Partner portalu

Miasta coraz więcej dopłacają do rowerów miejskich. Kolosalne różnice

Katowice, Kalisz, Zielona Góra, Częstochowa, Sosnowiec czy Kołobrzeg – to kolejne miasta, w których zainteresowanie miejskimi wypożyczalniami rowerów spada i nie jest w stanie osiągnąć pułapu sprzed pandemii, co de facto przekłada się na wyższe koszty dopłat do jednego wypożyczenia, choć nie wszędzie. W niektórych miastach tendencja jest zwyżkowa, ale niekoniecznie wynika to ze wzrostu popularności.
  • W Częstochowie sezon 2021 wystartował dopiero w lipcu z powodu problemów z przetargiem, ale nawet przy uwzględnieniu tego opóźnienia, aż 3 razy mniejsza liczba wypożyczeń niż w 2019 r. sugeruje, że tutejszy system ma zadyszkę. Duży spadek nastąpił też m.in. w Zielonej Górze i Kaliszu.
  • Katowice zanotowały nieco lepszy sezon niż w 2020 r., ale ponieważ tegoroczna umowa z PKM Katowice sp. z o.o. opiewała na znacznie wyższą kwotę niż w latach poprzednich, dopłata do jednego wypożyczenia wzrosła i przekroczyła 30 zł. To jednak nic w porównaniu z dopłatą w Tarnowie, która w ostatnich latach przekroczyła 100 zł.
  • Ostatni sezon toruńskiego „Torvelo” był pod względem liczby wypożyczeń wyraźnie lepszy niż poprzednie dwa, dzięki czemu kwota dopłaty spadła do nieco ponad 8 zł. Ale wpływ na ten stan miał fakt, że był to sezon znacznie dłuższy od poprzednich dwóch.
strefa premium

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU SAMORZĄDOWEGO

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie. Nie masz konta? Kliknij i załóż konto!

KOMENTARZE1

  • lepsze budki telefoniczne 2021-12-28 23:03:25
    To jest bezsensowne przedsięwzięcie te całe rowery miejskie, zwyczajne marnotrawstwo publicznych pieniędzy, a pożytek z nich znikomy. Ludzie wolą własne rowery, wygodniejsze i lepszej jakości( bo o własne się dba, a co do jakości tych współdzielonych rowerów miejskich to często bywa ona słaba) i śmi...gają jak chcą( bez ograniczeń jakichkolwiek) po niejednych drogach rowerowych powstałych przy wsparciu unijnych pieniędzy. Lepiej zrobić działanie awangardowe - powołać do funkcjonowania system miejskich budek telefonicznych( z możliwością zapłaty przy pomocy drobnych monet groszowych tudzież za pomocą karty abonamentowej). Idealna sprawa na mocne i stanowcze przeciwdziałanie fonoholizmowi i siecioholizmowi - nałogom jakie zintensyfikowane zostały za sprawą smartfonów wi-fi i mediów społecznościowych. Nie ma nałogów "równych i równiejszych" skoro wraz z XXI wiekiem mocno i stanowczo przeciwdziała się nikotynizmowi, alkoholizmowi i narkomanii to równie solidnie należy przeciwdziałać fonoholizmowi i siecioholizmowi. Do kontaktu rozmowa/sms-y wystarczy jedynie generacja sieci 2G i 3G i zwykłe komórki nieściągające uwagi, nie angażujące nadmiernie, nie potrzeba 4G ani tym bardziej 5G. Potrzeby telekomunikacyjne dodatkowo optymalnie oprócz komórek zapewniają budki telefoniczne w miastach, a w domach i miejscach pracy kablowe telefony stacjonarne. Internet? A zostawić go tam, gdzie jego pierwotne miejsce było - w domu i miejscu pracy w komputerze na kablu. I już byłoby trochę lepiej.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!