Szkoły mogłyby stanąć na 10 dni

Szkoły mogłyby stanąć na 10 dni
Przed szkołą tylko w maseczkach, na zajęciach już bez. Ciekawe, czy wirus o tym pamięta (fot. Shutterstock)
Przyzwyczailiśmy się już do myśli, że wszystko jest w porządku, że wracamy do normalnego życia, ale tak nie jest. Covid nie chce odpuścić i nic nie wskazuje na to, że zrobi to w ciągu najbliższych miesięcy. Rekordowe wzrosty zachorowań w Polsce – i nie tylko, co trzeba przyznać od razu – wprawiają w osłupienie nie tylko zwykłych Kowalskich ale i rząd, który w sobotę podjął wiele słusznych decyzji. Nie zdecydował się tylko na ponowne zamkniecie szkół. A szkoda, bo to mogłoby zatrzymać drugą falę pandemii.

Skąd ten pomysł? Ano z twardych danych i informacji pochodzących z ogólnodostępnych źródeł, które warto tu przytoczyć. Do szkół poszło w tym roku 4,5 mln dzieci i młodzieży a  ok. 1,1 mln znalazło się w przedszkolach. Oznacza to, że blisko 1/7 społeczeństwa polskiego ma codziennie pełny kontakt ze sobą, w konfiguracjach, które rzadko kto sobie wyobraża. Nie chodzi mi tu o nic zdrożnego, ale normalne relacje rówieśnicze, w których trudno o dystans, bo przecież dzieciom nie sobie wyobrazić, żeby najlepsza koleżanka czy najlepszy kolega miał ich czymś zaraził.

To zmartwienie ludzi starszych, oczywiście z punktu widzenia przedszkolaka czy ucznia. Idźmy jednak dalej - tę armię dzieci i młodzieży uczy, wychowuje całkiem pokaźna rzesza nauczycieli i wychowawców, których – jak podawało ostatnio ministerstwo – jest blisko 740 tys., w tym tzw. nauczycieli karcianych 520 tys. a dodając do tego pracowników obsługi administracyjnej szkoły na pewno zbliżymy się do miliona.

Te wszystkie osoby przez kilka godzin dziennie uczestniczą w dziwnym spektaklu, w którym dzieci pod czujnym okiem dorosłych mają się uczyć, wymieniać poglądy, dyskutować i co dziś okazuje się najważniejsze wzmacniać relacje rówieśnicze, a więc robić to samo również na przerwach, a muszą chodzić w maskach, nie wolno im dyskutować ze sobą, grać, bawić się.

Bez masek mogą przebywać tylko podczas zajęć, we własnej klasie, a na korytarzu już nie. Inteligentny wirus wiedziałby od razu, że w relacjach międzyklasowych nie ma szans, ale SARS-CoV-2 to wirus wredny, który ani nie słucha wytycznych GIS, ani nie czyta regulaminów szkolnych. Lekceważąc relacje szkolne atakuje nauczycieli, przenosi się między uczniami, a wraz z nimi między rodzicami.

Stosując bardzo prosty przelicznik jeden rodzic, jedno dziecko – myślę, że uprawniony, bo nawet jeśli uznamy, że typowy model polskiej rodziny to 2 + 2, to nadal przypada jeden rodzic na jedno dziecko – można śmiało powiedzieć, że w tej szkolnej (i przedszkolnej) zabawie uczestniczy grubo ponad 1/4 społeczeństwa polskiego. A dodając do tego pokolenie rodziców tych rodziców, możemy zaryzykować twierdzenie, że to szkoła stanowi obecnie główne ognisko wirusa.

W tym miejscu spora grupa czytelników, zwłaszcza rodziców, powie – to jakieś bzdury, przecież zgodnie z informacjami MEN wg stanu na 9 października na blisko 48 tys. placówek oświatowych tylko nieco ponad tysiąc w kształceniu hybrydowym (811) i zdalnym (208), a więc 2,3 proc. Fakt, ale po pierwsze, liczba tych placówek podwoiła się w ciągu ostatniego tygodnia i nikt nie ma już wątpliwości, że będzie ich coraz więcej, po drugie, ta liczba to tylko wierzchołek góry lodowej, której podstawa leży w sobie sposób funkcjonowania naszej służby zdrowia.

I nie chodzi mi tu wyłącznie o testowanie, czy przychodnie NFZ, do których nie sposób się dostać, dodzwonić, ale również prywatne firmy medyczne, które skutecznie bronią dostępu do siebie. Są w „kordonie sanitarnym”. Swoją drogą to bardzo ciekawe. Gdyby tak branża spożywcza stwierdziła: jesteśmy w kordonie sanitarnym, to byśmy wszyscy mogli umrzeć z głodu. Lepiej więc dam inny przykład – gdyby tak kolejarze stwierdzili, że są w kordonie sanitarnym, to byśmy nigdzie nie dojechali.    

No więc do tych naszych przychodni prywatnych możemy zadzwonić, pogadać z lekarzem, odbyć wizytę telefonicznie. I tylko po to, by się dowiedzieć, że nic nam nie jest. Na marginesie – ciekawe jak to się stało, że dopiero po 10 miesiącach (wliczam tu Chiny) walki z koronawirusem w końcu – 10.10. MZ stwierdziło, że cztery objawy koronawirusa – wysoka gorączka, kaszel, bóle mięśniowe, utrata węchu i smaku - nie muszą wystąpić łącznie, żeby potencjalny chory na koronawirusa mógł poddać się testowi i się dowiedzieć, czy nie zaraża. Inaczej zapłać 500 zł i się dowiedz (tu znowu dygresja: gdzie te są te nasze polskie testy za 70 czy 90 zł), a jak nie, to machnij na to ręką. Kiedyś w końcu wyzdrowiejesz. Tylko że takie osoby, które na podstawie diagnozy telefonicznej zostały odesłane z kwitkiem, nie mając żadnej szansy na test ani właściwe leczenie mogą śmiało zarażać dalej. I tylko od ich świadomości będzie zależało, czy będą się kontaktować z innymi, czy nie. W końcu zwykłe przeziębienie nie jest wskazaniem do izolacji.

Żeby uzmysłowić, w jak tragicznej jesteśmy sytuacji, posłużę się przykładem mojej znajomej, która kilka dni temu bardzo źle się poczuła. Była osłabiona, straciła smak i powonienie, ale gorączki nie miała. W firmie prywatnej dostała kilkudniowe zwolnienie, a do przychodni zwyczajnie się nie dodzwoniła. Mimo że wielokrotnie próbowała. Pisząc te słowa sprawdziłem w googlach – i od razu się dowiedziałem, że wg naukowców brytyjskich utrata węchu to najbardziej wiarygodny objaw zarażania koronowirusem. Specjaliści tego nie wiedzą? A może to fake news.  

Jeśli jednak ta moja znajoma ma koronawirusa, to wszystkie klasy, w których prowadziła zajęcia do dnia zwolnienia miały szansę się zarazić lub przenieść wirusa na rodziców, dziadków. Bo oficjalnie chora na koronawirusa nie jest, przychodnia takiego przypadku nie odnotowała. A skoro tak, nie może być reakcji dyrektora szkoły, bo ten bez opinii inspektora sanepidu nic zrobić nie może. Z kolei inspektor nie zdecyduje o zamknięciu szkoły bez podstawy. I koło się zamyka.  

W Szkole Podstawowej nr 12 w Warszawie dyrektorka Iwona Stępniak otrzymała w poniedziałek rano informację, że u jednego z uczniów zdiagnozowano koronawirusa. Informacja trafiła do sanepidu rano, ale dzieci przyszły do szkoły, odbyły lekcje, nawet te z klasy, do której chodzi chory uczeń. Decyzja, jeśli zapadnie, będzie obowiązywała od jutra. Czy to ma sens?

Marcin Jaroszewski, dyrektor XXX LO w Warszawie o tym, że jeden z nauczycieli ma pozytywny wynik testu dowiedział się piątek (9.10). Jednak dopiero w niedzielę udało mu się skontaktować z sanepidem, więc w piątek młodzież mogła się zarażać dalej.

- Dzisiaj (12.10) ruszyłem z nauczaniem hybrydowym, które objęło 9 klas. Technicznie to nie jest problem, ale problemem był kontakt z sanepidem. To trwało i było okupione nerwami – komentuje dyrektor. I podkreśla:

- Błąd polega na tym, że minister edukacji narodowej nie dał kompetencji dyrektorowi do samodzielnego podejmowania decyzji w sprawie ewentualnego zawieszenia zajęć. Obecnie sanepidy są zawalone pracą i ciężko jest się dodzwonić, ciężko jest się z nimi skomunikować, w związku z tym system się blokuje, jest niewydolny – wyjaśnia.

Jak widać, system nie działa tak, jakbyśmy sobie tego życzyli, choć są od tego wyjątki, zwłaszcza mniejszych miejscowościach, gdzie dyrektorzy mają pełny kontakt z sanepidem. Na przykład Alicja Zalewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3 w Lidzbarku Warmińskim, która prowadzi obecnie nauczanie zdalne dla blisko 560 uczniów, ze względu na chorobę nauczycieli – ocenia tę współpracę wzorowo.

- Mamy stały kontakt z sanepidem i o naszej współpracy mogę się wypowiadać w samych superlatywach – mówi dyrektorka szkoły.

Co robić? Koncepcji jest wiele – MZ, MEN, GIS a wraz z nimi Premier i wszyscy rządzący powtarzają, że nie można szkół zamknąć. Zgadzam się z tym podejściem i je rozumiem, ale jednocześnie popieram dyrektorów, którzy chcieliby móc reagować od razu, nie po kilkunastu godzinach, nie następnego dnia, nie wtedy, kiedy nauczyciel mający bardzo niepokojące objawy dodzwoni się w końcu do przychodni. Nikt jednak tych argumentów nie chce słuchać, mimo że od momentu, gdy minister Dariusz Piontkowski zapowiedział powrót do nauki normalnej i trzy formy prowadzenia zajęć tego właśnie się domagają.

Nikt też nie chce słuchać samorządów, które są organami prowadzącymi dla blisko 90 proc. tych szkół i przedszkoli w Polsce i na pewno nie zależy im, by zamykać szkoły. Nikt też nie bierze głosu społeczeństwa, które przy każdej okazji wyraża swój pogląd na ten temat – jedni twierdzą, że szkoły powinny być otwarte, inni, że niespecjalnie, zwłaszcza teraz, kiedy słupki pokazujące liczbę zarażonych rosną w tempie w Polsce dotąd niespotykanym.

Wciąż jednak wśród rodziców dzieci szkolnych przeważa pogląd, że szkoły muszą działać, ich doświadczenia z nauki zdalnej są zwykle złe, do tego większość dzieci obecnych dziś w szkołach to ofiary ciągłego zamieszania w oświacie i ich rodzice w końcu chcieliby, żeby zajęły się nauką. Żeby się dobrze rozwijały a rodzice je wspierali a nie zajmowali się ciągłą analizą kolejnych reform i zawieruch, a to decyzją czy posłać do szkoły 6-latka, czy 7-latka, bo szkoły bez przygotowania, a to likwidacją gimnazjów, a to strajkiem żółtym, czarnym i wreszcie koronawirusem.

Zatem i ja wyrażę swój pogląd - zamknijmy placówki oświatowe, na dwa tygodnie, czyli raptem 10 dni. Jeśli ktoś uważa, że tak nie można, zróbmy to kosztem tzw. ferii świątecznych i ferii zimowych, na które – jeśli wierzyć obecnym prognozom epidemicznym – i tak nikt nie pojedzie. W szkołach, w których jest to możliwe, przejdźmy na naukę zdalną, zwłaszcza w klasach starszych. W pozostałych wprowadźmy system mieszany lub pakietowy. W ciągu tych 10 dni nauki nic się nie stanie. Wprowadźmy lockdown dla dzieci i młodzieży, ale ograniczony, polegający na zakazie spotykania się przez te kilka dni z rówieśnikami, uczestnictwa w dodatkowych zajęciach w imprezach masowych, których już prawie nie ma. Bo tylko wtedy ta cała operacja będzie miała jakiś sens i w ten sposób może uda nam się przerwać ten dynamiczny rozwój koronawirusa w kraju. A w trakcie tej przerwy zastanówmy się co dalej.

TAGI
KOMENTARZE11

  • Filozof 2020-10-14 19:42:58
    Chcesz się uczyć, to się uczysz. Nie chcesz, to nie uczysz się. Proste. Nie ważne czy zdalne, czy stacjonarne, czy hybrydowe 😉😂
  • Poook 2020-10-14 09:26:12
    Do Rere: Lecz się na głowę
  • Pomysłowa 2020-10-14 03:35:34
    Tak zamknąć. Nauczycielom nie płacić. Dać rodzicom do bonu turystycznego. Niech jadą na jesienne wczasy z dziećmi.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!