Partnerzy portalu

Henryk Nakonieczny: Przez zamrożenie wynagrodzeń rosną dysproporcje, nie ma chętnych do pracy w administracji

Płace w administracji państwowej czy samorządowej są coraz mniej atrakcyjne, w porównaniu z rynkiem pracy - uważa Henryk Nakonieczny, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ Solidarność.

• Nakonieczny poproszony został o ocenę projektu przyszłorocznego budżetu, którego pierwsze czytanie ma się odbyć w Sejmie w najbliższy wtorek.

• Wskazuje na konieczność utrzymania odpowiedniego tempa wzrostu minimalnego wynagrodzenia.

• Alarmuje, że zamorzenie wynagrodzenia w sferze budżetowej - poza nielicznymi przypadkami - może doprowadzić do obniżenia jakości świadczonych przez urzędników usług. 

******

Nakonieczny przypomniał, że wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej pozostają zamrożone od ośmiu lat, poza nielicznymi wyjątkami kierowanymi na określone służby, czy grupy pracowników.

- To powoduje ogromne dysproporcje wynagrodzeń i coraz mniejsze zainteresowanie pracą w administracji państwowej, czy też samorządowej. Mamy coraz większe obawy o jakość świadczonych usług, szczególnie jeśli chodzi o pomoc społeczną udzielaną przez ośrodki pomocy społecznej, czy wsparcie pracowników - zaznaczył.

Zdaniem Nakoniecznego, aby urealnić wynagrodzenia w państwowej sferze budżetowej za okres zamrożenia, płace powinny w przyszłym roku wzrosnąć o nie mniej niż 11,2 proc. - Tymczasem rząd postanowił po raz kolejny je zamrozić. Powoduje to napięcia, coraz mniejsze zainteresowanie pracą w administracji. Obserwujemy, że są ogłaszane nabory, na które nikt się nie zgłasza - wskazał związkowiec.

Zaznaczył jednocześnie, że administracja ma coraz wyższe oczekiwania co do kwalifikacji kandydatów i poszerza zakres ich obowiązków. - Tymczasem płace w administracji są coraz mniej atrakcyjne, w porównaniu z rynkiem pracy - ocenił. Nakonieczny zwrócił przy tym uwagę, że ma to miejsce w momencie, kiedy sytuacja na rynku pracy jest szczególnie dobra, cieszymy się nie notowanym od lat niskim poziomem bezrobocia i zwiększającym się zatrudnieniem.

Henryk Nakonieczny (fot. solidarnosc.org.pl)
Henryk Nakonieczny (fot. solidarnosc.org.pl)

Odnosząc się do projektu przyszłorocznego budżetu, wskazał, że widać pozytywne zmiany, przede wszystkim jeśli chodzi o sytuację gospodarczą Polski.

- Widać to również w ocenach agencji ratingowych potwierdzających, że osiągamy coraz lepsze wskaźniki gospodarcze. Dotyczy to także przewidywanych wskaźników makroekonomicznych, przede wszystkim wzrostu PKB, jak również przyrostu inwestycji - powiedział związkowiec.

Zastrzegł jednak, że w jego ocenie zakładany przez rząd przyrost inwestycji jest niewystarczający, bowiem możliwy do osiągnięcia jest wyższy poziom.

- Zgłaszamy również szereg uwag, które dotyczą naszej oceny, co do możliwości wzrostu wynagrodzeń, szczególnie jeśli chodzi o państwową sferę budżetową oraz oczekiwany i potrzebny wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę - powiedział Nakonieczny.

Wyjaśnił, że związek uważa - i z taką propozycją wystąpił - że minimalne wynagrodzenie w przyszłym roku powinno wzrosnąć o 8 pkt. proc., co dałoby kwotę 2160 zł. - Ostatecznie rząd przyjął propozycję minimalnej płacy w wysokości 2100 zł. To jest pewna różnica. W naszej ocenie konieczne jest utrzymanie zaproponowanego przez nas tempa wzrostu minimalnego wynagrodzenia, aby ostatecznie osiągnęło ono 50 proc. wynagrodzenia w gospodarce narodowej - powiedział Nakonieczny.

Zwrócił uwagę, że w Polsce podstawą wzrostu gospodarczego jest konsumpcja wewnętrzna, w tym przede wszystkim konsumpcja prywatna. - Przyjęty wzrost środków do dyspozycji gospodarstw domowych jest zbyt niski, aby utrzymywać zakładane tempo wzrostu konsumpcji. Stąd nasza ocena takiego, a nie innego koniecznego wzrostu płacy minimalnej oraz potrzeba wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej - wyjaśnił.

W przyjętym przez rząd projekcie budżetu na 2018 r. zaplanowano, że dochody państwa w przyszłym roku wyniosą 355,7 mld zł, a wydatki - 397,2 mld zł. Tym samym dopuszczono deficyt, który ma nie przekroczyć 41,5 mld zł. Natomiast deficyt sektora finansów publicznych (liczony według metodologii UE) określono na poziomie 2,7 proc. PKB.

Założono, że PKB wzrośnie w ujęciu realnym o 3,8 proc., średnioroczna inflacja wyniesie 2,3 proc., roczny fundusz wynagrodzeń w gospodarce narodowej oraz emerytur i rent zwiększy się przeciętnie w ujęciu nominalnym o 6,3 proc. Rząd spodziewa się przy tym wzrostu konsumpcji w ujęciu nominalnym o 5,9 proc. Założono, że realne tempo wzrostu inwestycji ogółem wyniesie 7,6 proc. 

KOMENTARZE2

  • sprawny inaczej 2017-10-09 14:43:56
    To jakaś przesada z tymi małymi zarobkami w administracji. W Warszawie urzędnicy są na tyle sprawni, że po kilka milionów rocznie wpada do kieszeni- czy z reprywatyzacji, czy ze słupostwa, czy z niewidzenia i niesłyszenia, itp.
  • Rozśmieszona 2017-10-09 12:37:45
    Te zarobki w administracji państwowej i samorządowej obniżają status społeczny i ekonomiczny pracowników. Wszyscy mają wielkie wymagania. Nowe programy i ePUŁAP, który wydłuża załatwianie spraw. Pracuję ponad 30 lat w samorządzie mam wykształcenie wyższe i ponad 40 letnią praktykę i wiedzę.Mój zi...ęć przegonił mnie zarobkami o 300%.Jemu chce się pracować, a mnie nie. On dostaje 1000 zł podwyżki, a ja 70 zł brutto.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!