Za mało kuratora w szkole czy za dużo? Skrajne opinie o nowym prawie oświatowym

Za mało kuratora w szkole czy za dużo? Skrajne opinie o nowym prawie oświatowym
Planowane wzmocnienie roli kuratora oświaty w funkcjonowaniu szkół budzi skrajne opinie również po stronie zwiazkowców. Na zdjęciu Zespół Szkół nr 23 w Warszawie (fot. BB)
Zakończyły się konsultacje w sprawie proponowanych przez Ministerstwo Edukacji i Nauki zmian w prawie oświatowym, których celem jest istotne wzmocnienie nadzoru pedagogicznego nad szkołami, sprawowanego przez kuratorów oświaty. Dyskusja, jaka przetoczyła się przez środowisko oświatowe i całe społeczeństwo, ujawniła skrajne oceny tego pomysłu, co widać po stanowiskach dwóch największych związków zawodowych nauczycieli, czyli Związku Nauczycielstwa Polskiego i KSOiW NSZZ „Solidarność”. Pozwala to sądzić, że podstawowe założenia projektu nie ulegną już zmianom.
  • Nie ma żadnych punktów wspólnych w ocenie projektu nowelizującego ustawę Prawo oświatowe.
  • Zmiany, które projekt proponuje, naruszają ustawowy podział kompetencji między organem prowadzącym a organem nadzoru – mówi Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.
  • - To, co zaproponował minister Czarnek, jest tylko półśrodkiem, który nie załatwia sprawy – podkreśla Ryszard Proksa, przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność”.

Według projektodawcy - Ministerstwa Edukacji i Nauki - przepisy nowelizacyjne ustawy Prawo oświatowe, zakładające znaczne wzmocnienie władzy kuratora oświaty nad placówkami oświatowymi, mają wejść w życie już 1 stycznia 2022 r. Na ich podstawie kurator zyska m.in. większy wpływ na wybór dyrektora placówki publicznej, będzie mógł go odwołać w trakcie roku szkolnego (a właściwie zmusić organ prowadzący do jego odwołania), jeśli ten nie wykona zaleceń pokontrolnych. Kurator zyska też decydujące zdanie w sprawach dodatkowych programów i zajęć realizowanych w szkołach przez organizacje i stowarzyszenia pozarządowe. Dyrektor będzie miał bowiem obowiązek wystąpienia do kuratora oświaty z wnioskiem o opinię, czy dany program lub zajęcia tematyczne mogą być prowadzone w szkole. I to na dwa miesiące przed terminem ich realizacji.

Projekt jest już po konsultacjach i należy się spodziewać, że wkrótce stanie się przedmiotem obrad rządu, a następnie parlamentu, gdzie na pewno odbędzie się burzliwa dyskusja. Już sama zapowiedź tych zmian wzbudziła liczne protesty środowiska oświatowego i komentatorów. Podnoszono w nich, że szkoły utracą całkowicie autonomię, dyrektorzy kreatywność i możliwość samodzielnego działania, organy prowadzące możliwość zarządzania placówkami, natomiast rodzice możliwość wpływu na realizowane programy.

Pojawienie się projektu nowelizacyjnego z 20 lipca, który ostatecznie był konsultowany, właściwie niczego w proponowanych regulacjach nie zmieniło. No może z wyjątkiem przepisów dotyczących funkcjonowania szkół niepublicznych, które mocno złagodniały. W stosunku do pierwotnych nie zmieniły się też opinie na temat proponowanych rozwiązań. Trzeba jednak wiedzieć, że zdania są tu mocno podzielone, czego jawnym dowodem są wypowiedzi przedstawicieli dwóch największych związków zawodowych skupiających nauczycieli i (co ważne) dyrektorów placówek oświatowych – Krzysztofa Baszczyńskiego, wiceprezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, oraz Ryszarda Proksę, przewodniczącego KSOiW NSZZ „Solidarność”, których PortalSamorządowy.pl poprosił o skomentowanie tego, co znalazło się w ich opinii do projektu nowelizacji.

Projekt burzy dotychczasowy podział kompetencji

Według Krzysztofa Baszczyńskiego zmiany, które projekt proponuje, naruszają ustawowy podział kompetencji między organem prowadzącym a organem nadzoru, który kilka lat temu został wyraźnie określony. W konsultowanym projekcie ten podział został zburzony.

- Przede wszystkim dotyczy to zmian w zakresie powoływania dyrektora, odwołania dyrektora i mianowania dyrektorów, w przypadku, kiedy konkurs nie jest rozstrzygnięty. Właściwie rola organu prowadzącego sprowadza się do tego, że musi wykonać polecenie organu nadzoru w zakresie powołania i odwołania dyrektora placówki – mówi wiceprezes ZNP.

Drugi obszar krytykowanych przez ZNP zmian dotyczy założenia kagańca dyrektorom, rodzicom i nauczycielom w zakresie możliwości prowadzenia zajęć przez stowarzyszenia i organizacje pozarządowe. Bo co najmniej na dwa miesiące przed ich realizacją do kuratora oświaty musi być przesłany wniosek wraz z pełną informacją na temat tego, co będzie przedmiotem tych zajęć i to kurator będzie decydował o tym, czy one się odbędą, czy nie.

- To jest postawienie wszystkiego na głowie, bo są sprawy, które się dzieją z dnia na dzień, i potrzebne jest wyjaśnienie uczniom pewnych problemów przez osobę kompetentną od razu, a nie za co najmniej dwa miesiące i to pod warunkiem, że kurator oświaty się na to zgodzi. Tym samym kreatywność dyrektora, kreatywność nauczyciela i rodziców zostaje całkowicie podporządkowana woli organu nadzoru – podkreśla Krzysztof Baszczyński.

Trzeci obszar krytyki projektowanych zmian dotyczy kwartalnych informacji na temat nauczycieli, którzy byli nieobecni w pracy na skutek choroby, urlopu dla poratowania zdrowia czy urlopu macierzyńskiego, które szkoły będą miały obowiązek składać do ZUS.

- W tych danych chodzi nie tylko o imię i nazwisko, ale i wykształcenie, stopień awansu zawodowego oraz formę zatrudnienia. Dlatego do Głównego Inspektora Ochrony Danych Osobowych skierowaliśmy pismo, w którym pytamy, czy można takie dane przekazywać do ZUS. Zwracamy też uwagę, że informacje dotyczące pracowników znajdujących się na urlopie dla poratowania zdrowia nie powinny być przekazywane do ZUS, bo to jest świadczenie finansowane z budżetu państwa – podkreśla Krzysztof Baszczyński.

Zauważa przy tym, że ZUS już teraz miał prawo zweryfikować pobyt pracownika na chorobowym ze stanem faktycznym.

Te zmiany to zdecydowanie za mało

Całkowicie odmiennie ocenili przedłożony do konsultacji projekt przedstawiciele oświatowej Solidarności.

- Od zawsze jesteśmy za tym, żeby kurator miał większy wpływ na to, co dzieje się w szkołach, a już szczególnie, gdy chodzi o merytorykę, czyli realizację programów i jakość kształcenia. Jednak to, co zaproponował minister Przemysław Czarnek, jest tylko półśrodkiem, który nie załatwia sprawy.  – podkreśla Ryszard Proksa.

Zdaniem związkowców z Solidarności jeśli minister chciał wzmocnić głos kuratora w konkursie na dyrektora, to powinien wykluczyć z niego rodziców, ponieważ ich rola w tym gremium jest bezzasadna, zawęzić liczbę przedstawicieli związków zawodowych do przedstawicieli trzech reprezentowanych oraz zmniejszyć liczbę głosów przypadających organowi prowadzącemu.

- Uważamy, że to kurator powinien decydować o wyborze dyrektora. Dzięki temu dyrektor będzie wolny od wpływu samorządu. Natomiast kontrola samorządu powinna się sprowadzać jedynie do audytu finansowego – wyjaśnia Ryszard Proksa, podkreślając, że wybór dyrektora szkoły nie może być plebiscytem, tylko oceną merytoryczną kandydata.

Przewodniczący KSOiW NSZZ „Solidarność” nie widzi tez żadnego problemu w odwołaniu dyrektora w trakcie roku szkolnego.

- Dyrektor szkoły to funkcja i jeśli osoba ją wykonująca powtarza błąd, na który zwraca mu uwagę nadzór, to należy ją odwołać – wyjaśnia. I dodaje: - Bez przesady z postulatem autonomii szkół. Szkoła publiczna jest państwowa, a nie samorządowa, realizuje programy nauczania i wychowania, a nie poglądy władz lokalnych czy dyrektorów szkół. I jeżeli dyrektor będzie się upierał przy swoim, to trzeba go pozbawić funkcji – argumentuje Ryszard Proksa.

Solidarność oświatowa nie widzi również problemu w przewidzianym w projekcie istotnym ograniczeniu dostępu organizacji i stowarzyszeń do szkół i ścisłym kontrolowaniu prowadzonych przez nie zajęć.    

- Generalnie jesteśmy przeciwni wprowadzaniu jakichkolwiek organizacji do szkół. One mogą działać poza nimi. Jeśli jednak istnieje potrzeba prowadzenia takich zajęć w szkole, to w pierwszej kolejności rodzice muszą się na nie zgodzić, natomiast kurator, patrząc na merytorykę tych zajęć, powinien zdecydować, czy je dopuścić, czy nie. Na pewno nie może być tak, że polityczne czy osobiste poglądy dyrektora decydują o tym, czy takie zajęcia mogą być prowadzone – podkreśla Ryszard Proksa.  

Przewodniczącemu oświatowej Solidarności nie przeszkadza też przepis mówiący o konieczności przekazywania tak szczegółowych danych dotyczących nauczycieli dla ZUS. - To na pewno zwiększy biurokrację, z którą walczymy, ale jeżeli ZUS uważa, że to jest mu potrzebne, to dyrektorzy powinni to robić – podkreśla.

Zabrakło determinacji?

Zdaniem związkowców z Solidarności istnieją jednak ważne kwestie, które w projekcie nie zostały uregulowane. Po pierwsze nie rozwiązano sprawy opiniowania arkuszy organizacyjnych szkoły przez związki zawodowe.

- Domagamy się wręcz, żeby taka opinia obligatoryjnie trafiała do kuratora, zwłaszcza jeśli jest negatywna. Bo dzisiaj wygląda to w ten sposób, że nasza opinia trafia do dyrektora szkoły, a właściwie do szuflady w jego biurku. I w ten sposób przepis o zaopiniowaniu arkusza jest załatwiony – wyjaśnia.  

Druga sprawa dotyczy udziału związków zawodowych w konkursie na dyrektora placówki, w której nie istnieje organizacja związkowa.

- Do tej pory nie było takiego problemu, bo jako organizacja terytorialno-branżowa byliśmy uczestnikami tych konkursów. Obecnie jednak w projekcie znalazł się zapis, który eliminuje nas z tych konkursów w szkołach, gdzie związków nie ma – podkreśla.

Zauważa jednocześnie, że problem ten dotyczy również opiniowania arkuszy organizacyjnych.

Zobaczcie naszą najnowszą "Moc Opinii". Grubo ponad godzinę rozmawialiśmy z kandydatami na prezydenta Rudy Śląskiej Michałem Pierończykiem i Krzysztof Mejerem. Głosowanie w mieście w centrum Śląska - to wg politologów - najważniejsze wybory w tym roku.

 
TAGI
KOMENTARZE9

  • Yanek 2021-08-25 17:56:53
    Do q-ku: powszechne? Masz jakieś konkretne dane?
  • q-ku 2021-08-25 16:42:23
    skrajnie to jest to nieuprawniony wniosek - wcale nie ma "skrajnych uwag" tylko jest powszechne potępienie tego pomysłu, skandaliczna opinia "S" o wyrzuceniu rodziców z konkursu to jednostkowy przypadek - nie rozumiem co się zrobiło z organizacją która lata temu walczyła o demokr...ację a teraz popiera oddemokratyzowanie wpływu społeczeństwa na wybór dyrektorów  rozwiń
  • Belferka 2021-08-25 11:39:34
    Do speedy: co to za różnica, czy takie szkoły zlikwiduje gmina czy rząd?

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!