Partnerzy portalu

Kazimierz Karolczak o inwestycjach w nowy tabor: Mamy szansę stać się Śląską Doliną Wodorową

O celowości inwestowania w autobusowy tabor wodorowy, pracach nad przygotowaniem do programu Kolej+, problemach z gospodarką odpadami oraz sugestiach dla samorządowców lobbujących za utworzeniem metropolii w Trójmieście czy Łodzi rozmawiamy z Kazimierzem Karolczakiem, przewodniczącym zarządu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii.

GZM znalazła się w pierwszej grupie beneficjentów programu „Zielony Transport Publiczny”. Od czasu ogłoszenia tej wiadomości z początkiem roku niewiele więcej się dowiedzieliśmy. Na jakim etapie znajdują się obecnie negocjacje GZM z NFOŚiGW w sprawie dofinansowania zakupu 20 autobusów na wodór?

- Jesteśmy przed podpisaniem umowy o przyznanie nam dotacji i zaraz potem będziemy mogli ogłosić przetarg na ich zakup. Pierwszych dostaw spodziewamy się w 2023 roku.

Jaki będzie los taboru po zakupie – wedle jakiego klucza i komu zostanie przydzielony?

- Podobnie jak 32 autobusy bateryjne, które kupujemy z innego programu dotacyjnego, również te 20 autobusów zasilane wodorem, formalnie przekażemy przedsiębiorstwom komunikacyjnym, które obsługują linie metropolitalne. Planujemy, że po pięć pojazdów trafi do zajezdni PKM Katowice i Tychy, a 10 do PKM Świerklaniec.

Naszym założeniem jest właśnie to, aby te pierwsze regularne połączenia z wykorzystaniem autobusów wodorowych realizowane były właśnie na liniach metropolitalnych.

Poza względami promującymi innowacje w naszych miastach wynika to też z faktu, że koszty eksploatacji tych autobusów są po prostu wyższe niż tradycyjnego diesla czy gazu albo autobusów bateryjnych. To naturalne w początkowych etapach upowszechnienia nowych technologii. Dlatego też te wydatki chcemy wziąć na siebie. Właśnie po to powstała Metropolia, aby również w ten sposób wspierać gminy i miasta we wdrażaniu innowacji, które sprawiają, że jesteśmy jednymi z liderów w ich wykorzystywaniu i upowszechnianiu.

Czytaj: Konin będzie miał pierwszy autobus wodorowy w Polsce

Dlaczego Metropolia w ogóle zdecydowała się pójść w kierunku taboru z napędem wodorowym w sytuacji, gdy nie wiadomo jeszcze, jakie będą koszty tego paliwa? Czy nie prościej byłoby rozbudować flotę pojazdów elektrycznych, które są tańsze w nabyciu i mają już za sobą „choroby wieku dziecięcego”?

- Idziemy w kierunku wodoru, bo chcemy być partnerem dla rządu w krajowej strategii rozwoju wykorzystania nowoczesnych i ekologicznych źródeł zasilania. Dzięki temu, że jesteśmy jednymi z pierwszych, mamy szansę stać się liderami, a wiadomo, że liderzy w tym wyścigu technologicznym mogą zyskać najwięcej. To z kolei jest niezwykle istotne dla naszego regionu, zwłaszcza w dobie transformacji energetycznej, gdy nasze wiodące specjalizacje muszą zostać zredefiniowane. Od lat to motoryzacja stanowi podstawę naszej gospodarki, do tej pory głównie jako zaplecze produkcyjne, jednak naturalnym kierunkiem jest rozwój w kierunku bezemisyjnych źródeł zasilania. Mamy szansę stać się Śląską Doliną Wodorową, gdzie nauka spotyka się z biznesem, aby powstające prototypy testować i wdrażać w rzeczywistych warunkach miejskich.

Jeśli chodzi o koszty wdrożenia, ale odnosi się to do każdej nowej technologii – to fakt - bez wsparcia oraz programów dotacyjnych byłyby poza zasięgiem naszych możliwości. Natomiast pracując nad rozwojem, nie można myśleć tylko w kategorii: „jest za drogo, więc nie warto”. Wówczas żadna z technologii, które dzisiaj są dla nas czymś codziennym i naturalnym, jak np. dostęp do bezprzewodowego szybkiego internetu - nie miałaby szans wyrosnąć ze wspomnianych „chorób wieku dziecięcego”.

W naszej ocenie korzyści wynikające z zastosowania wodoru w transporcie zawodowym i energetyce są niezwykle obiecujące, dlatego też od tych kilku lat naszego istnienia z bardzo dużymi nadziejami angażujemy się w różne działania, których celem jest upowszechnienie tej technologii na naszych drogach. Autobusy zasilane ogniwami paliwowymi na wodór nie wymagają tak rozbudowanej sieci ładowarek jak tradycyjne autobusy bateryjne, jedno tankowanie trwa kilka razy krócej i pozwoli przejechać nawet o połowę dłuższy dystans. W naszej sytuacji ma to podwójne znaczenie. Po pierwsze każdego dnia na nasze drogi wyjeżdża ok. 1500 pojazdów. Po drugie – niektóre linie kursują na dość znacznych odległościach, które mogą być poza zasięgiem autobusów bateryjnych. Dlatego alternatywą na nich może być wodór. Docelowo dążymy do tego, aby cały nasz tabor był ekologiczny i niskoemisyjny.

Oszacowaliśmy, że gdy wszystkie aktualnie prowadzone inwestycje i zamówienia zostaną zrealizowane czy to przez nas, czy naszych operatorów oraz otrzymamy również dofinansowanie w ramach Funduszu Polski Ład, to wówczas nawet co trzeci autobus wyjeżdżający na nasze drogi może być zasilany paliwem alternatywnym. Gdy dodamy tramwaje i trolejbusy – wówczas nawet co drugi.

Niedawno GZM zapowiedział powołanie wspólnej grupy zakupowej dla kupna samochodów elektrycznych dla gmin. O jakiej skali zamówienia mówimy i w jakim horyzoncie czasowym? Ile gmin zadeklarowało wolę przystąpienia do grupy i jaką korzyść mogłyby odnieść z tego akcesu?

- Obecnie jesteśmy na etapie podpisywania porozumień z gminami, które są zainteresowane wspólnym zakupem samochodów elektrycznych, aby w ten sposób odpowiedzieć na wymogi ustawy o elektromobilności. W tej chwili chęć przystąpienia do niej wyraziło 12 samorządów, ale rozmawiamy również z pozostałymi, jeszcze jest czas na jej powiększenie.

Zgodnie z zapotrzebowaniem, które do tej pory zostało przedstawione przez zainteresowane miasta GZM, chcemy w tym jednym postępowaniu przeprowadzić różne formy zamówienia - zarówno jako zakup oraz leasing lub wynajem na trzy najbliższe lata. Zapotrzebowanie oscyluje w granicach 80 aut elektrycznych, z różnych segmentów – od aut miejskich po samochody użytkowe.

Liczymy, zgodnie z doświadczeniami z pozostałych grup zakupowych organizowanych przez GZM, czyli energii elektrycznej i gazu, na efekt skali, który powinien bezpośrednio wpłynąć na korzystniejsze ceny zaproponowane przez oferentów w przetargu, a to przełoży się na realne oszczędności dla samorządów. Szlak został przetarty przez Krakowski Holding Komunalny, który zorganizował wspólny zakup 47 elektryków. Wyniki napawają optymizmem, bo uzyskane ceny były bardzo korzystne. W Krakowie pozwoliło to zaoszczędzić ok. 2,5 mln zł w perspektywie trzech lat.

Jesienią minie 12 miesięcy, jakie samorządy, które zakwalifikowały się do II etapu programu Kolej+, miały na opracowanie wstępnego studium planistyczno-prognostycznego dla zgłoszonych inwestycji i złożenie dokumentów potwierdzających zabezpieczenie finansowe wkładu własnegoCzy w przypadku wszystkich zgłoszonych przez GZM projektów formalności zostaną dopełnione w zakładanym terminie? Czy GZM podtrzymuje wolę realizacji wszystkich zgłoszonych projektów?

- Tak, założony przez nas harmonogram opracowania wymaganych dokumentów w drugim etapie naboru, przebiega zgodnie z planem. Aktualnie przygotowujemy się do przeprowadzenia konsultacji społecznych w miastach i gminach, w których zaplanowana jest realizacja zgłoszonych inwestycji – jeśli chodzi o przebieg torowisk, jak i budowę przystanków kolejowych.

Oczywiście podtrzymujemy realizację wszystkich 13 zgłoszonych przez nas projektów – przypomnę, że pierwotnie było ich 15, ale dwa z nich, po uzgodnieniu z miastami i PKP PLK zostały wycofane z naboru. Chodzi o inwestycję w rejonie Mysłowice Północ, która będzie realizowana w ramach innych prac PKP PLK oraz projekt, zakładający budowę stacji Gliwice-Czechowice. Ten ostatni oczywiście nadal będzie uwzględniany w pracach studialnych związanych z budową Kolei Metropolitalnej.

GZM może „wyręczać” gminy przy zakupie gazu i energii, niebawem także taboru samochodowego, może występować w ich imieniu przy akcesie do programu PKP PLK, ale w przypadku gospodarki odpadami nadal ma związane ręce? Czy projekt realizowanej przez GZM spalarni dla gmin Metropolii należy uznać za niebyły? A jeśli nie, to jakie widzicie możliwości pchnięcia tej sprawy do przodu?

Zdecydowanie nie jest to dla nas projekt niebyły albo zaniechany. Powstanie instalacji termicznego przetwarzania odpadów jest jednym ze strategicznych i kluczowych wyzwań dla naszych miast i gmin, aby w końcu zahamować drastyczne podwyżki cen za wywóz śmieci, które finalnie w swoich portfelach odczuwają niestety mieszkańcy.

Czytaj: GZM jednak zaskarży wyrok ws. spalarni odpadów

Z szacunków, które do tej pory prowadziliśmy, wynika, że każdy dzień bez instalacji to ok. 160 tys. zł strat i kosztów. To pokazuje skalę tego problemu. W tym temacie działamy na wielu płaszczyznach. Czekamy na wyznaczenie terminu rozprawy przed Naczelnym Sądem Administracyjnym, rozmawiamy też z gminami o ewentualności zawarcia porozumień dotyczących budowy wspólnej inwestycji.

Cały czas szukamy najlepszych rozwiązań, które pozwolą na przyspieszenie tego procesu.

Te działania mają dla nas ciągle rangę priorytetu, ponieważ argument finansowy to jedno, a drugie, jeszcze ważniejsze – bezpieczeństwo ekologiczne mieszkańców. Nie możemy pozwolić na to, aby gminy metropolii zostały zasypane śmieciami, których nie ma ani gdzie przetworzyć, ani już gdzie składować.

Czytaj: Ile spalarni odpadów powstanie na Śląsku?

Mając na uwadze dotychczasowe doświadczenia związane z funkcjonowaniem GZM, na co byście państwo zwrócili uwagę zabiegającym o stworzenie metropolii samorządowcom z Trójmiasta czy Łodzi?

Z uwagi na niejako enumeratywne wyliczenie zadań własnych związku wydaje się, że takim kierunkiem mogłoby być umożliwienie gminom tworzącym metropolie decydowanie o ewentualnym rozszerzaniu tego katalogu. To znaczy w sytuacji, gdy gminy uznają, że efektywniej, a często i po prostu taniej byłoby realizować dane zadania na poziomie ponadlokalnym, wówczas mogłyby podjąć uchwałę o ustaleniu jego statusu jako „metropolitalnego”. Takim obszarami mogłyby być kwestie związane np. z ochroną środowiska, gospodarką odpadami czy wodno-kanalizacyjną.

Czytaj: Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia i Trójmiejski Obszar Metropolitalny zacieśniają współpracę

Niemniej jako pierwsi przecieramy ten szlak, również w orzecznictwie, które konstytuuje te kierunki rozwojowe. Samorząd w Polsce ma ponad 30 lat, metropolia zaledwie 4. O tych doświadczeniach, planach na najbliższą przyszłość i dotychczasowych osiągnięciach, będziemy chcieli również powiedzieć podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego i paneli z naszym udziałem. Podczas jednego z nich będziemy chcieli porozmawiać właśnie o perspektywie rozwoju idei metropolii w naszym kraju. Serdecznie Państwa zapraszam do udziału – stacjonarnie i online.

KOMENTARZE3

  • Witold Potęga 2021-09-15 18:47:43
    Spalanie śmieci ma być postępowe!?
  • Do dzieła 2021-09-14 16:03:19
    Lapiej zostańmy zagłębiem biogazowym. Pierdzieć może każdy.
  • Uter 2021-09-13 12:13:56
    Same "doliny wodorowe " Śląska, mazowiecka, dolnośląska

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!