Wrócić do szkoły nawet w maseczkach. Marzenie na nowy rok

Wrócić do szkoły nawet w maseczkach. Marzenie na nowy rok
Wrócić do edukacji w szkole nawet w maseczkach - o takim momencie w życiu marzą wszyscy (fot. Shutterstock)
Samorządowcy nie wierzą, że do końca roku szkolnego uporamy się z koronawirusem, chociaż wszyscy serdecznie sobie tego życzą. Liczą, że w nowym roku uda się jakoś rozwiązać narastające problemy psychiczne wśród dzieci i młodzieży, choć nie bardzo wiedzą, jak to zrobić. Martwi ich brak możliwości kształcenia praktycznego - bo jeśli nawet można wprowadzać różne formy nauczania, to bez praktycznych zajęć trudno wykształcić fachowca. O sprawach finansowych nie chcą rozmawiać - wiadomo, rok będzie trudny.
  • Uczniowie muszą wrócić na zajęcia w szkołach, chociażby w formie rotacyjnej, bo na koniec pandemii koronawirusa nie ma co liczyć - twierdzą przedstawiciele organów prowadzących szkoły.
  • Najważniejsze zadania na teraz to odbudować właściwe relacje społeczne, poprawić jakość nauczania i zrobić wszystko, by zajęcia praktyczne w szkołach o profilu zawodowym mogły się odbywać.
  • Bez pewnych treści w programach nauczania można sobie poradzić. Wszystko jednak będzie zależało od masowości szczepień przeciwko COVID-19.

Przedstawiciele organów prowadzących dla ok. 90 proc. szkół podstawowych i ponadpodstawowych prognozy na 2021 r. w edukacji jak jeden mąż wypowiadają życzenie, że chcieliby, aby szkoły mogły pracować stacjonarnie. Nie mają wątpliwości, że pandemia koronawirusa szybko nie odpuści, dlatego trzeba zrobić wszystko, by życie wróciło do szkół przynajmniej w szczątkowej formie.

- Mam nadzieję, że po feriach młodzież wróci do szkół, że nauczanie będzie kontynuowane w sposób tradycyjny. Być może nie uda się to od razu wszystkim rocznikom, ale bardzo bym chciała, żeby kontakt nauczyciela z uczniem był bezpośredni. Jeśli nauczanie zdalne będzie kontynuowane, to z każdym miesiącem będzie gorzej, ponieważ efekty nauczania zdalnego nigdy nie będą takie, jak podczas normalnych lekcji - mówi Agnieszka Skura-Garbaciak, naczelniczka Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym w Radomsku, odpowiadając na pytanie o prognozy na nowy rok kalendarzowy.

Nauczanie hybrydowe, czyli zmianowość

Jej zdaniem pandemia szybko się nie skończy, dlatego idealnym wyjściem byłoby nauczanie hybrydowe. Zmianowość polega na tym, że część klas np. przez dwa tygodnie uczy się w domu, a przez kolejne dwa w szkole.

- Wiadomo, że byłoby to olbrzymie zadanie logistyczne dla dyrektora, ale w tym upatrywałabym rozwiązania tej trudnej sytuacji. Chodzi o to, żeby uczniowie mieli jakikolwiek kontakt ze sobą, żeby umożliwić im nawiązywanie relacji społecznych - mówi Agnieszka Skura-Garbaciak.  

Dla Katarzyny Zöllner-Solowskiej, naczelniczki Wydziału Oświaty w Starostwie Powiatowym w Wodzisławiu Śląskim, nowy rok kalendarzowy w oświacie jest trudny do przewidzenia.

- Wiemy, że nowy rok rozpoczynamy feriami, a w ramach tych ferii zaczną się egzaminy zawodowe. Kiedy je przeprowadzimy, będziemy się martwić ich wynikami - mówi.

Papierowi fachowcy?

Przewiduje, że egzamin będzie trudny, ponieważ nikt nie zmienił wytycznych do egzaminów zawodowych, a uczniowie mają potężne braki w zakresie kształcenia praktycznego, którego w zasadzie nie było, a jeśli nawet, to były to nieliczne godziny. Natomiast żeby zdać egzamin zawodowy, trzeba osiągnąć minimum 75 proc. z części praktycznej.

- Uczniowie i słuchacze przystąpią do tego egzaminu, bo każdy chce zdać i mieć tytuł, ale na rynek pracy wejdą osoby nieprzygotowane. Ze względu na obniżenie jakości nauczania będziemy mieli techników, którzy powinni trafić do zakładów pracy w zawodach mechatronik, elektryk czy mechanik, a którzy nie będą znali podstaw zawodu. Dlatego, że oni tych podstaw nie mieli się gdzie nauczyć. Obecnie uczymy wyłącznie pod egzamin - podkreśla Katarzyna Zöllner-Solowska.

Jej zdaniem kolejnym istotnym problemem, nad którym nikt jeszcze głośno się nie zastanawia, jest jak dobrać odpowiednie kierunki kształcenia, które powinny ruszyć w szkołach od 1 września 2021 r.

- Już na początku roku musimy przygotowywać sieć edukacyjną i teraz to jest dla nas czarna magia. Na co postawić, z jakimi pracodawcami rozmawiać, jakie rozszerzenia wprowadzić w liceach, jakie partnerstwa nawiązywać, z którymi uczelniami. Nie wygląda to wesoło. Obecnie wszyscy żyjemy pandemią, a powinniśmy się już zastanawiać, jak zachęcać uczniów i w jakim kierunku ich kształcić. Bo będziemy ich wypuszczać na rynek pracy dopiero za rok, dwa, trzy lub pięć lat - mówi przedstawicielka powiatu wodzisławskiego.  

Relacje i wartości

Jeśli chodzi o edukację w trakcie pandemii, to Katarzyna Zöllner-Solowska postuluje przywracanie edukacji w szkole oczywiście z zachowaniem koniecznych warunków bezpieczeństwa, jak dezynfekcja, dystansowanie i maseczki, poprzez wprowadzenie dwuzmianowości i większą izolację kadry.

- Wracałabym do normalności, bo poza koronawirusem zaczynają nam grozić problemy psychologiczne u młodzieży i nauczycieli, a także braki w wychowaniu do wartości. Nie mamy uroczystości, nie mamy święta szkoły, święta sztandaru, uroczystości patriotycznych, nie mamy spotkań opłatkowych, jak to bywało przed świętami. Nie rozwijamy wielu kompetencji społecznych, które kształtowała szkoła. Jeśli tego szybko nie odbudujemy, to będzie źle - podkreśla.

Krzysztof Soska, wiceprezydent Szczecina, przyszły rok widzi raczej w ciemnych barwach. Twierdzi, że pandemia szybko nie odpuści i młodzież tylko częściowo wróci do szkół w tym drugim półroczu.

- Dlatego poza najmłodszymi dziećmi do szkół powinni wrócić maturzyści. I może ósmoklasiści, czyli generalnie ci, którzy mają egzaminy - mówi.  

Wśród priorytetów ustawia również zajęcia praktyczne w szkołach technicznych. Bo to najsłabsza część edukacji zdalnej.

- Wszyscy, którzy troszczą się o oświatę, boimy się, że będziemy mieli pokolenie covidowe, które będzie synonimem luk edukacyjnych, a tego chcielibyśmy uniknąć. Oczywiście pozostaje pytanie, co się będzie działo po wakacjach, ale chyba wszyscy trzymamy kciuki za to, żeby młodzież mogła normalnie wrócić do szkół i mieć kontakt ze sobą i nauczycielami. Nawet jeśli będą jakieś obostrzenia typu maseczki, dezynfekcja rąk - podkreśla wiceprezydent Szczecina.

Wsparcie psychologiczne

Krzysztof Soska za absolutnie kluczowe uważa wsparcie psychologiczne i pedagogiczne dzieci i młodzieży. I zachęca przedstawicieli placówek edukacyjnych do współpracy, ponieważ gotowych pomysłów, jak to robić w warunkach pandemii, nie ma.  

- Trzeba aby pedagodzy, psycholodzy, dyrektorzy dzielili się w tym czasie swoimi doświadczeniami, praktykami, jak w tych warunkach udzielać wsparcia młodzieży. Bo widzimy coraz więcej sytuacji na pograniczu tragedii. Nie mówię tu o dzieciach, które gdzieś się nam gubią w systemie, bo szkoły sobie coraz lepiej nimi radzą, ale o problemie relacji międzyludzkich i zagrożeniu depresją - tłumaczy Krzysztof Soska.

Niedobory finansowe

Myśląc o 2021 r. roku w edukacji, Ewa Monika Kaliszuk, III zastępca prezydenta Olsztyna, zwraca uwagę przede wszystkim na sprawy finansowe.

- Mamy obawy, czy damy radę w najbliższych latach funkcjonować jako samorządy, co oznacza, że musimy wszędzie szukać oszczędności, również w oświacie, która w każdym mieście stanowi gros wydatków budżetowych. W naszym przypadku to 530 mln zł przy budżecie ok. 1,3 mld zł - wylicza.

Te wydatki nie mają pokrycia w subwencji i powodują, że Olsztyn musi coraz więcej dokładać do edukacji. W sytuacji obniżonych dochodów miasta z uwagi na pandemię oznacza to konieczność rezygnowania z niektórych form edukacji dzieci i młodzieży.  

- Przed nami trudny okres, w którym trzeba będzie podejmować trudne decyzje. To są moje największe obawy jako zastępcy prezydenta, byłego dyrektora szkoły, nauczyciela i rodzica ucznia. Bo jeśli tych pieniędzy nie będzie, to zajęcia fakultatywne dla naszych jednostek - a więc zajęcia dodatkowe, pływanie będziemy stopniowo zabierać. Stąd nasze apele o większe wsparcie zadań oświatowych przez państwo, bo inaczej samorządy nie wytrzymają. A to wszystko odbije się na uczniach i nauczycielach - argumentuje Ewa Monika Kaliszuk.

Problemy finansowe widzą również przedstawiciele innych samorządów.

- Ta sytuacja jest naprawdę tragiczna. Subwencja w żaden sposób nie pokrywa kosztów. Oczywiście słyszę od niektórych radnych, że nigdy nie pokrywała, że to jest zadanie własne powiatu czy gminy i że powinniśmy dokładać, ale ja mam odmienne zdanie - państwo powinno finansować oświatę i w subwencji powinno znajdować się wszystko. Wszyscy wiemy, że tak nie jest, więc powiat wodzisławski tak samo jak wiele innych powiatów musi sporo dokładać do oświaty, a pieniędzy nie ma, bo one nie spływają z innych źródeł - podkreśla Katarzyna Zöllner-Solowska. Przedstawicielka powiatu wyliczyła, że aby w zamknąć wydatki na wynagrodzenia nauczycieli, administracji i obsługi placówek oświatowych, musiałaby zwolnić około 100 osób z 560 obecnie zatrudnionych.

- Nierozsądnym byłoby pozbywać się nauczycieli i fachowców, kiedy ich brakuje, więc będziemy musieli zacisnąć pasa i jakoś sobie poradzić. To oczywiście odbędzie się ze szkodą dla ucznia, mimo że w czasie pandemii jakieś oszczędności się pojawiają - podkreśla.

Według Krzysztofa Soski ostatnie kilka lat to systematyczny i gwałtowny wzrost wydatków na oświatę ponad subwencję, które w części samorządów osiągnęły już poziomy rekordowe.

- Szczecin przeszedł bardzo poważną restrukturyzację oświaty jeszcze na etapie normalności, więc ten problem nie jest tak dotkliwy. Spodziewam się jednak, że problem niedoszacowania subwencji będzie się pogłębiał, chyba że rząd zrozumie, że dalsze przerzucanie kosztów działania oświaty na samorządy to droga donikąd, bo ten system się zawali. Tu jest potrzebny jakiś nowy konsensus na linii rząd-samorząd. I dookreślenie zasad finansowania oświaty, bo obecnie mamy sytuację, w której rząd podejmuje decyzje ze skutkami finansowymi, a rachunek jest finansowany w znacznej części przez samorządy - komentuje wiceprezydent Szczecina.

Podstawy do weryfikacji

Ewa Monika Kaliszuk liczy, że rok szkolny zakończy się w wyznaczonych prawem ramach czasowych.

- Mam nadzieję, że podjęte obecnie przez rząd restrykcje dotyczące rozpowszechniania się wirusa COVID-19 przyniosą oczekiwane rezultaty. Aczkolwiek wydaje mi się, że pełny powrót dzieci do szkół powinien nastąpić nie wcześniej niż wtedy, gdy liczba zakażeń spadnie poniżej tysiąca dziennie - czyli tak, jak we wrześniu - mówi.  

Jej zdaniem ten powrót powinien być stopniowy - najpierw klasy I-III i klasy kończące dany etap edukacji, a dopiero później - gdy okaże się, że nie ma znaczącego wzrostu zachorowań w szkole, klasy kolejne.

Przedstawicielka Olsztyna zwraca również uwagę na konieczność głębszej ingerencji w podstawy programowe niż tylko w zakresie zaproponowanym obecnie przez MEN w stosunku do klas ósmych i maturzystów w związku z czekającymi ich egzaminami.

- O koniecznych zmianach w podstawach mówiliśmy już wtedy, gdy pojawiła się reforma w edukacji. Wiadomo, że bardzo przeładowane są podstawy klas VII i VIII, w których zmieszczono 3 lata gimnazjum. O to apelowali również rodzice, bo dzieci zasypiają nad książkami. Obecnie ten problem się pogłębia. Przy przeładowaniu podstaw programowych będzie bardzo trudne, a czasami wręcz nierealne nadrobić braki w nauczaniu powstałe w wyniku pandemii i kształcenia zdalnego. Bo to nie są tylko te dwa miesiące, ale i wiosna ubiegłego roku szkolnego i nieprzewidywalność co do powrotu do szkoły - wyjaśnia Ewa Monika Kaliszuk.

Szczepienia to podstawa

Waldemar Urbański, wicestarosta powiatu zwoleńskiego, nie chce prognozować, co w 2021 r. się wydarzy. Ale jest pewny, że jeśli uczniowie szybko nie wrócą do nauki stacjonarnej, to obniży się poziom nauczania i kondycja psychiczna dzieci i młodzieży.

- Uczniowie są już zmęczeni tym zdalnym nauczaniem, które wymaga od nich cierpliwości i zdolności. I jedynie kontakt z rówieśnikami i nauczycielami pozwoli im odbudować się psychicznie - stwierdza.

Póki co nie widzi jednak innej możliwości, jak stosować się do wytycznych rządu i czekać aż fala pandemii koronawirusa opadnie, a jednocześnie doposażać szkoły do nauczania zdalnego, by poziom tej edukacji był wyższy. Tak właśnie robi obecnie starostwo.

- Wyposażamy szkoły w słuchawki, w komputery, w kamery. Tworzymy wspólną platformę, na której wszyscy pracują i jest ona zabezpieczona, bo wcześniej panowała w tym zakresie partyzantka - wylicza.  

Podobnie jak wiceprezydent Olsztyna postuluje odchudzenie programów nauczania, ponieważ te obecne są jego zdaniem bardzo przeciążone.

- Rozwój cywilizacji nakłada nowe obowiązki edukacyjne i młodzież jest bardziej przygotowana do jej wyzwań, ale patrząc na programy, bardziej bym się skupił na rzeczach praktycznych niż na sprawach teoretycznych, wydumanych, które tylko nadmiernie obciążają młodych ludzi - argumentuje Waldemar Urbański. - Patrząc z perspektywy osób starszych, te programy były może trochę mniej przeciążone, a i tak wyrośliśmy na mądrych ludzi, więc ten poziom edukacyjny nie waży aż tak bardzo na naszych zdolnościach czy poziomie kompetencji.

Pytany o prognozę na 2021 r. odpowiada - jeśli pandemia będzie się tak rozwijała, jak rozwija, a społeczeństwo odmówi szczepień, to może być różnie. Dlatego postuluje, aby ze strony środowisk lekarskiego, naukowego, samorządowego i polityków nie tylko płynęły zdecydowane słowa zachęty do szczepień, ale i żeby zachęcali oni społeczeństwo swoim przykładem.

Publiczne, czyli samorządowe

Według raportu GUS „Oświata i wychowanie w roku szkolnym 2019/2020” w minionym roku oświatowym w Polsce funkcjonowało 14,4 tys. szkół podstawowych, w których uczyło się 3,1 mln dzieci i młodzieży, oraz 6551 szkół ponadpodstawowych, w tym 3434 licea ogólnokształcące oraz 1887 techników, do których uczęszczało 1,5 mln uczniów. Wśród szkół podstawowych szkoły publiczne stanowiły 89,4 proc., wśród liceów - 76,1 proc., ale uczęszczało do nich 92,2 proc. licealistów, wśród techników zaś 88,8 proc. Niemal 100 proc. z nich to szkoły prowadzone przez jednostki samorządu terytorialnego.

TAGI
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!