Partnerzy portalu

PARTNER SERWISU

Prezydent Siemianowic na czele ruchu. Chce walczyć z segregacją sanitarną

Walka z segregacją sanitarną - to główny cel, który przyświeca ruchowi Polska Jest Jedna. Jego pomysłodawcą i założycielem jest prezydent Siemianowic Śląskich Rafał Piech. Zamiast "szczepionka" używa określenia "preparat", przekonuje, że chce łączyć Polaków i że jego nowa działalność nie jest częścią kampanii wyborczej do parlamentu. Absolutnie natomiast zaprzecza, że jest antyszczepionkowcem.
  • "Samorządowiec, menedżer, sportowiec i społecznik. Prezydent miasta Siemianowice Śląskie od 2014 r. Założyciel ruchu społecznego: Polska Jest Jedna" – taką notatkę O Rafale Piechu można znaleźć w zakładce "O nas" na stronie PJJ.
  • Jeszcze do niedawna jego nazwisko bliżej znane było jedynie w regionie, dziś jest na ustach całej Polski, a to za sprawą kontrowersyjnych w niektórych środowiskach poglądów.
  • O ile włodarz Siemianowic nie zniechęca do szczepień, to zachęca do wyboru. Chce walczyć o prawo do decydowania o przyjęciu bądź nie szczepienia oraz o wolność – ale tylko tę "sanitarną".

Po inauguracji działalności ruchu Polska Jest Jedna przylepiono panu etykietę antyszczepionkowca.

Rafał Piech: Tak zostało przyjęte, że nie tylko w Polsce, ale na całym świecie ludzi, którzy są za wolnym wyborem, określa się mianem antyszczepionkowców i wszyscy oni, podobnie jak od kilku dni ja, są tak nazywani. To błąd. Osoby skupione wokół naszego społecznego ruchu nie są przeciwnikami szczepień – podkreślam – one są za wolnym wyborem.

Będzie się pan bronił przed tym określeniem?

– To określenie bardzo szeroko poszło w Polskę, z równowagi został wyprowadzony nawet prezes Kaczyński. Proszę zauważyć, że telewizja, media głównego nurtu nie dopuszczają nas do głosu. Ale 50 proc. społeczeństwa, czyli kilkanaście milionów Polaków – a nawet więcej, bo jest duża grupa ludzi zaszczepionych, którzy nie chcą przyjąć trzeciej dawki preparatu – to są ludzie, którzy nas wspierają i oni widzą w tym ruchu ogromną nadzieję.

Codziennie odbieram telefony od ludzi zaszczepionych, którzy mówią: „panie prezydencie, panie Rafale, dziękuję za ten głos – ja jestem zaszczepiony, bo takiego dokonałem wyboru, rozumiem, o co pan walczy i utożsamiam się z pańskimi poglądami”. Tu nie ma czego tłumaczyć, ludzie widzą, że to nie jest ruch antyszczepionkowy. Ci, którym zależy na tym, by tak to było odbierane, będą to w ten sposób przedstawiać.

Polska już jest mocno podzielona. Nie uważa pan, że PJJ może podzielić ją jeszcze bardziej?

– Tak na logikę – jeżeli mówimy, że chcemy łączyć ludzi, chcemy, by mieli wolny wybór i absolutnie nie stawiamy się ani po stronie przeciwników szczepień, ani tych, którzy są zaszczepieni, szanujemy jedną i drugą stronę i mówimy: „szanujmy się nawzajem, chcesz – szczep się, nie chcesz – nikt nie ma prawa zmusić cię do tego”, to jak można mówić o dzieleniu Polaków? Taka narracja jest dla mnie nielogiczna.

Chociażby dlatego, że pański ruch – bez względu na intencje – jest identyfikowany jako ruch antyszczepionkowców.

– Ta etykieta będzie przyklejana każdemu, kto tak będzie mówił. Ktoś powie, że jest za wolnym wyborem i jutro usłyszy, że jest antyszczepionkowcem.

Mówi pan o dobrowolności, podczas pańskiego wystąpienia na inauguracji ruchu używał pan również określeń „wolność”, „dyskryminacja”. A co z wolnością płci, wyznań itp.?

– Ruch nie zajmuje się innym światopoglądem, my zajmujemy się wyłącznie jednym tematem, który jest na tę chwilę jedynym celem ruchu, czyli walką z segregacją sanitarną, walką o wolność i nasze prawa. I koniec, nie ma nic więcej. Nie będziemy poruszać żadnych innych tematów – gospodarczych, pracy itp. Dotykamy tematu, który jest dzisiaj najważniejszy, bo wiemy, że to jest kwestia kilku tygodni czy miesięcy i będzie po wszystkim – nasza wolność będzie odebrana tak jak w Australii.

Na inauguracji ruchu pojawiło się kilka znanych postaci, m.in. dr dziennikarz Jan Pospieszalski, posłanka PiS Anna Maria Siarkowska, Karolina i Tomasz Elbanowscy, dr Zbigniew Hałat. Skąd akurat te konkretne osoby?

– Stąd, że łączą nas te same przekonania. Są osoby publiczne, jak ja czy pani poseł, są lekarze, prawnicy, samorządowcy – aktualnie to są bardziej radni. Każdego dnia dzwonią do nas ludzie, przedstawiciele Polonii na świecie. Zadzwoniła do mnie ostatnio lekarka ze Szwecji i ta kobieta popłakała się, bo – jak powiedziała – nie sądziła, że nadejdzie taki moment, że ludzie poczują nadzieję, że jest jakaś szansa na walkę o wolność i o ich kraj, bowiem na całym świecie dochodzi do dantejskich scen.

Czytaj też: Lubelszczyzna musi się liczyć z możliwością wprowadzenia obostrzeń. Jeden powiat blisko czerwonej strefy

Ta Polonia odzywa się do nas z całego globu – dzwonią do nas z Amsterdamu, Niemiec, ze Stanów Zjednoczonych, otrzymujemy maile z deklaracjami współpracy, wsparcia i gotowości do działania. To są setki maili i telefonów dziennie, co nawet ciężko „przerobić”, żeby być na bieżąco.

W gronie osób, które podzielają idee przyświecające ruchowi, są też kontrowersyjne osoby, jak dr Zbigniew Hałat, który zasłynął wypowiedzią, że WHO zajmuje się „głównie swoimi sprawami, a więc przede wszystkim promowaniem kultury LGBT czy też tzw. genderyzmu, zamiast właśnie tym, z czego żyć powinna, a więc zwalczaniem chorób zakaźnych”. Dyrektora generalnego WHO nazwał z kolei „znanym z przeszłości terrorystą etiopskim”.

– Pan dr Hałat to przede wszystkim wybitny specjalista epidemiolog, który wspiera nas od dłuższego czasu i jest to nieocenione wsparcie. Każdy ma prawo wygłaszać swoje opinie i nie mnie je oceniać. Kluczowe są wiedza i doświadczenie, których panu doktorowi nie można odmówić.

W swoich wypowiedziach posługuje się pan danymi, liczbami, odnosi do konkretnych przykładów. Proszę wybaczyć, ale mam wrażenie, że różni ludzie, różne gremia robią to mocno wybiórczo – oczywiście żeby udowodnić swoje racje, żeby ich „było na wierzchu”.

– To nie róbmy tego wybiórczo i stawiajmy na prawdę, na fakty. Singapur ma 92 proc. wyszczepionej populacji i największy w tej chwili poziom zakażeń. Izrael – blisko 70 proc. i widzimy, co tam się obecnie dzieje. Kolejny przykład – Irlandia, gdzie zaszczepiono 74 proc. mieszkańców i na milion Irlandczyków mają 270 zachorowań. My na milion osób mamy 38 zachorowań przy 50-procentowym poziomie zaszczepień. Ja nie mówię o kontrowersjach, ale faktach i to te fakty trzeba podawać, my musimy pokazywać prawdę.

Tylko w Izraelu, którego przykład pan wskazał, mówi się, że za rosnącą liczbę zakażeń odpowiada 10 proc. niezaszczepionych dorosłych.

– Muszą sobie to w jakiś sposób tłumaczyć.

Pan celowo używa określenia „preparat”, a nie „szczepionka”?

– Trudno coś, co jest w fazie badań, nazwać „szczepionką”, bo ta powstaje przez kilka lat. Ten preparat powstał w kilka miesięcy, powoduje szereg powikłań. Kilka jest znanych, ale nikt nie wie, ile ich jest naprawdę. Jak w takiej sytuacji można mówić, że jest to szczepionka?

W pańskiej opinii skutecznym lekiem w walce z koronawirusem jest amantadyna. To duża odpowiedzialność formułować takie opinie, nie będąc lekarzem i mówić, że coś działa albo nie działa?

– My nie mówimy, że coś nie działa, ale że jest skuteczny lek. Mamy lekarzy, którzy cały czas leczyli i wyleczyli ludzi amantadyną, jak np. prof. Bodnar. To są tysiące ludzi, którzy w drugiej, trzeciej dobie choroby stawali na nogach. Ci lekarze od początku mówili: „jest lek”. W Australii osoby zakażone leczy się iwermektyną. Dziwne to wszystko.

Argumenty, które pan prezentuje i które są filarem ruchu Polska Jest Jedna, prof. Krzysztof Simon, członek Rady Medycznej ds. COVID-19, skomentował w następujący sposób: „To chyba wynika z głębokiej niewiedzy pana prezydenta. To brak wiedzy medycznej i brak wiedzy dotyczącej walki z epidemią. Bardzo współczuję Siemianowicom Śląskim”. Odniesie się pan do tego komentarza?

– Ja mam obawy i zastanawiam się, czy ten pan potrafi spojrzeć w lustro, spojrzeć sobie w twarz. Wydaje mi się, że nie, ale to jest jego sprawa. Każdy w swoim czasie będzie rozliczony ze swoich słów i czynów. 

Wspomniał pan, że ma poparcie samorządowców – „na tę chwilę bardziej radnych”. A co z włodarzami? Czy wśród sympatyków ruchu są wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast?

– Jest bardzo wielu samorządowców, którzy mają to samo zdanie. Są wśród nich tacy, którzy nie przyjęli tego preparatu, są też tacy, którzy się zaszczepili i oni mówią: „Rafał, szanujemy to, co robisz, bo wiemy, że nie jesteś przeciwnikiem szczepień”. Przecież my, na polecenie wojewody, stworzyliśmy duży punkt dla osób, które chciały się zaszczepić, więc jak ja mogę być antyszczepionkowcem? Szczególnie podczas pierwszej fali wiele osób chciało przyjąć preparat, a prezydent jest od tego, by im to umożliwić i to robiliśmy.

Czytaj też: Powrót do egzekwowania noszenia maseczek w regionach z dużą liczbą zakażeń

Powinno dać ludziom do myślenia, dlaczego wszystkich, którzy są za wolnym wyborem, wrzuca się do jednego worka. Zarówno ja, jak i moja żona oraz trójka naszych dzieci mamy pełen kalendarz szczepień. Jak zatem można mówić, że jesteśmy przeciwni szczepieniom?

Po inauguracji ruchu, którego pan jest inicjatorem, pojawiły się komentarze, że osoba publiczna, a prezydent miasta taką jest, nie powinna wygłaszać poglądów.

– To mam na ten czas wyłączać się z działalności, brać bezpłatny urlop? Jakoś wobec polityków, którzy dzielą Polskę na pół, nie formułuje się takich opinii – czy to mowa o politykach PiS, którzy w czasie, gdy byli posłami, prowadzili kampanię, organizowali wiece, czy o Donaldzie Tusku, czy każdym innym.

Ja przychodzę i mówię: „chcę połączyć wszystkich mieszkańców miasta, regionu i wszystkich Polaków, bo jesteśmy przeciwnikami dzielenia ludzi” i okazuje się, że nie mam prawa tego robić? Kolejna rzecz – jeszcze niedawno cała opozycja zarzucała PiS-owi, że łamie konstytucję, a dzisiaj okazuje się, że nikt tego nie robi, a zaraz się dowiemy, że PiS z Platformą Obywatelską doszli do porozumienia i będą ją zmieniać razem. To jest dla mnie przerażające.

A panu bliżej do której partii?

– Ruch Polska Jest Jedna nie utożsamia się z żadną partią polityczną i do nikogo nie jest mi bliżej, bo jestem zawiedziony zarówno jedną, jak i drugą stroną, ich podejściem oraz działaniami, a wiele z nich jest dla mnie wręcz szokujących.

Nie kusi pana, żeby iść w wielką politykę? Swojego czasu proponowano panu start w wyborach do Senatu, ale pan z tej propozycji nie skorzystał. Nie marzy się panu teraz parlament?

– Nie mamy ambicji politycznych. Gdyby nie sytuacja związana z walką o wolność, to ten ruch nigdy by nie powstał.

Czyli PJJ i pańska nowa działalność nie są elementem kampanii wyborczej Rafała Piecha?

– Absolutnie nie. Ja jestem człowiekiem spełnionym, osiągnąłem ogromny sukces – drugi wynik w Polsce wśród prezydentów miast na prawach powiatu – i trudno osiągnąć jeszcze więcej. Mnie na centralnej polityce nie zależy, zależy mi tylko na wolności. Będziemy stać na straży wolności, konstytucji, praw obywatelskich, godności i nie pozwolimy na dyskryminację. Art. 32 mówi jasno, że ludzie muszą mieć wolny wybór.

Jak konkretnie zamierzacie państwo walczyć z „segregacją sanitarną”?

– Przede wszystkim lobbowaniem za przepisami na rzecz przedsiębiorców, restauratorów, hotelarzy. Zamierzamy to robić siłą milionów Polaków, bo dzisiaj naprawdę ogromna liczba ludzi jest gotowa działać. Na pewno będziemy walczyć siłą argumentów: prawników, lekarzy, artykułów, które będziemy na bieżąco publikować.

Czytaj też: Szpitale tylko dla zaszczepionych? Minister Niedzielski: to abstrakcyjny pomysł

Kilka dni temu YouTube poinformował, że będzie blokować wszystkie informacje związane z taką działalnością jak nasza. Przecież to zmierza w stronę komunizmu i cenzury. Walczyliśmy z nim, ale on powraca i to z podwojoną siłą.

Jakie działania planuje PJJ na najbliższy czas? Widziałam gdzieś niedawno zaproszenie dla przedsiębiorców na spotkanie w Warszawie.

– Zgadza się i takich spotkań, z różnymi grupami będzie wiele. Przyłączyła się bowiem do nas Grupa C19, niezależni lekarze, niezależni prawnicy, grupa Samorząd Gospodarczy, która liczy 6 tys. przedsiębiorców. To jest ten moment, kiedy musimy o nich zadbać. Jeśli zostanie wprowadzony przymus szczepień, rynek bardzo dotkliwie ucierpi, bo 50 proc. społeczeństwa nie będzie mogło skorzystać w pełni z życia społecznego oraz mieć pełnego dostępu do wszystkich usług. To jest ostatni moment na pełną mobilizację i połączenie sił – nie w rozbiciu, nie w małych grupach, ale razem.

Ale nie ze wszystkimi. „Kocha” pana Wojciech Olszański, który opowiada się za sojuszem z Rosją Władimira Putina, popiera rządy Aleksandra Łukaszenki, uważa, że COVID-19 nie istnieje bądź jest kontrolowany przez armię USA. Ten sam człowiek atakuje w swoich programach  społeczność LGBT, a pod koniec ubiegłego roku stwierdził, że posłanka KO Klaudia Jachira „jest egzemplarzem do gwałcenia”. Olszański pojawił się na inauguracji działalności ruchu, po której opublikował film, na którym mówi: „Stoi przed nami człowiek, który dokonał wyboru i opowiedział się po stronie prawdy. Panie prezydencie, kocham pana za to, co pan zrobił do tej pory”. Odwzajemnia pan tę miłość?

– Wydaliśmy w tej sprawie oświadczenie. Ja tego człowieka nie znam, podczas inauguracji zobaczyłem go pierwszy raz, a mam taki zwyczaj, że jak ktoś do mnie mówi, to kultura nie pozwala mi tej osoby nie wysłuchać. Dopiero po inauguracji dowiedziałem się, kim jest i opublikowaliśmy oświadczenie, że odcinamy się od tego typu ludzi i środowiska. PJJ to ruch, który działa pokojowo, przeciwstawia się agresji, zastraszaniu czy grożeniu komukolwiek śmiercią. To są działania absolutnie karygodne.

Kto może dołączyć do PJJ? Ruch odcina się od polityki centralnej, ale ma w swoich szeregach polityków.

– Jesteśmy otwarci na wszystkich ludzi nastawionych pokojowo, na ludzi rozsądnych i świadomych wartości, jaką jest wolność konstytucyjna.

Będziecie państwo działać „ekspercko” czy też np. wyjdziecie na ulice?

– To będą połączone działania. Na pewno wybrzmi głos ekspercki – lekarzy, prawników. Ale nie wykluczamy, że jak będzie taka potrzeba, gdy pojawi się informacja, że szczepienia będą przymusowe, to będziemy chcieli pokazać naszą siłę – siłę nie tysięcy, ale milionów Polaków. Na pewno będziemy działać zdecydowanie.

Twierdzi pan, że PJJ nie jest częścią kampanii wyborczej, politycznej Rafała Piecha. Zgodnie z przepisami włodarzem w JST można być jedynie 2 kadencje. Co zatem po samorządzie? Bo „mówi” się, o czym już wspomniałam, że wydeptuje sobie pań jednak ścieżkę do dużej polityki.

– Tak ludzie myślą, bo nie wierzą w ideały czy czyjeś szczere intencje. Na razie musimy zwyciężyć z segregacją sanitarną. Jak to zrobimy, będziemy się zastanawiać, jakie będą kolejne kroki ruchu Polska Jest Jedna oraz jej członków.

KOMENTARZE23

  • Jestem z Siemianowic 2022-02-04 21:41:26
    Niech się ten pseudo- prezydent zajmie uczciwie miastem, które już z ledwością zipie...... . Duża cześć mieszkańców Siemianowic SL. to petenci Pomocy Społecznej, bieda aż piszczy, rozlatujące się, cuchnące familoki i kamienice od dziesiątek lat nieremontowane. Ten pan tak wiele obiecywał dużo mów...ił przed wyborami...:) . Od 7 lat zarządza tym miastem, ale na obiecankach się skończyło. Cala ta sytuacja "lansu" p. Piecha niech pozostanie bez komentarza... Przyjdzie czas na rozliczenie jego prezydentury.  rozwiń
  • Piotr 2022-01-16 07:20:40
    Problem w tym, że takich (...) jak ten piastujący urząd Prezydenta w Siemianowicach Śl. jest około 20%w Polsce.
  • Adam 2022-01-16 06:38:33
    Hipokryta i dwulicowiec. Niech się pochwali ile uruchomił punktów szczepień i jakie działania podjął w tym temacie w Siemianowicach. Liczy, że opaczność boska to załatwi. Moim zdaniem tacy ludzie nie powinni piastować funkcji publicznych.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!