Partner portalu

PARTNER SERWISU

Samorządy chcą zatrzymać młodych ludzi w śląskich miastach. Nie jest łatwo

Zjawisko depopulacji, czyli odpływu ludności, dotyczy wielu miast górnośląskiej aglomeracji. Samorządy sięgają po różne sposoby nie tylko w celu zatrzymania obecnych mieszkańców, ale także pozyskania nowych. Z kilku powodów zadanie to nie jest łatwe.
  • - Mamy nadal duży potencjał przyciągania nowych mieszkańców naszymi zasobami mieszkaniowymi - podkreśla prezydent Bytomia Mariusz Wołosz.
  • - Nie chodzi tylko o liczbę mieszkań, ale też ich dopasowanie do potrzeb oraz to, czy są zlokalizowane w miejscach, w których młodzi ludzie chcą mieszkać i czy będzie ich na nie stać - mówi socjolog dr Łukasz Trembaczowski. Jego zdaniem nadal nie doceniamy tego, jak ważny dla młodych ludzi jest wizerunek regionu.
  • - Jeżeli mamy problemy z tym, aby zatrzymać naszych mieszkańców w śląskich miastach, to jeszcze trudniej będzie przyciągać do nich nowych mieszkańców - dodaje socjolog.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2011 roku Bytom liczył 176,1 tys. mieszkańców, a w 2021 r. - 161,1 tys., czyli aż 15 tys. mniej. W ostatnim dziesięcioleciu Ruda Śląska skurczyła się o ok. 8 tys. mieszkańców (spadek ze 143 tys. do 135 tys. w latach 2011-2021).

Czytaj: W polskich miastach wciąż świecą stare latarnie, bo ich wymiana to droga przez mękę

Miasta analizują dane demograficzne

Zresztą zjawisko depopulacji, czyli odpływu ludności, dotyczy większości miast górnośląskiej aglomeracji. Co ich samorządy robią, by powstrzymać ten niepokojący trend?

- Oczywiście wnikliwie analizujemy statystyki demograficzne, obserwujemy ceny nieruchomości, co pozwala nam na wyciąganie wniosków. Rzeczywiście, jesteśmy jednym z miast Metropolii borykających się z odpływem ludności. Myślę, że mamy możliwości, aby ten niekorzystny trend zniwelować - mówi prezydent Bytomia Mariusz Wołosz.

Dodaje, że bytomski samorząd bada także, kto przyjeżdża do tego miasta, kto kupuje nieruchomości, kto zakłada firmy i z jakich branż. Okazuje się, że są to między innymi osoby z Warszawy, Krakowa czy Rzeszowa.

- Bytom jest na etapie uchwalania nowej strategii rozwoju miasta do 2030 roku. Skupiamy się w niej na tym, aby nie iść tylko w kierunku jednej branży, np. informatyzacji, tylko - mówiąc w największym uproszczeniu - najlepiej wykorzystywać już istniejące możliwości. Mamy nadal duży potencjał przyciągania nowych mieszkańców naszymi zasobami mieszkaniowymi - tłumaczy prezydent Bytomia.

Bytom kusi mieszkaniami w rozsądnych cenach

Wskazuje, że miasto się „kurczy”, ale tym samym zwalniają się mieszkania.

- Pracujemy obecnie nad rewitalizacją ponad 190 budynków mieszkalnych. Coraz więcej ludzi przyjeżdża do Bytomia, widząc, że może kupić atrakcyjnie zlokalizowane, bardzo ładne mieszkania w centrum Metropolii oraz w naprawdę rozsądnej cenie - zaznacza Mariusz Wołosz.

I dodaje, że w w Bytomiu lokują się zakłady produkcyjne, firmy wytwarzające oświetlenie czy podzespoły samochodowe.

- Stawiamy na dywersyfikację branż i podmioty nie tylko dające sporo miejsc pracy, ale też wchodzące w kooperację z naszymi szkołami średnimi, aby w przyszłości pozyskać nowych pracowników - informuje prezydent Bytomia.

Z kolei dr Łukasz Trembaczowski, socjolog z Uniwersytetu Śląskiego, zwraca uwagę, że nie chodzi tylko o liczbę mieszkań.

- Bardzo ważne jest ich dopasowanie do potrzeb oraz to, czy są zlokalizowane w miejscach, w których młodzi ludzie chcą mieszkać i czy będzie ich na nie stać - podkreśla Trembaczowski. - Mieszkalnictwo na Śląsku jest trudną kwestią. Mamy sporo zdegradowanej substancji mieszkaniowej, co do której należy podjąć decyzję, czy będzie ratowana i modernizowana oraz kto za to zapłaci. Należy też rozważyć, czy te stare zasoby - będące częścią dziedzictwa kulturowego, ale i wymagające znacznych inwestycji - nie powinny być zastąpione nowymi budynkami.

Czytaj: Metropolia powalczy o studentów i wzmocni wyższe uczelnie

Bytom - panorama centrum miasta (Fot. UM Bytom)
Bytom - panorama centrum miasta (Fot. UM Bytom)

Dla młodych ludzi duże znaczenie ma wizerunek miast

- Nawet jeśli transformacja energetyczna będzie przyspieszała, to województwo śląskie pozostanie najdłużej istniejącym regionem górniczym w Polsce. Między innymi dlatego tak duże znaczenie ma tworzenie takiego wizerunku miast, który zachęci młode pokolenie do wiązania z nimi swojej przyszłości - uważa dr Łukasz Trembaczowski.

- Wydaje się, że nadal nie doceniamy tego, jak ważny dla młodych ludzi jest wizerunek regionu. Jeżeli mamy problemy, aby zatrzymać naszych mieszkańców w śląskich miastach, to jeszcze trudniej będzie przyciągać do nich nowych mieszkańców z innych regionów Polski - zaznacza socjolog.

I podaje przykład katowickiego Nikiszowca.

- To dzielnica, w której - ze względu na swoją wyjątkowość i sposób zrewitalizowania - ludzie chcą mieszkać. Sukces Nikiszowca dowodzi, że dopiero kiedy mieszkańcy poczują, że naprawdę uczestniczą w tym procesie i jak ważne jest ratowanie budynków, osiedli czy dzielnic oraz że są one wtedy ciekawe dla innych - wówczas chcą tam zostać - podsumowuje dr Trembaczowski.

Ruda Śląska: rewitalizacja i nowe miejsca pracy

Nowe miejsca pracy, w branżach atrakcyjnych dla młodych ludzi, mogą powstawać na przykład na obszarach poprzemysłowych. Najpierw potrzebna jest jednak komunalizacja tych gruntów (przejęcie przez samorząd od skarbu państwa), a następnie ich bardzo kosztochłonna rewitalizacja.

- Zależy nam, aby jak najlepiej wykorzystywać tereny poprzemysłowe, żeby były dobrze wkomponowane w miasto i mogli z nich korzystać mieszkańcy. Przykładem jest rozbrojenie bomby ekologicznej, czyli terenu po dawnej koksowni Orzegów w Rudzie Śląskiej. Otrzymaliśmy środki unijne m.in. na wymianę gruntu. Przy okazji uratowaliśmy piękny budynek - opisuje Michał Pierończyk, prezydent Rudy Śląskiej.

- Naszą ścieżkę rozwoju determinuje położenie Rudy Śląskiej - między dwiema równoległymi, dużymi arteriami, tj. autostradą A4 i Drogową Trasą Średnicową (DTŚ). Zgodnie ze strategiczną analizą specjalistów właśnie pomiędzy tymi drogami ma powstać pas rozwoju. Tam mają się lokować przedsiębiorstwa, z kolei na północy miasta mieszkalnictwo, a na południu tereny zielone - mówi Pierończyk.

- Od lat chcemy wzmacniać nasz potencjał, budując drogę łączącą A4 i Drogową Trasę Średnicową. Jesteśmy blisko zakończenia tego przedsięwzięcia, które otwiera nowe tereny pod inwestycje, a tym samym - pozwoli na tworzenie nowych miejsc pracy - informuje prezydent Rudy Śląskiej.

Nowe osiedla i klaster energii odnawialnej

- Mamy też między innymi 160 hektarów poprzemysłowych terenów przy hucie Pokój. Planujemy ich reindustrializację. Powinny się tam lokować zakłady produkcyjne. To obszar dobrze skomunikowany, ma bocznicę kolejową, w pobliżu jest węzeł Drogowej Trasy Średnicowej - informuje prezydent Rudy Śląskiej. Z kolei pomiędzy dzielnicami Nowy Bytom a Wirek, czyli na terenach po kopalni Pokój, chcemy rozwijać mieszkalnictwo. Generalnie: planujemy łączyć liczne dzielnice Rudy Śląskiej, przyciągając nowych mieszkańców atrakcyjnymi osiedlami, które powstaną w otoczeniu zieleni.

Dodaje, że na terenach "mniej nośnych mieszkaniowo" powstaną między innymi farmy fotowoltaiczne.

- Myślimy też o założeniu klastra energii - sumuje Michał Pierończyk.

Tereny dawnej koksowni Orzegów w Rudzie Śląskiej po rekultywacji (Fot. Andrzej Grygiel/PAP)
Tereny dawnej koksowni Orzegów w Rudzie Śląskiej po rekultywacji (Fot. Andrzej Grygiel/PAP)

Komunalizacja terenów po kopalniach idzie jak po grudzie

Jednocześnie samorządowcy zwracają uwagę na bariery legislacyjne, dotyczące m.in. zagospodarowania terenów po kopalniach. Chodzi o pozyskiwanie tych gruntów przez jednostki samorządu terytorialnego. Trudności w przekazywaniu ich samorządom często wręcz uniemożliwiają otwarcie tych terenów na potrzeby inwestycyjne poszczególnych miast.

Czytaj: Chełstowski: Moja tolerancja wobec nagannych zjawisk w PiS się wyczerpała

- Większość terenów po kopalniach w Bytomiu pozostaje w jurysdykcji Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Oczywiście jako miasto współpracujemy z SRK, mamy stosowne porozumienia. Uważam jednak, że nie uda się sprawnie przeprowadzić procesów rewitalizacji tych gruntów, dopóki ich struktura własnościowa będzie podzielona w taki sposób jak obecnie - uważa Mariusz Wołosz.

Prezydent Bytomia obawia się też, że to właśnie Spółka Restrukturyzacji Kopalń, a nie samorządy śląskich miast, będą korzystać z unijnych pieniędzy, prowadząc inwestycje między innymi na terenach po kopalniach, chociaż nie w tym celu powołano SRK.

- Dlatego w mojej opinii komunalizacja tych gruntów powinna zostać zakończona już dawno temu - podkreśla prezydent Bytomia.

Wszystkie wypowiedzi pochodzą z debaty "Sprawiedliwa transformacja - dokąd zmierza Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia?", która odbyła się 15 listopada.

Poniżej relacja wideo z całej dyskusji:

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!