Solidarność Oświatowa: musimy się wstrzymać z działaniami do powołania nowego rządu

Solidarność Oświatowa: musimy się wstrzymać z działaniami do powołania nowego rządu
Obecnie Solidarność oświatowa nie zamierza wspierać ZNP w prowadzonych przez tę organizację działaniach (fot. Lidia Muhamadeeva / Shutterstock.com)
Solidarność Oświatowa nie rezygnuje ze swoich postulatów - chce zmienić system wynagradzania nauczycieli i żąda podwyżek, ale nie zamierza stosować wobec rządu pressingu. Z rezerwą podchodzi do zapowiedzianego przez Związek Nauczycielstwa Polskiego projektu obywatelskiego w sprawie zmiany art. 30 Karty Nauczyciela oraz dystansuje się od protestu włoskiego w szkołach i placówkach edukacyjnych. Czeka na rozmowy z ministrem edukacji. Liczy, że rozpoczną się one w ciągu dwóch, trzech tygodni od ukonstytuowania się nowego rządu.

  • Każdy wniosek, który poprawia sytuację nauczycieli jest cenny. Ale jeśli będzie on poniżej naszych oczekiwań, to trudno będzie nam go poprzeć.
  • Jeżeli nie dojdzie do zmiany systemu, to nie oszukujmy się, protesty będą w dalszym ciągu. Obecnie nie jest to już problem wyłącznie nauczycieli, ale wszystkich Polaków.
  • ZNP w swoim proteście włoskim, namawia nauczycieli, by postępowali według zasady: skoro mi tak mało płacą, to nie będę się wysilał, nie będę robił niczego dodatkowo. Dystansujemy się od takich protestów.

Rozmowa z Romanem Laskowskim, członkiem prezydium Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność"

W ostatnich dniach Związek Nauczycielstwa Polskiego ostro ruszył do przodu - rozpoczął protest włoski i zapowiedział inicjatywę ustawodawczą w sprawie zmiany Karty Nauczyciela. Czy Oświatowa „Solidarność” też szykuje jakieś działania mające na celu zmianę systemu wynagradzania nauczycieli?

- To, co się będzie działo, będzie tak naprawdę zależało od nowego ministra edukacji narodowej. Obojętne - starego czy nowego, bo jeszcze nie wiemy, kto nim zostanie. Jesteśmy ciekawi, jak on zacznie działać, bo postulaty nauczycieli są znane. Najważniejszy punkt to wynagrodzenia - od tego na pewno zaczniemy. To nie podlega dyskusji.

Po zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, prezesa PIS, można być niemal pewnym, że będzie nim minister Dariusz Piontkowski

- My też tak myślimy, ale minister Piontkowski nie chce z nami rozmawiać w tej chwili, bo nie ma do tego stosownych upoważnień. Dlatego musimy się wstrzymać z działaniami, uzbroić w cierpliwość do powołania nowego rządu.

ZNP nie chce czekać. Poinformował, że złoży poselski projekt w sprawie zmiany ustawy Karty Nauczyciela, a konkretnie art. 30 KN.  Nowelizacja ma powiązać pensję zasadniczą nauczyciela ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce krajowej. To podobny postulat do waszego

Karta Nauczyciela do zmiany. ZNP szykuje rewolucję w wynagradzaniu nauczycieli

- Tak. Muszę powiedzieć wprost, że to skradziony postulat. Nie będę się licytował, kto pierwszy na to wpadł, ale tak postulowaliśmy to rozwiązanie już dwa, trzy lata temu w rozmowach z minister Anną Zalewską. Wtedy jeszcze nie precyzowaliśmy, czy powiązać te płace z płacą w gospodarce, czy z płacą minimalną, ale gdy zaczęliśmy o tym mówić głośno, to ten nasz postulat został przez ZNP podchwycony. Wcześniej nie słyszałem u nich takich wypowiedzi.

Jeśli zaś chodzi o sam postulat powiązania pensji nauczycielskich ze średnią płacą w kraju, to możemy tylko przyklasnąć i powiedzieć: to nie jest zły pomysł. Bo od kiedy zaczął funkcjonować obecny system wynagradzania, co roku musimy spotykać się z ministrem edukacji i bić o nasze stawki, bo one w żaden sposób nie są uzależnione od sytuacji gospodarczej kraju, od poziomu wynagrodzeń czy od inflacji.

ZNP chce w tej nowelizacji utrzymać średnią pensję, która ze względu na jej konstrukcję jest mocno krytykowana. Co pan sądzi o tym pomyśle?

- Nie będziemy się bić o utrzymanie średniej, jeśli płaca zasadnicza będzie porządna. O zniesienie tej średniej od dawna walczą jednostki samorządu terytorialnego, twierdząc, że ta średnia jest niesprawiedliwa.

Przypomnę jednak, że powstała ona na skutek protestów naszego związku, ponieważ gdy wdrożono obecny system wynagradzania, ministerstwo ogłaszało, że dana średnia musi być, a nie miało to żadnego umocowania prawnego. Dlatego powstał przepis, że samorządy, jeżeli nie osiągają średniej wypłat w wynagrodzeniach dla nauczycieli, to muszą im wypłacić wyrównania.

Nie upieramy się przy tej średniej, ale dopóki nie ma żadnej zmiany w płacy zasadniczej, to nie zgodzimy się na jakąkolwiek jej zmianę. Inna sprawa, że w samej konstrukcji średniej powinny być dokonane zmiany - np. w zakresie wypłacanych dodatków, w tym wypłacanych bezpośrednio przez samorządy, dlatego i na ten temat powinna się odbyć szersza dyskusja. Dlatego chcemy rozmawiać.

Chcemy, żeby nowy system działał przyszłościowo, a nie tylko rozwiązywał bieżące problemy. A ponieważ system nie został zmieniony, to mówimy: 15-proc. podwyżka w tym roku była wystarczająca, bo pozwoliła na zapełnienie dziury w budżetach, a teraz musi być nowe rozdanie. W przyszłych latach powinny być kolejne regulacje.

Jednak nawet podwyżka 15-proc., wyliczana w taki czy inny sposób, nic nam nie da, bo nie rozwiąże naszych problemów, ponieważ za rok znowu nie będziemy wiedzieli, czy ją dostaniemy i czy nie zostaniemy w tyle za innymi grupami zawodowymi. Dlatego tak potrzebne są rozmowy, na temat tego, jak ten system ma wyglądać w przyszłości. Niech to trwa nawet dwa, trzy lata, żeby dojść do jakiegoś poziomu. To musi być umowa społeczna, bo zawód nauczyciela jest ważny i należy zadbać o niego od strony finansowej.  

Postulowane przez ZNP powiązanie płac ma wyglądać tak, że wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela dyplomowanego ma odpowiadać średniemu wynagrodzeniu w gospodarce i dopiero na tej podstawie mają być wyliczane składowe dla pozostałych stopni awansu zawodowego. Oczywiście, to dopiero wstępna propozycja…

-…to proszę zauważyć, że u nas nie dyplomowany tylko mianowany powinien mieć płacę zasadniczą odpowiadającą co najmniej 100 proc. średniej krajowej.

Czy jeśli wniosek ZNP wpłynie do marszałka Sejmu, a potem jako inicjatywa obywatelska, będzie przedmiotem dyskusji w Sejmie, będziecie w stanie go poprzeć? A może wystąpicie ze swoim?

- Każdy wniosek, który poprawia sytuację nauczycieli jest cenny. Ale jeśli będzie on poniżej naszych oczekiwań, to trudno będzie nam go poprzeć, bo dlaczego mamy zgodzić się na mniej niż chcemy. Jest jeszcze jednak za wcześnie, by o tym przesądzać, ponieważ nie znamy tego projektu. Na pewno będzie on w jakimś stopniu spełniał nasze oczekiwania, ale np. postulat zachowania średniej, czyli de facto braku zmiany systemu, świadczy o tym, że nie w 100 proc. Musimy zobaczyć, w jakim kształcie projekt zostanie złożony.

Czy w najbliższym czasie szykujecie jakieś akcje, mające na celu zmuszenie rządu do rozpoczęcia poważnych prac nad systemem wynagradzania nauczycieli

- Przeprowadziliśmy akcję wysyłania do ministra edukacji kartek z życzeniami z okazji Dnia Edukacji Narodowej, w których przypominamy o niezrealizowanych postulatach w sprawie wynagrodzeń.  Wysłaliśmy 200 tys. kart, które zapewne jeszcze przychodzą do ministerstwa. Kilka dni przed wyborami do parlamentu ogłosiliśmy nasze stanowisko w sprawie systemu wynagradzania. Wskazaliśmy w nim, że wynagrodzenia nauczycieli trzeba powiązać ze średnią w gospodarce narodowej. Podkreśliliśmy, że ta kwestia musi zostać w końcu przedyskutowana. Naszym podstawowym postulatem jest, by w końcu zacząć o tym rozmawiać. Oczekujemy, że w ciągu tygodnia czy dwóch od zaprzysiężenia rządu minister edukacji narodowej wyznaczy jakieś konkretny termin spotkania w tej sprawie. I wtedy zobaczymy, co dalej.      

Jeżeli nie dojdzie do zmiany systemu, to nie oszukujmy się, protesty będą w dalszym ciągu. Obecnie nie jest to już problem wyłącznie nauczycieli, ale wszystkich Polaków. Trzeba sobie uświadomić, że nauczyciel to ktoś, kto dba o wykształcenie młodego pokolenia i należy zatroszczyć o to, by kształcenie odbywało się w jak najlepszy sposób. Jeżeli pedagodzy nie będą doceniani, to będzie jak w każdym zakładzie pracy - będą pracowali, ale nie będą się do tej pracy przykładali.

Obecnie w pewnym sensie robi to ZNP w swoim proteście włoskim, namawiając nauczycieli, by postępowali według zasady: skoro mi tak mało płacą, to nie będę się wysilał, nie będę robił niczego dodatkowo. Dystansujemy się od takich protestów.

Strajk włoski nauczycieli się rozpoczął. Co z wycieczkami i zajęciami dodatkowymi w szkołach?

Minister Piontkowski zapowiedział, że zmiany w zakresie minimalnej płacy zostaną na pewno zauważone w nowym rozporządzeniu w sprawie minimalnych stawek wynagrodzeń. Czy macie w tym względzie jakieś postulaty?

Dariusz Piontkowski: Dostosowanie pensji nauczycieli tylko do płacy minimalnej nie rozwiąże problemu

Podchodzimy do tej sprawy z dużym spokojem. Przed wyborami mówiłem, że mamy trochę żal do rządu, że nowy system wynagrodzeń nie został omówiony i przygotowany tak, żeby mógł ruszyć od 2020 roku. Powiedzieliśmy więc - to w takim razie chcemy podwyżki 15-proc. Ale jest też druga strona medalu - bo ze strony rządowej płyną głosy, że 6 proc. mamy zagwarantowane. To znaczy, że rząd widzi problem. Mało tego, premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że w ciągu trzech lat minimalna płaca wzrośnie do 4000 zł, to chyba nie zostawią nauczyciela, który rozpoczął pracę z pensją 2700 zł na lodzie. I wtedy to nie będzie 10 czy 15 proc. Te zapowiedzi dają szansę na to, że nasze wynagrodzenia pójdą w górę, zastanawiamy się tylko, w jakim stopniu. Dlatego na wszystko staramy się patrzeć optymistycznie.

Z panem ministrem Dariuszem Piontkowskim dotychczas rozmawiało nam się w miarę sensownie, więc mam nadzieję, że człowiek, który poradził sobie z tą trudną sytuacją, jaka była w tym roku, będzie wiedział, jak doprowadzić do porozumienia. Musimy tylko jeszcze trochę wytrzymać.

TAGI
KOMENTARZE12

  • Realista 2019-11-15 09:34:05
    To esencja zawodu nauczycielskiego -" nic dodać, nic ująć".....za kilka lat nie będzie komu uczyć młodego pokolenia !!!!! "BRAWo hejterzy zawodu nauczycielskiego.......!!!!!!!!!¡!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • Realista 2019-11-15 09:24:57
    BRAWO Nauczyciele- wreszcie doświadczyliście, że za 2500 nie da się utrzymać rodziny na godnym poziomie. A kto temu zaprzecza, to niech zatrudni się w szkole- 17.000 wakatów czeka i co roku zwiększa się....
  • nauczyciel35 2019-10-31 17:44:36
    Postulowali "już dwa, trzy lata temu w rozmowach z minister Anną Zalewską" i co? I wielkie nic!

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!