Partner portalu

Kandydaci: uczciwie kandyduję - głosów nie kupuję

  • PAP
  • 7 listopada 2014 - 00:26
Komitet Samorządni dla Płocka rozpoczął w czwartek kampanię społeczną "Uczciwie kandyduję - głosów nie kupuję". Jej celem jest nakłonienie kandydatów w wyborach samorządowych w tym mieście do złożenia takiej właśnie deklaracji.

"Jeżeli mówimy jasno, że +kandyduję, głosów nie kupuję+, to niech powie to każdy, kto kandyduje" - oświadczył podczas konferencji prasowej Marek Owsik, kandydat komitetu Samorządni dla Płocka na prezydenta tego miasta.

Owsik zaznaczył, że deklaracja o niekupowaniu głosów i uczciwych wyborach jest szczególnie ważna w 25-lecie odzyskania przez Polskę wolności "Uzyskaliśmy wtedy prawo do wolnych wyborów. Nie może być tak, że wystarczy kupić głos, żeby zasiąść w radzie miasta. Jest to nieetyczne, niemoralne, ale też wykroczenie, które powinno być ścigane" - oświadczył Owsik.

W czwartek złożył on w Urzędzie Miasta Płocka wniosek o zwołanie nadzwyczajnej sesji radnych, podczas której mieliby oni debatować nad prawidłową organizacją wyborów samorządowych.

Czytaj też: Opole: SLD kserował podpisy na listach poparcia?

Według Owsika, wśród kandydatów konkurencyjnych komitetów są osoby, które startując w wyborach na radnego Płocka są tam zameldowane, ale faktycznie nie mieszkają w tym mieście. "Według naszych szacunków, jest to kilkanaście osób, w tym dwóch kandydatów na prezydenta, którzy jednocześnie kandydują na radnego" - podkreślił. Zdaniem Owsika kandydaci na radnych, którzy nie mieszkają w Płocku, mimo, że są tam zameldowani, powinni zrezygnować ze startu w wyborach.

Samorządni dla Płocka chcą również by członkowie obwodowych komisji wyborczych obowiązkowo używali innego koloru długopisów niż niebieski - co ma wykluczyć unieważnianie kart do głosowania przez dopisywanie na nich większej niż dozwolona liczby znaków krzyża, oznaczających oddany głos. Postulują też by w lokalach obwodowych komisji wyborczych zainstalowane zostały kamery - co z kolei ma dokumentować przebieg samego głosowania, w tym ewentualne przypadki nieuprawnionego przebywania tam osób postronnych.

Czytaj też: Fałszowali podpisy na listach poparcia? Sprawdzi prokuratura

Inicjatywa komitetu Samorządni dla Płocka jest drugą z kolei, dotycząca uczciwego przebiegu wyborów samorządowych w Płocku. Wcześniej, ubiegający się o reelekcję prezydent Płocka Andrzej Nowakowski (PO) zapowiedział utworzenie patroli obywatelskich, które będą monitorowały na terenie miasta przebieg głosowania i do udziału w nich zaprosił inne komitety wyborcze. Nowakowski przyznał, że jego inicjatywa ma związek z przebiegiem pierwszej tury wyborów samorządowych w tym mieście cztery lata temu, gdy odnotowano przypadki kupowania głosów.

Radny, szef płockiego SLD i kandydat tej partii na prezydenta Płocka Arkadiusz Iwaniak, pytany przez PAP o opinię na temat inicjatyw, dotyczących uczciwych wyborów, oświadczył: "Podpisujemy się pod wszystkim, także pod patrolami, co tylko ukróci proceder kupowania głosów. Jednocześnie deklaruję: nie kupuję głosów". Iwaniak ocenił, że byłoby lepiej, gdyby takie inicjatywy, jak Nowakowskiego i Owsika, pojawiły się dużo wcześniej. "Teraz to trochę wygląda PR-owsko" - dodał.

Odnosząc się do miejsca zamieszkania kandydatów na radnych, podkreślił, że ważniejsze jest, czy kandydaci znają rzeczywiste problemy miasta. "Ważne jest to, jak rozwiązywać prawdziwe problemy Płocka, a nie to, ile czasu ktoś spędza w tym mieście" - oświadczył Iwaniak.

Radna PiS Viletta Kulpa, także ubiegająca się o ponowny wybór do rady miasta Płocka, podkreśliła, że proceder kupowania głosów, czy nakłaniania do tego, powinien kończyć się bardzo wysoką karą grzywny albo poważnym wyrokiem pozbawienia wolności. "Wtedy być może udałoby się wyeliminować ten proceder" - oceniła. Podkreśliła, iż ważna jest równocześnie świadomość samych wyborców, że każdy głos oddany w wyborach jest bezcenny.

"Związek z daną gminą to nie tylko zameldowanie, to także praca, życie społeczne. Kandydatów weryfikują sami mieszkańcy. To oni idą do urn i oceniają danego kandydata" - powiedziała Kulpa, pytana o znaczenie miejsca zamieszkania kandydatów na radnych.

Dyrektor płockiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego Krzysztof Wawro poinformował w czwartek, że przewodniczący obwodowych komisji wyborczych zostali poinstruowani, jak postępować w sytuacjach niepokojących. "Uczuliliśmy przewodniczących komisji, że gdyby ewentualnie docierały sygnały, że na zewnątrz lokali następuje handel głosami, to w pierwszej kolejności powinni powiadomić organa ścigania" - podkreślił. Jego zdaniem, patrole obywatelskie mogą być jedną z form monitorowania przebiegu wyborów, mając jedynie uprawnienia do obserwowania i zgłaszania nieprawidłowości, np. policji.

Wawro zaznaczył, że obecny system wyborczy nie przewiduje możliwości instalowania kamer w lokalach, gdzie odbywa się głosowanie. "Formą zabezpieczenia prac komisji, jeżeli komitety mają jakieś obiekcje, jest desygnowanie mężów zaufania" - przypomniał. Podkreślił też, że członkowie obwodowych komisji wyborczych liczący bezpośrednio głosy nie powinni posiadać przy sobie długopisów.

Odnosząc się do miejsca zamieszkania kandydatów, Wawro zwrócił uwagę, że przy rejestracji kandydatów jest to weryfikowane w ewidencji ludności. "Są przypadki, że osoby nie posiadające meldunku, a przebywające na danym terenie, mają możliwość dopisania się do rejestru wyborców i wówczas nabywają prawa wyborcze" - wyjaśnił.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!