Partnerzy portalu

Pandemię przeszły suchą stopą. Wojna i inflacja to inna para kaloszy

Czy po doświadczeniach pandemii samorządy są bardziej odporne na kryzysy? Można byłoby tak przypuszczać, ale inflacja, zmiany w dochodach JST i fala migracji niosą ze sobą nowe wyzwania, ograniczenia i problemy. Czy i jak samorządy sobie z nimi poradzą? Odpowiedzi szukano podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w ramach debaty „Samorządy w nowych realiach”.
  • Zmiany Polskim Ładzie, które już weszły w życie z początkiem 2022 r., spowodowały zawirowania w finansach JST. Zdaniem samorządowców rekompensaty proponowane przez rząd nie pokrywają wartości utraconych dochodów.
  • W pandemii przy dobrych dochodach samorządy mogły sobie na pomoc pozwolić. Teraz dalsze zmiany podatkowe, w obliczu kryzysu uchodźczego, powodują, że JST tracą swoje nadwyżki budżetowe.
  • Na lata 2022 i 2023 subwencja była wyliczana przy założeniu inflacji na poziomie 3,3 proc., tymczasem dziś inflacja jest dwucyfrowa.

Zmiany w Polskim Ładzie a budżety JST

Rząd zapowiada, że w połowie roku wejdą w życie zmiany w Polskim Ładzie. Na samorządowych budżetach najbardziej odbije się obniżka stawki PIT z 17 do 12 proc. Wprawdzie tegoroczne wpływy, zgodnie z zapowiedziami MF, nie są zagrożone, ale pod znakiem zapytania stają przyszłoroczne budżety i wykonanie zapisów wieloletnich prognoz finansowych.

- Nie znamy jeszcze ostatecznych założeń, jakie wynikają ze zmian Polskiego Ładu, a które mają obowiązywać od 1 lipca, ani skutków, jakie będą miały dla budżetów JST. Nie wiemy, jak będzie przekładało się to na nasze budżety w przyszłym roku i kolejnych latach. Lobbujemy w różnych samorządowych gremiach o to, by rekompensaty, jakie proponuje nam rząd, były adekwatne do utraconych dochodów - podkreślała Danuta Lange, skarbnik Katowic.

Jak dodała bowiem, zmiany Polskim Ładzie, które już weszły w życie z początkiem 2022 r., spowodowały zawirowania w finansach JST, a rekompensaty proponowane przez rząd nie oddają wartości utraconych dochodów.

Danuta Lange, skarbnik Katowic (fot.PTWP)
Danuta Lange, skarbnik Katowic (fot.PTWP)

Podkreśliła, że w Katowicach dynamika wzrostu przychodów z podatków była w latach 2019-2021 imponująca. – W porównaniu z rokiem 2020, rok 2021 przyniósł o 70 mln więcej z podatków. Gdyby nie zmiany przepisów, moglibyśmy spokojnie planować w 2022 r. o 160 mln więcej z PIT niż to, co MF zaplanowało i co w 1/12 co miesiąc nam przekazuje. Ta sytuacja dotyczy wszystkich samorządów. Musieliśmy dostosować swoje budżety do dochodów, jakie uzyskujemy – kontynuowała Lange, dodając, że miasto po 2 miesiącach br. uzyskało dochody z PIT niższe o 14 proc. od tych, które by wpłynęły do miejskiej kasy bez zmiany przepisów.

Problemem jest to, że z powodu wysokiej inflacji, rosnących kosztów, wydatki zaplanowane chociażby dla jednostek podległych miastu są niewystarczające w stosunku do potrzeb tych jednostek.

- Nadwyżkę operacyjną, którą udało się wygospodarować, będę musiała obniżać i nawet obawiam się deficytu operacyjnego, co nigdy w historii Katowic nie miało miejsca - kontynuowała Lange.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Sebastian Skuza przekonywał, że rząd przygotował dla samorządów rozwiązania mające ustabilizować ich sytuację finansową.

- Pamiętajmy, że porównujemy się do bardzo dobrych lat. Rok 2021 był dla JST rokiem rekordowym: nadwyżka operacyjna wyniosła 36,6 mld zł, nadwyżka "dochody minus wydatki" wyniosła 17,4 mld zł. Na koniec 2021 r. samorządom została niebagatelna kwota 50,1 mld zł. JST weszły w rok 2022 z dużym buforem finansowym - stwierdził wiceminister.

Sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, Sebastian Skuza (fot.PTWP)
Sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów, Sebastian Skuza (fot.PTWP)

Minister przedstawił też zasady algorytmu regulującego.

- Mamy pewną kwotę referencyjną PIT i CIT, która będzie waloryzowana nominalnym wzrostem PKB (uwzględniającym inflację) i gdyby dochody przypadające na dany rok kalendarzowy z CIT i PIT okazały się niższe od tej kwoty referencyjnej, rząd w to miejsce jest zobowiązany podstawić subwencję rozwojową, która będzie naliczana bez jakiejkolwiek uznaniowości ze strony rządu. Będzie to część subwencji ogólnej, która może być przeznaczona również na równoważenie budżetów bieżących. Nie są to środki na inwestycje - kontynuował przedstawiciel Ministerstwa Finansów.

- Gdyby zaś dochody faktyczne budżetu państwa z tytułu udziału z PIT i CIT okazały się wyższe niż rząd zaplanował przekazać JST, to ta nadwyżka będzie musiała być samorządom zwrócona i będzie zwrócona po rozliczeniu roku budżetowego. Te środki będą doliczone do kwot, jakie się należą z roku bieżącego i będzie to zwrot w 12 miesięcznych ratach. Myślę, że to duża stabilizacja dochodów JST i również ich przewidywalność - podkreślił Skuza.

Subwencja to nie to samo, co wypracowany pieniądz

Samorządowcy podkreślali, że pieniądze z subwencji nie są tym samym, co wypracowane w samorządzie. Tym bardziej, że obecna sytuacja - nie tylko finansowa, ale szerzej: społeczno-gospodarcza - jest bardzo trudna.

Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza ( fot. PTWP)
Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza ( fot. PTWP)

- Liczymy, że przedstawione przez MF rekompensaty będą. Musimy jednak brać pod uwagę nie tylko przychody i wpływy, ale też rosnące koszty utrzymania, co widać przy każdym otwieranym przetargu - mówiła Małgorzata Mańka-Szulik, prezydent Zabrza.

Jak dodała, bez rządowych rekompensat sytuacja finansowa JST byłaby bardzo poważna, ale złotówka złotówce nierówna.

- Co innego złotówka, która dociera do nas w sposób dodatkowy, a co innego wypracowana złotówka, którą skarbnik jest w stanie na spokojnie zaplanować w budżecie. Zerojedynkowo wydawałoby się, że wszystko jest ok, ale w rzeczywistości nie jest to ten sam pieniądz - stwierdziła prezydent Zabrza. - Żyjemy w trudnych czasach; nie można było przewidzieć pandemii, nie można było przewidzieć wojny na Ukrainie i jej skutków, tym bardziej w przepisach potrzebna jest nam stabilizacja. A obecnie jest dużo znaków zapytania - dodała Mańka-Szulik.

Podobnego zdania była burmistrz Strumienia Anna Grygierek.

- W samorządzie, podobne jak w biznesie, ważne są dane, ważne jest planowanie, a teraz ciężko nam cokolwiek zaplanować, co miesiąc musimy rewidować nasze plany – skomentowała.
Przyznała, że gdy pojawiła się pandemia, małym samorządom było prościej podejmować decyzje, chociażby ze względu na mniej rozbudowaną komunikację publiczną czy mniejsze szkoły. Zaś obecnie w przypadku decyzji finansowych wielkość samorządu nie ma znaczenia.

- Owszem jest wsparcie inwestycyjne, ale inne branże, jak oświata, przedszkola, żłobki, mocno "się rozjeżdżają" - stwierdziła Grygierek. - Jeśli chodzi o budżety, ten rok był jednym z trudniejszych do zaplanowania, a my się już się zastanawiamy, co będzie w roku przyszłym. Reguły i wskaźniki są nieadekwatne do zmieniającej się rzeczywistości - mówiła i jako przykład podała trzykrotny wzrost cen gazu dla ochotniczej straży pożarnej w jej gminie.

W mocnych słowach wypowiadał się prezydent Płocka. - Ja dziękuję za rekompensaty. Wolałbym, żeby rząd nie zabierał samorządom środków, które one są same w stanie wypracować. Rząd jest dobry kosztem samorządów. Nasze dochody są dużo niższe od tych, które były i które mogłyby być bez Polskiego Ładu. Doprowadzono do tego, że za chwilę samorządy będą wisieć u klamki Ministerstwa Finansów i prosić o subwencje - twierdził Andrzej Nowakowski.

Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka ( fot. PTWP)
Andrzej Nowakowski, prezydent Płocka ( fot. PTWP)

Ukraińskie dzieci w szkołach a niedoszacowana oświata

Skutki wojny w Ukrainie odczuwa bardzo mocno Polska jako kraj, który przyjął najwięcej uchodźców wojennych. Większość z nich to kobiety z dziećmi. Wiele dzieci już trafiło do polskich szkół i przedszkoli, a od września w polskim systemie oświaty spodziewane jest nawet pół miliona młodych Ukraińców. To oznacza też dodatkowe koszty.

- Gdybyśmy mieli swoje dochody bieżące na poziomie wcześniejszym i byli w stanie przewidzieć na 2-3 lata do przodu, to można byłoby planować wydatki i nie musielibyśmy prosić o rekompensaty. Mielibyśmy swoje pieniądze w sytuacji, gdy trafiają do nas goście ze wschodu - mówił Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.

Jak przypomniał, przedszkola to zadanie własne samorządów.

- Nie uciekamy od tego, bo to nasz obowiązek. Ale wsparcie dla przybyszy zza granicy to obowiązek państwa. Wciąż nie wiemy, ile dzieci uchodźców będzie w szkołach, w przedszkolach, nie wiemy, jak to zaplanować, bo nie wiemy, jakie środki otrzymamy. Mówi się o 5-8 tys. na dziecko, podczas gdy utrzymanie dziecka w przedszkolu kosztuje nas kilkanaście tysięcy złotych. A już nikt nie mówi o tym, jak dopłacać do dzieci zza granicy, które będą w prywatnych przedszkolach - argumentował Chęciński.

Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.( fot. PTWP)
Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca.( fot. PTWP)

Łódź w marcu otrzymała na pomoc ukraińskim dzieciom 2,3 mln zł subwencji.

- Ta kwota nie wystarczy na pokrycie kosztów utrzymania tych dzieci w systemie od przedszkola po liceum. Trudno przewidywać, jakie będą wydatki rzeczowe za prąd, gaz, żywność - podkreślił stanowczo Marcin Gołaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi. - Od pierwszych dni zdecydowaliśmy w Łodzi o darmowych przejazdach w komunikacji publicznej, wprowadzono bezpłatne żłobki i przedszkola dla uchodźców. Ale te 2,3 mln zł do realnych wydatków miasta ma się nijak.

- Obecne rozwiązania w zakresie edukacji są rozwiązaniami prowizorycznymi, na nich nie możemy budować przyszłości. Wszelkie instrumenty leżą po stronie rządowej, samorząd z całą pewnością tym wyzwaniom nie sprosta i te rozwiązania muszą być przygotowane jak najszybciej. Nie trzeba odkrywać Ameryki, wystarczy przejąć rozwiązania funkcjonujące w innych krajach. Tym bardziej, że jeśli duża część Ukraińców postanowi pozostać w Polsce, to będzie tylko z korzyścią dla miast zmagających się obecnie z depopulacją - dodał Gołaszewski.

Marcin Gołaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi ( fot. PTWP)
Marcin Gołaszewski, przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi ( fot. PTWP)

Są jednak efekty współpracy na linii samorządy-resort edukacji.

- Gdy wystosowaliśmy pismo do MEiN o zastosowanie pewnych rozwiązań, reakcja była bardzo szybka. Chodzi o propozycje zwiększenia liczebności uczniów w klasach, oddziałach w przedszkolach, możliwości zmiany lokalizacji prowadzenia oddziałów - te doraźne działania zostały wdrożone. Dało to nadzieję, że można razem wspólnie coś zrobić - zauważyła Anna Grygierek.

Wszystko jednak rozciąga się w czasie; skutki i oczekiwania finansowe samorządów są duże, bo nie wiadomo, jak długo przyjdzie się im z tą sytuacją mierzyć.

– Jeśli część z tych osób postanowi w naszym kraju zostać, to kwestia infrastruktury stanie się kluczowa. Wnioski składane w zeszłym roku przez samorządy dotyczące rozbudowy baz oświatowych powinny być potraktowane priorytetowo. To też ważne ze względu na koszty procesu inwestycyjnego – argumentowała dalej burmistrz Strumienia.

Anna Grygierek, burmistrz Strumienia ( fot. PTWP)
Anna Grygierek, burmistrz Strumienia ( fot. PTWP)

Samorządy przeszły kryzys związany z pandemią. Teraz też się uda?

Zdaniem przedstawiciela Ministerstwa Finansów pandemia pokazała, że decyzje rząd podejmuje szybko, także w odpowiedzi na potrzeby samorządów.

- Wyniki gospodarcze pokazały, że dobrze i właściwie zareagowaliśmy na kryzys. Po rewizji danych spadek PKB w 2020 r. wyniósł tylko -2,2 proc. Zaś w 2021 wzrost wyniósł 5,9 proc. Reagujemy więc sprawnie. Pomoc dla przedsiębiorców i dla JST była finansowana z utworzonego funduszu. Samorządy przeszły kryzysowy rok 2020 suchą stopą i osiągnęły dochody ogółem nieco wyższe niż planowały. Uważam, że państwo stanęło na wysokości zadania, środki przekazane były na czas - argumentował wiceminister Skuza. - Ustawa dotycząca pomocy dla Ukrainy też została naprawdę szybko przyjęta. Teraz jest fundusz pomocowy na 3 miesiące w wysokości ponad 11 mld, a jeśli zajdzie taka potrzeba, będzie kontynuowany - dodał.

Zdaniem prezydenta Płocka to nie rząd, lecz samorządy się sprawdziły.

- Jeśli ktoś sobie radzi w tej trudnej sytuacji pandemicznej, uchodźczej, to przede wszystkim samorządy i gdyby rząd nam nie przeszkadzał, radzilibyśmy sobie jeszcze lepiej - skomentował Nowakowski.

Zaś zdaniem skarbnik Katowic, mimo doświadczeń wyniesionych z pandemii, samorządy nie są bardziej odporne na kryzys.

- W 2020 r., kiedy zetknęliśmy się z kryzysem pandemii, wystąpiliśmy od razu z pomocą dla przedsiębiorców. Mogliśmy zawiesić podatki lokalne, mogliśmy je umarzać, odraczać, mogliśmy się pozbawić pewnego źródła dochodów bez dużego uszczerbku dla budżetów samorządowych, ale na to było nas wtedy stać, bo nadwyżki budżetowe były wysokie. Obecnie tak już nie jest - stwierdziła Danuta Lange.

- Jeśli wydatki będą stale rosły, również w związku z uchodźcami z Ukrainy, to dojdziemy do deficytu operacyjnego. Tylko nadwyżka operacyjna daje nam możliwość obsługi kredytów, a wszystkie duże miasta realizują inwestycje w oparciu o kredyty. Zaś gwarancją kredytu jest wysoka ocena dla miasta wystawiana przez agencje ratingowe, oparta właśnie o wysokość nadwyżki operacyjnej. Spadek nadwyżki pociąga więc za sobą spadek oceny ratingowej, a to z kolei oznaczać będzie dla nas niepewność dla zabezpieczenia kredytu - wyjaśniała skarbnik Katowic.

Ważne jest, jej zdaniem, by JST utrzymały wyniki finansowe i by goście z Ukrainy dostawali pomoc, ale bez wsparcia ze strony rządu się to nie uda, bo samorządy już żadnych dodatkowych środków własnych nie są w stanie wyasygnować.

Podobnego zadnia był prezydent Sosnowca. – Nie jesteśmy lepiej przygotowani do kolejnego kryzysu ze względu na finanse. Na lata 2022 i 2023 subwencja była wyliczana przy założeniu inflacji na poziomie 3,3 proc., tymczasem dziś inflacja jest dwucyfrowa. Koszty funkcjonowania drastycznie rosną, pracownicy chcą zarabiać więcej. Żadne dotacje czy subwencje nigdy nie będą lepsze niż dawanie pieniędzy za ciężką pracę. Może i z kryzysem COVID rząd sobie poradził, ale ci przedsiębiorcy, którzy wtedy przetrwali dzięki rządowym pieniądzom, dziś bankrutują z powodu wysokich stóp kredytowych, a spirala inflacyjna tylko to pogorszy – podsumował Chęciński.

Paneliści sesji „Samorządy w nowych realiach” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (fot. PTWP)
Paneliści sesji „Samorządy w nowych realiach” podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego (fot. PTWP)

Artykuł powstał na bazie dyskusji „Samorządy w nowych realiach”, która odbyła się w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!