Szkoła w drugim roku epidemii. Czy w tej sytuacji odejść od oceniania?

  • pt
  • 22 kwietnia 2021 - 15:55
Szkoła w drugim roku epidemii. Czy w tej sytuacji odejść od oceniania?
Jak będzie szkoła po pandemii (fot. PTWP)
Wiemy, że dzieci są zestresowane, mają problemy z koncentracją, drażliwością. To nie nauczyciel jest winien ich izolacji w domach. Sprawdziany, a niektórzy bardzo je lubią, są namiastką rywalizacji, dodatkowej mobilizacji, pobudzają pamięć. Czy w tej sytuacji w ogóle odejść od ocenienia? - stawia pytanie szef oświatowej Solidarności z Pomorza.
  • Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Dolnośląską Szkołę Wyższą, nawet 44 proc. nastolatków ma objawy depresji
  • Uczniowie i nauczyciele w stosunkowo krótkim czasie musieli przejść na nauczanie on-line.
  • Były problemy ze sprzętem, oprogramowaniem, pewnym wsparciem był program dofinansowania ministerialnego.

Trudno zabierać głos w sprawach dotyczących szkolnictwa w czasie epidemii, a stan zagrożenia z tym związany trwa od połowy marca 2020 r. Sytuacja jest tak dynamiczna ale i niepewna, że próba zapisu wniosków jest podszyta dużym znakiem zapytania - pisze Wojciech Książek przewodniczący „Solidarności" oświatowej w regionie gdańskim, wiceminister edukacji narodowej w latach 1997-2001 w tekście poświęconym pamięci prof. Mirosława Handkego.

Czytaj: Nie żyje prof. Mirosław Handke - były rektor AGH i były minister edukacji

Jak podkreśla pytania, co zrobić, by straty w zdobywanej wiedzy, umiejętnościach (np. w szkolnictwie zawodowym), ale też w zaburzeniach relacji społecznych dzieci i młodzieży, jak i pozycji nauczyciela były jak najmniejsze, należą obecnie do kluczowych.

Zaburzenia procesu dojrzewania młodych ludzi

Jak pisze Wojciech Książek, najpoważniejszym problemem obecnie jest odcięcie dzieci i młodzieży od relacji rówieśniczych.

To nie tylko podczas lekcji, ale i w czasie przerw, na boisku szkolnym kształtuje się charakter młodego człowieka, jego zdolność do dialogu, tworzenia więzi społecznych, tak ważnej empatii, by nie rosło pokolenie zamkniętych w swym świecie egoistów. Izolacja w domu nie zastąpi nauczyciela, pedagoga szkolnego, którzy są w stanie w ramach obserwacji współuczestniczącej zauważyć, zdiagnozować czasami skrywane problemy uczniów. A więc i pomóc, ukierunkować. W kontakcie zdalnym w dużym stopniu traci się taką możliwość. 

- Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Dolnośląską Szkołę Wyższą, nawet 44 proc. nastolatków ma objawy depresji. Wzrasta potrzeba szerszej ochrony zdrowia psychicznego, opieki psychologicznej, psychiatrycznej. Na te zaburzenia mają czasami wpływ zachowania tzw. toksycznych rodziców. Czasami nadopiekuńczych, czasami zbyt wymagających. Czasami, mówiąc kolokwialnie, zbyt wszystkowiedzących – czytamy w tekście.

Jak tłumaczy autor, chodzi nie tylko o obcesowe komentowanie zachowań dzieci, nauczycieli, ale i próby nadmiernej pomocy swym pociechom. Dotyczy to między innymi nieuczciwych form podpowiedzi uczniom podczas e-sprawdzianów.

Zdaniem Książka, jest to rodzaj domowego promowania nieuczciwych postaw, co może wpływać demotywująco na dzieci.

- Byłoby oczywiście uproszczeniem i niesprawiedliwością obarczanie jedynie rodziców winą za niedostateczne utrwalanie wiedzy przez dzieci. Sami też przeżywają duże stresy, zagrożenie utratą pracy, wynagrodzeń, co mimowolnie oddziałuje na wszystkich domowników. Niestety, w okresie lockdownu pojawia się problem picia alkoholu przy dzieciach. Pojawia się przemoc domowa, która może przybierać różne, czasami mało zauważalne formy - dodaje autor.

Dylematy nauczycieli

Nauczyciele w stosunkowo krótkim czasie musieli przejść na nauczanie on-line. Były problemy ze sprzętem, oprogramowaniem (pewnym wsparciem był program dofinansowania ministerialnego). Część nauczycieli była zobowiązana do obecności w szkołach (mało kto pamięta, że praktycznie cały czas były otwarte przedszkola, klasy I-III SP). To rodziło różne lęki  - przypomina Książek.

Jak pisze, większość nauczycieli za dobry krok oceniło program szczepień tej grupy pracowniczej tuż po medykach i najstarszych seniorach.  - Aczkolwiek i tu pojawiła się rysa. Trudno bowiem myśleć o pełnym otwarciu szkoły bez propozycji zaszczepienia całego personelu szkół.  Bezpieczeństwo pracownicze, ale i pewien solidaryzm w jednym zakładzie pracy powinien być zachowany, podobnie jak miało to miejsce w służbie zdrowia. Przecież ludzie w szkole, przedszkolach, nawet przy dużym reżimie sanitarnym, stykają się dziennie z wieloma uczniami, współpracownikami – dodaje.

Zdaniem Książka nauczanie zdalne ma swe, inne wymogi od lekcji prowadzonych w systemie tradycyjnym. Pojawiły się zarzuty o zbyt opresyjnym wymiarze obecnej edukacji on-line, o podawczy charakter zajęć, o zbyt dużej liczbie e-sprawdzianów. Rodzi się pytanie, co ma robić nauczyciel, na podstawie czego wystawiać wymagane prawem oświatowym oceny okresowe, końcowe?

- Testy nie są najlepszym sposobem oceny, ale jakie inne formy można zastosować w trakcie nauczania on-line? Trzeba też zauważyć, że testy np. diagnostyczne to przy okazji jest dodatkowa mobilizacja do udziału w zajęciach, a bywa różnie z logowaniem. Wiemy, że dzieci są zestresowane, mają problemy z koncentracją, drażliwością. To nie nauczyciel jest winien ich izolacji w domach. Sprawdziany, a niektórzy bardzo je lubią, są namiastką rywalizacji, dodatkowej mobilizacji, pobudzają pamięć. Czy w tej sytuacji w ogóle odejść od ocenienia? – stawia pytane szef oświatowej Solidarności z Pomorza.

 Priorytety szkoły w dobie epidemii

Zdaniem Wojciecha Książka w dobie pandemii jako kluczowy należy uznać problem dotyczący poziomu wymagań.

- Czy, jak ktoś proponował wiosną ub. roku, z uwagi na epidemię wszystkim uczniom podnosić oceny o co najmniej jeden stopień wyżej? Czy obniżyć zasady i progi zdawalności matury oraz innych egzaminów? To niebezpieczny dla utrzymania pewnego poziomu polskiego szkolnictwa sposób myślenia i wnioskowania - twierdzi.

Zdaniem byłego wiceministra trzeba dbać o dyscyplinę szkolną. Musi być rzetelne sprawdzanie od udziału w lekcjach on-line poczynając. Pomysł z tzw. odchudzeniem podstaw programowych jest ważny, tylko to powinno dziać się dużo szybciej. Także obiektywne ocenianie.

- Szkoła musi stawiać jasne wymagania, nie może być miejscem zbyt łatwych usprawiedliwień. Nie może być elementem demotywującym do porządnej nauki. Skutki tego, jak i w ogóle zamkniętych szkół, uczelni, mogą być nie do odrobienia, a perspektywa „straconego pokolenia" bardzo realna – dodaje.

Finanse w oświacie

Zdaniem Książka, nawet pamiętając o trudnej obecnie sytuacji budżetowej państwa, samorządów, nie należy jednak zbyt oszczędzać na zabezpieczeniu odpowiedniego sprzętu, oprogramowania, czy na wypłacie należnych nadgodzin, zastępstw, np. gdy mamy do czynienia z nauczaniem hybrydowym (część metodą tradycyjną, część on-line).

Jak ocenia, od strony prawnej warto obecny czas wykorzystać na wprowadzenie, choćby etapami, nowego systemu wynagradzania nauczycieli, ale i przywrócenia w oświacie jasnego wskaźnika mówiącego, że nakłady na oświatę nie mogę być niższe niż 12.8 proc. budżetu państwa (został zlikwidowany w 2003 roku).

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!