Partnerzy portalu

Bydgoszczy, Łódź. Ulicami przeszły manifestacje poparcia dla głodujących rezydentów

Lekarze rezydenci wraz z przedstawicielami innych zawodów medycznych manifestowali w niedzielę (29.10) na Starym Rynku w Bydgoszczy. Z kolei w Łodzi kilkaset osób wzięło udział w marszu poparcia dla głodujących lekarzy rezydentów.

• Ulicami Łodzi czy Bydgoszczy przeszły manifestacje poparcia dla głodujących rezydentów. 

• Lekarze wkrótce zaczną wypowiadać umowy na pracę w dodatkowych miejscach, a rozważane jest też ogłoszenie strajku generalnego.

• - Jednym z podstawowych problemów w ochronie zdrowia jest niedofinansowanie - uważa lider protestu lekarz w Bydgoszczy, rezydent Bartosz Fiałek. 

W Bydgoszczy w proteście uczestniczyło około 300 osób - lekarze rezydenci i specjaliści fizjoterapeuci, diagności medyczni, farmaceuci, dietetycy, pielęgniarki, ratownicy medyczni i psycholodzy.

- Naszym głównym postulatem jest wzrost finansowania służby zdrowia z budżetu w docelowo w 2021 r. do 6,8 proc. PKB, czyli do poziomu bezpiecznego dla pacjentów. Obecnie kolejki do lekarzy, do szpitali mierzymy w Polsce w miesiącach i latach, a na przykład w Czechach - kolejki są liczone w dniach i tygodniach. My też chcielibyśmy doprowadzić do takiego stanu. Od 28 lat polski system opieki zdrowotnej jest marginalizowany - powiedział lider protestu lekarz rezydent Bartosz Fiałek.

Czytaj więcej: Ministerstwo Zdrowia inwestuje w dentobusy. Wyda na nie 24 mln zł

Jak dodał po licznych dyskusjach, po rozważeniu ewentualnych korzyści i strat, zdecydowano nie ogłaszać protestu głodowego. - Uznaliśmy, że to nie przyniesie wymiernych korzyści, bo rząd nie jest chętny rozmawiać, nawet z głodującymi. Nasi koledzy prowadzą ostrą formę protestu, a rządzący po prostu z niej kpią - dodał.

- Jesteśmy zgodnie z sumieniem i kodeksem etyki naszej pracy odpowiedzialni jak będzie wyglądała ochrona zdrowie w naszym kraju. Cieszę się, że jest tyle osób chętnych zmieniać kształt chorego systemu opieki zdrowotnej. Mam nadzieję, że osiągniemy nasz cel zdecydowanie szybciej, niż ma to w zamiarze rząd. Jesteśmy bardzo zmęczeni, ale motywacja jest silniejsza niż zmęczenie. Zaczęliśmy protest tydzień później niż koledzy w Warszawie, więc kończy się już trzeci tydzień - powiedział Fiałek.

Zapowiedział, że lekarze wkrótce zaczną wypowiadać umowy na pracę w dodatkowych miejscach, a rozważane jest też ogłoszenie strajku generalnego.

Czytaj więcej: Świdnica: blisko 40 tys. zł na bezpłatne badania zębów u uczniów

- Jednym z podstawowych problemów w ochronie zdrowia jest niedofinansowanie. Poszukiwanie oszczędności kosztem dbałości o dobro i zdrowie pacjentów spowodowało, że pacjent stał się przedmiotem procedury medycznej i przestał być traktowany jako człowiek potrzebujący pomocy. Widzimy to na co dzień w naszej pracy jako pielęgniarki. Niedostateczne finansowanie spowodowało ograniczony dostęp pacjentów do świadczeń zdrowotnych z powodu niedostatecznej liczby procedur medycznych i niedoszacowania ich wyceny - mówiła przedstawicielka pielęgniarek Halina Peplińska.

Zwróciła też uwagę, że z każdym rokiem powiększa się niedobór personelu medycznego, pogarszają się warunki pracy i poziom leczenia pacjentów.

Sprzeciw wobec sytuacji rezydentów manifestowano również w Łodzi. Tam kilkaset osób wzięło udział w marszu poparcia dla głodujących lekarzy rezydentów. Marsz poparcia dla protestujących rozpoczął się na placu Wolności, na którym zgromadziło się kilkaset osób. Byli wśród nich m.in. studenci medycyny, lekarze, pracownicy służby zdrowia i ich rodziny. Uczestnicy marszu przeszli ul. Piotrkowską do pasażu Schillera; niesiono plansze m.in. z napisem "By móc leczyć i pomagać, sami musimy za coś żyć". Zapewniano, że "lekarze chcą leczyć w naszym kraju" i głośno domagano się przeznaczenia na służbę zdrowia 6,8 proc. PKB.

W pasażu Schillera głos zabrał koordynator akcji Jan Czarnecki. Zwrócił uwagę, że strona rządowa próbowała przeczekać głodówkę rezydentów. - Jedyne, co nam zaproponowano, to stworzenie wspólnej komisji, odłożenie tematu w czasie. Nie ma tematu, nie ma problemu - powiedział.

Czytaj więcej: Dorota Gardias, FZZ: Rozdzielić sprawę podwyżek płac od naprawy systemu ochrony zdrowia

Zaapelował do środowiska medycznego o solidarność. Jak mówił, obecny stan ochrony zdrowia można porównać do niewydolnego serca. - Aby uwidocznić tę utajoną niewydolność należy zrobić jedną rzecz. Należy żyć jak człowiek, przestać pracować jak robot, nie brać kolejnych dyżurów, spędzić więcej czasu z rodziną. Jeden medyk, jeden etat - zaznaczył Czarnecki.

Jednak, według niego, aby taka operacja miała ręce i nogi muszą zostać spełnione trzy warunki: musi być skoordynowana, musi rozpocząć się w jednym momencie i trwać określoną ilość czasu.

- Nadstawiajcie uszy, to się nie stanie za tydzień, za miesiąc, ale w najbliższym czasie. Taka operacja musi jednak zostać podjęta solidarnie - zaznaczył.

Pytany przez dziennikarzy, co oznaczają jego słowa, odpowiedział, że Porozumienie Zawodów Medycznych będzie zmieniało formę protestu. Nie chciał zdradzić, na czym miałaby ona polegać, bo - dodał - cały czas trwają rozmowy. - Wszystko wskazuje na to, że protesty głodowe do niczego nie doprowadziły, poza tym, że mamy poparcie społeczne - powiedział Czarnecki. Zapewnił, że protest głodowy trwa i będzie trwać. W Łodzi w niedzielę głodują trzy osoby.

Protest głodowy lekarzy rezydentów trwa od 2 października. Prowadzony jest w kilku miastach w kraju. Protestujący domagają się wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w szybszym tempie niż proponuje rząd. Chcą także powołania zespołu, który zająłby się analizą i renegocjacją przepisów ustawy regulującej minimalne wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia oraz podwyższenia wynagrodzeń do 1,05 średniej krajowej.

Czytaj więcej: Konstanty Radziwiłł: powody do protestu rezydentów znikły

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy stopniowo zwiększający wzrost nakładów na ochronę zdrowia. Projekt nowelizacji ustawy przewiduje, że w 2018 r. na ochronę zdrowia ma być przeznaczone 4,67 proc. PKB; a rok później 4,86 proc. Nakłady na ten cel będą wzrastać także w kolejnych latach: w 2020 r. - 5,03 proc, w 2021 r. - 5,22 proc., w 2022 r. 5,41 proc., w 2023 r. - 5,6 proc., a w 2024 - 5,8 proc. Docelowy poziom finansowania, czyli 6 proc. PKB, miałby zostać osiągnięty w 2025 r.

Przedstawiciele rezydentów podkreślali jednak, że nie godzą się na propozycję rządu. Ich zdaniem, osiągnięcie 6 proc. PKB na ochronę zdrowia w 2025 r. jest propozycją poniżającą pacjenta. 

 

KOMENTARZE1

  • Piotr 2017-10-30 13:06:33
    "Bydgoszczy, Łódź." autor tego - no właśnie czego bo zdaniem toto trudno nazwać - to uczęszczał na lekcje języka polskiego??? Rzemieślnika od partacza rozróżnisz po tym jak traktują narzędzia i materiał który obrabiają. Dla dziennikarza język jest narzędziem a informacja materiałem....  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!