Sławomir Broniarz: wola i ochota nie wystarczą, potrzebne są regulacje i pieniądze

Sławomir Broniarz: wola i ochota nie wystarczą, potrzebne są regulacje i pieniądze
Należy skierować się do nauczycieli i powiedzieć im: "macie radykalnie zwiększone zadania, dlatego podnosimy wam wynagrodzenie". I je zwiększyć - mówi Sławomir Broniarz ( fot. ZNP)
Rzeczywiste zwiększenie subwencji oświatowej, które pozwoli na bardziej odważne działanie samorządom, unormowanie sytuacji nauczycieli ukraińskich tak, żeby mogli być oni zatrudniani w polskich szkołach bez konieczności nostryfikacji dyplomów oraz wprowadzenie regulacji dotyczących oceniania i klasyfikowania dzieci ukraińskich – to, zdaniem Sławomira Broniarza - prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, sprawy, które minister edukacji i nauki może rozwiązać w trybie ekspresowym. Do szybkiego załatwienia są też podwyżki dla nauczycieli, którym przyszło pracować w jeszcze trudniejszych warunkach niż dotychczas. Specustawa tego nie załatwia.
  • – Jeśli do polskiego systemu edukacyjnego wejdzie 600 tys. dzieci ukraińskich, a takie są prognozy, potrzebne będzie dodatkowo 50 tys. nauczycieli – szacuje Sławomir Broniarz.
  • Mimo ustawowych gwarancji, samorządy nie chcą zatrudniać nauczycieli ukraińskich, bo nie mają na to pieniędzy. Wbrew pozorom przepisy specustawy też tego nie ułatwiają.
  • Jeżeli chcemy oczekiwać od nauczycieli radykalnie zwiększonego wysiłku związanego z dużą liczbą dzieci ukraińskich w szkole i klasie, to nie może to się odbywać na dotychczasowych warunkach.

Minister Czarnek szacuje, że w polskich szkołach i przedszkolach będzie 500-600 tys. dzieci ukraińskich. Czy wystarczy nam nauczycieli?

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego: - Nie. Rozmawialiśmy na ten temat z Niemcami, którzy mają takie doświadczenie z lat 2015-2016 w związku z falą migrantów.

Oni mieli wtedy jednego nauczyciela na 12 dzieci, więc gdybyśmy i my mieli przyjąć taki przelicznik, to - biorąc po uwagę tę górną liczbę, czyli 600 tys. - potrzebujemy 50 tys. nauczycieli. I to nauczycieli ze znajomością języka ukraińskiego. Bo zakładam, że coś te dzieci będą musiały robić w szkole.

I tu mamy pewien rozjazd między nami a Ministerstwem Edukacji i Nauki, bo pan minister Czarnek, mówiąc o kursach przygotowawczych dla nauczycieli, dotknął istoty problemu (i trzeba przyznać, że to jest dobre rozwiązanie), ale do reszty się nie odniósł.

I kto ma to zrobić – samorządy, nauczyciele, dyrektorzy z budżetu własnego? Poza tym nie każdy samorząd jest Warszawą...

Jak to? Przecież za tymi zmianami mają iść pieniądze z dodatkowej subwencji, zagwarantowanej w specustawie, więc te pieniądze się pojawią. Mają wystarczyć, by samorządy mogły zatrudniać i szkolić nauczycieli. Obawia się pan, że to się nie uda?

- Tak zostało zapisane, ale pewność będziemy mieli wtedy, jak te pieniądze znajdą się na rachunku... Nie jestem rzecznikiem samorządów, więc zwrócę tylko uwagę na to, że Polska szkoła i bez dzieci ukraińskich miała ogromne problemy z kosztami utrzymania, z liczebnością oddziałów, z wynagrodzeniem nauczycieli, czyli z tymi zadaniami, które przyszło nam realizować po reformie minister Anny Zalewskiej.

I nagle do tego systemu wpada nam 12-15 proc. więcej uczniów. A zatem powstaje pytanie: czy te kilkaset tysięcy uczniów więcej w systemie jest zrównoważonych rzeczywistym, a nie deklaratywnym, wzrostem nakładów leżących po stronie rządu, a nie samorządu? Można konia od jedzenia odzwyczaić, ale nie w tym rzecz...

Bez odpowiednich środków spora grupa gmin, która z powodu malejących przychodów, m.in. z winy Polskiego Ładu, jest w naprawdę trudnej sytuacji finansowej, nie poradzi sobie z tym zadaniem. Część wykorzysta spadek przychodów jako pretekst, żeby nic nie zrobić.

Tymczasem powiększenie szkół o kilka tysięcy uczniów stwarza naprawdę potężne problemy organizacyjne – bo skąd wziąć nauczycieli o odpowiednich kwalifikacjach, skąd wziąć odpowiednie pomieszczenia... Minister Czarnek mówi "dostawcie ławki". Ale to nie takie proste, tak może powiedzieć tylko ktoś, kto nie organizował pracy szkoły.

Przedstawiciele samorządów zwracają uwagę, że obowiązujące przepisy dotyczące obiektów edukacyjnych nie pozwalają, by tak po prostu wprowadzić dzieci do sali i uczyć.

- Jako związek też na to zwracamy uwagę. Odpowiem na to jednak trochę przewrotnie - 8 marca minister Czarnek podpisał rozporządzenie w sprawie nowego przedmiotu „historia i teraźniejszość”. A co stało na przeszkodzie, żeby ten HiT odłożyć na kilka dni i najpierw wydać rozporządzenie w sprawie warunków, jakie mają spełniać pomieszczenia, w których przebywają dzieci?

Po to, żeby sanepid nie przyszedł od razu i nie powiedział dyrektorowi, że to pomieszczenie absolutnie się nie nadaje na izbę lekcyjną. Bo kto wtedy jest winien – minister, który nie wydał rozporządzenia, czy ten, który takie warunki stworzył, bo innych nie miał?

Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska powiedziała niedawno, że nawet najlepiej wyposażone pomieszczenie biurowe, które chciała dzieciom udostępnić jedna z firm, nie nadaje się do tego, żeby wprowadzić tam uczniów.

Minister nad tym problemem się nie pochylił. Nie przygotował też rozporządzenia w sprawie klasyfikowania, oceniania i promowania uczniów ukraińskich, by nauczyciele wiedzieli, co mają zrobić z dzieckiem, które przesiedzi w szkole marzec, kwiecień, maj - i w czerwcu trzeba je ocenić, a ono nie umie po polsku powiedzieć więcej niż „dobry dień”.

Przepisy specustawy nie rozwiązują wielu problemów związanych z zatrudnianiem ukraińskich nauczycieli. Na zdjęciu: nagrywanie lekcji w Kujawsko-Pomorskiej Szkole Internetowej w Toruniu (fot. PAP/T. Żmijewski).
Przepisy specustawy nie rozwiązują wielu problemów związanych z zatrudnianiem ukraińskich nauczycieli. Na zdjęciu: nagrywanie lekcji w Kujawsko-Pomorskiej Szkole Internetowej w Toruniu (fot. PAP/T. Żmijewski).

Na to pan minister ma jeszcze trochę czasu, ale teraz jest problem nauczycieli – tych, których trzeba zatrudnić i tych, którzy już pracują. Jak długo może trwać zapał wynikający z konieczności niesienia pomocy?

- W Warszawie są dwie dzielnice, które jako żywo pasują do tego, o czym mówimy – Wola i Ochota. Wola może być, bo jest świadomość wśród nauczycieli, ale ochoty do pracy w tych warunkach, w takim stanie organizacyjnym i finansowym, może już nie być. Bo niebawem nie będziemy już mieli do czynienia z 25-osobowym oddziałem, tylko z oddziałem na przykład 32-osobowym! Bo nagle mnie, nauczycielowi dojdzie siedmioro dzieci ukraińskich, z których żadne nie mówi po polsku, a ja mam odpowiadać za ich edukację.

A przede wszystkim: mam na głowie swoją klasę, która za chwilę będzie przystępowała do egzaminów ósmoklasisty. Jak ja sobie z tym poradzę? Obecnie nikt się nad tym nie zastanawia, zwłaszcza pan minister edukacji.

Kilka dni temu minister Czarnek zapowiadał, że szykuje podwyżkę dla nauczycieli, bo na wcześniejszą związkowcy nie chcieli się zgodzić.

- Już jestem wzruszony... Wolałbym nie dzielić pieniędzy, których nie mam. Wolałbym się odnieść do pieniędzy, które wpływają na konto.

Jeżeli chcemy oczekiwać od nauczycieli radykalnie zwiększonego wysiłku, nie tylko w sensie wymiaru godzin, liczebności klas, ale również tego wysiłku, który polega na tym, że ja się muszę do tych lekcji z Ukraińcami specjalnie przygotować, to nie może to się odbywać na takich samych warunkach, jak wtedy, kiedy miałem w klasie dwudziestkę dzieci.

Ponieważ to ja przed ich rodzicami będę ponosił odpowiedzialność, ja będę rozliczany z tego, co umieją. I to ja będę musiał się zmierzyć z uwagami rodziców - oby ich nie było - że ich dzieci nie zostały należycie przygotowane do egzaminu ósmoklasisty czy matury, bo poświęcałem za dużo czasu dzieciom ukraińskim... Przecież to nie jest nauczycieli wina, że takie warunki stworzono.

Te warunki pracy nauczycieli mogą się nie zmienić, jeżeli powstanie więcej oddziałów przygotowawczych.

- Tak, ale wtedy trzeba poszukać nauczycieli ze znajomością języka ukraińskiego, żeby mogli się wykazać, żeby mogli pracować. Nawiasem mówiąc: nasz związek właśnie podpisał umowę z UKSW na przeprowadzenie 70-godzinnego kursu dla nauczycieli ukraińskich. I już od początku kwietnia będziemy ich kształcić w nauczaniu języka polskiego jako obcego.

Jako związek możemy to szkolenie zrobić tylko dla wąskiej grupy nauczycieli, ale nam są potrzebne działania systemowe. Decyzje, które stworzą szansę dla tysięcy nauczycieli, których mamy już w kraju.

Przykładowo: zeszły w piątek rozmawiałem z trzema nauczycielkami z Charkowa, które prosiły mnie o pomoc w znalezieniu pracy. Ale ja jej dla nich nie mam - i to nie dlatego, że jej w ogóle nie ma, tylko dlatego, że nie mogę im zaproponować pracy w szkole. Bo nie ma przepisu, który pozwalałby zatrudnić nauczycielki ukraińskie w szkole bez nostryfikacji dyplomu ukończenia uczelni wyższej.

Na podstawie przepisów specustawy mogą pracować jako pomoc nauczyciela…

- Tak, mogą, ale ktoś musi je jeszcze chcieć zatrudnić, musi mieć na to środki.

Teoretycznie te środki są, o czym już rozmawialiśmy... Muszę jednak zapytać o te trzy kategorie pracowników oświatowych, na które obecnie będzie największe zapotrzebowanie. To przede wszystkim nauczyciele języka polskiego uczonego jako język obcy. Czy pan wie, jakie mogą być tu potrzeby?

- Nie wiemy. Ale być może dowiemy się tego już wkrótce. ZNP uruchamia w swoim biurze punkt kontaktowy, do którego będzie zatrudniony nauczycielka z Charkowa ze znajomością języka polskiego. Ta pani będzie kontaktowała nauczycieli ukraińskich, którzy będą do niej dzwonili, pisali czy mejlowali w sprawie pracy, z samorządami, które szukają pracowników. Nie tylko jako nauczycieli, bo na razie nie mogą, ale jako asystentów międzykulturowych.

Placówki oświatowe mogą zatrudniać asystentów międzykulturowych, ale prócz nich także tzw. pomoc nauczyciela. Teraz przepisy specustawy dopuszczają zatrudnianie Ukraińców do pomocy nauczycielom bez przygotowania, bez dokumentów. Warunkiem jest niemal wyłącznie znajomość języka polskiego na poziomie komunikatywnym, no i musi być oddział przygotowawczy.

- Oczywiście, tylko że samorządy i na nich nie mają pieniędzy. W ubiegłym tygodniu próbowałem znaleźć pracę dla osoby, która ukończyła Uniwersytet w Iwano-Frankowsku, miała 18-letni staż pracy jako nauczyciel muzyki.

I co zaproponował jej samorząd? Pracę sprzątaczki w szpitalu... Kolejna pani, pedagog-psycholog z 14-letnim doświadczeniem, nie ma możliwości podjęcia pracy, bo nikt nie chce uznać jej dyplomu.

Wszyscy czekają na decyzję pana ministra. Ja teraz znajduję jej zatem pracę w administracji hotelowej, ale nie jestem z gumy, mam ograniczone możliwości pomocy...

Parcie, żeby zatrudnić nauczycieli ukraińskich powinno być elementem synergicznym współpracy między MEiN a samorządami. Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego musi się tym zająć.

W czwartek zebrała się Rada ds. Edukacji Uchodźców przy MEiN, więc zapewne ona już się tym zajęła...

- Widzę, że chce mi pan podnieść ciśnienie... Minister Czarnek powinien schować swoją dumę do kieszeni i zapytać Renatę Kaznowską, Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu, Jacka Sutryka, prezydenta Wrocławia i przedstawicieli innych miast, co można zrobić, żeby wesprzeć tę edukację.

Bo cóż z tego, że gdzieś koło Rawy otworzono klasę ukraińską, skoro w tak malutkiej gminie matki tych dzieci nie będą mogły znaleźć pracy?

A zatem, reasumując, ta rada to jest twór, który ma pokazać, że minister coś w tej sprawie robi. A nie robi nic.

Dojdzie do pana spotkania z dyrektorami i pewnie z przedstawicielami waszych okręgów. W jakim celu?

- Chcemy się zastanowić, co związek może zrobić w kwestii edukacji Ukraińców. Bo uruchamiamy pracownika do kontaktów nauczycieli ukraińskich z samorządami, mamy już materiały do szkoleń nauczycieli w języku polskim i ukraińskim.

Przyjęliśmy też 54 dzieci ze szkoły w Winnicy, które realizują już program ukraiński online. Mieszkają w naszym ośrodku w Zakopanem, gdzie - w sumie z dorosłymi - mamy ponad 170 osób. W naszych pomieszczeniach biurowych w Warszawie, które zamieniliśmy na sypialnie, jest są kolejne 22 osoby. Tylko że związek nie jest wyłącznie od tego.

Pamiętajmy, że polscy nauczyciele nie opływali w luksusy, w dostatki. Już i tak mają radykalnie pogorszone warunki pracy nauki i oczekują wsparcia. A na razie tego wsparcia – choćby w sensie materialnym – nie ma.

Gdyby pan miał wymienić trzy kwestie, które ministerstwo powinno zrobić, by poprawić obecną sytuację w szkołach, oczywiście zmieniającą się bardzo dynamicznie, to co by to było?

- Na pewno ministerstwo powinno w trybie pilnym poprzez ministra finansów dokonać zwiększenia subwencji oświatowej.

Po drugie, uporządkować stan formalno-prawny tak ukraińskich uczniów, jak i nauczycieli, a więc kwestie nostryfikacji dyplomów, oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów dzieci ukraińskich. Chociażby po to, żeby im powiedzieć: "kończy się ten rok szkolny, ale jak rozpoczniecie naukę od września, to będziecie w tej samej klasie, w której jesteście". Pamiętajmy, że Ukraina ma inny system edukacji niż Polska.

Po trzecie, należy skierować się do nauczycieli i powiedzieć im: "macie radykalnie zwiększone zadania, dlatego podnosimy wam wynagrodzenie". I je zwiększyć. I tyle!

To, co minister może jeszcze zrobić pilnie, to rozpocząć rozmowy z nauczycielami, bo ta Rada ds. Edukacji Uchodźców to dziwoląg, gdzie mówi się o nas bez nas. Bez nauczycieli... Kierowanie się wskazaniami Zalewskiej i Legutki jest bezcelowe. Bo co ci ludzie mają w tej chwili do powiedzenia? Być może mogliby być pasem transmisyjnym na Komisję Europejską, tylko że nikt z nich niczego nie załatwi.

TAGI
KOMENTARZE19

  • Gość 2022-03-29 07:54:38
    Zwiększyć pensum i przeliczyć, np. z 18 godzin do 22 godzin i już ponad 22 % podwyżki. No i przestać sterować ręcznie podstawą programową. Zaoszczędzimy wszyscy.
  • DO hdhdh 2022-03-29 00:30:41
    adhd adhd - masz czy promujesz? idiotów nie sieją , podwyżki 4,4 procent przy dwucyfrowej inflacji ...? innej pracy nie dostaną? ... no nieźle masz namieszane w twojej myślownicy - jedna z najlepiej wykształconych grup zawodowych nie zdoła się przekwalifikować ? - matematyczka stanie za ladą .... i ...da radę ! ale czy sprzedawczyni bułek stanie przy tablicy na matematyce? .... myślimy ! myślimy! - to jest proces bezbolesny ...  rozwiń
  • hdhdh 2022-03-25 09:32:35
    Dostali podwyżki. Inni jie dostają to czego jeszcze pyszczą. Niech się cieszą bo zawsze mogą się zwolnic. Ale sytuacja się zmieniła i innej pracy łatwo kie dostaną.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!