Partnerzy portalu

Statut szkoły, który łamie prawo. Ten raport ujawnia, że w Polsce to norma

Statut szkoły, który łamie prawo. Ten raport ujawnia, że w Polsce to norma
Szczególne kontrowersje budzą statutowe zapisy dotyczące wyglądu uczniów (fot. pixabay)
Kontrola, przymus i karanie oraz narzucenie obowiązków i zasad, których dzieci i młodzież mają bezdyskusyjnie przestrzegać - to często główne składowe szkolnych statutów. Nie sprzyja to rozwojowi, niszczy autonomię i krzywdzi. Takie są wnioski z raportu nt. statutów szkolnych przygotowanego przez stowarzyszenie Dopamina Lab z Dąbrowy Górniczej.
  • Stowarzyszenie Dopamina Lab przeanalizowało 55 statutów szkół. Wszystkie zawierały zapisy niezgodne z prawem.
  • Zgodnie z prawem oświatowym, ocenianiu podlegają wyłącznie osiągnięcia edukacyjne i zachowanie. Niedopuszczalne jest stawianie ocen niedostatecznych za brak pracy domowej, zeszytu czy nieobecność na sprawdzianie, a także restrykcje za wygląd. 
  • Poznańska radna Marta Mazurek wnioskuje do prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka o kontrolę nad statutami. Zwraca uwagę m.in. na obecne w nich obsesyjne skupienie na detalach ubioru.

Wyniki monitoringu pozwalają postawić tezę, iż prawa człowieka, prawa dziecka, prawa uczniowskie często nie są w szkołach właściwie rozumiane i interpretowane – czytamy we wstępie do raportu „Monitoring praw uczniów w odniesieniu do zapisów statutów szkolnych w szkołach dla dzieci i młodzieży” przygotowanego przez Stowarzyszenia Dopamina Lab z Dąbrowy Górniczej.

Czytaj: MEiN kontra związki zawodowe. Kto kogo unika? 

Stowarzyszenie przeanalizowało 55 statutów szkół. Wszystkie zawierały zapisy niezgodne z prawem.

- Pod lupę wzięliśmy 55 statutów, z czego aż 41 z dąbrowskich szkół, bo tu mieszkamy, działamy i polityka oświatowa Dąbrowy Górniczej jest dla nas priorytetem. Wyrywkowo sprawdziliśmy też statuty szkół z innych miast: Bielska-Białej, Sosnowca, Będzina, Torunia, Warszawy, Jaworzna, Chruszczobrodu i Szczecina. Były wśród nich statuty szkół, które są na pierwszych miejscach rankingu „Perspektyw". Ani jeden nie był wolny od bezprawnych zapisów – mówiła Anna Dęboń, prezeska Dopaminy dla portalu wyborcza.pl.

Członkowie stowarzyszenia zauważają jeden podstawowy błąd popełniany przez osoby opracowujące treści statutów. Nie biorą one pod uwagę, że statut szkoły nie może naruszać czy pomijać aktów prawa stojących wyżej, jak Konstytucja, Deklaracja Praw Człowieka, Konwencja Praw Dziecka czy Ustawa o Systemie Oświaty.

Właśnie nieprzestrzeganie tej zasady sprawia, że dochodzi do błędów i złych zapisów w statutach.

Ocenianie ucznia

Zauważone nieprawidłowości dotyczą przykładowo warunków i sposobów oceniania uczniów. W wielu statutach zapisano, że aby dostać ocenę celującą, uczeń musi opanować wiadomości i umiejętności wykraczające poza podstawę programową, brać udział w konkursach, zawodach czy olimpiadach. Niewłaściwe są również zapisy o tym, że ocenę śródroczną lub roczną nauczyciel wystawia na podstawie średniej z ocen cząstkowych.

Jak tłumaczy Dęboń, w celu ustalenia takiej oceny nauczyciel powinien ocenić stopień opanowania przez ucznia wiadomości i umiejętności określonych w wymaganiach edukacyjnych. Dodaje, że celem oceniania nie jest wykazywanie niewiedzy i kontrola, a diagnoza i monitorowanie pracy osób uczących się.

(fot. mat. prasowe)
(fot. mat. prasowe)

Stowarzyszenie dodaje, że zgodnie z prawem oświatowym, ocenianiu podlegają wyłącznie osiągnięcia edukacyjne i zachowanie. Niedopuszczalne jest stawianie ocen niedostatecznych za brak pracy domowej, zeszytu, podręcznika, przyborów szkolnych czy też nieobecność na sprawdzianie.

„Stosowanie średniej arytmetycznej, średniej ważonej i każdej innej średniej przy ustalaniu oceny śródrocznej lub rocznej jest praktyką nieprawidłową i niezgodną z przepisami prawa oświatowego. Wszystkie oceny bieżące są względem siebie równoważne. Przypisywane ocenom różnych wag (znaczenia) w ten sposób, że niektóre (o większej wadze) mają większy wpływ na średnią, to niedopuszczalna praktyka manipulowania skalą. Uczenie się to proces, a ocenianie jest rozpoznawaniem postępów w uczeniu się. Ocenianie powinno brać pod uwagę specyfikę uczenia się i je wspierać” – czytamy w raporcie.

Także próbne egzaminy maturalne czy próbne egzaminy ósmoklasisty nie są obowiązkowe, dlatego nauczyciele nie mogą stawiać za nie ocen do dziennika.

„Próbne egzaminy (dotyczy próbnych matur, testów przyrostu kompetencji, próbnych egzaminów ósmoklasisty, próbnych egzaminów zawodowych) mają cel diagnostyczny i nie są formą sprawdzania postępów realizacji podstawy programowej, z czego wynika, że nie powinny mieć wpływu na ocenę śródroczną i końcoworoczną” – napisano w raporcie.

Makijaż, tatuaż i farbowane włosy - tego nie można zakazać

Stowarzyszenie tłumaczy także, że zamieszczane w statutach wymagania należy formułować w sposób jasny i zrozumiały. Nie można stosować nieprecyzyjnych zwrotów takich jak „godny młodego Polaka", „wygląd ucznia niebudzący zastrzeżeń nauczycieli i innych pracowników szkoły", albo „uczeń ma obowiązek  reagowanie na wszelkie przejawy zła”. A jak wyliczono w raporcie takie nieprecyzyjne sformułowania występowały w  41 z 55 statutów szkolnych.

Szczególne kontrowersje budzą tu zapisy dotyczące wyglądu uczniów.

Zdaniem autorów raportu szkoły dopuszczają się tu częstych nadużyć. Jak piszą - statut może określać tylko zasady ubierania się na terenie szkoły, ale nie wolno mu ingerować w ogólny wygląd ucznia. Szkoła nie może zatem zakazać noszenia makijażu, malowania paznokci, wykonywania tatuaży czy farbowania włosów.

Raport zwraca uwagę na to, że statuty – niezgodnie z prawem – zabraniają także m.in.  wnoszenia do szkoły i korzystania na jej terenie z telefonów komórkowych czy innych urządzeń elektronicznych pod groźbą konfiskaty.

Jak tłumaczą autorzy raportu, taki zapis w statucie jest legalny, jednak w razie złamania go przez ucznia, nauczyciel nie ma prawa urządzenia skonfiskować.

Program naprawczy dla szkół

Wiele statutów zawiera także takie nieprawne zapisy zakaz kopiowania prac klasowych, przymus posiadania i włączania kamerki w warunkach nauczania zdalnego czy karane uczniów za złe zachowanie nakazem prac społecznych.

Statut może określać tylko zasady ubierania się na terenie szkoły, ale nie wolno mu ingerować w ogólny wygląd ucznia. (fot. shutterstock)
Statut może określać tylko zasady ubierania się na terenie szkoły, ale nie wolno mu ingerować w ogólny wygląd ucznia. (fot. shutterstock)

Stowarzyszenie przekazało raport do wszystkich szkół, których statuty poddano analizie oraz do władz samorządowych i  kuratoriów oświaty. Przygotowało także projekt programu naprawczego.

„Wychodzimy z założenia, że statut szkoły jest najważniejszym dokumentem obowiązującym całą społeczność szkolną. Jeżeli jest dokumentem wadliwym, nie zabezpiecza i nie gwarantuje praw człowieka, praw dziecka i praw uczniowskich. Jeżeli jest zbiorem regulacji, których nadrzędnym celem jest nadmierna kontrola, przymus i karanie oraz narzucenie (niestety często niezgodnych z prawem - co wykazano) obowiązków i zasad, których dzieci i młodzież mają bezdyskusyjnie przestrzegać, organizuje szkołę jako przestrzeń codziennej, symbolicznej, strukturalnej i psychicznej przemocy, która nie sprzyja rozwojowi, niszczy autonomię i krzywdzi” – piszą autorzy raportu.

Zwracają przy tym uwagę, że statut szkoły nigdy prawdopodobnie nie będzie dokumentem skończonym i zamkniętym. Jak bowiem tłumaczą - "świat zmienia się na bieżąco i na naszych oczach, zmienia się zatem szkolna rzeczywistość oraz ludzka świadomość. Nie można zatem żyć w przeświadczeniu, że dokument skonstruowany 20, 5 czy 3 lata temu, będzie aktualny także dzisiaj.”

Poznańska radna chce kontroli nad statutami szkolnymi

Marta Mazurek, poznańska radna zaapelowała do prezydenta miasta Jacka Jaśkowiaka o to, by miasto przeprowadzając kontrolę szkół i dokonując oceny dyrektorów włączyło w jej zakres "sprawdzenie statutów szkół pod względem zgodności ich zapisów z aktualnie obowiązującym prawem oświatowym i zasadą legalizmu wynikającą z art. 7 Konstytucji RP w zakresie regulowania stroju uczniów i uczennic".

Jak pisze, wcześniej zapoznała się z zapisami regulującymi strój uczniowski w losowo wybranych statutach kilku poznańskich szkół i zauważyła, że często zapisy regulujące strój w statutach budzą wątpliwości. Zwraca uwagę na brak zasadności stosowania zróżnicowanych zasad dla chłopców i dziewcząt, czy też "obsesyjne wręcz koncentrowanie się na regulowaniu szczegółów ubioru, z podawaniem, ile centymetrów nad kolano może mieć spódnica czy spodnie".

Marta Mazurek wnioskuje, aby kwestią zapisów w statutach poznańskich szkół zajął się kompleksowo Rzecznik Praw Uczniowskich (ma zostać niebawem powołany w Poznaniu - dop. red.) i aby miasto przypomniało dyrekcjom szkół, że chociaż statut szkoły jest dokumentem prawa wewnątrzszkolnego, to obejmuje on swoim działaniem całą społeczność szkolną i należy go upublicznić w taki sposób, aby znajomość zawartych w nim uregulowań była powszechna.

DO POBRANIA
Monitoring praw uczniowskich - raport 2022
3.6 MB format pliku: PDF
TAGI
KOMENTARZE28

  • Sławomir 2022-10-11 09:31:55
    Do nauczycielka: cesiulku to już było na stronie "nie dla chaosu w szkole" i zostałeś tam przetyrany.😎
  • nauczycielka 2022-10-08 22:07:54
    Ja mam takie wrażenie, że wszystko, co zrobię jest źle - zadam pracę domową, źle, nie zadam też źle; zapytam przy tablicy źle, nie zapytam źle. Poproszę ucznia, żeby został na przerwie mu wytłumaczę źle, nie poproszę źle, wezwę rodzica na rozmowę źle, nie wezwę, źle. LUDZIE, praca w szkole, w dobie... rodziców, którzy wiedzą lepiej ale nie wiedzą czego chcą, w dobie dyrekcji, która boi się rodziców, bo doniosą do kuratorium i będą wertować papiery, w dobie chamstwa dzieci, traum wywołanych rozwodami, pijaństwem, sieroctwem emigracyjnym to jeden wielki KOSZMAR.  rozwiń
  • przyszłość 2022-10-08 15:56:12
    Rodzice niech uczą swoje dzieci,bo znają najlepiej ich stan nastroju każdego dnia,kochają je tak mocno,że zniosą wszystko. Co do leczenia,też leczymy się sami, bo lekarze to konowały. Wszystko niech robi Polak sobie i swoim dzieciom sam, cała reszta specjalistów do niczego dobrego się nie nadaje. Ka...żdy Polak opanował do perfekcji ubliżanie innym, w tej "dziedzinie" można poprzestać na szkole podstawowej. Polacy każdego chcą pouczać, szkoda, że tak mało empatii, kultury osobistej wobec osoby starszej,dzieci wobec dorosłych ,chyba jeszcze mniej poczucia odpowiedzialności za obowiązki. Ale to nic , państwo wypłaca zasiłki,emerytury,więc dzieci pretensjonalnych rodziców niech rozwijają skrzydła swego lenistwa, te ambitne i pracowite,czyli mniejszość, będą na nie robiły. Wszystkim, którzy boleją nad uczniami w szkołach,od których wymaga się wypełniania obowiązku nauki, przypominam- to oni już wkrótce zbudują bloki, domy,mosty,technologie medyczne itp. A ja ze smutnym uśmiechem spojrzę, jak Wy,obrońcy leni lekceważących dorosłych i swoje obowiązki, korzystacie z ich wytworów. Oby nie jednorazowo.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!