PARTNER PORTALU

Prezes Jaki nie odpuszcza: w poniedziałek mój pozew będzie w sądzie

  • PAP/rs    27 maja 2022 - 18:57
Prezes Jaki nie odpuszcza: w poniedziałek mój pozew będzie w sądzie
Pozew z mojej strony jest już przygotowany - powiedział Ireneusz Jaki, zawieszony prezes opolskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja (Fot. opole.pl)

Pozew z mojej strony jest już przygotowany. Będzie w poniedziałek w sądzie - powiedział w piątek na konferencji prasowej Ireneusz Jaki, zawieszony prezes opolskiej spółki Wodociągi i Kanalizacja. Prezes uważa, że decyzja ma związek z odkrytą przez niego aferą przy przetargu na dostawy prądu dla spółki.




  • Od czerwca ubiegłego roku mamy postępującą gradację. W spółce dzieje się coraz gorzej, o czym poinformowałem pana prezydenta pismem z 4 kwietnia - powiedział Ireneusz Jaki.
  • Nie tylko o tym, że afera za prąd i przetarg jest pod dużym znakiem zapytania - dodał.
  • Wskazałem również inne 17 punktów, gdzie łamany jest ład korporacyjny w spółce. Oczywiście bez echa ze strony prezydenta, jak i jego rady nadzorczej - powiedział.

Ireneusz Jaki wyjaśnił, że w poniedziałek zostanie złożony sądzie pozew w związku z czwartkową decyzją Rady Nadzorczej spółki WiK o zawieszeniu go w obowiązkach prezesa.

Sprawa ma swój początek w kwietniu 2022 roku. Jak przypomniał na piątkowej konferencji prezes Wodociągów i Kanalizacji w Opolu, poinformował wtedy prezydenta Opola o swoich podejrzeniach na temat przetargu na dostawy energii elektrycznej dla spółki. Za przetarg mieli być odpowiedzialni wskazani przez włodarza miasta latem 2021 r. nowi wiceprezesi WiK. Jak się okazało, kilka dni po zakończeniu przetargu, spółka, która wygrała konkurs, wypowiedziała umowę, a zarząd zgodził się na odstąpienie od prawa do części odszkodowania z tego tytułu.

Prezes Jaki przypomniał, że już w kwietniu poinformował prezydenta Opola o swoich uwagach do przeprowadzonego przetargu i zachowaniu nowych wiceprezesów, którzy latem 2021 r. do WiK skierował prezydent miasta.

"Od czerwca ubiegłego roku mamy postępującą gradację. W spółce dzieje się coraz gorzej, o czym poinformowałem pana prezydenta pismem z 4 kwietnia. Nie tylko o tym, że afera za prąd i przetarg jest pod dużym znakiem zapytania. Wskazałem również inne 17 punktów, gdzie łamany jest ład korporacyjny w spółce. Oczywiście bez echa ze strony prezydenta, jak i jego rady nadzorczej" - powiedział prezes.

Według prezesa Jakiego, jego nowi zastępcy próbowali odsunąć go od kierowania spółką. "Szybko zorientowałem się, że we wszystkich informacjach jestem blokowany. Poprosiłem kierowników o informacje w naszej spółce. (...) Tak było także w przypadku przetargu na prąd. Jak zacząłem pytać, jak zacząłem dociekać, jak to się stało, wiceprezesi wezwali odpowiedzialnych ludzi i powiedzieli prezesowi prosimy nie udzielać informacji, a my was ochronimy" - wyjaśniał Jaki.

Czytaj też: Mobbing w opolskich wodociągach? Konflikt w spółce zaognia się

W kwietniu Jaki poinformował o swoich podejrzeniach prokuraturę, która wszczęła śledztwo w sprawie możliwości działania na szkodę spółki. Obecnie śledztwo przeniesiono z Opola do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy. Krótko po tym pojawiły się oskarżenia pod adresem prezesa WiK o rzekome mobbowanie pracowników spółki. Jak powiedział PAP rzecznik opolskiej prokuratury, także w tym przypadku jest już wniosek o przeniesienie postępowania poza województwo opolskie.

W czwartek Rada Nadzorcza WiK, w której na 9 członków 5 osób to osoby wskazane przez miasto Opole, miała głosować wniosek o odwołanie całego zarządu WiK. Wniosek został odrzucony po sprzeciwie zgłoszonym przez ze strony zasiadającego w Radzie Nadzorczej przedstawiciela Funduszu Inwestycji Samorządowych FIZAN, którego zgoda jest niezbędna do przeprowadzenia zmian w składzie zarządu WiK.

Kolejny wniosek dotyczył już zawieszenia w czynnościach tylko prezesa Ireneusza Jakiego. W głosowaniu jawnym za wnioskiem opowiedziało się 5 członków RN wskazanych przez miasto Opole, jeden był przeciw (FIZAN), a trzech reprezentantów gmin będących udziałowcami WiK wstrzymało się od głosu. Uchwała weszła w życie w momencie jej podjęcia. W komunikacie po zebraniu RN, jej przewodnicząca Anna Habzda, jako powody decyzji o zawieszeniu Jakiego podała m.in. trwały konflikt personalny z pozostałymi członkami zarządu, nielojalność wobec spółki i brak procedur antymobbingowych.

W piątek prezes Jaki odniósł się do tych zarzutów.

"Prezydent Opola Arkadiusz Wiśniewski przez długi czas twierdził, że afera z przetargiem na prąd to nie afera, a spółka może jeszcze na tym zyskać. Dzisiaj wiemy już, że straciła co najmniej 14 milionów. Wczoraj na sesji słyszałem, że obarcza się za to winą zwykłych pracowników spółki, którzy brali udział przy tym przetargu. Są to ludzie, którzy od 2015 r. uczestniczyli w tego typu przetargach. W ciągu 6 lat nigdy nie było z tym problemu, gdy odbywały się pod moim nadzorem i moich zastępców, zanim przyszli do spółki wiceprezesi Paroń i Maślak od pana prezydenta Wiśniewskiego. (...) Pan Paroń ma w swoim pionie przetargi, a prąd ma pani Maślak i oboje podpisali się pod rozstrzygnięciem tego przetargu. Nie ma uchwały w sprawie ugody, choć uchwały zarządu podejmowano w sprawach umorzeń dotyczących kwot rzędu 200 złotych. To jest kompletny absurd. (...) Jeżeli mówimy, że jest afera, to rzeczywiście odkrył ją prezes Jaki i prezes Jaki z tego tytułu został zawieszony" - powiedział prezes WiK.

Prezes Jaki przypomniał, że już w 2018 r. na jego prośbę PIP przeprowadził w spółce trzydniowe szkolenie na temat działań antymobbingowych i przez 7 lat, gdy jest jej prezesem, o firmie mówiono jedynie przy okazji kolejnych nagród i wyróżnień, jakie otrzymywał WiK w ogólnopolskich rankingach.

"Jak ja zgłosiłem problemy z prądem, pojawiły się problemy z mobbingiem. W ciągu siedmiu lat mojej obecności w spółce, przy zatrudnieniu 300-350 osób, nie doszło nigdy do łamania prawa na gruncie prawa pracy. Żaden z pracowników, z tego, co pamiętam, nie zgłaszał łamania prawa w tej spółce. Dziwnym trafem nagle pojawiły się wtedy, gdy pojawiły się problemy z przetargiem na prąd" - podkreślił.

Ireneusz Jaki przypomniał, że według ustaleń powołanej przez niego komisji, stwierdzono dwa przypadki podejrzeń mobbingu, których sprawcami mogli być jego zastępcy, o czym powiadomił już prokuraturę.

Na konferencji prasowej w ratuszu prezydent Wiśniewski zapewniał, że główną przyczyną decyzji o zawieszeniu Jakiego w obowiązkach prezesa był konflikt personalny i brak porozumienia ze współpracownikami. "Od dobrego menadżera należy wymagać tego, żeby umiał współpracować z różnymi ludźmi" - powiedział prezydent Wiśniewski.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!



Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu

Podaj poprawny adres e-mail
W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych.
Informujemy, że dane przekazane w związku z zamówieniem newslettera będą przetwarzane zgodnie z Polityką Prywatności PTWP Online Sp. z o.o.

Usługa zostanie uruchomiania po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.

W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.
Musisz zaznaczyć wymaganą zgodę


×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!