Partnerzy portalu

SLD proponuje: dwie, ale pięcioletnie kadencje

  • pap
  • 21 sierpnia 2014 - 09:29
SLD jest w stanie poprzeć pomysły Twojego Ruchu, by ograniczyć do dwóch liczbę kadencji parlamentarzystów i samorządowców - zadeklarował lider SLD Leszek Miller. Sojusz uważa jednak, że takie kadencje powinny być pięcioletnie, a to wymagałoby już zmiany konstytucji

Projekt nowelizacji kodeksu wyborczego, ograniczający prawo sprawowania mandatu posła, senatora, a także funkcji wójta, burmistrza i prezydenta miasta tylko do dwóch czteroletnich kadencji złożył w Sejmie w ubiegłym roku klub Twojego Ruchu. Projekt jest obecnie rozpatrywany przez sejmowe komisje.

Czytaj: Spotkanie SLD-Lewicy Razem. Palikot też zaproszony

Kwestia ta była ostatnio przedmiotem rozmów programowych między SLD i TR. Sojusz podchodził do propozycji sceptycznie, ale w środowej wypowiedzi dla radiowej Trójki lider SLD Leszek Miller zadeklarował, że SLD mogłoby ograniczenie liczby kadencji poprzeć. Proponuje jednak modyfikację tego pomysłu.

Według SLD dwukadencyjność dotyczyłaby parlamentarzystów, radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów miast, a także europosłów, ale jedna kadencja trwałaby nie cztery, tylko pięć lat.

Czytaj też: Piotr Uszok ma rywala z SLD

Wejście w życie propozycji SLD oznaczałoby zatem konieczność zmiany konstytucji, zgodnie z którą kadencja parlamentarna trwa cztery lata (pięcioletnią kadencję mają tylko posłowie do Parlamentu Europejskiego).

Sprawozdawca projektu Twojego Ruchu Tomasz Makowski tłumaczył PAP sens propozycji TR.

"Uważamy, że liczba kadencji w parlamencie i samorządach powinna być ograniczona, bo utrudnia to zabetonowanie sceny politycznej czy lokalnych układów władzy, służy wymianie elit, zapewnia ich świeżość" - mówi PAP Makowski i zwraca uwagę, że w niektórych samorządach ci sami wójtowie czy burmistrzowie sprawują swoje urzędy od dziesięcioleci.

"Jesteśmy jednak otwarci na modyfikacje naszych pomysłów. Jeżeli SLD złoży poprawkę do naszego projektu lub zaproponuje projekt komisyjny, możemy się na to zgodzić" - zaznacza poseł Twojego Ruchu.

Makowski przyznaje, że modyfikacja mogłaby oznaczać wydłużenie kadencji do 5 lat albo np. wprowadzenie zasady, że po dwóch kadencjach sprawowania mandatu posła albo radnego lub funkcji wójta następowałaby jednokadencyjna przerwa, po której znów można by sprawować poprzedni urząd.

"Każda funkcja sprawowana za długo powoduje wypalenie. Tymczasem przejście na jakiś czas do innej pracy wpływa na świeże spojrzenie" - tłumaczy Makowski.

Pomysł ograniczenia liczby kadencji parlamentarzystów czy samorządowców ambiwalentnie oceniają politolodzy.

"Zaletą jest na pewno cyrkulacja elit czy kadr w obrębie gminy. A brak cyrkulacji elit jest w ogóle bolączką polskiego systemu politycznego. Właściwie na każdym poziomie nie ma zmian pokoleniowych" - mówi PAP dr Bartłomiej Biskup z Uniwersytetu Warszawskiego.

Przyznaje jednak, że ograniczenie możliwości kandydowania jest jednak formą ograniczenia demokracji i praw wyborczych. "Takie ograniczenie dotyczy co prawda dziś prezydenta, ale to jest stanowisko z najsilniejszym mandatem. W imię czego jednak ograniczać w ten sposób bierne prawo wyborcze w gminie?" - zastanawia się Biskup. "Jeśli wójt czy burmistrz dobrze sobie radzi i ludzie go wybierają, to dlaczego miałby dalej nie sprawować swojego urzędu?" - dodaje.

Wątpliwości ma także prof. Wawrzyniec Konarski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. "W Polsce politycy rzeczywiście niechętnie rozstają się ze swoimi funkcjami, więc kadencyjność byłaby czasem potrzebna" - mówi. "Tym niemniej w samorządach wójtowie czy burmistrzowie często realizują wieloletnie programy, robią to dobrze, a nowe osoby musiałby się wszystkiego uczyć od nowa. Pomysł ma więc swoje wady i zalety" - dodaje.

Zdaniem Konarskiego przy analizowaniu takich pomysłów trzeba też zwracać uwagę na intencje polityków. W tym konkretnym przypadku ograniczeniem szans na realizację propozycji dwukadencyjności jest inicjatywa SLD, by kadencję wydłużyć do 5 lat.

To wymagałoby zmiany konstytucji, co jest mało realne - przyznaje politolog. "Każdy pomysł, który wymaga zmiany konstytucji jest pomysłem nietrafionym, bo wymagałby uruchomienia całej masy działań legislacyjnych i politycznych" - zaznacza Konarski.

"Generalnie byłbym gotów przyjąć pomysł ograniczenia liczby kadencji jako sensowny w przypadku Sejmu i Senatu, natomiast miałbym wątpliwości w przypadku samorządów" - podkreśla politolog

KOMENTARZE2

  • JodekMordka 2014-08-24 20:30:02
    Podobne zdjęcie tylko czarno-białe już kiedyś widziałem. Bierut wśród dzieci
  • Burmistrz 2014-08-22 21:51:20
    Ludzie opamiętajcie się! Takie ograniczenia liczby kadencji niczego na dobre nie zmienią. Gdybym wiedział, że mam być burmistrzem max. dwie kadencje to nigdy bym się nie zdecydował na kandydowanie. Pchać będą się na te funkcje wyłącznie kombinatorzy którzy przez rok czy dwa złapią swoje i po sprawie.... Jedynym ogranicznikiem jest wynik równania osiągnięcia jadencji + decyzja wyborców. Każde inne będzie kolejną "polską lipą"! Do tego już jednak przywykliśmy... im większa głupota, tym bardziej pewne, że w Polsce zostanie wprowadzone. Niech mądrzy i reformatorscy parlamentarzyści najpierw wprowadzą okręgi jednomandatowe!  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!