Samorządy chcą likwidować szkoły, ale chcieć nie znaczy móc

Samorządy chcą likwidować szkoły, ale chcieć nie znaczy móc
Do likwidacji szkoły potrzeba pozytywnej opinii kuratora oświaty. Ci niechętnie takową wydają (fot.krakow.pl/Wiesław Majka/zdjęcie ilustracyjne)
Nie będzie planowanej przez miasto reorganizacji szkół w Jaworznie (woj. śląskie). Przynajmniej na razie. Prezydent Paweł Silbert ugiął się pod presją uczniów i ich rodziców i zdecydował o wstrzymaniu planów. To jednak tylko chwilowe rozwiązanie, a temat prędzej czy później powróci. Podobnie jak w innych miastach i gminach, które nie tyle co chcą, ale muszą likwidować, łączyć, reorganizować - by szukać oszczędności i optymalizować wydatki. Tyle że nie wystarczy wola i mocne argumenty. Bez zgody kuratora ani rusz.
  • Czy trudna sytuacja finansowa samorządów wpłynie na kuratoria oświaty i ich opiniowanie wniosków w sprawie likwidacji szkół?
  • Obecnie próba likwidacji szkoły kończy się najczęściej w sądzie. Dzieje się tak, gdyż zgodnie z wytycznymi rządu to opinia kuratoriów jest wiążąca przy każdej likwidacji lub przekształceniu szkoły. A ci niechętnie chcą to robić.
  • Utrzymywanie szkół, do których uczęszcza kilku uczniów - nawet przy dodatkowym finansowaniu samorządów, które prowadzą bądź dotują publiczne szkoły o średniej wielkości klas nie większej niż 18 uczniów, jest dla gmin nieopłacalne, a nierzadko samorządów wręcz na to nie stać. Tyle że szkołę nie tak łatwo zlikwidować - nawet jeśli nie ma w niej uczniów. 

Samorządy, najczęściej te mniejsze, choć przykłady można znaleźć i w tych dużych, uważanie oglądają każdą złotówkę. W wielu, z takiego uważnego rachowania, wychodzi prosty rachunek: skoro uczniów w danej szkole jest mało, niekiedy nawet mniej od nauczycieli, a potrzeby i wydatki rosną, to najrozsądniej taką placówkę zlikwidować - albo połączyć, jeśli jest taka możliwość - z inną. To ostatnie rozwiązanie próbowało w ostatnich dniach wprowadzić Jaworzno.

Miasto zaproponowało, by z uwagi na problemy demograficzne i niewystarczający poziom finansowania oświaty, podjąć rozmowy o zmianach w sieci szkół. Zmiany, polegające m.in. na przeniesieniu kształcenia pomiędzy wybranymi placówkami, miały objąć kilka szkół podstawowych, liceum oraz dwa zespoły szkół. Zdaniem prezydenta miasta, obecny stan zatrudnienia personelu oświaty i błyskawicznie rosnące koszty utrzymania szkół mogą wkrótce przekroczyć możliwości finansowe miasta. 

Czytaj też: ZNP chce zmian w finansowaniu oświaty i ustalaniu wynagrodzeń nauczycieli

Argumenty włodarza nie przekonały, a nawet wywołały stanowczy sprzeciw zainteresowanych. Przeciwko zmianom protestowali przede wszystkim uczniowie i rodzice ze szkół podstawowych nr 12 i nr 9 oraz liceum ogólnokształcącego nr 2 im. Czesława Miłosza. W efekcie od planów odstąpiono, ale nie oznacza to, że z nich całkowicie zrezygnowano.

- Zdecydowałem o wstrzymaniu planowanych zmian w sieci szkół. Nie zmienia to faktu, że demografia jest bezlitosna, a szukanie racjonalnych rozwiązań w systemie oświaty konieczne. Dotychczasowe propozycje uważam za warte przeanalizowania w przyszłości i pozostaję otwarty na rozmowy o kształcie oświaty w mieście, jednak z poszanowaniem stron i dotychczasowych osiągnięć wszystkich placówek oświatowych - podkreśla Paweł Silbert, prezydent Jaworzna.

Za wszelką cenę?

Liczba samorządów, które chcą likwidacji czy łączenia szkół, rośnie. Takie plany mają Racibórz, Ustka, Płock, ale również ci mniejsi, jak gmina Urzędów, która planuje likwidację Szkoły Podstawowej w Bobach-Kolonii i przekazanie jej stowarzyszeniu, gmina Kamienica, która zamierza zlikwidować  Szkołę Podstawową nr 2 w Szczawie, czy gmina Jedlnia-Letnisko.

Czytaj też: Radni Ustki za likwidacją szkoły. Co na to kurator?

Ta ostatnia bezskutecznie próbuje zlikwidować szkołę, w której nie ma ani jednego ucznia. Na ten krok nie wyraziło zgody kuratorium, a decyzję utrzymało w mocy ministerstwo. Obecnie sprawa znajduje się w sądzie administracyjnym. 

- Jeszcze w zeszłym roku uczęszczało 27 uczniów, klasy liczyły 4-5 osób. To jest szkoła, która znajduje się na granicy kilku miejscowości, wiec dzieci przeszły do szkół, do których mają bliżej i w tej chwili w szkole w ogóle nie ma uczniów. Jest jedynie 6-osobowa grupa przedszkolna, ale to są dzieci w wieku 3-5 lat, nie mamy sześciolatków, które mogłyby iść do pierwszej klasy - mówi Krystyna Słyk, kierownik Referatu Edukacji, Kultury i Sportu w Urzędzie Gminy Jedlnia-Letnisko.

W lutym radni przegłosowali uchwałę o zamiarze likwidacji placówki. Nie zgodził się na to jednak Mazowiecki Kurator Oświaty, a jego decyzję podtrzymał też minister. Sprawa trafiła do sądu, ale nie zwalnia to gminy z ponoszenia kosztów utrzymania szkoły, a miesięczny koszt to ponad 30 tys. zł. 

-  To są same wynagrodzenia, a jeśli doliczymy do tego inne koszty, to będzie kwota ok. 400 tys. zł. To absurd - mówi Słyk zaznaczając, że sytuacja tutejszej szkoły nie jest odosobniona, a absurd może mieć jeszcze większą skalę. - Znam przypadek szkoły średniej, której nie można zlikwidować od kilku lat, a nauczyciele zamiast nauczać, podpisują się jedynie na liście obecności. W naszym przypadku  wraz z zmniejszającą się liczbą dzieci, zmniejszaliśmy zatrudnienie, więc o takim absurdzie nie ma już mowy - dodaje kierowniczka. 

Czytaj też: Sławomir Broniarz na Zjeździe ZNP: dobrej szkoły nie da się zbudować bez pieniędzy

Na bitwę z kuratorium

Likwidację dwóch szkół planuje w przyszłym roku burmistrz Ustrzyk Dolnych. To jeden z wielu sposobów na szukanie oszczędności. Mimo że nad tematem nie pochyliła się jeszcze rada gminy, włodarz - notabene z prawniczym wykształceniem - już dziś szykuje się na batalię.

- Wszyscy wiemy, że kuratoria oświaty w Polsce za rządów Prawa i Sprawiedliwości nie wyrażają zgody na likwidację żadnej szkoły. Były nawet takie absurdalne przypadki, że w szkole był jeden czy dwóch uczniów, a kurator nie zgodził się na jej zamknięcie. Niezależnie, jaka ta opinia będzie, to my te szkoły zlikwidujemy - jeżeli tylko rada wyrazi na to zgodę - i jeszcze sam napiszę do Prokuratora Generalnego, żeby zajął się tą sprawą i stwierdził, czy popełniłem przestępstwo, czy nie, a jeśli tak, to jakie? Nie może być tak, że ustawodawca nakłada na nas obowiązki, zabrania nam reagowania w sytuacjach trudnych i kryzysowych, a potem będzie nas karał. W tej chwili chce się doprowadzić do tego, że samorząd będzie administrującym, a nie zarządzającym, a na to nie możemy sobie pozwolić - mówi Bartosz Romowicz, burmistrz Ustrzyk Dolnych.

Czytaj też: Likwidacja szkół, cięcia etatów, podwyżki czynszów... Samorządy szukają oszczędności

Jak przypomina Krzysztof Iwaniuk, wójt Terespol i przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, działania kuratorów to nic innego jak realizacja zapowiedzi byłej minister edukacji Anny Zalewskiej.

- Takie były zalecenia. Była pani minister edukacji ogłaszała podczas wdrażania reformy, że nie zgadza się na likwidację szkół. Polityka była taka, że racjonalizacja sieci szkół była blokowana. Ale wiemy przecież, że rośnie liczba nauczycieli, a liczba dzieci maleje. Realizacja tej zapowiedzi sprawia, że ta dziura w finansowa w oświacie tylko się powiększa - mówi Iwaniuk.  

Jak podkreśla Iwaniuk, w kwestiach oświaty samorządy nie mają nic do powiedzenia - mimo że oświata jest zadaniem własnym gmin. 

- To nie jest zadanie własne, w stu procentach o wszystkim decyduje państwo - albo za pośrednictwem kuratora, albo za pośrednictwem Karty Nauczyciela, albo ministra, ustalając pensję. My nie mamy tu nic do powiedzenia, jedyne co możemy, a właściwie musimy, to dopłacanie do ciągle za małej subwencji - mówi prezes ZGW.

W jego opinii należy przede wszystkim określić definicję zadania własnego.

- Nie jest zadaniem własnym sytuacja, w której nie mamy na nic wpływu: ani na wynagrodzenia, ani na Kartę Nauczyciela, ani na sieć szkół. Ja już lata temu postulowałem o uproszczenie procedur likwidacji, żeby można było przekształcić wszystkie szkoły w gminie w jeden obwód. Obecnie jest kilku dyrektorów, którzy mają nauczycieli na częściach etatów w kilku szkołach. A tak byłby jeden dyrektor, który dbałby o wszystkie szkoły, miałby obsługę finansową, która najczęściej jest w urzędzie, miałby wicedyrektorów do spraw dydaktycznych i wszystkim byłoby łatwiej. Ja cały czas namawiałem kuratorów, ale żaden nie chciał - jeszcze za małych województw, potem za dużego: znamy demografię na 6-7 lat do przodu, usiądźmy do stołu i ustalmy, ile szkół ma być za te te kilka lat. W odpowiedzi słyszałem: to jest zadanie własne gmin, zróbcie, jak uważacie, ja się będę przypatrywał. Łatwo być sędzią we własnej sprawie, ale to nie jest partnerskie podejście - mówi Iwaniuk.

Z finałem w sądzie

Bojowe nastawienie burmistrza nie jest bezzasadne. Kuratorzy niechętnie godzą się na likwidację szkół, co najczęściej ma finał w sądzie. Samorządowcy zarzucają im zbytnie zaangażowanie w politykę. Twierdzą też, że to oni odpowiadają za jakość edukacji, w rzeczywistości nie mając na nią żadnego wpływu.

- Kurator ogranicza autonomię szkół, ale to my odpowiadamy za jakość pracy szkoły, nie mając do tego instrumentów - mówił Marek Wójcik, ekspert Związku Miast Polskich, podczas lutowego  posiedzenia sejmowych komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oraz Samorządu Terytorialnego poświęconych wzmocnieniu roli kuratora oświaty. - Obecnie samorządy odpowiadają za oświatę, mają utrzymywać infrastrukturę i zarządzać oświatą, ale nie dostają na to odpowiednich środków pieniężnych - do każdej złotówki na oświatę samorządy dopłacają 44 grosze, a nie mogą same wybrać dyrektora, nie mogą go ocenić, nie mają wpływu na arkusze organizacyjne, bo to robi kurator. Nie mogą też racjonalizować sieci szkolnej, bo kuratorzy na to nie pozwalają - mówił Wójcik. 

Czytaj też: Kompetencje kuratora oświaty. Jest miejsce na współpracę z samorządem?

Głos w sprawie zabrał też Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Był to głos o tyle istotny, że na początku tej dekady to właśnie ZNP domagał się wzmocnienia roli kuratora, który po nowelizacji Prawa oświatowego z 2009 r. utracił wiele kompetencji. Podkreślił, że związek z nadzieją patrzył na zapowiadane zmiany, ale ta nadzieja szybko prysła, bo skutki tych zmian są opłakane.

 - Pierwszą rzeczą, którą zrobiliście źle, była decyzja, że kurator nie musi mieć doświadczenia w zakresie nadzoru. I właśnie ten fakt okazał się niezwykle bolesny w swoich skutkach - jeśli już tak wiele mówi się o roli kuratora, to pierwszy nauczyciel w województwie powinien mieć określone kwalifikacje. A jeżeli ustawodawca zwalnia z konieczności posiadania kwalifikacji, to dzisiaj mamy tak, że do polityki prowadzonej przez kuratora - bo kurator zawsze był polityczny - doszło jeszcze partyjniactwo. I to jest groźne - stwierdził.

Pytanie, czy rzeczywiście samorządy nie są w stanie porozumieć się z kuratorami, a kuratorzy z samorządami. - Dziś słyszymy, że przeniesienie szkoły w tej czy innej miejscowości musiało się skończyć w sądzie. Przecież to jest jakaś abstrakcja, tak nie powinno się dziać - mówi Krzysztof Iwaniuk. I trudno nie przyznać mu racji. 

TAGI
KOMENTARZE3

  • mao 2019-12-04 10:58:12
    do iza…. e tam ..jeszcze umieć zrobić przelew dla toruńskiego belzebuba i wznosić hasła na cześć umiłowanego wodza ojca narodu ...
  • jan 2019-12-02 08:19:16
    po co szkoła? obsługi smartfona można nauczyć się od starszego kolegi
  • iza 2019-12-02 08:18:06
    po co szkoły. Siła robocza powinna tylko umieć czytać i pisać

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!