Partner portalu

Carsharing i rowery miejskie w transporcie publicznym. Potrzebne opłaty za wjazd do miast?

Wymiana taboru czy modernizacja infrastruktury to dziś już zbyt mało, aby znacząco poprawić jakość transportu publicznego i przyciągnąć do niego podróżnych. Konieczne jest lepsze współdziałanie ze sobą wszystkich organizatorów tak, aby zmiana na lepsze dotyczyła całego systemu, a nie tylko poszczególnych jego elementów. System musi także zacząć uwzględniać takie „nowinki” jak miejski rower czy systemy carsharingowe. Wszystko wskazuje też na to, że trzeba będzie mocniej uderzyć po kieszeni indywidualnych kierowców.
  • Oczekiwania podróżnych wobec transportu zbiorowego rosną i dotyczą już nie tylko taboru czy infrastruktury. Organizatorzy powinni większy nacisk położyć na cyfryzację i systemy planowania podróży.
  • Pasażer ocenia system transportu publicznego jako całość. Aby poprawić więc jego funkcjonowanie, konieczna jest większa współpraca między różnymi organizatorami komunikacji.
  • Zarówno organizatorzy transportu, jak i samorządowcy są zdania, że prócz ułatwień i reorganizacji transportu publicznego konieczne będą też „elementy restrykcji” wobec kierowców celem zniechęcenia ich do wjazdu do miast.
  • Artykuł powstał na podstawie panelu dyskusyjnego "Transport publiczny", który odbył się podczas X Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Dyskusję moderował Rafał Kerger, redaktor naczelny WNP.PL i PortalSamorzadowy.pl.

– Żadna to chluba, jeśli pasażer korzysta z transportu publicznego, bo nie ma alternatywy – jasno stawia sprawę Krzysztof Zgorzelski, prezes Przewozów Regionalnych. Diagnoza niby oczywista, ale kryjąca w sobie klucz do zrozumienia przyczyn kryzysu, z jakim w wielu miastach Polski boryka się komunikacja publiczna. Wyrazem tego kryzysu jest postępujący odpływ pasażerów, którzy przesiadają się do samochodów, obniżając tym samym przychody organizatorów transportu, a przy okazji zwiększając ruch na ulicach. W efekcie znaczną część pasażerów w transporcie zbiorowym stanowią osoby starsze, które z różnych względów nie posiadają samochodu, bądź uczniowie, którzy z racji swego wieku jeszcze nie mogą mieć prawa jazdy.

Żadna chluba jeśli pasażer korzysta z transportu publicznego, bo nie ma alternatywy – mówi Krzysztof Zgorzelski, prezes Przewozów Regionalnych. Fot. PTWP
Żadna chluba jeśli pasażer korzysta z transportu publicznego, bo nie ma alternatywy – mówi Krzysztof Zgorzelski, prezes Przewozów Regionalnych. Fot. PTWP

Czytaj: Komunikacja miejska w Polsce w 2018 roku: Warszawa i Poznań wydadzą najwięcej

Pasażer liczy na więcej. Przede wszystkim na informację

– Kiedyś samochód był pierwszym wyrazem wolności. Teraz jednak następuje dynamiczna zmiana. Dla młodych ludzi posiadanie samochodu często już nie jest przejawem dobrobytu ani oznaką zamożności – wskazuje nowy trend Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia. Czy to oznacza, że automatycznie nastąpi jednak zatrzymanie ucieczki pasażerów od komunikacji miejskiej? Raczej trudno uwierzyć, że podróżni pokochają ją tylko dlatego, że istnieje. Zwłaszcza że oczekiwania podróżnych wobec transportu zbiorowego rosną i dotyczą już nie tylko taboru czy infrastruktury, ale także samej organizacji transportu oraz wykorzystania nowych technologii. To ostatnie zaś ciągle kuleje.

W dyskusji o transporcie udział wzięli m.in. Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia
W dyskusji o transporcie udział wzięli m.in. Maciej Bluj, wiceprezydent Wrocławia

– Piętą achillesową jest dziś cyfryzacja i systemy planowania podróży. Poprawa w tym zakresie zwiększy chęć do korzystania z transportu publicznego – ocenia Krzysztof Celiński, dyrektor branży Mobility w firmie Siemens Polska.

– Dzisiaj mamy czasy dużej niecierpliwości pasażerów. Jeżeli ktoś ma się gdzieś przesiadać, to uważa, że w tym miejscu coś już powinno na niego czekać, albo powinien przynajmniej wiedzieć, kiedy się przesiądzie – dodaje Wojciech Dinges, prezes Kolei Śląskich.

A zatem konieczna jest dokładna informacja (uwzględniająca na bieżąco także sytuacje nieprzewidziane, czyli usterki, wykolejenie czy awarie), ale też wzajemna koordynacja różnych rodzajów transportu. Zwraca na to uwagę Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing, podkreślając, że podróżny powinien móc korzystać z transportu hybrydowego (łączonego), bo autobus po prostu nie wszędzie dojedzie.

– Synergia w transporcie da najlepszy efekt w postaci szybkiego przemieszczania się ludności po mieście – stwierdza prezes Panek.

– Jesteśmy zwolennikami łączenia wszystkich środków transportu, które będą dawały atrakcyjność systemu transportu publicznego. Tylko wtedy będzie to miało sens – wtórował mu Tomasz Wojtkiewicz, prezes zarządu, Nextbike Polska.

Od prawej: Tomasz Wojtkiewicz, prezes zarządu, Nextbike Polska i Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing. Fot. PTWP
Od prawej: Tomasz Wojtkiewicz, prezes zarządu, Nextbike Polska i Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing. Fot. PTWP

Czym dzisiaj jest transport publiczny? Trzeba zmienić jego definicję

Zarówno prezes Panek, jak i prezes Wojtkiewicz są przedstawicielami nowego trendu w transporcie, bazującego na idei „współdzielenia”. Obaj też nie mają wątpliwości, że zarówno miejskie rowery, jak też samochody z carsharingowych wypożyczalni stanowią równoprawny element transportu publicznego. Ich zdanie podziela także Wojciech Dinges.

– Transportem publicznym jest wszystko, co nie jest transportem indywidualnym – stwierdza prezes Kolei Śląskich i apeluje, by dla osiągnięcia efektu synergii stacje rowerowe na terenie miast zrzeszonych w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii budować właśnie w pobliżu przystanków kolejowych.

Polskie samorządy dopiero uczą się wykorzystania rowerów miejskich i współdzielonych samochodów w systemie transportu publicznego. Zdecydowanie częściej decydują się na wpuszczenie na miejskie ulice tych pierwszych. Na miejski carshering do tej pory zdecydował się tylko Wrocław, niebawem jego śladem podąży też Warszawa (w kilkunastu innych miastach operatorzy zdecydowali się uruchomić wypożyczalnie samochodów na całkowicie komercyjnych zasadach), ale ta liczba zapewne się zwiększy, gdyż zainteresowanie tematem wśród samorządowców jest spore. Tyle że jak ocenia prezes Panek, brakuje im świadomości, która by pozwalała na pomoc w rozwoju modeli carsharingowych.

Od lewej: Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing. (fot. PTWP)
Od lewej: Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i Maciej Panek, prezes PANEK CarSharing. (fot. PTWP)

Czytaj: Ile gminy dopłacają do miejskich rowerów? Wypożyczenie najtańsze we Wrocławiu

– Samorządy ochoczo dopłacają do rowerów. W przypadku carsharingu chcą natomiast zarabiać – stwierdza prezes Panek. Wytyka gminom brak bezpłatnych miejsc parkingowych dla „współdzielonych” samochodów przy jednoczesnym tolerowaniu niskich opłat dla posiadaczy „tradycyjnych” samochodów, niezależnie od ich wieku i poziomu emisji spalin.

Wjazd do centrum musi kosztować, czyli czas na „element represji”

– Zachęcam samorządy do tego, by podnosić ceny dla samochodów indywidualnych, a obniżać lub likwidować opłaty dla aut carsharingowych. Bez tego daleko nie zajedziemy – argumentował prezes PANEK CarSharing.

– Polityka miast powinna zmierzać do tego, by prócz ułatwień i reorganizacji transportu publicznego były też elementy restrykcji – zgodził się z poprzednikiem Grzegorz Kwitek, członek zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Jak dodał, w toku badań przeprowadzonych przez jedno ze zrzeszonych w GZM miast prawie 80 proc. respondentów powiedziało, że żadna zachęta nie sprawi, aby przesiedli się z samochodu do komunikacji miejskiej. Zdaniem Grzegorza Kwitka sytuacji nie ułatwia sposób prowadzenia przez miasta polityki parkingowej i wyłączenia z wprowadzanych ograniczeń, które sprawiają, że w efekcie cały system nie działa tak, jak powinien. W podobnym duchu wypowiada się Maciej Bluj, komentując ustawę o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która z jednej strony dała radom gmin możliwość ustanawiania stref czystego transportu, z drugiej natomiast wyłączyła mieszkańców tychże stref z tych ograniczeń.

Czytaj: Opłaty za wjazd do stref czystego transportu. Ministerstwo Energii wraca do pomysłu

– Nie powinno być tak, że mieszkańcy stref są wyłączeni z opłat raz na zawsze – ocenił ten zapis wiceprezydent Wrocławia. Jego zdaniem zwolnienie powinno być ograniczone czasowo, a później – jeśli mieszkaniec chce dalej z niego korzystać – powinien wymienić samochód na taki, który zgodnie z ustawą ma prawo wjeżdżać do strefy.

Fot. PTWP
Fot. PTWP

Czytaj: Parkowanie: miasta będą mogły kasować po 9 zł za godzinę

– Jeżeli cena codziennego dojeżdżania będzie wysoka, a transport publiczny bardziej dostępny, to być może skłoni to część społeczeństwa do korzystania z transportu publicznego – ocenia prezes Wojciech Dinges, sugerując, że miasta pieniądze pozyskiwane z opłat mogłyby przeznaczyć właśnie na transport publiczny.

KOMENTARZE22

  • tylko nie rower ! 2018-06-27 20:26:01
    Lekarze ostrzegają : jeżdżenie rowerem wśród spalin samochodowych i w hałasie jest bardzo szkodliwe dla zdrowia.
  • prof. pompka 2018-06-05 04:56:32
    PROFESOROWIE O ROWERACH ?, DOPIERO TERAZ ? - a już dawno mówiło się , że "to ruski wynalazł rower - u niemca na strychu" , ale nie wiem czy to prawda.
  • agent tajny. 2018-06-03 17:43:10
    kto zniszczył pozamiejski drogowy regionalny transport zbiorowy ? Kto znajdzie tego drania ? - ale czy ktoś go szuka ?

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!