PARTNERZY PORTALU
  • BGK
  • BGK

Albo nasze miasta będą zielone i przyjazne, albo będą się wyludniać

  • Sebastian Pypłacz    23 lipca 2018 - 20:00
Albo nasze miasta będą zielone i przyjazne, albo będą się wyludniać
Jarosław Makowski (fot.:Wikimedia Commons/Adam Mikosz)

- Jeśli miasto pozwala sobie na „luksus" lekceważenia potrzeb mieszkańców, znaczy, że nie jest przyjazne. Znaczy, że nie chce być otwarte. Znaczy, że zamiast stawać się miastem dla ludzi, staje się miastem dla banków, deweloperów, włodarzy i urzędników – mówi radny sejmiku śląskiego Jarosław Makowski, b. dyrektor Instytutu Obywatelskiego, szef katowickiej Platformy Obywatelskiej.




Jak tworzyć miasto dla ludzi?

Jarosław Makowski: To proste na pierwszy rzut oka pytanie zdradza fundamentalną zmianę jaka dokonała się, czy może bezpieczniej powiedzieć, dokonuje się w naszej świadomości. Otóż kiedyś pytaliśmy, co możemy/powinniśmy w naszym mieście zbudować: stadion, sale konferencyjne, basen… Dziś, na szczęście, kluczowe pytanie brzmi: jak tworzyć miasto dla ludzi. I znów paradoks: odpowiedź jest prosta. Miasto skrojone na ludzką skalę w centrum stawia człowieka. Cokolwiek w mieście robimy, robimy to z myślą, byśmy my - ludzie - mieli lepszy komfort życia.

A zatem miasto dla ludzi, to miasto dla wszystkich: otwarte. Miasto skrojone na ludzką skalę to miasto zielone, z przyjazną dla człowieka przestrzenią, z dobrym transportem publicznym. Miasto, w którego działania staramy się włączyć wszystkich mieszkańców. O ile przepis jest prosty, o tyle gorzej z jego realizacją.

Właśnie, bo co to znaczy, że miasto jest dla wszystkich? Zawsze słyszałem, że jak jest coś dla wszystkich, to znaczy, że dla nikogo…

- To, zdawać by się mogło, złota reguła nie działa w przypadku miasta. Miasto otwarte, miasto dla wszystkich, to takie miasto, w którym dobrze się czuje dziecko i senior (8-latek i 80-latek). Albo, używając innego języka: wnuczek/wnuczka i dziadek/babcia.

Każdy z nas jest mieszkańcem lub użytkownikiem miasta. A więc ma prawo do miasta. Ma więc prawo oczekiwać, że jego potrzeby, będą zaspakajane: od pracy i edukacji poczynając, a na kulturze i rozrywce kończąc. Jeśli miasto pozwala sobie na „luksus” lekceważenia potrzeb mieszkańców, znaczy, że nie jest przyjazne. Znaczy, że nie chce być otwarte. Znaczy, że zamiast stawać się miastem dla ludzi, staje się miastem dla banków, deweloperów, włodarzy i urzędników.

Dziś nie można mówić o przyjaznym mieście bez dobrego transportu publicznego…

- Gdzie, jak gdzie, na Śląsku, w Katowicach, zaczynamy zdawać sobie sprawę z wagi dobrego transportu publicznego. Zaczynamy, bo mamy zły. Przede wszystkim dlatego, że miasto stawiało na transport samochodowy. Sęk w tym, że im więcej dróg budujesz, tym bardziej nie rozładowujesz korków. Przeciwnie: przybywa aut, które wjeżdżając do centrum miasta - zajmują miejsce, rozjeżdżają drogi, które trzeba naprawiać, i zatruwają powietrze, które w Katowicach jest fatalne, a my nim oddychamy, co powoduje wiele chorób. Ich leczenie jest dużo droższe niż budowa przyjaznego transportu publicznego.

Czy należy wyrzucić auta z centrum?

- Nie tak szybko. Jeśli chcemy ograniczyć ruch samochodowy w centrum miasta, to w zamian mieszkańcy muszą otrzymać dobry, sprawny, komfortowy transport publiczny. Coś za coś. Ale transportu publicznego nie budujesz tak, jak galerii handlowej: to jest długofalowa i konsekwentna polityka. Ale, zasadniczo, tak: przyjaznego miasta nie poznaje się po tym, że biedny jeździ autem, ale po tym, że bogaci zostawiają swoje auta, by jeździć transportem publicznym. Bo ten jest tańszy i zdrowszy.

A zieleń w mieście?

- Prezydenci rodzimych miast, niestety, także Katowic, zdradzają zadziwiającą miłość do betonu i stali. Stopień tej miłości widać jak na dłoni, kiedy zechcemy wybrać się na katowicki rynek. Mieszkańcy miast mówią, żeby doświadczyć zieleni - muszą wyjechać za miasto. A ja pytam: dlaczego zieleni, parku, skweru, łąki nie przenieść do miasta?

Dziś mieszkańcy miast chcą enklaw zieleni w mieście. Dlatego pojawiają się nowe trendy: zielone dachy, zielone ściany czy parki kieszonkowe. Dziś mieszczanie chcą mieć park lub zielony skwer w odległości 5 minut od domu. Tęsknią za zapachem kwiatów, śpiewem ptaków i czystym powietrzem. Pamiętam dyskusję związaną z przebudową ulicy Kościuszki, która cała została zalana betonem. Na pytanie, gdzie ludzie mają wychodzić ze zwierzakami, ze strony urzędu miasta padała odpowiedź: „No po to jest beton, by psy nie robiły kup na trawie”. Intrygujące rozwiązanie problemu. Kiedy jednak mieszkańcy się dalej buntowali, to udało im się wywalczyć słynne już donice. Dziś stoimy przed następującym wyborem: albo nasze miasta będą zielone i przyjazne, albo będą się wyludniać.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (10)

  • koles, 2018-08-06 15:46:30

    co ten gość wie o przyjaznym mieście?
  • Robert, 2018-07-24 15:55:08

    A w jaki to sposób miasto luksusowo lekceważy tych mieszkańców jeśli można wiedzieć??
  • Maciek, 2018-07-24 15:47:42

    Kolejna społeczna akcja pod która Makowski będzie się mógł podpiąć jako boCHater przez małe b i ch!

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.