Sławomir Broniarz: nie zrezygnujemy z żądań płacowych

Sławomir Broniarz: nie zrezygnujemy z żądań płacowych
Zdaniem Sławomira Broniarza polityka edukacyjna kierownictwa MEiN jest ze wszech miar wsteczna w stosunku do oczekiwań potrzeb, wyzwań i zadań szkoły (fot. PAP/Marcin Obara).
Nauczyciele doskonale poradzili sobie z wyzwaniami, które stanęły przed nimi w mijającym roku szkolnym. Porażką środowiska stały się jednak kwestie płacowe, które będą skutkowały dużo większym niedoborem kadr niż dotychczas. – Nie zdziwię się, jeżeli te braki są na poziomie 20 tys. nauczycieli – mówi Sławomir Broniarz, przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
  • - Nauczyciele zdali egzamin z zaangażowania, organizując praktycznie bez wsparcia pracę uczniów po okresie pandemii oraz przyjmując uczniów z Ukrainy - twierdzi Sławomir Broniarz.
  • Brak zrozumienia dla konieczności podwyższenia wynagrodzeń nauczycieli skutkuje coraz częstszymi rezygnacjami z pracy. Prezes ZNP ocenia, że we wrześniu zabraknie 20 tys. nauczycieli. Nowelizacja Karty nauczyciela nie spowoduje, że te braki zostaną uzupełnione.
  • Zapowiada dalszą walkę o wzrost nauczycielskich pensji. - Szkoła nie może opierać się wyłącznie na zaangażowaniu nauczycieli, ich ogromnej pasji do zawodu - dodaje.

Skończył się rok szkolny – czas na podsumowanie. Jaki był ten rok w edukacji?

 - Był to rok inny niż każdy poprzedni. Z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na powrót do pracy w szkole, bardzo wyczekiwany przez uczniów i przez nauczycieli, powrót do tej typowej formy edukacji, który pokazał siłę środowiska nauczycielskiego, jego mobilność, zaangażowanie. Po drugie, ze względu na dramat wojny w Ukrainie i setki tysięcy uchodźców, którzy na tę polską biedę i bardzo trudną sytuację nałożyły kolejne zadanie, kolejne obciążenia i sytuację oświaty pogarszają jeszcze bardziej, niż można się było spodziewać.

Co było największym sukcesem w oświacie tego roku?

- Na pewno to, że ten powrót do normalności, o którym mówiłem, odbył się płynnie, bez jakichkolwiek perturbacji i nadzwyczajnych wydarzeń, jak również to, że w sytuacji wojny w Ukrainie nauczyciele pozostawieni po raz kolejny sami sobie nie opuścili rąk i podjęli to ogromne wyzwanie. To dzięki ich zaangażowaniu, dzięki codziennej pracy udało się ten dramat tysięcy ukraińskich dzieci zminimalizować na tyle, na ile można było to zrobić.

Ale powtarzam, ważne w tym wszystkim było to, że potrafiliśmy to zrobić sami, nie czekając na ministerstwo edukacji. To jeszcze bardziej uzmysławia nam fakt, że potrzeba funkcjonowania tego resortu jest co najmniej wątpliwa, zwłaszcza przy tej polityce, jaką ono uprawia. I że te trudności nas mobilizują, jednoczą, wzmacniają i pokazują, że naprawdę jesteśmy środowiskiem bardzo odpowiedzialnym. Takim, na które można liczyć.

Nie ma polityki edukacyjnej

Co uważa pan za największą porażkę?

- Porażką środowiska nauczycielskiego i porażką polskiej polityki jest to, co dzieje się właśnie w tym takim newralgicznym obszarze życia społecznego, jakim jest edukacja. Bo my nie mamy polityki edukacyjnej, a poruszamy się po jakichś tam marginesach. Nie dotykamy najważniejszych obszarów, a jeżeli już, to raczej ex-post aniżeli ex-ante. To pokazuje, że ten rodzaj uprawiania polityki edukacyjnej, którego autorem jest obecne kierownictwo resortu edukacji, jest ze wszech miar wsteczny w stosunku do oczekiwań, potrzeb, wyzwań i zadań, jakie są przed nami.

Jeżeli się próbuje powiedzieć – a w ostatnich dniach jesteśmy tego świadkami – że na przykład zjawisko ucieczki nauczycieli z zawodu i braki kadrowe to jest zjawisko normalne w tym okresie, czyli w czerwcu, no to nawet, jeżeli tak by było, to rodzi się pytanie, dlaczego ministerstwo edukacji nie próbuje temu zapobiegać. Bo nie jest zjawiskiem normalnym, jeżeli nauczyciele w kwietniu, w marcu podejmują decyzję o wyjściu z zawodu, o odejściu ze szkoły, nawet mając świadomość, że potencjalny pracodawca będzie traktował to jako porzucenie poprzedniego miejsca pracy.

Czymś obrazoburczym jest np. chwalenie się przez resort edukacji działaniami na rzecz wzrostu płac nauczycieli. Jestem daleki od tego, żeby zaglądać do kieszeni pracownikom służby zdrowia, ale chcę zwrócić uwagę na to, że salowa - przy całym szacunku dla jej ciężkiej pracy - dostaje podwyżkę, która jest prawie 4 razy większa niż podwyżka płac nauczycieli.

Czytaj też: Ryszard Proksa: ministerstwo robi wszystko, by zniechęcić do zawodu nauczyciela

Mówi pan o tej podwyżce w wysokości 4,4 proc.?

- Tak, bo następnej nie będzie. A salowa dostanie 600-800 zł od 1 lipca. Podając ten przykład, nie chcę powiedzieć "zabierzcie salowym, a dajcie nauczycielom", tylko że to nie jest w porządku. Zabiegi retoryczne przedstawicieli władzy, jak chociażby wiceministra Sobonia, którzy próbują nam wmówić, że propozycja opozycji 20-proc. wzrostu wynagrodzeń pracowników sfery budżetowej, a więc i nauczycieli, spowoduje galopadę cenową, są logicznie i ekonomicznie nieprawdziwe w zderzeniu z tym, co rząd robi.

Kolejna trzynastka czy czternastka wypłacana emerytom musi być mnożona nie przez 500 tys. nauczycieli czy milion pracowników państwowych, tylko przez 9 milionów emerytów. I tutaj jakoś nie widać, żeby zdaniem rządzących to nakręcało inflację. Poza tym – i to jest rzecz najważniejsza – nie myśmy ten obornik wylali, to dlaczego my go mamy sprzątać. Nie nauczyciele spowodowali 14-proc. inflację; dlaczego kasą nauczycieli próbuje się tę inflację ugasić?

Brakuje 20 tys. nauczycieli

Czy zabraknie nauczycieli w przyszłym roku?

- Tak, zabraknie. To widać już po arkuszach organizacyjnych i liczbie zajęć ponadwymiarowych. Ta sytuacja jest dla nas dwuznaczna. Jesteśmy np. po rozmowie z nauczycielami śląskimi, którzy mówią, że nie musimy protestować, bo mamy teraz bardzo dużą liczbę godzin ponadwymiarowych. Ale co oznacza ta duża liczba godzin – że nie ma nauczycieli.

Nie ma nauczycieli w szkołach, a zwłaszcza w szkolnictwie zawodowym. Bo sytuacja ekonomiczna i tabela płac powodują, że nikogo racjonalnie myślącego nie ściągniemy do tego zawodu za 2300 zł netto.

Nie ma nauczycieli w szkołach, a zwłaszcza w szkolnictwie zawodowym (fot.pixabay)
Nie ma nauczycieli w szkołach, a zwłaszcza w szkolnictwie zawodowym (fot.pixabay)

Proszę zwrócić uwagę na komfortową sytuację pana ministra, który jakiś czas temu mówił "przepraszam, ja nie jestem nauczycielem, nie wystawiam ocen, więc nie będę się wypowiadał na temat oceniania dzieci ukraińskich", a teraz – "ja nie zarządzam szkołą i nie będę odpowiadał na pytania, skąd dyrektor szkoły ma wziąć matematyka, polonistę czy informatyka, to jego zadanie". Pan minister w dalszym ciągu uśmiecha się na wszelkich możliwych forach, ale tych nauczycieli po prostu nie ma.

Czy jako związek macie już jakieś dane, które by pokazały skalę tego zjawiska?

- Dane oficjalne, którymi się posługujemy, moim zdaniem są nie do końca prawdziwe, dlatego że one w jakiejś mierze raczej są złagodzone, bo np. nie zawierają komponentu godzin ponadwymiarowych. Obecnie kuratoria oświaty mówią o braku około 13 tys. nauczycieli, ale naszym zdaniem ta liczba jest zdecydowanie większa i nie zdziwię się, jeżeli te braki są na poziomie 20 tys. nauczycieli.

Proszę zwrócić uwagę na to, że jest wcale niemała liczba nauczycieli, którzy odchodzą na emeryturę, mówiąc: ani godziny dłużej w szkole. Nie reagują na prośby dyrektorów, nakłaniających ich do zastania.

Tu jest pewne rozwiązanie, ale to należałoby usiąść i z pozycji marszałka sejmu powiedzieć, że jest projekt inicjatywy obywatelskiej pozwalający na pracę w szkole nauczycielom, którzy są na świadczeniach kompensacyjnych. Skoro oni mogą teraz pracować w oddziałach przygotowawczych dla dzieci ukraińskich, to dlaczego nie umożliwić im pracy w szkole w wymiarze na przykład 1/2 etatu wszędzie tam, gdzie są braki. Nic się nie stanie, mogą pracować i wydaje się, że tutaj jest polityczna rola ministra edukacji, żeby o taką sprawę powalczył.

Obecnie kuratoria oświaty mówią o braku około 13 tys. nauczycieli (fot.shutterstock)
Obecnie kuratoria oświaty mówią o braku około 13 tys. nauczycieli (fot.shutterstock)

Nauczyciele odchodzą

Dochodzą mnie słuchy, że obecnie nauczyciele decydują się nawet na odejście na świadczenie kompensacyjne, które jest niesatysfakcjonujące?

- Ono metodologicznie jest tak samo niskie, jak emerytura. Bo jeżeli ktoś ma mały staż pracy, to taką samą będzie miał emeryturę. Problemem jest to, że wolą odejść na świadczenie kompensacyjne, byleby nie pracować w szkole. Poza tym odchodzą osoby z dużym stażem, doświadczeniem zawodowym i wiedzą, które powinny być naturalnymi mentorami czy tutorami dla młodych nauczycieli. A oni mówią "nie, nie chcemy, bo wchodząc do zawodu, byłem kimś, a wychodzę, będąc nikim w tej szkole".

Czy ta trudna sytuacja kadrowa szkół poprawi się po wejściu w życie przepisów nowelizacyjnych związanych z awansem zawodowym nauczycieli?

- Absolutnie nie. Od mieszania herbaty ta słodsza się nie zrobi. Okres awansu to w dalszym ciągu jest mniej więcej 10 lat, mimo że skracamy te dwa etapy. Nie przyspieszamy tego też w aspekcie formalnoprawnym, bo tam jest umowa czasowa. Więc mamy do czynienia z umową na czas określony oraz z egzaminem, którego w ogóle nie rozumiem. Egzaminem po 4 latach przygotowania do zawodu. Wydaje się, że to nie zachęci absolwentów wyższych uczelni do podjęcia pracy w szkole.

Czytaj też: Awans zawodowy nauczycieli przegłosowany. Zmiany wejdą od września

We wtorek (28 czerwca) ma się odbyć posiedzenie Zarządu Głównego ZNP; jakie kwestie będą omawiane?

- Będziemy dyskutowali m.in. o dalszych działaniach związku w kontekście walki o płace i warunki pracy nauczycieli.

Jakie są pomysły środowiska związkowego w tym zakresie. Czego możemy się spodziewać?

- Na pewno nie będziemy bierni, czego można by się spodziewać, bo rozpoczęły się wakacje, atmosfera jest inna. W ankiecie, która dotyczyła różnych zagadnień, wzięła udział bardzo duża liczba nauczycieli, więc będzie o czym rozmawiać. Po drugie, jest także determinacja dotycząca różnych form aktywności zewnętrznej, takiej mieszczącej się w kategoriach działalności związkowej, ale o tym najpierw dowie się zarząd główny.

Podwyżka płac jest konieczna

Czy będziecie się domagać podwyżek w tym roku, czy to już stracona sprawa?

- Nawet 30 grudnia związek nie odstąpi od tego, dlatego, że przy takim poziomie pauperyzacji tego środowiska, w sytuacji, gdy nauczycielowi chcemy zaproponować podwyżkę 130 zł w zderzeniu z 14-proc. inflacją, to naprawdę do szkoły przyjdzie ten, który jest pasjonatem i bez względu na pieniądze będzie pracował, podobnie jak ci, co w tej szkole zostaną. Bo naprawdę to jest groźne przede wszystkim dla dużych ośrodków, gdzie jest alternatywa dla pracy w szkole.

Z drugiej strony wyobraźmy sobie sytuację młodego człowieka, który chciałby podjąć pracę nauczyciela np. w Warszawie – wielu z nich nie ma to żadnej szansy, bo mając pensję nauczyciela stażysty w wysokości 2300 zł, w Warszawie nie będą w stanie wynająć mieszkania, nie mówiąc już o kredycie mieszkaniowym. Może uda im się wynająć pokój... Ci nauczyciele są skazani na pozostanie w swoich miejscowościach i mieszkanie z rodzicami.

Jakie pana zdaniem są najważniejsze zadania dla oświaty na nowy rok?

- Po pierwsze poprawić pozycję edukacji w sferze polityki państwa. Jeżeli ja słyszę kanclerza Niemiec Olafa Scholza, który mówi, iż nie ma ważniejszego zadania przed państwem niż edukacja, to jest to miara pozycji oświaty we współczesnym świecie. A my mówimy: edukacja – najlepiej doprowadźmy do jej urynkowienia, zlikwidujemy Kartę nauczyciela, najlepszym rozwiązaniem byłby bon oświatowy i urynkowienie edukacji. Nie! To są postulaty nie do przyjęcia.

Edukacja naprawdę nie werbalnie i nie deklaratywnie, ale faktycznie w polityce powinna zajmować poczesne miejsce, bo ten kraj będzie funkcjonował na zupełnie innym poziomie, gdy będzie miał dobrą szkołę. A nie szkołę, która opiera się wyłącznie na zaangażowaniu nauczycieli, ich ogromnej pasji do zawodu. Dlatego coraz większa liczba nauczycieli więcej nie będzie pozwalała robić z siebie niewolnika.

TAGI
KOMENTARZE124

  • czechu 2022-08-09 09:38:24
    Sławomir -CYT: " Sławuś ty znowu się tu kręcisz jak smród po gaciach?"
  • czechu 2022-07-24 11:34:12
    elitą to jest Dworczyk i jego emaile .... o czarnku nie wspominam
  • Sławomir 2022-07-19 16:56:01
    Do czechu: to w tak inteligentnym towarzystwie która sama siebie nazywa elitą,też takie rzeczy się dzieją? Aż nie do wiary he He

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!