Partnerzy portalu

Szkoły będą oszczędzać, ale są granice. Pewnych rzeczy "nie można robić"

Szkoły będą oszczędzać, ale są granice. Pewnych rzeczy "nie można robić"
Nowoczesne obiekty szkolne nie dają wielkiego pola manewru, gdy chodzi o oszczędzanie. Na zdjęciu szkoła na warszawskim Targówku (fot. mat. pras.)
- Należy ograniczyć liczbę urządzeń AGD - czajniki elektryczne dla pracowników dostępne tylko w pomieszczeniach socjalnych, czyli w pokoju nauczycielskim i pokoju socjalnym pracowników administracji. W salach lekcyjnych nie może być czajników również ze względu na przepisy BHP! – to jeden z przykładów wytycznych, jakie trafiają obecnie do szkół i przedszkoli w Warszawie. Tym samym kończy się era herbatek i kaw pitych w trakcie zajęć z dziećmi. A wszystko z powodu kryzysu energetycznego wywołanego przez putinowską Rosję.
  • Samorządy prowadzące publiczne szkoły i przedszkola przypominają o konieczności oszczędzania.
  • Dyrektorzy mówią: dobrze, będziemy, tyle że nie bardzo jest na czym, bo robimy to od zawsze.
  • Oszczędności mają pewne ograniczenia, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo ucznia.  

Od kilku dni pojawiają się informacje o gminach, starostwach powiatowych czy miastach, które wprowadzają do szkół i przedszkoli obowiązek oszczędzania energii elektrycznej i ciepła. Takie zalecenie dla placówek oświatowych wprowadził m.in. prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

- Przedstawiliśmy cały pakiet ponad 30 działań do szkół, które mają być wprowadzone, aby energię oszczędzać, no i to są takie na razie pierwsze kroki, a zobaczymy, jakie będą następne, jak życie wymusi – mówił, informując o tym fakcie.

Jak podkreślił, chodzi tu o stosowanie się do prostych zasad, które mogą przynieść poważne oszczędności, takich jak: nie wietrzyć pomieszczeń przy włączonych kaloryferach, gasić światło po wyjściu z pomieszczenia. Trudno się temu dziwić, zwłaszcza wobec faktu, że według przedstawiciela Białegostoku wydatki miasta na energię, które jeszcze w 2021 r. wyniosły 16 mln zł, w 2023 r. mają pochłonąć ponad 85 mln zł.

Skokowe wzrosty kosztów utrzymania obiektów użyteczności publicznej przeraziły także włodarzy innych samorządów. Odnosząc się do placówek oświatowych, władze Krakowa postanowiły przypomnieć pracownikom oświaty i uczniom o konieczności oszczędzania już na początku roku szkolnego. Anna Domańska, dyrektor Wydziału Edukacji UMK w Krakowie, w liście skierowanym do dyrektorów szkół zaleciła im zwrócenie uwagi dzieci, młodzieży i osób dorosłych na konieczność oszczędzania energii. Podkreśliła zasadność zmniejszania temperatury grzejnika, wyłączania go przy okazji wychodzenia z pracy, mycia rąk letnią, a nie gorącą wodą, gaszenie światła na korytarzu w ciągu dnia.

Obniżenie temperatury w pomieszczeniach szkolnych to jeden z podstawowych postulatów (fot. pixabay)
Obniżenie temperatury w pomieszczeniach szkolnych to jeden z podstawowych postulatów (fot. pixabay)

Władze Lublina zaleciły dyrektorom obniżenie temperatury ogrzewania w szkołach o ok. 1 st. Celsjusza, ale pod warunkiem niepogarszania komfortu cieplnego uczniów. Prezydenta Tarnowa wydał zaś zarządzenie zobowiązujące miejskie jednostki do oszczędnego gospodarowania energią, na podstawie którego w salach lekcyjnych temperatura ma zostać obniżona z 20-21 stopni Celsjusza do 18-19. Natomiast w salach gimnastycznych i halach sportowych może być nawet zimniej.

Cel jest jeden - oszczędzanie

Postulat oszczędzania podjęły również władze Warszawy. Przywołane na wstępie zalecenie ograniczenia liczby urządzeń AGD, skutkujące tym, że czajniki elektryczne dla pracowników dostępne mają być tylko w pomieszczeniach socjalnych, tj. w pokoju nauczycielskim oraz pokoju socjalnym administracji, to tylko jeden z punktów na liście czynności, które nakazał Aleksander Ferenc, burmistrz dzielnicy Warszawa-Śródmieście, pracownikom oświaty. Pozostałe to:

  • wyłączenie oświetlenia budynków w godzinach nocnych,
  • weekendowe ograniczenie zużycia energii, w tym wyłączenie ogrzewania,
  • ograniczenie optymalnej temperatury do 19 stopni Celsjusza,
  • wyłączanie przez nauczyciela komputera po skończeniu ostatniej lekcji w danej sali,
  • gaszenie światła w salach lekcyjnych po zakończeniu zajęć,
  • gaszenie światła w łazienkach.

Jak widać, lista nie jest długa, ale i nie ma w niej niczego takiego, co nie powinno być od dawna stosowane. Już dawno minęły bowiem czasy, że się nie dało wyregulować grzejników czy kaloryferów i w czasie, kiedy one grzały niemiłosiernie, trzeba było siedzieć przy otwartych oknach nawet zimą.

Oszczędzanie energii (elektrycznej i cieplnej) z pewnością się przyda, bo to nie tylko nakaz chwili spowodowany lawinowo rosnącymi cenami, ale i cywilizacyjny. Jest bowiem sposobem na zatrzymanie niekorzystnych zjawisk w klimacie.

Jeśli chodzi o listę burmistrza Ferenca, można by zgłosić zastrzeżenie odnośnie zakazu używania czajników elektrycznych poza pokojami socjalnymi, bo pomijając kwestie BHP, po pierwsze - ilość wypitych płynów w godzinach pracy jest raczej stała, zatem zrobienie sobie kawy czy herbaty w pokoju socjalnym spowoduje zużycie takiej samej ilości energii, jak na zapleczu np. pracowni chemicznej, a po drugie – w przepełnionych szkołach nauczyciele i pracownicy administracyjni często nie mają dostępu do pokoju nauczycielskiego czy socjalnego, w zakresie, który pozwala na przyrządzenie sobie jakiegoś napoju. Z drugiej jednak strony, picie kawy czy herbaty w pracy nie jest gwarantowane prawem. Poza tym nie bądźmy małostkowi - cel uświęca środki. A ten jest jeden – oszczędności.

Co na to dyrektorzy placówek?

Kampanię na rzecz oszczędzania podjęli chyba wszyscy samorządowcy w kraju. I bardzo dobrze, bo w sytuacji kryzysu paliwowego trzeba o tym przypominać. Formy są różne – jedni robią to jak na podanych już wyżej przykładach, inni w formie ustnej, na spotkaniach z dyrektorami.

Nie należy się jednak spodziewać, że wskazane działania przyniosą istotne obniżenie zużycia energii, bo, nie licząc niemal obligatoryjnego obniżania temperatury w salach lekcyjnych, większych możliwości na to nie ma. Szkoły i placówki oświatowe w większości przeszły już modernizację, a nawet termomodernizację, a dla dyrektorów szkół i przedszkoli oszczędzanie to żadna nowość. Robią to od dawna.

Koniec zajęć to sygnał, by wyłączyć sprzęt komputerowy i zgasić światło (fot. pixabay)
Koniec zajęć to sygnał, by wyłączyć sprzęt komputerowy i zgasić światło (fot. pixabay)

Bożena Bogucka, dyrektor Zespołu Szkół i Placówek Kształcenia Zawodowego w Zielonej Górze, nie dostała wprawdzie instrukcji co do oszczędzania, ale jak twierdzi – oszczędza cały czas. Ogranicza zużycie energii, wody, nie tylko dlatego, że sytuacja finansowa miasta jest ciężka, ale przede wszystkim dlatego, że to należy do jej obowiązków.

- Każdy dyrektor jest gospodarzem swojej szkoły i musi odpowiadać za te oszczędności. To jemu powinno zależeć, żeby - bez względu na to, czy są takie wytyczne, czy ich nie ma – oszczędzać. Bo to wpływa na wysokość rachunków za ogrzewanie, wodę, za ścieki. Oczywiście musimy cały czas przestrzegać obostrzeń epidemicznych, a więc wietrzenie sal itd., ale jeśli możemy coś ograniczyć, to ograniczajmy. Bo to jest nasze wspólne dobro. Okna nie muszą być otwarte przez cały dzień, wystarczy przewietrzyć klasę w czasie przerwy, przetrzeć stoliki i można wracać do pracy – mówi.

Nie tylko energia

Jacek Ślósarz, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących w Myślenicach, nie dostał pisma z wytycznymi. Zalecenia dotyczące oszczędzania zostały przekazane dyrektorom szkół na spotkaniu ze starostą powiatu myślenickiego. Co w nich było?

- Praktycznie wszystko, co można w tej kwestii zrobić, a więc, że mamy wietrzyć klasy, ale w tempie błyskawicznym, że wychodząc z sal lekcyjnych czy innych pomieszczeń, mamy wyłączać światło. Generalnie, podstawowe sposoby na oszczędzanie, które wszyscy znamy i stosujemy – wylicza dyrektor Ślósarz.

Z tego względu było to jego zdaniem trochę dziwne spotkanie, bo każdy dyrektor szkoły oszczędza, jak tylko może. Nie zmienia to faktu, że od razu zrobił dodatkowy przegląd całego oświetlenia w budynku i tam, gdzie jeszcze trafiła się jakaś żarówka, to ją wymieniono.

- Ocieplać szkoły nie będziemy, bo mamy ocieploną. Stolarkę okienną też już wymieniliśmy, więc tych dodatkowych możliwości praktycznie nie ma – wyjaśnia.

Podkreśla również, że nie wszystkie oszczędności wiążą się z ograniczaniem zużycia prądu.

- Obecnie, z oszczędności, z powrotem uruchamiam suszarki elektryczne do rąk, ponieważ zużywamy niesamowite ilości ręczników papierowych, które kosztują bardzo dużo. One generują też potworną ilość śmieci, których wywóz kosztuje coraz więcej. Jeśli dawniej wywoziłem kontener raz na dwa tygodnie, to teraz jeden na tydzień nie wystarcza – argumentuje dyrektor.  

Poza tym na horyzoncie pojawiają się już wydatki związane z nowymi obowiązkami dla szkół ponadpodstawowych, takie jak strzelanie.

– W szkole mam wiatrówki i strzelnicę, ale jeśli zorganizuję strzelanie w szkole, to muszę ją dostosować i kupić śrut. Jeśli będę chciał chodzić z dziećmi na strzelnicę zewnętrzną, to będę musiał zapłacić 40 zł od ucznia, bo tyle chcą jej właściciele. Do tego dochodzi koszt naboi, które zostaną zużyte. W sumie będzie to duże obciążenie, zwłaszcza że mam 7 klas liczących po ponad 30 uczniów. Wystąpiłem do starosty o pieniądze, ale na razie milczy – mówi.  

Jego zdaniem możliwości wygenerowania oszczędności na ogrzewaniu też są ograniczone.

- Jeśli za bardzo je obniżymy, to młodzież zacznie chorować – podkreśla.

Czytaj też: Statut szkoły, który łamie prawo. Ten raport ujawnia, że w Polsce to norma

Granicą jest bezpieczeństwo

Zbyt wielkich oszczędności na ogrzewaniu nie widzi także Maria Bychawska, dyrektor Zespołu Szkół Technicznych w Śremie.

- Wiadomo, że musimy oszczędzać, dlatego np. nie kupimy nowych krzeseł, stołów, szaf czy innego wyposażenia, a środki będziemy przeznaczać na energię elektryczną, ciepło, wodę itd. Więc nie będzie tak, jak obecnie, że szkoła ma wszystko, i trzeba będzie z pewnych rzeczy rezygnować, ale na pewno nie zrobimy tego kosztem bezpieczeństwa uczniów. Szkoła musi być bezpieczna dla uczniów, dlatego nie będziemy wyłączać ogrzewania, prądu, wody, bo nie można takich rzeczy robić – mówi.

Według niej ani w szkole, ani w starostwie nikt nawet nie próbuje myśleć, żeby budynek miał stać pusty. Bo szkoła bez uczniów to nie szkoła.

- Podlegamy pod ciepłownię miejską, więc jeżeli będzie prąd, to będzie i ogrzewanie. Ponadto dostaliśmy już zapewnienie, że będziemy mieli rekompensatę za ogrzewanie. Więc na razie myślimy pozytywnie. I takie myślenie kreujemy wśród rodziców i młodzieży – podkreśla.  

TAGI
KOMENTARZE5

  • Krzysztof Ozarek 2022-10-03 09:37:17
    Do ff: w czym Ci przeszkadzają wpisy innych użytkowników?
  • Obywatel 2022-10-02 19:37:32
    Do ff: a co Ty wniosłeś i wznosisz swoimi wpisami? Znasz obecne przepisy covidowe które obowiązują w szkole? Uczyłeś się fizyki? Nie wiesz jakie są zasady wietrzenia pomieszczeń i dlaczego? Twoje wpisy są bardzo niskiej wartości merytorycznej jak na nauczyciela.
  • ff 2022-10-02 16:44:11
    Do Obywatel : Masz zerowe pojęcie o tym co dzieje się w szkołach a mądrzysz się. Z takimi najgorzej bo umieją jedynie przeszkadzać, a nic konstruktywnego nie są w stanie wnieść.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!