YouTube czy TikTok, czyli witajcie w dzisiejszym świecie odrabiania lekcji

YouTube czy TikTok, czyli witajcie w dzisiejszym świecie odrabiania lekcji
W przypadku YouTube 69 proc. uczestników badania twierdziło, że platforma jest ich pierwszym miejscem wyboru, kiedy szukają treści edukacyjnych. (foto.pixabay)
Tutoriale, podcasty, tik toki, kanały na YouTube - to za ich pośrednictwem nauczyciele coraz częściej starają się dotrzeć do uczniów. Lekka forma i wiedza podana w przystępny sposób sprawiają, że popularnością cieszą się nawet filmy pokazujące zagadnienia z fizyki, rozwiązywanie zadań z matematyki, ciekawostki historyczne czy porady językowe. - Ten trend podczas pandemii jeszcze się nasilił - mówi dr Anna Michniuk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
  • Z możliwości nowych mediów korzystają nie tylko uczniowie i nauczyciele. Coraz częściej decydują się na to także szkoły wyższe.
  • W przypadku YouTube 69 proc. uczestników badania twierdziło, że platforma jest ich pierwszym miejscem wyboru, kiedy szukają treści edukacyjnych.
  • - Podczas lekcji nauczyciel raz coś powie, a my to zapamiętamy albo nie zapamiętamy. Tutaj uczeń ma możliwość kilkukrotnie zobaczyć dane zagadnienie, zobaczyć kilka razy, jak nauczyciel tłumaczy to, co nas interesuje - podkreśla dr. Anna Michniuk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Następstw rozwoju nowych mediów jest wiele. Jednym z nich jest między innymi zmiana sposobu nauczania.

Wielu nauczycieli już dziś korzysta z nowej przestrzeni edukacyjnej, jaką stały się serwisy takie, jak YouTube czy TikTok. Nowe środowisko i nowa forma przekazywania wiedzy niesie ze sobą wiele możliwości i jeśli chodzi o kreatywność twórcy - niemal nie ma ograniczeń. Pozwala też dotrzeć to ogromnego grona odbiorców. Popularne materiały ogląda nawet kilka milionów użytkowników.

- Te serwisy mocno wspierają edukację. Sama prowadzę kanał na YouTube, gdzie tworzę filmiki edukacyjne dla dzieci. Wiem, że korzystają z niego nie tylko dzieci. Zaglądają tam także nauczyciele szukający inspiracji do urozmaicenia podręcznikowych lekcji - mówi dr Anna Michniuk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Jej kanał "Ciocia Ania - filmy edukacyjne dla dzieci" dopiero startuje, a już śledzi go 15 tysięcy osób. Wśród tych z największą liczbą wyświetleń jest między innymi film dotyczący pojazdów ratowniczych.

- Staram się przygotowywać "materiały" ze świadomością, że nie każde dziecko, z różnych powodów, może pewne rzeczy zobaczyć czy doświadczyć - dodaje.

Ciocia Ania - Kanał Edukacyjny Dla Dzieci
Ciocia Ania - Kanał Edukacyjny Dla Dzieci

Fenomenu docierania z wiedzą do dzieci i młodzieży poprzez tego typu serwisy upatruje jednak nie tylko w tym. Jej zdaniem kluczem do efektywnej edukacji poprzez tego typu serwisy jest przede wszystkim lekka forma przekazu - uczeń w bardzo krótkim czasie otrzymuje wszystkie informacje, które go interesują. Dostosowany jest też do odbiorcy język wykorzystywany w filmach. I - co wydaje się najważniejsze - każdy z nich ma możliwość zatrzymania, przesuwania oraz powtarzania konkretnego materiału czy wątku, bez konfrontacji z nauczycielem.

- Podczas lekcji nauczyciel raz coś powie - a my to zapamiętamy albo nie zapamiętamy. Tutaj uczeń ma możliwość kilkukrotnie zobaczyć dane zagadnienie, zobaczyć kilka razy, jak nauczyciel tłumaczy to, co nas interesuje - podkreśla dr. Anna Michniuk z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Nieograniczona mnogość materiałów w internecie

Powtórki maturalne, omówienie lektur, wspólne rozwiązywane zadań z matematyki czy widowiskowe eksperymenty chemiczne - zainteresowany uczeń czy rodzic w internecie znajdą prawie wszystko.

Kanały edukacyjne należą zwykle do nauczycieli pasjonatów lub propagatorów wiedzy, dlatego zamiast podręcznikowej wiedzy, uczniowie otrzymują często informacje znacznie wykraczające poza podstawę programową - na co w szkole często nie ma czasu ani możliwości.

- Kanały na YouTube poszerzają moim synom wiedzę znacznie ponad to, co wynoszą ze szkoły. Podane w przystępnej formie informacje, choć jest ich sporo, nie przytłaczają encyklopedyczną wiedzą, a wręcz przeciwnie: zaciekawiają chłopaków tematyką i formą. Czasem, gdy rozgryzienie jakiegoś zadania przekraczało nasze wspólne siły, musieliśmy sięgać także po kanały matematyczne. Bez tego byłoby naprawdę trudno zrozumieć niektóre kwestie, więc generalnie jestem zwolennikiem tego typu dodatku do edukacji - komentuje autor bloga "Tata Przygoda", ojciec dwójki dorastających chłopców, Tomasz Nieć.

Liczba zwolenników nowej przestrzeni edukacyjnej, zarówno wśród uczniów, jak i rodziców, rośnie z dnia na dzień.

Źródeł i treści edukacyjnych na samym tylko TikToku w (2020) roku szukało ponad 16 proc. użytkowników, a materiałów typu tutorial - aż 37 proc.

W przypadku YouTube 69 proc. uczestników badania - przeprowadzonego przez firmę Kantar w 2019 roku - twierdziło, że platforma jest ich pierwszym miejscem wyboru, kiedy szukają treści edukacyjnych.

Ponad połowa rodziców i dwie trzecie nastolatków korzysta z YouTube podczas odrabiania lekcji lub przygotowywania projektów szkolnych. Widać to nie tylko w liczbach, ale także w komentarzach, jakie znajdują się pod filmami:

- "Bardzo dobrze pan tłumaczy, po godzinie już wiedziałam wszystko :) dziękuję i mam nadzieję, że dobrze napiszę sprawdzian";
- "Nie mogłem załapać przez tydzień, włączyłem sobie pana i zrozumiałem po 10 min., a miałem same słabe oceny. Teraz mam o wiele lepsze";
- "Pan to dobrze tłumaczy, a inni nauczyciele tylko krzyczą";
- "Życie mi pan uratował, akurat jutro mam test z matmy. Dziękuję :D".

Sprawdzaj informacje 

- Na platformach typu Tik Tok czy YouTube tworzyć może każdy. Oznacza to jednak, że prócz pasjonatów, nauczycieli z wielkim doświadczeniem, znajdą się także osoby, których sposób myślenia, działania lub przekazywane przez nich treści będą kontrowersyjne. Warto pamiętać, by sprawdzić źródło wiedzy, kiedy korzystamy z niego sami lub kiedy korzysta z niego nasze dziecko - mówi dr Anna Michniuk.

W internecie zawsze powinna obowiązywać zasada ograniczonego zaufania - dodaje nasza rozmówczyni.

Edukacja i nauka

Z możliwości nowych mediów korzystają nie tylko uczniowie i nauczyciele. Coraz częściej decydują się na to także szkoły wyższe.

Do akcji “Learn on TikTok” dołączyły nawet najbardziej prestiżowe ośrodki naukowe, takie jak Uniwersytet Cambridge. Na ich licznych TikTokowych filmach można znaleźć fragmenty tłumaczące zagadnienia fizyczne, historyczne, psychologiczne, językowe i znacznie więcej.

Z podobnej formy dotarcia do studentów i upowszechniania wiedzy zdecydował się skorzystać między innymi Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach. "Naukowe UEspresso" to tworzone przez uczelnię podcasty, w których poruszane są tematy popularnonaukowe.

- Obserwujemy stale rosnące zainteresowanie treściami audio/wideo i postanowiliśmy wykorzystać ten trend. Z takiej porcji wiedzy, przedstawionej w przystępny sposób, można skorzystać w każdym czasie, bez względu na towarzyszące okoliczności. I bez problemu można też wrócić w dowolnym momencie do danego tematu/odcinka, co ułatwia przyswajanie informacji. Pierwszy odcinek autorskiego programu ukazał się 14 grudnia na popularnych platformach streamingowych Spotify, Apple Podcasts oraz Google Podcasts i w zaledwie 3 dni uzyskał blisko pół tysiąca pełnych odsłuchań. Dotychczas, w nieco ponad pół roku, 12 odcinków wysłuchało łącznie blisko cztery tysiące osób, a to dopiero początek... - mówi Marek Kiczka, rzecznik prasowy UE w Katowicach.

TAGI
KOMENTARZE2

  • lewatywa 2022-07-30 17:46:48
    Szkoły trzeba zlikwidować. I kościół (jestem ateista). I rodziców. Dzieci powinno się oddawać na wychowanie aktywistom i celetutom. Żadnych egzaminów, sprawdzianów. Uwypuklić naukę o prawach roślin.
  • ff 2022-07-30 17:08:33
    Czyli są jeszcze szkoły, które zadają prace domowe. Ciekawe....

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!