Partnerzy portalu

Odpady to nie śmieci, a surowce. Tylko ludzie muszą to wreszcie zrozumieć

- W dyskusjach o GOZ cały czas mówimy o odpadach (...) tymczasem gdybyśmy zaczęli uświadamiać ludziom, że te odpady to nie śmieci, a surowce, które nadają się do ponownego użytku, zaczęliby inaczej patrzeć na to, co zostaje w ich domach. Taka zmiana spojrzenia byłaby kluczowa dla rozwoju GOZ - uważa Leszek Wieciech, head of anti-corruption programme w United Nations Global Compact Network Poland. Zmiana spojrzenia na odpady to jeden z wielu elementów, które powinny się zmienić, by rozwinąć GOZ w Polsce.
  • Choć terminy gonią, a część już dawno minęła, to tempo, w jakim w Polsce rozwija się gospodarka obiegu zamkniętego, jest zdecydowanie zbyt wolne. Przyczyn tej sytuacji widać wiele. A jedną z nich jest skomplikowana legislacja.
  • - Należy dokonać przeglądu naszego prawa związanego z inwestycjami środowiskowymi. Sprawdzić, czy jest ono prośrodowiskowe, bo teraz na pewno nie jest. Obowiązujące przepisy bardzo skutecznie zniechęcają przedsiębiorców do tego typu inwestycji - nie pozostawia złudzeń Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.
  • Dyskusja o GOZ odbyła się podczas PRECOP27, wydarzenia zorganizowanego przez United Nations Global Compact Network Poland oraz Grupę PTWP, które było wstępem do Szczytu Klimatycznego w Egipcie (COP27, Szarm el-Szejk, 6-18 listopada). Zapisy innych debat znajdziecie TUTAJ. Zrównoważona gospodarka czy transformacja i niezależność energetyczna będą także głównymi tematami #EEC2023 (Europejski Kongres Gospodarczy odbędzie się 24-26 kwietnia).

Gospodarka o obiegu zamkniętym to koncepcja prowadząca do racjonalnego wykorzystania zasobów oraz ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko procesów ich wytwarzania i wykorzystywania. 

Poprzez stworzenie zamkniętej pętli (tzw. model cyrkularny) wykorzystywania produktów, GOZ ma prowadzić do zmniejszenia skali zużycia surowców oraz zmniejszenia liczby odpadów, a tym samym - zmniejszenia emisji i poziomów wykorzystania energii.

Tyle definicja GOZ. W praktyce zmiany wprowadzające ten model w Polsce implementowane są od lat, lecz ich efekt nadal pozostawia wiele do życzenia. Dlaczego tak się dzieje?

Zamiast mówić o odpadach, mówmy o surowcach 

Zdaniem Leszka Wieciecha, head of anti-corruption programme w United Nations Global Compact Network Poland, trzeba zacząć od zmiany sposobu patrzenia na odpady, które przez samo nazewnictwo kojarzą się z czymś zbędnym, czymś czego trzeba się pozbyć.

- W dyskusjach o GOZ cały czas mówimy o odpadach; taki sygnał trafia również do społeczeństwa, przez co na przykład opakowania kojarzą się ludziom ze śmieciami, czyli czymś, co trzeba wyrzucić. Tymczasem gdybyśmy zaczęli uświadamiać ludziom, że te odpady to nie śmieci, a surowce, które nadają się do ponownego użytku, zaczęliby inaczej patrzeć na to, co zostaje w ich domach. Taka zmiana spojrzenia byłaby kluczowa dla rozwoju GOZ - uważa Leszek Wieciech.

Leszek Wieciech, head of anti-corruption programme w United Nations Global Compact Network Poland (fot. PTWP)
Leszek Wieciech, head of anti-corruption programme w United Nations Global Compact Network Poland (fot. PTWP)

W jego opinii istotna jest również kwestia edukacji. Klienci chcą być ekologiczni; myślą o tym, co nas otacza, o jakości powietrza i ochronie środowiska.

- Ale problem polega na tym, że nieraz nie wiedzą, co robić, by żyć bardziej ekologicznie. Potwierdzają to wyniki badań, z których wynika, że ponad 60 proc. odpadów jest nieprawidłowo segregowanych. Surowce nie trafiają tam, gdzie powinny, więc ulegają zniszczeniu. Ciągłe uświadamianie, ciągła edukacja są zatem niezbędne, a odpowiadać za nie powinien nie tylko sam przemysł, ale również rząd, jak i organizacje pozarządowe - wskazuje uczestnik debaty zorganizowanej podczas PRECOP27.

Bariery administracyjne w rozwoju GOZ nadal trudne do pokonania 

Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców, zwraca uwagę na gigantyczne problemy związane z legislacją.

- Należy dokonać przeglądu naszego prawa związanego z inwestycjami środowiskowymi. Sprawdzić, czy jest ono rzeczywiście prośrodowiskowe, bo w tym momencie na pewno nie jest. Obowiązujące przepisy bardzo skutecznie zniechęcają przedsiębiorców do tego typu inwestycji - mówi Andrzej Gantner.

Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (fot. PTWP)
Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców (fot. PTWP)

Na potwierdzenie swojej tezy podaje przykład przedsiębiorców, którzy - chcąc zainwestować w systemy fotowoltaiczne i podpiąć je do systemu energetycznego - muszą czekać około roku. Jeszcze większą cierpliwością muszą się wykazać ci, którzy chcieliby postawić w swojej firmie automat do zbierania butelek, gdyż od złożenia wniosku do sfinalizowania go mijają - bagatela! - dwa lata.

- To doskonale pokazuje, że od strony administracyjnej nie jesteśmy dostosowani do wyzwań, jakie przed nami stoją. To nie może aż tyle trwać, bo inne kraje już nas wyprzedziły, a przepaść będzie rosła coraz bardziej. Na koniec każdy z nas zapłaci za tę zwłokę - i to dosłownie. Na przykład za "niezrecyklowany" plastik będziemy uiszczać płacić podatek. Jeżeli nie zrozumiemy sensu i konieczności zwiększenia inwestycji prośrodowiskowych, inwestycji w źródła odnawialne, recyklingu, zbiórek opakowań, jeżeli nie zdamy sobie sprawy z konieczności rewizji prawa, to musimy sobie jasno powiedzieć, że z Polski raczej nie będzie zielonej wyspy - podsumowuje Andrzej Gantner.

Także Leszek Wieciech również przyznaje, że bariery administracyjne w rozwoju GOZ są potężne.

- Jeszcze kilkanaście miesięcy temu czas oczekiwania na uzyskanie zgody na przyłącze energetyczne na stacjach przyautostradowych do ładowania pojazdów elektrycznych wynosił ponad dwa lata... Przy całej dobrej woli operatora stacji, nie można było tego problemu rozwiązać. Takie coś uderza we wszystkie pozostałe elementy wprowadzania floty pojazdów elektrycznych, ostatecznie uderza w sens tej inwestycji - komentuje head of anti-corruption programme w United Nations Global Compact Network Poland.

W Polsce nadal jest miejsce i potrzeba budowy spalarni 

Działający w strukturach Polskiego Funduszu Rozwoju Departament Inwestycji Samorządowych to organ, który pomaga samorządom w realizacji inwestycji m.in. z zakresu gospodarki obiegu zamkniętego - np. w postaci wsparcia budowy spalarni.

Jak mówi Marcin Borek, dyrektor w Departamencie Inwestycji Samorządowych Polskiego Funduszu Rozwoju, PFR stara się jednak GOZ wspierać wszędzie tam, gdzie to możliwe. Najłatwiej jest im to robić przez inwestowanie w projekty z tego kręgu , lecz - jak się okazuje - takich projektów nie wpływa do PFR zbyt wiele.

Marcin Borek, dyrektor w Departamencie Inwestycji Samorządowych Polskiego Funduszu Rozwoju (fot. PTWP)
Marcin Borek, dyrektor w Departamencie Inwestycji Samorządowych Polskiego Funduszu Rozwoju (fot. PTWP)

- A nasze braki w GOZ to znaczna masa odpadów, które trafiają na składowiska. Najprostszym sposobem odzysku ich jest odzysk energii. Fundusz ma na swoim koncie inwestycje wspierające ich odzysk. Mówię między innymi o inwestycji takiej, jak Dobra Energia dla Olsztyna. To projekt budowy instalacji termicznego przekształcania zagospodarowywanych odpadów z całego województwa warmińsko-mazurskiego i odzyskiwania z nich energii elektrycznej i cieplnej. Trafia tam 110 tys. ton. Takich instalacji potrzebujemy w Polsce około 30. Mniej więcej podobna  jest skala deficytu w Polsce - wylicza Marcin Borek.

Zapytany o to, czy - mając na uwadze krytyczne opinie Unii Europejskiej, co do tego akurat sposobu zagospodarowania odpadów (spalanie UE określa jako niepożądane postępowanie z odpadami) - inwestowanie w tego typu inwestycje nie jest ryzykowne, odpowiada bez wahania: "nie".

- Polska startuje z niskiej pozycji wyjściowej. Dziś przepustowość naszych instalacji to 1 mln ton odpadów, a dla przykładu w Niemczech jest ona na poziomie 26 mln ton. A przecież gospodarka niemiecka nie jest 26 razy większa od polskiej... Szacuje się, że nasze zapotrzebowanie plasuje się na poziomie 5 mln ton - wylicza Marcin Borek.

Nowy projekt ustawy kaucyjnej przez środowisko branżowe odebrany pozytywnie

Na początku września na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawił się nowy projekt ustawy kaucyjnej. Zdaniem uczestników debaty zawarto w nim wiele postulatów zgłaszanych przez branżę, a odbiór nowej wersji przepisów jest bardzo pozytywny. 

Andrzej Gantner uważa, że cała konstrukcja wprowadzania GOZ, zawarta w ustawie, wskazuje na to, że są to przepisy zrobione "pod" rynek, pod wprowadzających produkty w opakowaniach. Jego zdaniem ustawodawca zrozumiał, że to nie sklepy czy recyklerzy mają zamknąć obieg, a właśnie wprowadzający.

- Zwracaliśmy uwagę na to, że przy wielu operatorach bardzo ważną kwestią jest  zapewnienie równego dostępu do rynku (inaczej istnieje ryzyko dyskryminowania jednych operatorów względem drugich). Ustawa zapewniła to. Zapewniła również to, o co wnosiliśmy od samego początku, czyli danie prawa własności do zebranego odpadu opakowaniowego operatorowi, którego mają stworzyć wprowadzający. To wyraźnie pokazuje, że ministerstwo w pełni zrozumiało całą ideę systemu kaucyjnego. System kaucyjny ma być stworzony, sfinansowany i prowadzony przez wprowadzających. Oni ponoszą koszty, ale w zamian za to operator jest właścicielem odpadu opakowaniowego - wyjaśnia Andrzej Gantner, wiceprezes i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związku Pracodawców.

Czytaj więcej: Trzeba przyspieszyć prace na ustawą kaucyjną. Czas goni nieubłaganie

Jak zaznaczał uczestnik debaty zorganizowanej w ramach PRECOP27, bardzo ważne jest to, że w ustawie zapisano również, iż źródłem dochodów operatora jest nie tylko sprzedaż surowca wtórnego, ale również nieodebrana kaucja; jest też on finansowany z opłat wprowadzających.

- Cieszę się, że ustawodawca zrozumiał, iż system kaucyjny to nie jest jakiś tam systemik, który zbierze opakowania, wypłaci kaucję, ale że to system potężnej odpowiedzialności, wprowadzających, konsumentów i punktów handlu detalicznego. W tym wszystkim największa odpowiedzialność spoczywa na operatorze, który musi rozliczyć się w sumie z 12 mld opakowań, z zebranej kaucji, z nieodebranej kaucji, z opłat dla sklepów; musi rozliczyć się też z urzędami, przygotować sprawozdania, - ostatecznie musi działać tak, aby efekty zbiórki opakowań pozwoliły obniżyć opłaty w systemie rozszerzonej odpowiedzialności producenta (ROP) - podsumowuje Andrzej Gantner.

Gantner zaznacza przy tym, że ustawa o systemie kaucyjnym to tylko część rozwiązania. Najważniejszą kwestią jest to, jak będzie wyglądała rozszerzona odpowiedzialność producenta (ROP) i jak faktycznie będzie zamykany obieg we wszystkich rodzajach opakowań, a nie tylko tych, o których mówi ustawa.

Rozszerzona odpowiedzialność producenta kluczem do sukcesu

Tomasz Wagner, partner w EY, ekspert podatkowy z Działu Doradztwa Podatkowego, Zespołu Podatków Pośrednich i Handlu Międzynarodowego, przypomina, że idea rozszerzonej odpowiedzialności producenta nie jest niczym nowym.

- To koncepcja, która zrodziła się w latach 80. ubiegłego wieku, następnie co pewien czas była kodyfikowana i przyjmowała format dyrektyw unijnych. Te dyrektywy nakładają na państwa członkowskie obowiązek realizacji przepisów w określonych terminach, jednak już wiemy, że są one przekroczone... Przykładowo: w Polsce datą graniczną do wprowadzenia ROP był lipiec 2020 roku. Jesteśmy zatem w zwłoce, ale nie jedyni - zauważa Tomasz Wagner.

Tomasz Wagner, partner w EY, ekspert podatkowy z Działu Doradztwa Podatkowego, Zespołu Podatków Pośrednich i Handlu Międzynarodowego (fot. PTWP)
Tomasz Wagner, partner w EY, ekspert podatkowy z Działu Doradztwa Podatkowego, Zespołu Podatków Pośrednich i Handlu Międzynarodowego (fot. PTWP)

Z danych Komisji Europejskiej wynika, że na początku 2022 roku 16 państw nie przygotowało odpowiednich przepisów dotyczących polityki śmieciowej. Obecnie nie ma ich nadal 11 państw. A jak przypomina Tomasz Wagner, mogą za to grozić kary finansowe. Co więcej: warto zaznaczyć, że są kraje, które wykonały już pewne kroki w tym kierunku, ale nie przynoszą one pozytywnego efektu.

- W maju 2022 prezes NIK podpisał raport z audytu, który odbył się w 13 państwach. Wynikało z niego, że w 11 z nich odpowiednie rozwiązania już działają, jednak w 9 są one nieskuteczne. Dlatego podkreślam, że choć goni nas czas i przepisy warto wprowadzać jak najszybciej, to powinny być one bardzo dobrze przemyślane - podkreśla partner w EY. 

Zaznacza też, że trudno zebrać z rynku jeden dobrze funkcjonujący model i powielić go w Polsce, gdyż występuje wiele różnic, które wpływają na kształt przepisów - choćby gęstość zaludnienia.

- W nowym projekcie ustawy kaucyjnej zapisano, że butelki będą musiały odbierać sklepy o wielkości powyżej 200 metrów kwadratowych. Podobny zapis obowiązuje w Niemczech. Ale w krajach bałtyckich jest już inaczej: od 60 m kw. dla terenów wiejskich do 100-200 m kw. dla aglomeracji. A bardzo ważne, by przepisy pozwalały efektywnie realizować cele, jakie za nimi stoją, a z tym może być różnie. Niedawno czytałem badania podsumowujące motywację konsumentów co do oddawania opakowań. Wykazało ono, że przeciętny Polak, jeżeli ma do dyspozycji 3 butelki, które może odnieść i pobrać za nie kaucję, jest w stanie przebyć średnio nie więcej niż 273 metry. To pokazuje, że jest potrzebne pewne zagęszczenie punktów odbioru, żeby ten system efektywnie działał - podsumowuje Tomasz Wagner.

Stare ubranie to nie śmieć, a cenny surowiec 

W 2025 roku ruszyć ma zbiórka kolejnej frakcji odpadów - tekstyliów. To może być sporym wyzwaniem dla samorządowców, ale nie tylko. Jaką rolę w tej zmianie odegrają sklepy?

Kilkuletnie doświadczenie w tym zakresie ma już gdańska firma odzieżowa LPP, która zbiórkę odzieży prowadzi od 2018 roku. Do tej pory klienci mogli oddać ubrania w 50 sklepach marki Reserved; od teraz będą mogli to robić w każdym sklepie z każdej z pięciu marek należących do LPP (Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay). Bo jak podkreśla Ewa Janczukowicz-Cichosz, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju w LPP, sieć patrzy na używane ubranie nie jak na śmieć, a jak na zasób do ponownego wykorzystania.

- Obecnie w Unii Europejskiej zbiera się ponad 2 mln ton wyrobów tekstylnych, co stanowi 32 proc. wprowadzonej odzieży na ten rynek. Oznacza to, że ponad 60 proc. tekstyliów trafia do odpadów zmieszanych. W najlepszym wypadku odzyskuje się z nich ciepło, ale nie mamy takiej gwarancji. To pokazuje, że przed nami spore wyzwanie - mówi Ewa Janczukowicz-Cichosz.

Ewa Janczukowicz-Cichosz, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju w LPP (fot. PTWP)
Ewa Janczukowicz-Cichosz, ekspertka ds. zrównoważonego rozwoju w LPP (fot. PTWP)

Zapytana o to, co sieć robi z pozyskaną podczas zbiórek odzieżą, wyjaśnia, że w pierwszej kolejności selekcjonują ją na ubrania, które jeszcze nadają się do użytku i takie, których nosić już się nie da. Pierwsza grupa trafia na cele charytatywne, m.in. do podopiecznych Fundacji im. Brata Alberta, z którą sieć współpracuje. Druga grupa dzielona jest na dwie frakcje - bawełnę i poliester - i zostanie ponownie wykorzystana do produkcji odzieży.

By jeszcze lepiej wykorzystać używaną odzież, LPP rozpoczęła współpracę z polskim start-upem Use Waste, której efektem ma być opracowanie innowacyjnej technologii produkcji przędzy z odpadów tekstylnych.

- Obecnie tylko 1 proc. odzieży w skali globalnej poddawany jest recyklingowi. Zależy nam, żeby było jej więcej - mówi Ewa Janczukowicz-Cichosz. - Wiadomo, że mówiąc o ekonomii cyrkularnej, w pierwszej kolejności mówimy o tym, żeby odzież używać jak najdłużej, ale musimy zdać sobie sprawę, że w końcu straci ona swoją funkcjonalność i będzie zalegała w różnych miejscach. Rozpoczynając współpracę ze start-upem, zależy nam na tym, żeby zamknąć ten obieg odzieżowy w najpełniejszym stopniu, żeby ubrania, które nie nadają się do użycia, nie trafiały do innych branż  jako wypełniacze do materacy, wygłuszacze w branży AGD - ale żeby robić ubrania z ubrań. To nasz cel. Mamy nadzieję, że w najbliższym czasie będziemy w stanie zaproponować takie ubrania, które są z recyklingu textail-textail - mówi.

GOZ, czyli wykorzystaj na 1000 proc. to, co masz

Agata Czachórska, dyrektorka ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA Retail Polska, podkreśla, że ideą GOZ jest ograniczenie zużycia surowców i materiałów oraz jak najpełniejsze wykorzystanie ich potencjału.

- W GOZ chodzi o to, żeby jak najdłużej utrzymać w gospodarce potencjał surowców i materiałów, które wykorzystujemy - wyjaśnia. - Natomiast, jak popatrzmy na wartość rożnego typu procesów i modeli wpisanych w GOZ, to recykling wypada nam w tej piramidzie najniżej. Jednak te dwa modele powinny dziać się jednocześnie. Z jednej strony należy pracować nad tym, żeby ograniczyć konsumpcję, a z drugiej - starać się zwiększyć odsetek recyklingu - wyjaśnia ekspertka z IKEA Retail.

A czy biznes jest gotowy na ograniczenie konsumpcji? To pewnie złożona kwestia, ale Agata Czachórska nie ma wątpliwości, że powinien być.

Agata Czachórska, dyrektorka ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA Retail Polska. (fot. PTWP)
Agata Czachórska, dyrektorka ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA Retail Polska. (fot. PTWP)

- Jeżeli zdamy sobie sprawę z tego, że GOZ ma nam pomóc w uniezależnieniu wzrostu biznesu od zużycia materiałów i surowców, to myślę, że biznes powinien pozytywnie patrzeć na ograniczenie konsumpcji z nim związane. Zresztą uwzględniając zmiany klimatyczne i to, co dzieje się ze środowiskiem, po prostu nie mamy innego wyjścia. Głównym wyzwaniem jest to, jak to zrobić, które modele cyrkularne i biznesowe zastosować, w których obszarach gospodarki to zrobić. Na te pytania powinniśmy szukać odpowiedzi - podkreśla Agata Czachórska, dyrektorka ds. zrównoważonego rozwoju w IKEA Retail Polska.

I podpowiada, że firmy powinny spojrzeć na swój biznes w inny sposób i poszukać w nim rozwiązań, które umożliwią działanie w modelu cyrkularnym.

- Jednym z rozwiązań pozostaje wprowadzenie usług. Zastosowaliśmy je również u nas. W zeszłym roku uruchomiliśmy usługę "Oddaj i zyskaj", w ramach której nasi klienci mogą odsprzedać nam używane meble IKEA. One trafiają do specjalnych działów i tam - po okazyjnej cenie - można je kupić. W ten sposób dajemy im szansę na dalsze życie - opowiada Agata Czachórska.

Podsumowując: rozwój GOZ uzależniony jest od sprawnych, szybkich i przemyślanych zmian w prawie, o które apelują organizacje na co dzień działające w branży.

Konieczne jest też nowe spojrzenie na własny biznes i znalezienie w nim takich elementów, które pozwolą zamienić działanie w systemie linearnym na system cyrkularny.

Kolejnym elementem niezbędnym do sprawnego funkcjonowania GOZ, jest zamiana nazewnictwa stosowanego w debacie na temat GOZ. Cały czas mówimy w niej bowiem o odpadach, które kojarzą nam się z czymś, co nadaje się już tylko do wyrzucenia. Powinniśmy natomiast mówić o surowcach, z których wiele można jeszcze zrobić.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!