PARTNERZY PORTALU
  • BGK
  • BGK

Elektryczne autobusy i śmieciarki mało komu się opłacają. Ale gminy i tak je kupują

  • Michał Wroński    3 czerwca 2019 - 12:00
Elektryczne autobusy i śmieciarki mało komu się opłacają. Ale gminy i tak je kupują
Po ulicach polskich miast jeździ obecnie blisko 200 elektrycznych autobusów. (fot. mat. UM Warszawa)

Po ulicach polskich miast jeździ obecnie blisko 200 elektrycznych autobusów. To wciąż niewielki margines wszystkich pojazdów komunikacji publicznej. Lada dzień jednak można spodziewać się prawdziwej lawiny przetargów na zakupy takiego taboru. Elektryczne pojazdy miasta wykorzystują jednak nie tylko w sektorze transportu – nieliczne stosują je także w gospodarce komunalnej.




  • Miasta mogłyby się łatwo wykręcić od ustawowego obowiązku zwiększania odsetka elektrycznego taboru w komunikacji publicznej. Udowodnienie, że taka rewolucja się nie opłaci, nie byłoby trudne.
  • Mimo tej furtki zdecydowana większość zapowiedziała, że będzie stopniowo zwiększać w swoim taborze liczbę pojazdów niskoemisyjnych.
  • W cieniu przygotowań do wdrożenia elektromobilności w sektorze transportu publicznego trwają też, aczkolwiek w znacznie mniejszej skali, przymiarki do podobnych kroków w gospodarce komunalnej. 

Zgodnie z ustawą o elektromobilności i paliwach alternatywnych, gminy (jeśli liczba ich mieszkańców przekracza 50 tysięcy) zobligowane są do tego, by od 1 stycznia 2021 roku autobusy zeroemisyjne stanowiły 5 proc. wszystkich użytkowanych przez nie (bądź podmioty, które na ich zlecenie realizują usługi przewozowe) pojazdów. Po kolejnych dwóch latach ma to już być 10 proc., od 1 stycznia 2025 roku – 20 proc., a docelowo (od 2028 r.) poziom ten ma sięgnąć 30 proc.

W sumie wymóg ten dotyczy ponad 80 polskich miast. Łatwo mogłyby one jednak wykręcić się od tego obowiązku, korzystając z przepisu, który mówi, iż jeśli z wykonanej na zlecenie samorządu analizy wynika, że wprowadzenie zeroemisyjnego taboru nie przyniesie korzyści, to samorząd ów jest zwolniony z obowiązku osiągnięcia ustawowego poziomu udziału tych pojazdów.

Czytaj: Elektromobilność puka do bram

Samorządy jednak nie skorzystały z "furtki"

Możliwość taka jest o tyle kusząca, że – jak zwraca uwagę Marcin Gromadzki, specjalista ds. transportu publicznego – wymogi formalne, jakie musi spełnić ten dokument, są łatwe do spełnienia (obejmują analizę finansowo-ekonomiczną, społeczno-ekonomiczną i oszacowanie efektów środowiskowych związanych z emisją szkodliwych substancji).

Co więcej przepisy nie nakładają obowiązku analizy już użytkowanego taboru, ani też nie wskazują, o jakie konkretnie efekty środowiskowe chodzi bądź w jaki sposób liczyć koszty nabycia i eksploatacji zeroemisyjnego taboru. W takiej sytuacji nietrudno jest udowodnić, że cała ta operacja jest zupełne nieopłacalna. Zwłaszcza, że e-autobusy są średnio dwa razy droższe od innych (oczywiście uzyskanie zewnętrznego dofinansowania, szczególnie w kontekście nieuchronnego ograniczania dotacji na zakup diesli, niewątpliwie zmieni ten rachunek), a postawienie na e-autobusy wiąże się z koniecznością budowy dla nich specjalnej infrastruktury oraz potencjalnymi kłopotami, jakie mogą mieć miasta, które posiadają podpisane jeszcze przed wejściem w życie ustawy umowy z prywatnymi przewoźnikami.

Czytaj: Jaworzno: Uruchomiono pierwszą w Polsce stację ładowania autobusów elektrycznych

– Jak wycenić koszt zerwania tych umów w sytuacji, gdy oferent nie będzie zainteresowany tym, żeby spełnić wymogi ustawy? – pyta Marcin Gromadzki.

Przy okazji przypomina, że zgodnie z zapisami ustawy, autobusy hybrydowe nie zostały zaklasyfikowane do grona pojazdów zeroemisyjnych (jeśli więc jakaś gmina je zakupiła, to w myśl przepisów nie uczyniła niczego, aby zbliżyć się do osiągnięcia ustawowych limitów taboru niskoemisyjnego).





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.