Partnerzy portalu

Uczniów z Ukrainy jest mniej, ale koszty nadal rosną

Uczniów z Ukrainy jest mniej, ale koszty nadal rosną
Warszawa szacuje, że w 2023 r. na edukację będzie musiała wydać ok. 6,2 mld zł (Fot. Miasto Stołeczne Warszawa)
W szkołach i przedszkolach prowadzonych przez Urząd Miasta st. Warszawy jest ok. 300 dzieci ukraińskich mniej niż wskazywały przewidywania z początku września. - Szacujemy, że te dane są nieco zaniżone, a miejskie placówki cały czas notują ruch związany z zapisami - wyjaśnia wiceprezydent Renata Kaznowska, która zwraca też uwagę na rosnące koszty edukacji, związane m.in. z wyższymi rachunkami za prąd.
  • Tuż po rozpoczęciu roku szkolnego 2022/2023 Warszawa podawała, że w podlegających jej placówkach uczyć będzie się ok. 16,8 tys. dzieci uchodźców, tymczasem według aktualnych danych jest to liczba ok. 16,5 tys. Zwiększyła się za to liczba oddziałów przygotowawczych.
  • Generalnie ukraińskich dzieci w stołecznych placówkach jest sporo mniej niż w poprzednim roku szkolnym, podobnie jak dużo mniej jest oddziałów przygotowawczych, na organizację których miastu nie wystarcza rządowych pieniędzy.
  • - Szacujemy, że w przyszłym roku wydatki bieżące z tytułu organizacji edukacji dla uczniów z Ukrainy wyniosą ok. 150 mln zł – zwróciła uwagę Renata Kaznowska, dodając, że już w tym roku z powodu podwyżek cen energii koszty wzrosły o 115 mln zł, a w 2023 r. budżet na edukację trzeba będzie zwiększyć o 600 mln zł. Stąd starania samorządowców o większą rekompensatę ze strony rządu.

Około 6 proc. wszystkich dzieci w szkołach i przedszkolach prowadzonych przez miasto stołeczne Warszawę stanowią w tym roku szkolnym Ukraińcy.

- W porównaniu z zeszłym rokiem szkolnym liczba uczniów z Ukrainy w samorządowych szkołach i przedszkolach wzrośnie z 13,4 tys. do 16,8 tys., czyli blisko o 26 proc. – wyliczyła na początku września wiceprezydent Renata Kaznowska.

Czytaj też Liczba ukraińskich dzieci w szkołach i przedszkolach znów daje do myślenia. W tych miastach na pewno.

Miało być 16,8 tys., jest 16,5 tys.

Chociaż było to już po rozpoczęciu roku szkolnego 2022/2023 to jednak przedstawione dane należało traktować bardziej jako przewidywania niż sztywne liczby, ponieważ poszczególne placówki cały czas uzupełniały informacje na ten temat w Systemie Informacji Oświatowej (SIO). Zresztą w dalszym ciągu wprowadzają aktualizacje, dlatego dane, które na naszą prośbę przekazał Ratusz pod koniec ubiegłego tygodnia okazały się inne od tych sprzed trzech tygodni. Przede wszystkim dzieci z Ukrainy jest w stołecznych szkołach i przedszkolach nieco mniej niż się spodziewano.

- Na podstawie raportów z SIO obserwujemy, że łączna liczba uczniów-uchodźców przyjętych do placówek oświatowych w Warszawie wynosi blisko 16,5 tys. Szacujemy, że te dane są nieco zaniżone, bowiem wciąż prowadzane są do SIO aktualizacje, a miejskie placówki cały czas notują ruch związany z zapisami uczniów do placówek i zmiany decyzji dotyczących wyboru jednostki przez rodziców i opiekunów – wyjaśniła wiceprezydent stolicy.

Szacujemy, że te dane są nieco zaniżone, bowiem wciąż prowadzane są do SIO aktualizacje, a miejskie placówki cały czas notują ruch związany z zapisami uczniów - powiedziała Renata Kaznowska (Fot. Miasto Warszawa FB)
Szacujemy, że te dane są nieco zaniżone, bowiem wciąż prowadzane są do SIO aktualizacje, a miejskie placówki cały czas notują ruch związany z zapisami uczniów - powiedziała Renata Kaznowska (Fot. Miasto Warszawa FB)

Nieco więcej oddziałów przygotowawczych, ale i tak dużo mniej niż w czerwcu

Z drugiej strony wzrosła w ostatnich tygodniach liczba oddziałów przygotowawczych. Przed niespełna miesiącem Ratusz mówił o 100 takich oddziałach, teraz poinformował o 104 utworzonych w 69 szkołach (58 podstawowych i 11 liceach), ale już wtedy zwracał uwagę, że ich liczba będzie się zwiększała.

To jednak i tak dużo mniej niż w poprzednim roku szkolnym, kiedy było ich 151 w 91 szkołach (77 podstawowych i 14 liceach). Renata Kaznowska podkreśliła jednak, że zgodnie z przepisami, z końcem roku szkolnego oddziały przygotowawcze muszą zostać zamknięte i są tworzone na nowo wraz z powrotem dzieci do szkoły. Różnica wynika też z faktu, że część dzieci w ciągu kilku minionych miesięcy w wystarczającym stopniu podszkoliła język polski, więc mogła być włączona do normalnych klas. Zresztą także w gronie nowo przybyłych najwyraźniej spora grupa kwalifikowała się już do standardowych oddziałów.

Zobacz Poznań mniej atrakcyjny dla uchodźców? Miasto wyjaśnia spadek liczby dzieci.

Rosną rachunki, rosną wydatki na edukację

Wydatki bieżące na edukację to od lat największa pozycja w budżecie m.st. Warszawy. W tym roku będzie to ok. 5,6 mld zł, czyli blisko ¼ budżetu. Ratusz wyliczył, że środki z budżetu państwa na prowadzenie szkół i przedszkoli pokrywają niecałe 50 proc. tych kosztów (2,6 mld zł).

- Subwencja oświatowa przekazywana Warszawie przez władze centralne nie wystarcza nawet na zapłacenie pensji pracownikom oświaty, a przed nami drastyczny wzrost cen energii i galopująca inflacja – skomentował wiceprezydent Kaznowska.

Z szacunków poczynionych w urzędzie miasta wynika, że na same rachunki za prąd w miejskich placówkach oświatowych potrzebnych będzie dodatkowych 115 mln zł. W związku z tym władze stolicy przewidują, że w 2023 r. na miejską oświatę trzeba będzie już ponad 6,2 mld zł.

- Środki przekazywane przez Ministerstwo Edukacji i Nauki do stołecznego samorządu nie pokrywają również w pełni kosztów tworzenia oddziałów przygotowawczych dla uczniów z Ukrainy. Szacujemy, że w przyszłym roku wydatki bieżące z tytułu organizacji edukacji dla uczniów z Ukrainy wyniosą ok. 150 mln zł – zwróciła uwagę zastępczyni Rafała Trzaskowskiego. - Dlatego jako samorządowcy postulujemy do rządu o pomoc w organizacji nauki dla uchodźców, w tym rekompensatę finansową za ich kształcenie, uruchomienie programu inwestycji oświatowych dla miejscowości o największej liczbie Ukraińców oraz utrzymanie dofinansowania do opieki przedszkolnej, która jest zadaniem własnym gminy na wypracowanym poziomie 833 zł miesięcznie, tak jak w I półroczu - dodała.

Minister ma swoje zdanie

Kwestia kosztów organizacji opieki i nauki dla dzieci uchodźców jest regularnie przewija się w dyskusjach na linii rząd-samorząd. Obie strony widzą to trochę inaczej. Na ubiegłotygodniowych Konwencie Marszałków Województw RP minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek podkreślił, że założenie było takie, aby te dzieci ukraińskie, które nie znają języka polskiego, umieszczane były w klasach przygotowawczych i tam przez przynajmniej kilka miesięcy się go uczyły.

- Nie spotkało się to ze zbyt dużym zrozumieniem w samorządach i skutkowało zadawaniem absurdalnych pytań. Przyjmowano dzieci do klas polskich, mimo że nie znały języka, a później pytano ministra, jak je ocenić? A skąd minister ma to wiedzieć, skoro nie widział takiego ucznia na oczy. Skoro przyjęto go do klasy polskiej, to powinien być oceniany na takich samych zasadach jak pozostali uczniowie w tej klasie. Po to są klasy przygotowawcze, żeby nauczyć się języka polskiego. Ale w wielu przypadkach z tego nie skorzystano, mimo większego dofinansowania ze strony MEiN na tego typu oddziały - skomentował.

Po to są klasy przygotowawcze, żeby nauczyć się języka polskiego - podkreślił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (Fot. MEiN Facebook)
Po to są klasy przygotowawcze, żeby nauczyć się języka polskiego - podkreślił minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (Fot. MEiN Facebook)

Resort zarzuca, samorządowcy się bronią i wskazują trudności

Na początku sierpnia br. podczas dyskusji na posiedzeniu komisji sejmowej mówił też o tym wiceminister edukacji Dariusz Piontkowski.

- Samorządowcy z powodów czysto finansowych i wygodnictwa nie chcą tworzyć oddziałów przygotowawczych, których jak dotąd powstało tylko kilkaset. A otrzymują na każdego ucznia z Ukrainy dodatkową subwencję na te oddziały - powiedział Piontkowski.

Sprawdź też Mało oddziałów przygotowawczych dla Ukraińców. Minister krytykuje, samorządy się bronią.

Przynajmniej część władz lokalnych oburzyło takie przedstawienie sprawy. Zapewniały, że decyzje o tym, do jakiego oddziału trafić ma dziecko, wspólnie podejmują dyrektorzy, nauczyciele i opiekunowie uczniów. Oprócz argumentów przedstawianych przez część miast, że do tworzenia oddziałów przygotowawczych i tak muszą dokładać, zwracano uwagę na inne trudności.

– Uruchamianie oddziałów przygotowawczych w momencie, gdy borykamy się z niedoborami kadrowymi, jest trudnym przedsięwzięciem. W związku ze skutkami reformy oraz wydłużonym cyklem kształcenia, mamy także problemy lokalowe, które nasilą się w kolejnym roku szkolnym – powiedziała wiceprezydent Gorzowa Małgorzata Domagała.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!