PARTNER PORTALU
  • BGK

Afera w Warszawie? Zawiedli politycy, a obwinia się samorząd

  • Piotr Toborek    12 września 2016 - 07:09
Afera w Warszawie? Zawiedli politycy, a obwinia się samorząd
Andrzej Dec (bip.erzeszow.pl)

Warszawa jest wielka, więc i skala problemu oraz szum wokół tego są duże, ale w końcu to tylko jedno miasto. Takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzać. Przez tyle lat żaden rząd nic nie zrobił, żeby uchwalić ustawę reprywatyzacyjną, a dzisiaj chce się winę zrzucić na samorządy – mówi o wydarzeniach wokół reprywatyzacji w stolicy, spytany o kompetencje radnych, przewodniczący miejskiej rady w Rzeszowie Andrzej Dec.




Dlaczego radni nie są w stanie zapobiec takim przypadkom jak w Warszawie?

Andrzej Dec, przewodniczący rady w Rzeszowie, w radzie od pierwszej kadencji:  – To nie jest takie proste, jeśli urzędnicy nie mówią prawdy, to rada nie zawsze coś na to poradzi. Kompetencje radnych są, jakie są, a rozwikłanie podobnej sprawy jest jak proces, trzeba by wysłuchać kilku stron, ocenić, porównać fakty.

To wymagałoby ogromnego nakładu pracy i czasu, a przecież większość radnych normalnie pracuje, są sesje, posiedzenia komisji.

Dochodzi pewnie i rutyna, oceny dokonuje się w oparciu o to, co mówią urzędnicy, a w większości przypadków rada nie ma sposobu, żeby to wszystko skontrolować, zwykle wszyscy liczą na to, co powie komisja rewizyjna.

Możecie przecież jednak korzystać z pomocy prawników zatrudnionych przez urząd?

– Tak, i np. u nas w Rzeszowie to nieźle działa, ale to już kolejny etap sprawy, najpierw trzeba mieć informacje o nieprawidłowościach, muszą być jakieś podejrzenia, a potem można iść do prawników. A jeśli mamy takie przypadki, że urzędnicy tak przedstawiają dane, że na papierze wszystko wygląda dobrze, to jak powiedziałem – nie jest łatwo dociec prawdy.

Rada kontroluje budżet, realizowanie uchwał, ale już w przypadku szczegółowych kwestii jej możliwości są niewielkie. To mało realne, zdarza się, ale tylko sporadycznie. Akurat w Warszawie jakieś przecieki były i dawały one podstawy do pytania o to, co się dzieje, ale – nie wiem czemu – tak się to potoczyło. Tam jednak nie tylko radni nie dostrzegli problemu.

Powinniśmy w takim razie mieć zawodowych radnych?

– Powiem szczerze, że sam nie wiem. Przyglądałem się, jak działają tacy radni podczas pobytu w USA, ale to ma i dobre, i złe strony. Trudno to ocenić tak teoretycznie, trzeba by zobaczyć, jak to u nas działałoby w praktyce.

Może trzeba wrócić do modelu, który mieliśmy wcześniej, że to rada wybierała wójta czy burmistrza?

– Przyznam, że byłem zwolennikiem bezpośrednich wyborów prezydentów, burmistrzów i wójtów, wydawało mi się, że to rozwiąże wiele problemów, ale życie pokazało, że pociąga to za sobą inne – także negatywne konsekwencje. To tak jak z tymi zawodowymi radnymi, wszystko nie jest takie oczywiste i proste.

Jakie więc wyjście?

– Myślę, że potrzebne jest wprowadzenie kadencyjności. Dwie kadencje po pięć lat dla włodarzy, co doprowadziłoby do rozmijania się z wyborami radnych, to byłoby ciekawe – żeby było tak, jak w przypadku prezydenta i parlamentu – to zapobiegłoby tworzeniu się pewnych układów.

Już nawet nie mówię o jakichś wielkich przekrętach, ale przecież normalne, takie ludzkie jest, że przez lata tworzą się pewne powiązania, znamy się dobrze i pewne mechanizmy przestają działać.

Jeśli jeszcze mamy prezydenta o silnej osobowości, to on narzuca pewne standardy, a tu po prostu potrzebna jest co jakiś czas wymiana, nowy człowiek i nowe spojrzenie.

Ale wielu przeciwników kadencyjności mówi, że szkoda dobrych włodarzy, czemu wymieniać kogoś, kto się sprawdza?

– Nie ma ludzi niezastąpionych, a jeśli już, to potrzebne byłyby pewne rozwiązania, żeby taki wójt czy burmistrz po dziesięciu latach mógł się odnaleźć na rynku pracy.

A działalność społeczną – jeśli chce – może prowadzić, np. jako radny w sejmiku czy poseł.

To, co się dzieje w Warszawie, to trochę klęska samorządu?

– Nie. Warszawa jest wielka, to i skala problemu oraz szum wokół tego są duże, ale w końcu to tylko jedno miasto. Takie rzeczy się zdarzają i będą się zdarzać. Przez tyle lat żaden rząd nic nie zrobił, żeby uchwalić ustawę reprywatyzacyjną, a dzisiaj chce się winę zrzucić na samorządy.

Może trzeba więc mocniej kontrolować samorządy?

– Kontrola nad samorządami jest niemożliwa, tego się nie da zrobić. Można próbować, ale to doprowadzi do absurdu. Te procesy centralizacyjne, które zapoczątkowuje obecna władza, są dla mnie dramatem samorządów.

Sukces Polski opierał się właśnie na decentralizacji, jeśli ktoś się łudzi, że błędów i skandali nie będzie, jak się będzie wszystko kontrolować, to nie ma racji, one będą.

 

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (10)

  • EWA, 2016-09-14 11:14:05

    Do Stan: w 1985 r. ustalono warunki reprywatyzacji - to ustawa nie byla przez nikogo przestrzegana i wprowadzana w zycie bo jak sie okazalo , ze nie swoi ludzie (partyjni inaczej) maja dostawac zwroty to urzedasy porobili zamieszanie i problemy aby tylko nie oddac wlasnosci tym uprawnionym wiec robi...li co chcieli podkladajac dziwne wymysly jako powody braku podstaw do wykupu lub zwrotow!  rozwiń
  • EWA, 2016-09-14 11:09:13

    Do Zbigniew Rybak: wina administracji rowniez naturalnie - ale calej sitwy rzadzacej tyle lat. Ustawa reprywatyzacyjna to byla w 1985 roku !!!! ustawa o gospodarowaniu nieruchomosciami i na jej podstawie stworzyla sie mafia pracownikow panstwowych! jest mi obojetne z jakich partii ale samorzad to je...szcze wieksze zlo bo popiera przy pomocy kolegiow odwolawczych i manipulowaniu ustawami w grabiezy na Polakach i ich mieniu, ale nie tylko !!!! mafia to dobre powiedzenie - a teraz dziwia sie, ze trzeba to zamiesc i wywalic brudy! skonfiskowac mienie mafii - to tyle!  rozwiń
  • Stan, 2016-09-13 21:12:18

    Wiązanie działań mafii z brakiem ustawy reprywatyzacyjnej - to albo głupota, albo stawianie zasłony dymnej.



Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.