Kartę nauczyciela. Jak to jest z tym poparciem dla strajku?

- Różnie w różnych gminach, bo na takie duże akcje nakładają się uwarunkowania partyjne, duża polityka, a do tego lokalne „stosunki”.

Patrząc jednak od strony samorządowej, oczywiście, że często byliśmy z nauczycielami w sporze, głównie w sprawie Karty nauczyciela, którą uważaliśmy za dokument anachroniczny, który trzeba napisać od nowa, bo wygląda, jakby dotyczyła nauczycieli z czasów przed likwidacją analfabetyzmu.

Dzisiaj negocjacje z nauczycielami rząd prowadzi bez udziału samorządów, ale kiedyś ta akcja się zakończy, pewnie jakimiś podwyżkami większymi czy mniejszymi i wtedy przyjdzie kolejne runda rozmów rządu z samorządem tym razem. Nie sądzę, żeby rząd realizował przyszłe porozumienie na zasadzie przekazania pieniędzy na podwyżki, to raczej dziać się będzie poprzez wskaźniki, czyli dotyczyć będzie samorządów. Czeka nas zapewne dyskusja o tym, kto będzie miał te pieniądze wypłacać i na jakich zasadach, a przy wspomnianych wskaźnikach zawsze jest tak, że jednym samorządom wystarczy, a innym nie.

Poza tym strona rządowa już dzisiaj ustępuje z tego, co udało się kiedyś osiągnąć, znów wraca się do ułatwienia w korzystaniu z urlopów na poratowanie zdrowia, rozmowa na temat pensum też jest „miękka”, a przecież to pensum jest bardzo niskie, porównując z innymi krajami europejskimi. Są więc pewne sprawy do ustalenia, ale akcja protestacyjna zawsze doprowadza do takiej sytuacji zerojedynkowej - nie ma rozmowy o jakości systemu, kształcenia, tylko o pieniądzach.

Poza oświatą kolejny problem powiatów to służba zdrowia?

- Przede wszystkim służba zdrowia, bo problemy tej sfery najbardziej odbijają się właśnie na szpitalach powiatowych. Tu mamy dwie sprawy, po pierwsze to finansowanie przez NFZ, a druga sprawa to brak lekarzy i pielęgniarek, a dopływu nowych pracowników nie widać. Wzrost wymagań wobec pielęgniarek, do tego migracja odbijają się w pierwszej kolejności na mniejszych szpitalach, gdzie nie ma ludzi do pracy, tak też jest z lekarzami, którzy wolą duże szpitale – uniwersyteckie, wojewódzkie - w dużych miastach, niż małe szpitaliki gdzieś daleko od szosy.

Trzeci temat to drogi?

- Rzeczywiście drogi to też problem, a przez ich jakość oceniają nas mieszkańcy. Tutaj mamy dużo do zrobienia jeszcze, także w powiecie toruński. W kraju mamy przecież jeszcze powiatowe drogi gruntowe! To ogromne zadania dla powiatów, bo przecież drogi powiatowe to zwykle dojazd do sąsiednich gmin, do placówek zdrowia, do szkół. Mam nadzieję, że wreszcie uruchomione zostaną te środki z programu rozwoju dróg lokalnych, na które bardzo czekamy.

Przez lata był pan aktywny na forum korporacji samorządowych, jako prezes Związku Gmin Wiejskich był wiceprzewodniczącym Komisji Wspólnej. Co dalej z tą działalnością, zaktywizuje się pan w Związku Powiatów Polskich?

- Ja kończąc z taką dużą aktywnością w ZGW, bo trwało to ponad 20 lat, nie deklarowałem działania w Związku Powiatów i nie aspirowałem do żadnych funkcji. Nie odmówię oczywiście pomocy okazjonalnie, np. w sprawach oświaty, bo jak rozmawialiśmy - jakieś doświadczenie tutaj mam, ale nie zamierzam kontynuować takiej działalności ogólnopolskiej jak dotychczas.

Jak wygląda współpraca waszego powiatu z dużymi miastami. Mówię w liczbie mnogiej, bo to nie tylko Toruń, jesteście przecież w tej specyficznej sytuacji, że macie dwie stolice województwa?

- Stosunki z Toruniem są poprawne, nie ma problemów. Tym bardziej że mamy siedzibę w Toruniu i współpracujemy na co dzień. Wiele imprez kulturalnych czy sportowych organizujemy wspólnie. Jeśli chodzi o Bydgoszcz, to spajają nas bardzo Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, w których biorą udział Bydgoszcz, Toruń oraz powiaty toruński i bydgoski. To jest okazja do wspólnego działania i wspólnego rozwoju. Niemałe pieniądze są tutaj przeznaczone na tworzenie wspólnego obszaru funkcjonalnego. To nam się bardzo dobrze układa i ten duopol - Bydgoszcz - Toruń zupełnie nie przeszkadza.

TAGI
KOMENTARZE3

  • student 2019-04-23 22:27:15
    Bezszczelność pseudo inteligencji nauczycielskiej w porównaniu ze zwykłymi urzędnikami po studiach pełen etat, zarabiają bardzo dobre pieniądze ,przekazywana przez nich wiedza uczniom jest na poziomie analfebetycznym ,nigdy w histori nauki nie było takiego zapotrzebowania na korepetycje,,DAJE DO M...YŚLENIA ???  rozwiń
  • Rodzic 1410 2019-04-23 15:39:46
    Do Renata s: złóż pozew do Sądu przeciwko rządowi za ognorancję i głupotę oraz działania na szkodę polskiej edukacji. Wybacz kogo obchodzą Twoje wczasy, Twoje dziecko, Twój problem. Radź sobie, wychowuj, zajmuj się nim, poświęć mu swój czas a nie zrzucasz to na innych. Szkoła to nie przechowalnia. J...ak jest zamknięta to zaprowadź do kościoła tam ksiądz się nim zaopiekuje.  rozwiń
  • Renata s 2019-04-23 14:21:24
    Mam dość narzekań przez nauczycieli i mam nadzieję że ci którzy grają na emocjach dzieci i rodziców nigdy nie zostaną dopuszczeni do wykonywania swojego zawodu ciekawe czy ci nauczyciele zwrócą pieniądze za przedpłaty dokonane na wczasy kolonie i za urlopy które wcześniej były ustalone w zakładach p...racy  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!