Wynagrodzenia nauczycieli znów na stole, ale o podwyżkach nie ma jeszcze mowy

Wynagrodzenia nauczycieli znów na stole, ale o podwyżkach nie ma jeszcze mowy
Ryszard Proksa nie wyklucza, że Ministerstwo Edukacji i Nauki będzie chciało zwiększyć pensum. (fot. KSOiW NSZZ”Solidarność”)
Resort edukacji i nauki ma propozycję zmiany systemu wynagradzania nauczycieli. Przedstawi ją dziś na posiedzeniu zespołu trójstronnego ds. statusu zawodowego nauczycieli – ujawnia Ryszard Proksa, przewodniczący Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”. Jeśli przedstawiciele rządu dogadają się ze związkami nauczycielskimi i samorządowcami, zmiany wejdą już od stycznia 2022 r.
  • Płace nauczycieli mają być uzależnione od średniej płacy krajowej, bo takie były warunki porozumienia z kwietnia 2019 r. Ale na razie pewności nie ma...
  • Propozycje Ministerstwa Edukacji i Nauki dotyczą również uproszczenia awansu zawodowego oraz zmian w prawie oświatowym.
  • Związek zamierza też poruszyć kwestie wznowienia prac dotyczących komisji dyscyplinarnych oraz zgłosić uwagi do projektu edukacji włączającej.

Wczoraj w „Radiu Gdańsk” zapowiedział pan powrót do rozmów z rządem na temat systemu wynagrodzeń dla nauczycieli. Szykuje się rewolucja w wynagrodzeniach?

Ryszard Proksa: - Namawialiśmy, przekonywaliśmy - i w końcu się udało. W poniedziałek minister Przemysław Czarnek w rozmowie ze mną zapowiedział, że resort ma przygotowaną propozycję zmiany wynagrodzeń i w czwartek, na posiedzeniu zespołu trójstronnego ds. statusu zawodowego nauczycieli zostanie ona przedstawiona.

Obiecał też, że w ten sposób do końca czerwca zdążymy opracować ów system i zostanie on uwzględniony w budżecie na 2022 r., bo to teraz pisze się ten budżet. Zatem jeżeli się dogadamy, to zmiany byłyby już uwzględnione budżecie na nowy rok - tzn.  ewentualna zmiana weszłaby od stycznia 2022 r.

Czyli w tym roku w kwestii płac nic się już nie wydarzy?

- W obecnym budżecie nie ma na nie pieniędzy, chociaż kto wie? Teraz dla rządu przesunięcie miliarda złotych w tę lub inną stronę nie jest wielkim problemem... Kiedyś byłoby to nie do pomyślenia.

187 mln zł, które w tym roku mają w formie subwencji zasilić budżety samorządowe w celu zorganizowania dodatkowych zajęć wyrównawczych dla dzieci powracających do szkół po nauce zdalnej, to zupełnie inne pieniądze.

Czy minister zdradził jakieś szczegóły - powiedział, o jakich kwotach myśli?

- Na razie mówimy o naszym porozumieniu, na podstawie którego płaca nauczycieli ma być odniesiona do średniej pensji krajowej.

Czasami w naszych rozmowach z MEiN pada sugestia - nie wiem, czy po to, by nas wysondować? - by punktem odniesienia była płaca minimalna. Osobiście jestem do tego pomysłu  bardzo negatywnie nastawiony, bo płaca minimalna jest ręcznie sterowana - tak jak obecnie podstawa wynagrodzenia - i zawsze z tego wynikają jakieś problemy. Wystarczy, że inflacja jest wyższa...

Ale jeśli założyć, że płaca minimalna będzie systematycznie rosła - jak zapowiada resort rodziny oraz Unia - to dlaczego nie?

- Moglibyśmy dopuścić takie rozwiązanie, ale to zależałoby, jaki miałby być ten współczynnik.

Poza tym nie wiadomo, z jaką płacą minimalną będziemy mieli do czynienia za np. trzy lata.

Nam chodzi o to, by relacja płacy nauczycieli do średniej krajowej była stała, a nie malała. Ostatnio wyliczyliśmy współczynnik siły nabywczej nauczycieli - i się okazało, że jako grupa zawodowa jesteśmy w 2015 r.

Jeśli padnie propozycja zmiany pensum, to będziecie się skłonni na nią zgodzić?

- Na temat znacznej poprawy płacy zasadniczej nauczyciela w drodze wykupienia dodatkowych godzin w pensum rozmawialiśmy już z dwoma poprzednimi ministrami edukacji i - niestety - zawsze kończyły się one fiaskiem.

Najlepszym tego przykładem są negocjacje z premier Beatą Szydło w kwietniu 2019 r., która zaproponowała pakt dla edukacji. Pani premier pokazała nam wtedy wyliczenie, ile nauczyciel będzie zarabiał, jeśli się zgodzi na wydłużenie pensum o kilka godzin. Oszustwo polegało na tym, że zamiast wykupić te godziny po cenie przynajmniej godziny nadliczbowej czy średniej, było to 25 zł za godzinę - na co nie mogliśmy się zgodzić. Rządzący nigdy nie chcieli nam dać nawet równowartości godziny nadliczbowej.

Obecnie nie mówimy "nie", bo w polityce nigdy nie wolno tak mówić, ale czekamy na ofertę. Jeśli ministerstwo zaproponuje nam znaczne podniesienie tego pensum - np. o 3-4 godziny - to na pewno się na to nie zgodzimy, bo przy obecnym niżu demograficznym co czwarty nauczyciel straciłby pracę.

Jako związek zawodowy musimy najpierw bronić miejsc pracy, a dopiero później wysokości wynagrodzeń.

A zatem te propozycje będą dotyczyły raczej rozwiązań systemowych. Czego spodziewa się pan jeszcze?

- Tak. Wiem, że ministerstwo poruszy kwestie uproszczenia awansu zawodowego i zaproponuje pewne zmiany prawa oświatowego.

Ze swej strony będziemy się domagać jak najszybszego wznowienia prac dotyczących komisji dyscyplinarnych, bo dzieją się ciekawe rzeczy.... Zgłosimy też kolejne uwagi do projektu edukacji włączającej. Jestem przekonany, że gdybyśmy na początku roku nie podnieśli rabanu, to szkoły specjalne zostałyby zlikwidowane. Dlatego będziemy chcieli na jutrzejszym spotkaniu jeszcze raz usłyszeć od ministra zapewnienie, że one pozostaną.

Teraz rusza pilotaż na Specjalistyczne Centra Wspierające Edukację Włączającą, który ma pochłonąć 31 mln zł. Myśleliśmy, że będą one powstawać pod jakimś nadzorem, a tu się okazuje, że to normalne przetargi i zgłaszają się do nich funkcjonujące obecnie ośrodki szkolno-wychowawcze. I co to za nowość? Gdzie jest ta nowoczesna kadra? Gdzie są dzieci wieku od 3 do 6 lat, które miały być objęte tym systemem?

Wygląda na to, że potwierdza się moja teza, którą przedstawiłem jeszcze za czasów minister Katarzyny Hall, że największym nieszczęściem dla polskiej edukacji są granty unijne, bo robimy coś, co potem nikomu nie służy...

Zaplanowane na 29 kwietnia posiedzenie zespołu będzie pierwszym od sierpnia 2020 r. Sądzi pan, że uda się coś ustalić?

- Jestem dobrej myśli. Spotkanie jest on-line, ale zaproszono 21 podmiotów, w tym kilka ministerstw, wszystkie organizacje zawodowe, organizacje samorządowe.

Ostatnio premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że to ujma dla rządu, że nie realizuje porozumienia z nami, więc wygląda na to, że rząd wziął sobie za punkt honoru, by rozwiązać problem wynagrodzeń nauczycieli.

Jutro ma być ogłoszenie oferty, do której - kiedy ją już dostaniemy na piśmie - będziemy mogli się w jakimś rozsądnym czasie odnieść - i przystąpić do dalszych prac.

 Zobacz też:
Podwyżki dla nauczycieli za zwiększone pensum? Związkowcy czekają na konkrety

Nauczycielska Solidarność: edukacja nie potrzebuje rewolucji

TAGI
KOMENTARZE49

  • Do Do do Rodzic 2021-05-01 19:09:52
    Do Nauczyciel: żegnaj 🤣😎🤓😎🤓😎
  • Nauczyciel 2021-05-01 18:49:39
    Do Do Do do Rodzic : Rozważam taką opcję, bo mam blisko do granicy niemieckiej.
  • Do Do do Rodzic 2021-05-01 18:41:02
    Do Nauczyciel: zwolnij się, wyjedź do Niemiec tam jest raj, przynajmiej według doradcy metodycznego. Za 1900 nie będzie pracować nikt kto ma choć trochę godności osobistej 😎🤓😎🤓😎

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!