Szkolnictwo zawodowe odzyskuje miejsce w systemie edukacji?

Szkolnictwo zawodowe odzyskuje miejsce w systemie edukacji?
Adobe Stock
- Rozporządzenie o minimalnych stawkach wynagrodzenia określa tylko minimalne wynagrodzenie nauczycieli zawodu, ale zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy mogą zaproponować dodatkowe pieniądze, tak aby wynagrodzenie nauczycieli zawodu było konkurencyjne w stosunku do zarobków fachowców, zatrudnianych na wolnym rynku - mówi dla Portalsamorzadowy.pl Dariusz Piontkowski.  Z ministrem edukacji narodowej rozmawiamy o efektach zmian oraz o problemach, jakie nurtują szkolnictwo zawodowe.



  • Kierunek zmian w szkolnictwie jest dobry i na pewno odpowiada na potrzeby przedsiębiorców. Na efekty zmian trzeba będzie jednak trochę poczekać - uważa minister Dariusz Piontkowski.
  • Zdaniem szefa MEN dyrektorzy szkół nie mogą czekać, aż szkołą zainteresują się przedsiębiorcy – muszą szukać współpracy z biznesem i być w tym skuteczni.
  • Wprowadzenie dla nauczycieli praktyk w rzeczywistych zakładach pracy pozwoli im lepiej przygotować uczniów do wykonywania zawodu.
  • Szkoły branżowe II stopnia ruszą w terminie i na pewno będą miały uczniów – uważa minister edukacji narodowej. 

Reforma edukacji wchodzi w ostatni etap, za nami wiele zmian. Czy na podstawie dotychczasowych doświadczeń można już stwierdzić, że obecny system szkolnictwa odpowiada na potrzeby biznesu i rynku pracy?

Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski: Na pewno realizowana reforma szkolnictwa zawodowego jest potrzebna i spełnia te wymogi.

Odbyłem rozmowy z wieloma przedsiębiorcami, którzy od dawna czekali na to, aby zwrócić większą uwagę na kształcenie zawodowe, aby zwiększyć znaczenie kształcenia praktycznego. I to oni wpłynęli w dużej mierze na to, jak obecnie wyglądają podstawy programowe dla poszczególnych zawodów. Odzwierciedlają potrzeby współczesnej gospodarki i rozwoju technologicznego, dzięki czemu uczniowie nie będą już uczeni tego, co było aktualne kilkadziesiąt lat temu. Na pewno jest to dobry kierunek zmian. Ale trzeba przypomnieć, że nowa podstawa w szkołach średnich obowiązuje od 1 września br. i tylko część uczniów szkół średnich nauczana jest wg nowego programu. Dopiero więc za kilka lat – gdy oni opuszczą szkołę, będziemy wiedzieli, czy to się sprawdziło.

Natomiast cieszy mnie wzrost zainteresowania przedsiębiorców szkołami zawodowymi. Mamy za sobą kilka, kilkanaście lat narzekania, ale prawda jest taka, że brakowało działań także z ich strony. Teraz częściej pojawiają się inicjatywy tworzenia klas patronackich, z którymi na razie występują głównie firmy państwowe. Chciałbym, aby podobny proces zaczął się również w przypadku firm prywatnych.

Przedstawiciele przedsiębiorców twierdzą jednak, że przy obecnym poziomie finansowania tylko duże firmy mogą sobie pozwolić na wyłączenie stanowiska pracy z produkcji dla uczniów.

- Dlatego zachęcam także tych mniejszych przedsiębiorców do tego, aby próbowali łączyć siły. Rozumiem, że z punktu widzenia małej firmy wyłożenie nawet kilku tysięcy złotych miesięcznie może być problemem. Ale jeżeli na rynku brakuje specjalistów z ich dziedziny, to mogliby się porozumieć i wspólnymi siłami to zrobić.

Nawiązanie współpracy z przedsiębiorcami w dużym stopniu zależy również od operatywności dyrektorów. Bo przecież trudno spodziewać się, że firmy będą chodziły po szkołach, oferując możliwość dofinansowania, wspomożenia kształcenia zawodowego. Dyrektorzy szkół zawodowych muszą wykazać się inicjatywą.

Czy brak aktywności dyrektora szkoły w tym względzie powinien skutkować jakimiś sankcjami?

- Takim momentem, w którym dokonuje się weryfikacji pracy dyrektora, jest postępowanie konkursowe, w którym istnieje możliwość oceny pracy takiego dyrektora i ewentualnej zamiany go na kogoś lepszego. To dlatego m.in. optowałem za tym, aby konkursy na dyrektora szkoły odbywały się co kilka lat, a nie tak jak dawniej, gdy powierzano to stanowisko bez postępowania konkursowego.

Wróćmy do kształcenia. Czy widać efekty doradztwa zawodowego prowadzonego już na etapie szkoły podstawowej?

- Doradcy powinni funkcjonować w szkołach, zwłaszcza w starszych klasach szkoły podstawowej, bo wtedy tak naprawdę uczniowie i ich rodzice zaczynają się poważnie zastanawiać nad tym, w jakim kierunku ich dziecko powinno się kształcić.

Uważam, że potrzebne są jeszcze dodatkowe szkolenia, tak aby doradcy zawodowi zauważyli także perspektywy szkolnictwa technicznego, branżowego. Mam wrażenie, że dotychczas raczej starano się ukierunkować głownie na kształcenie ogólne. Konieczne jest także, aby doradcy znali potrzeby rynku pracy, i żeby bardzo praktycznie doradzali młodym ludziom, widząc także perspektywę zatrudnienia. Tu trzeba będzie poczekać jeszcze jakiś czas na poważniejsze efekty, ale mam nadzieję, że działalność doradców zawodowych będzie  pozytywnie wpływała na wybór drogi rozwoju zawodowego młodych ludzi.    

Na rynku pracy brakuje wielu fachowców. (Fot. mat. pras.)
Na rynku pracy brakuje wielu fachowców. (Fot. mat. pras.)

Czy jest już widoczne zwiększone zainteresowanie młodzieży szkołami branżowymi?

- Obecnie trudno jednoznacznie to określić. Mamy przykłady szkół zawodowych, które są bardzo popularne, w których zajęcia nie tylko w tym roku, ale i w poprzednich latach kończą się późnym popołudniem. To wynikało m.in. z tego, że samorządy oszczędzając, likwidowały inne szkoły o podobnym profilu. Na przykład w Białymstoku zlikwidowano w pewnym momencie szkołę kształcącą mechaników samochodowych i jednocześnie zmniejszono liczbę szkół zawodowych.

Dzisiaj efekty są takie, że w istniejących szkołach jest więcej oddziałów. To samo zrobiono ze szkołami gastronomicznymi. A przecież one zawsze będą potrzebne, bo jako ludzie musimy się żywić i zapotrzebowanie na pracowników w branży gastronomicznej zawsze będzie istniało. Mam wrażenie, że część samorządów, bojąc się kosztów utrzymywania szkół branżowych, zbyt chętnie je likwiduje. Nie zauważyłem też, żeby miasta chciały odpowiadać na potrzeby rynku – np. mimo że na kolei zaczyna brakować pracowników, nie pojawił się trend, by tworzyć klasy kolejowe.

Obecne przepisy nakazują nauczycielom zawodu odbycie kształcenia praktycznego, co niewątpliwie jest zmianą pożądaną, ale z nauczycielami przedmiotu, a zwłaszcza zawodu jest duży problem. Czy dołożenie im dodatkowego obowiązku nie zniechęci ich do uczenia?

- Od kilku lat jest problem z pozyskiwaniem nauczycieli zawodu. Chcemy jednak, by ci, którzy uczą, byli dobrze do tego przygotowani i wiedzieli, jak w praktyce wygląda praca w przedsiębiorstwach.

Wielu szkół i samorządów nie stać na to, aby kupić najnowsze maszyny – chociażby obrabiarki cyfrowe, i w związku z tym nauczyciel zawodu kształcący w tym kierunku też powinien wiedzieć, jakie dokonują się zmiany technologiczne, bo inaczej nie będzie w stanie wykształcić uczniów i przygotować ich do pracy w nowoczesnych zakładach. Stąd, choć może nie jest to popularne i nie wszyscy nauczyciele tego chcą, dla dobra jakości kształcenia wprowadziliśmy obowiązek kilku dni kształcenia praktycznego w realnych warunkach rynkowych i myślę, że większość nauczycieli to zrozumie.

Problemem jest też kwestia zachęcenia nauczycieli zawodu, aby chcieli uczyć w szkołach, zwłaszcza w dużych miastach.

- Tu pojawiają się dwa rozwiązania – po pierwsze, trzeba wskazywać na specyfikę pracy nauczyciela, na to, że godzin dydaktycznych nauczyciel zawodu ma zdecydowanie mniej niż godzin pracy w przedsiębiorstwie. Po drugie, rozporządzenie o minimalnych stawkach wynagrodzenia określa tylko minimalne wynagrodzenie nauczycieli zawodu, ale zarówno samorządy, jak i przedsiębiorcy mogą zaproponować dodatkowe pieniądze, tak aby wynagrodzenie nauczycieli zawodu było konkurencyjne w stosunku do zarobków fachowców, zatrudnianych na wolnym rynku.

1 września 2020 r. rozpocznie się nabór do szkół branżowych II stopnia; czy nie obawia się pan, że nie będzie chętnych?

- Te szkoły na pewno będą funkcjonowały. Czas pokaże, jaki odsetek obecnych uczniów szkół branżowych I stopnia będzie chciał kontynuować naukę w szkołach branżowych II stopnia. Myślę jednak, że uczniowie będą je wybierali, choćby po to, by uzyskać wyższe kwalifikacje zawodowe, a część także, by zdać maturę.

 

 

TAGI
KOMENTARZE4

  • Belfer 2019-10-02 11:09:46
    To dlaczego nauczycielom przedmiotów zawodowych pensję sięobniża? Gdzie ta konkurencja w stosunku do fachowców? Bzdurne gadanie :(
  • Nauczyciel. 2019-10-02 09:37:26
    Co panie Kaczyński. Autorytet słabnie jak widać. Mówił żeś pan że emerytury będą a ministerek edukacji podskakuje i mówi ze nie. Czas się zawijać , zanim całkiem autorytet zdepczą.
  • mariusz 2019-10-02 08:59:12
    Do ocena z Bieszczad:

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!