Wójcik: Pracownicy szkół prywatnych muszą ponosić taką samą odpowiedzialność jak publicznych

Wójcik: Pracownicy szkół prywatnych muszą ponosić taką samą odpowiedzialność jak publicznych
Michał Wójcik (fot. facebook.com/MichalMarekWojcik)
Osoby prowadzące prywatne placówki przedszkolne, szkolne czy żłobki muszą ponosić taką samą odpowiedzialność karną jak osoby, kierujące publicznymi instytucjami, nadzorowanymi przez samorząd – powiedział na konferencji prasowej w Kaliszu minister w KPRM Michał Wójcik.

Minister Wójcik zapowiedział, że przygotowuje projekt ustawy, żeby wszystkie osoby kierujące placówkami oświatowymi - bez względu na status instytucji, czy ma ona charakter publiczny, czy prywatny - ponosiły taką samą odpowiedzialność karną.

"Nie może być zróżnicowania w ponoszeniu odpowiedzialności w zależności od tego, kto jest jednostką prowadzącą. Chcę, żeby za niedociągnięcia i przekroczenia uprawnień z art. 231 kk (Nadużycie uprawnień przez funkcjonariusza - red.) wszyscy byli rozliczani tak samo" - oświadczył.

Tym oświadczeniem minister Wójcik odniósł się do artykułu z portalu Onetu "Tato, muszę wam coś powiedzieć". W artykule opisano traumę rodziców 6-letniego Igora, związaną z molestowaniem ich syna w przedszkolu przez 16-letniego syna dyrektorki.

Do nadużyć, gwałtów i molestowania seksualnego dzieci miało dochodzić w jednym z prywatnych punktów przedszkolnych pod Łodzią.

O sprawie miał powiedzieć swoim rodzicom Igor. Ojciec chłopca przekonuje, że jego syn został w przedszkolu przynajmniej kilkukrotnie zgwałcony.

Sprawa trafiła do sądu dla nieletnich, gdzie toczy się proces przeciwko 16-letniemu synowi dyrektorki. Nastolatek początkowo był izolowany w schronisku dla nieletnich; pod koniec ubiegłego roku został wypuszczony. Obecnie, zgodnie z decyzją sądu, nie może zamieszkiwać na terenie przedszkola.

Z kolei w prokuraturze równolegle toczyło się postępowanie w sprawie przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez dyrektora oraz opiekunów przedszkola. Rodzice Igora uważają, że placówka nie zadbała odpowiednio o bezpieczeństwo swoich podopiecznych.

Śledczy postanowili sprawę umorzyć. Jak tłumaczy prokuratura, dyrektorka i opiekunowie nie są funkcjonariuszami publicznymi, a tylko ci podlegają pod przepisy dotyczące "przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków".

"I to właśnie zwróciło moją uwagę, by pochylić się nad przepisami" - oznajmił Wójcik. Dodał, że całe śledztwo objęto nadzorem Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!