Partnerzy portalu
- Ustawa o elektromobilności to implementacja unijnej dyrektywy. Problem w tym, że rząd nie dał jednocześnie samorządom żadnego realnego wsparcia tego procesu. To one muszą wymienić autobusy czy dostarczyć ładowarki do samochodów elektrycznych - mówi Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych, minister środowiska w latach 2011-2013. Samorządy mają różne podejście do walki o czyste powietrze. Jedne stawiają na strefy bezemisyjne, inne na wymianę taboru transportu zbiorowego. Jednak zarówno samorządowcy, jak i specjaliści z różnych dziedzin są zgodni – potrzeba wspólnej polityki klimatycznej, która połączy w działaniach władze lokalne, centralne i te na szczeblu europejskim.
  • - W Polsce wciąż jest niska świadomość społeczna. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który wciąż zezwala na import starych diesli. Tysiące takich "trupów" co roku zalewa nasze ulice i miasta - uważa Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie.
  • - Wszystkie miasta powinny zrozumieć, że zamiana autobusu spalinowego na elektryczny ma realny wpływ na środowisko. Problemem za kilka lat mogą być jednak pieniądze. Elektryczne pojazdy są droższe i musimy - póki jeszcze jest czas - zagwarantować w przyszłym budżecie odpowiednie środki dla samorządów - ostrzega Paweł Silbert, prezydent Jaworzna.
  • Jakie jeszcze rozwiązania mogą, stosują lub powinny stosować polskie samorządy w ramach rozwijania bezpiecznego dla środowiska transportu? O tym rozmawiali paneliści dyskusji "Zrównoważony transport w miastach" podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

O zrównoważonym rozwoju transportu będzie można mówić tylko wtedy, jeśli władze wszystkich szczebli obiorą wspólny kierunek, a świadomość społeczna rozwinie się w kierunku troski o środowisko - takie wnioski można wysnuć po debacie "Zrównoważony transport w miastach", która odbyła się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

Pomysły jak tego dokonać są różne. Kiedy jedni mówią o konieczności zaostrzenia przepisów, inni odpowiadają, że może się to spotkać z oporem społecznym. Jedne miasta stawiają na bezemisyjny transport elektryczny, inne kupują autobusy hybrydowe, a jeszcze inne chcą zamykać centra miast dla ruchu samochodowego.

Ustawa o elektromobilności to zrzucenie odpowiedzialności?

- Ustawa o elektromobilności to implementacja dyrektywy unijnej o paliwach alternatywnych. W Sejmie ją przegłosowano, ale obowiązki zrzucono na samorządy. Miastom nie dano jednocześnie żadnego realnego wsparcia tego procesu. To samorządy mają kupić autobusy i dostarczyć ładowarki do samochodów elektrycznych. Nowa rzeczywistość, w której znaleźliśmy się po przegłosowaniu ustawy, powinna polegać na realnej współpracy rządu i samorządu - uważa Marcin Korolec, prezes Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych.

Uchwalenie ustawy o elektromobilności było zrzuceniem odpowiedzialności na samorządy, bez zapewnienia odpowiednich narzędzi - mówi Marcin Korolec (fot. PTWP)
Uchwalenie ustawy o elektromobilności było zrzuceniem odpowiedzialności na samorządy, bez zapewnienia odpowiednich narzędzi - mówi Marcin Korolec (fot. PTWP)

Jak dodaje, z drugiej strony przepisy ustawy są zbyt ambitne jak na rzeczywistość w Polsce. Odniósł się tutaj do możliwości uchwalania przez samorządy stref bezemisyjnych.

- Przepisy powinny zostać ograniczone do najgorszej klasy samochodów, z klasą emisji euro 1 i euro 2. Teraz sens wprowadzania takiej strefy jest tylko w Krakowie i to jeszcze na ograniczonym terenie. W innych miastach nie widzę możliwości wprowadzenia takiej strefy - twierdzi Korolec.

Czytaj także: Elektromobilność puka do bram

W dyskusji o roli transportu w walce o czystsze środowisko nie brakuje jednak i takich opinii, że przepisy powinny zostać zaostrzone. I to bardzo. Jednym ze zwolenników ostrzejszych przepisów jest prezydent Jaworzna Paweł Silbert. Jednym z jego pomysłów, już podczas procedowania ustawy o elektromobilności, było czasowe wprowadzanie stref bezemisyjnych w miastach po przekroczeniu poziomów zanieczyszczeń w powietrzu. Jak zaznacza włodarz Jaworzna, w zespole osób pracujących nad ustawą był jedynym, który popierał znaczne zaostrzenie przepisów.

- Zakaz wjazdu samochodów do centrów miast w dni, kiedy poziomy zanieczyszczenia są zbyt wysokie, powinny być fakultatywne - uważa Paweł Silbert. - Państwo jest regulatorem stosunków społecznych, ekonomicznych i gospodarczych. Osobiście jestem zwolennikiem radykalnego kursu. Uważam, że każdy samorząd powinien zostać zobligowany do stworzenia planu, przedstawienia pomysłu na walkę ze smogiem. Jeśli jakiś samorząd nie zdoła przedstawić takiego pomysłu, to należałoby go zlikwidować i wcielić w granice tego, który pomysł ma. Musimy przestać się zastanawiać nad tym, do którego roku zrealizujemy cele klimatyczne. Musimy sprawić, aby rzeczy do załatwienia stały się nieuchronne - dodaje.

Nikt nie ma jednak wątpliwości, że radykalne zmiany mogą spowodować opór społeczny. Zdaniem Michała Wosia, członka zarządu województwa śląskiego, lepiej sprawdzą się rozwiązania miękkie, dostosowane do wiedzy i zamożności społeczeństwa. 

W walce z niską emisją nie możemy wprowadzać rozwiązań, nie biorąc jednocześnie pod uwagę stanu zamożności Polaków - uważa Michał Woś (fot. PTWP)
W walce z niską emisją nie możemy wprowadzać rozwiązań, nie biorąc jednocześnie pod uwagę stanu zamożności Polaków - uważa Michał Woś (fot. PTWP)

- Zamożność społeczeństwa to jeden z elementów, który musi być brany pod uwagę. Już teraz w debacie pojawiają się głosy, że ustawa o elektromobilności jest zbyt radykalna. Przed wprowadzeniem jeszcze ostrzejszych przepisów musimy mieć pewność o zabezpieczeniu tych, których na pewne rozwiązania nie będzie stać - mówi Michał Woś. - Od czego zacząć? Odpowiedź będzie banalna: od wszystkiego. Jest wiele różnych narzędzi w obrocie prawnym, są środki unijne. Wszystko wskazuje na to, że w kolejnym budżecie Unii Europejskiej znajdą się środki m.in. na zbiorowy transport nisko- i bezemisyjny. Ważna jest rozmowa, choć przyznaję, że czasem za dużo rozmawiamy, a za mało robimy - dodaje.

O tym, że radykalne rozwiązania dotyczące ochrony środowiska mogą spowodować opór społeczny, a nawet groźby wobec władz, przekonano się w kilku miastach Europy.

- Kiedy władze lokalne w Gandawie (Belgia) czy w Bergen (Norwegia) wprowadzały na swoich terenach strefy czystego transportu, burmistrzowie musieli mieć zapewnioną ochronę policyjną, aby nie "dostać po głowie" - opowiada Marcin Korolec. - Co jednak ważniejsze, po czasie większość osób była zadowolona i ochrona stała się zbyteczna. Trzeba jednak sobie zdawać sprawę z tego, że takie rozwiązania są niezwykle emocjonalne. Nie da się ich wprowadzić w sposób niezauważony - dodaje.

Niska świadomość społeczna – sprowadzamy na polskie drogi "trupy"

- Fajnie i miło czyta się nagłówki w gazetach, że jedno lub drugie miasto wprowadziło strefę czystego powietrza. Gorzej, kiedy sami zderzamy się z takim problemem. Uważam, że świadomość społeczna w Polsce jest na niskim poziomie - uważa Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie. - Jesteśmy prawdopodobnie jedynym krajem w Unii Europejskiej, który dopuszcza możliwość sprowadzania używanych diesli. Codziennie setki takich starych "trupów" zalewają polskie drogi. Niestety taniej jest kupić taki używany samochód, niż zamontować w nim filtr DPF, który może nawet przewyższać cenę pojazdu. Niestety, nie jesteśmy w Skandynawii, gdzie mieszkańcy pozwalają na odważne decyzje.

Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który wciąż sprowadza do Polski stare diesle - mówi Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie
Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który wciąż sprowadza do Polski stare diesle - mówi Łukasz Franek, dyrektor Zarządu Transportu Publicznego w Krakowie

Jak dopowiada Marcin Korolec, import używanych samochodów z silnikami spalinowymi będzie w Polsce rósł. Może to mieć związek z tym, że krajach Europy zachodniej coraz popularniejsze stają się samochody elektryczne, które wypychają z rynku m.in. diesle. Już teraz powoduje to spadek cen i sprawia, że samochody te stają się jeszcze atrakcyjniejsze dla nabywców na takich rynkach zbytu, jak Polska.

- Bez determinacji politycznej i prawnej nie uda się tego procesu zahamować. Uważam jednak, że zamiast zakazów czy nakazów powinniśmy się skupić na dawaniu pozytywnych przykładów – uważa Marcin Korolec. – W perspektywie 2030 r. powinniśmy zbudować porozumienie między władzą centralną a samorządową oraz przy udziale środków europejskich sprawić, aby cały publiczny transport był w Polsce darmowy. Najlepiej jeszcze, żeby system transportu publicznego był oparty o pojazdy elektryczne. To nie jest niemożliwe – przekonuje.

W to, że nowoczesne i jednocześnie niskoemisyjne pojazdy staną się w Polsce codziennością, wierzy także Adam Małecki, dyrektor obszaru inwestycji w Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu. Jednak jego zdaniem – szczególnie w kontekście transportu miejskiego – skupienie się na transporcie zbiorowym to zdecydowanie za mało.

Wierzę, że samochody elektryczne staną się w Polsce codziennością - mówi Adam Małecki (fot. PTWP)
Wierzę, że samochody elektryczne staną się w Polsce codziennością - mówi Adam Małecki (fot. PTWP)

- Klienci już teraz wykazują także zainteresowanie innymi pojazdami, takimi jak hulajnogi czy skutery elektryczne. One także mogą być ważnym ogniwem indywidualnego transportu miejskiego – uważa Adam Małecki. – Od początku roku 2019 na Zachodzie Europy widać znaczący ubytek projektów inwestycyjnych w silniki spalinowe o dużej mocy. Przeważają silniki o małej pojemności lub elektryczne. Już wszystkie koncerny zapowiedziały, że w swojej ofercie będą miały samochody elektryczne, jednak w Polsce wciąż nie jesteśmy na to gotowi. Brakuje przede wszystkim infrastruktury do ładowania takich pojazdów oraz samej mocy. Mało tego, przy jej budowaniu musimy pamiętać, że powinna to być moc ze źródeł odnawialnych – zaznacza.

Pomysły są. Co samorządy już robią, a co jeszcze zrobić mogą?

Co do tego, że przed polskim rządem i samorządami jeszcze sporo pracy, nie ma wątpliwości Thomas Wilson, doradca ds. polityki mobilności w stowarzyszeniu Eurocities.

Przed polskimi samorządami wiele wyzwań, ale warto szukać różnych rozwiązań. Jednym z nich może być napęd wodorowy - Thomas Wilson (fot. PTWP)
Przed polskimi samorządami wiele wyzwań, ale warto szukać różnych rozwiązań. Jednym z nich może być napęd wodorowy - Thomas Wilson (fot. PTWP)

- Na zachodzie możemy już mówić o fenomenie popularności czystego transportu. Choć z jednej strony rzeczywiście może on zwiększyć import używanych diesli do Polski, z drugiej można mieć nadzieję, że moda na czysty transport przyjmie się także tutaj. Uważam, że wśród już dostępnych rozwiązań polskie miasta powinny postawić na strefy czystego transportu czy autobusy elektryczne. Warto przyjrzeć się także innym technologiom, jak na przykład napęd wodorowy – uważa Thomas Wilson.

Dodaje jednak, że choć rozwiązań nie brakuje, miasta staną przed ogromnym wyzwaniem pozyskania środków na inwestycje w czysty transport.

Na razie jedynym polskim miastem, które zdecydowało się wprowadzić twarde nakazy, jest Kraków. W grudniu 2018 r. rada miasta wprowadziła tzw. strefę czystego transportu. Choć po kilku miesiącach radni wprowadzili poprawki łagodzące, to zdaniem Łukasza Franka okres ten dał dużo informacji zwrotnych.

- Przede wszystkim pokazaliśmy, że strefa działa. Mieliśmy jednak pewną przewagę nad innymi polskimi miastami. Była nią wiedza na temat problemu. W wielu innych miastach wciąż brakuje dokładnych danych na temat tego, skąd pochodzą określone zanieczyszczenia powietrza – zaznacza Franek. – Za dokładną diagnozą problemu idzie większa świadomość społeczna i mieszkańcy akceptują nawet trudne rozwiązania. Dzięki temu od września w Krakowie nie będzie niskiej emisji z pieców. Właśnie wtedy wchodzi w życie zakaz spalania węgla i drewna – przypomina.

Autobusy elektryczne są sexy, podobają się mieszkańcom a zastępowanie nimi pojazdów spalinowych ma realny wpływ na środowisko - Paweł Silbert (fot. PTWP)
Autobusy elektryczne są sexy, podobają się mieszkańcom a zastępowanie nimi pojazdów spalinowych ma realny wpływ na środowisko - Paweł Silbert (fot. PTWP)

W 2009 r. testy autobusów elektrycznych rozpoczęło Jaworzno. Jak wspomina prezydent miasta Paweł Silbert, nie dały wystarczającej informacji zwrotnej, zatem zdecydowano się kupić jeden pojazd. Po przepracowaniu przez niego 100 tys. km w ciągu roku zdecydowano się ogłosić przetarg na dostawę 20 autobusów elektrycznych. Po 10 latach od rozpoczęcia testów ponad połowa floty komunikacji miejskiej w Jaworznie ma napęd elektryczny. W międzyczasie zrezygnowano m.in. z inwestycji w tramwaje.

- W codziennej pracy przewozowej autobusy elektryczne są podstawą, a nie dekoracją. Wykonują więcej pracy niż wciąż jeżdżące pojazdy spalinowe. Poza tym podobają się pasażerom. Mają klimatyzację, mają Wi-Fi, a w zimie są ciepłe. Można nawet powiedzieć, że są sexy – mówi z uśmiechem Paweł Silbert.

– Uważam, że autobusy elektryczne to przyszłość w polskich miastach, jednak problemem mogą okazać się pieniądze na ich zakup. Są droższe od spalinowych i większości samorządów może nie być na nie stać bez dotacji z zewnątrz. Dlatego trzeba – póki jeszcze jest czas – w taki sposób negocjować przyszły budżet unijny, aby znalazły się w nim środki dla samorządów na autobusy elektryczne. One naprawdę wpływają na jakość klimatu – zaznacza prezydent Jaworzna.

Na rozwój transportu zbiorowego, ale nie tylko kołowego, stawia także Warszawa. Jak mówi Tadeusz Bartosiński z Biura Polityki Mobilności i Transportu warszawskiego ratusza, szczęściem stolicy jest to, że ponad 85 proc. budynków jest przyłączonych do miejskiej sieci CO. Nie rozwiązuje to jednak problemów, bo jak wynika z badań, większość zanieczyszczeń w powietrzu w Warszawie pochodzi z transportu.

Mamy to szczęście, że 85 proc. budynków w Warszawie jest przyłączonych do sieci CO. Niestety, największym emiterem zanieczyszczeń jest transport - Tadeusz Bartosiński (fot. PTWP)
Mamy to szczęście, że 85 proc. budynków w Warszawie jest przyłączonych do sieci CO. Niestety, największym emiterem zanieczyszczeń jest transport - Tadeusz Bartosiński (fot. PTWP)

– Na wyniki badań już w 2017 r. zareagowała rada miejska, która zajęła stanowisko, że samorząd będzie kupował tylko transport zero- lub niskoemisyjny. Przyglądamy się także Krakowowi i zastanawiamy się nad strefą czystego transportu. Uważamy jednak, że u nas takie rozwiązanie jeszcze się nie sprawdzi – mówi Tadeusz Bartosiński.

Zaznacza jednak, że inwestycje w transport nie mogą ograniczać się tylko do jednego obszaru.

– Poparcie transportu zbiorowego jest w Warszawie duże. Korzysta z niego 57 proc. uczestników podróży nie-pieszych. Dlatego inwestujemy w autobusy, tramwaje i rozbudowujemy metro. Są jednak i inni uczestnicy. Nie możemy zapominać o rowerach miejskich, których w stolicy jest 5 tys. One również muszą znaleźć się w planach zarządzania migracją w granicach Warszawy – zaznacza Bartosiński.

*****

Artykuł powstał na bazie dyskusji w trakcie panelu "Zrównoważony transport w miastach", który odbył się podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Panel moderowała Justyna Piszczatowska, redaktor naczelna green-news.pl.

Justyna Piszczakowska (fot. PTWP)
Justyna Piszczakowska (fot. PTWP)

KOMENTARZE11

  • Iwona 2019-05-31 13:10:44
    W Regionalnych Programach Operacyjnych, w Programie Polska Wschodnia czy w POIS było sporo środków na wymianę starych autobusów na nowe - elektryczne.
  • xxx-lucyfer. 2019-05-24 11:55:10
    W Niemczech i całej zachodniej Europie Disle wracają do łask z prostej przyczyny. Samochody benzynowe spalają o wiele więcej paliwa, a tym samym uwalnia się do środowiska więcej CO2, niż samochody z silnikami disla. A jeżeli chodzi o samochody elektryczne, to większy jest koszt utylizacji zużytych ...baterii.  rozwiń
  • daliśmy ciała tej pani ? 2019-05-22 15:49:33
    konieczna jest sejmowa komisja śledcza : dlaczego zrobiliśmy z naszej Ojczyzny olbrzymie złomowisko zużytych aut "od merkel" ?

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!