PARTNER PORTALU

O takim przełomie jak Konstytucja 3 Maja do dziś marzą samorządowcy

O takim przełomie jak Konstytucja 3 Maja do dziś marzą samorządowcy
Tak uchwalenie Konstytucji 3 Maja przedstawił sto lat później Jan Matejko. (Fot. : www.msz.gov.pl).

Rok 2021 jest Rokiem Konstytucji 3 Maja. 230 lat temu, 3 maja 1791 r., Sejm Czteroletni po burzliwej debacie przyjął przez aklamację ustawę rządową, która przeszła do historii jako Konstytucja 3 Maja. To też dobra okazja do przypomnienia uchwalonego jeszcze przed samą Konstytucją prawa o miastach. Niektóre marzenia samorządowców są zadziwiająco trwałe –  od lat chcą mieć wpływ na politykę.




Konstytucja 3 Maja jednym z symboli niepodległości

Już drugi rok z rzędu, z powodu pandemii, obchody związane z rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 Maja obchodzimy inaczej niż w latach ubiegłych – bez festynów, masowych koncertów, przedstawień, pikników. Ale inaczej nie oznacza mniej uroczyście.

Czytaj też: Majowe rocznice w reżimie sanitarnym. Oto, jak będziemy świętować

To też większa okazja do przypomnienia historii, tym bardziej, że w tym roku obchodzimy 230. rocznicę tego wydarzenia. Już w listopadzie Sejm ustanowił 2021 Rokiem Konstytucji 3 Maja. Tym samym posłowie podkreślili znaczenia tego aktu jako ważnego elementu pamięci zbiorowej, oddając hołd wszystkim, którzy przyczynili się do jego powstania.  To także zachęta do refleksji nad dziedzictwem Konstytucji współcześnie.

"3 maja 1791 roku Sejm Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego uchwalił Konstytucję 3 Maja - niosącą gwarancje swobód obywatelskich, tradycje chrześcijańskie, tolerancję i wartości Oświecenia, która stała się dokumentem tworzącym późniejszą tożsamość suwerennego narodu. Uchwalona jako pierwsza w Europie i druga na świecie Ustawa Rządowa stanowiła dowód głębokiego patriotyzmu oraz zrozumienia spraw obywatelskich i społecznych" - napisano w przyjętej w listopadzie uchwale Sejmu RP.

Wskazano, że "przyjęta przez aklamację w dobie zagrożenia Ojczyzny Konstytucja 3 Maja była próbą zaangażowania obywateli w ratowanie Rzeczypospolitej przed atakami państw ościennych poprzez utorowanie drogi do długofalowych reform demokratycznych oraz wzmocnienia państwa w celu obrony niepodległości".

"Konstytucja 3 Maja wprowadziła trójpodział władzy. Jej postanowienia były wymierzone przeciw liberum veto. Przyjęto w niej nowatorskie rozwiązania w zakresie parlamentaryzmu. Stanowiła dojrzałe i oryginalne dzieło oświeconych reformatorów i wpisywała się w europejski i światowy program ówczesnych przemian" - podkreślono w uchwale.

W uchwale przypomniano, że "zajmująca szczególne miejsce na kartach wspólnej historii Polski i Litwy majowa Ustawa Rządowa, przyjęta na Zamku Królewskim w Warszawie, regulowała organizację władz państwowych, prawa i obowiązki obywateli".

"Zaręczenie Wzajemne Obojga Narodów w październiku 1791 roku jeszcze trwalej równoprawnie związało Koronę i Litwę, dając siłę do przyszłej walki o niepodległość potwierdzonej żarliwością, krwią bohaterów i poległych w kolejnych zrywach narodowowyzwoleńczych" - dodano.

Według historyka prof. Henryka Samsonowicza, Konstytucja 3 Maja stanowi ważny element pamięci zbiorowej, bez której żadna wspólnota istnieć nie może. Jego zdaniem, Polska odzyskiwała niepodległość trzykrotnie: właśnie 3 maja 1791 r. oraz 11 listopada 1918 r. i 4 czerwca 1989 r.

W podobnym duchu wypowiada się dr hab. Filip Wolański z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego.

- Konstytucja 3 maja jest jednym z symboli naszej niepodległości. Przez dziesięciolecia prawo do kultywowania pamięci o jej uchwaleniu świadczyło o kondycji polskiej państwowości - napisał Wolański o Konstytucji 3 Maja w "Przeglądzie Uniwersyteckim" w ramach cyklu "2021. To będzie dobry rok ?!?" z okazji ustanowienia przez Sejm RP roku 2021 Rokiem Konstytucji 3 Maja.

Dlaczego tak ważne okazało się uchwalenie Konstytucji, która jako akt normatywny przetrwała nieco ponad rok?

- Wydaje się, że chyba najważniejsza była nadzieja, jaką dało to wydarzenie pokoleniom Polaków. Nadzieja, że jesteśmy zdolni do wielkich dokonań, nie tylko na polach bitew, ale też tworząc prawo, które wyrastając z naszej tradycji inspiruje się myślą wspólną dla narodów dążących do wolności - tłumaczył dalej Filip Wolański.

Bez wsparcia miast i szlacheckiego samorządu nie byłoby Konstytucji 3 Maja

Przeważnie dyskusje o Konstytucji 3 Maja koncentrują się wokół wprowadzonych przez nią dużych zmian ustrojowych: likwidacji liberum veto czy wprowadzenia dziedziczności tronu. Konstytucja 3 Maja nie była jednak dziełem kilku liderów, bez wsparcia poza Warszawą to by się nie udało.

- Trzeba zacząć od tego, że choć Konstytucja 3 Maja wprowadzała reformę ustroju Polski, to jednak sama wyrastała z dawnego ustroju Rzeczypospolitej. Przecież nie byłoby sejmu bez sejmików ziemskich, czyli tego organu samorządu szlacheckiego, który m.in. delegował swoich delegatów na sejm walny. A to właśnie sejm walny był najwyższą władzą w dawnej Rzeczypospolitej. To zresztą nie było jedyne uprawnienie sejmików. One decydowały o wielu sprawach. Już po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja sejmiki zajęły także w jej sprawie stanowiska – komentował dla Portalsamorzadowy prof. Piotr Ugniewski z Zakładu Historii Nowożytnej Uniwersytetu Warszawskiego.

W stronę miast i mieszczan

Przy okazji kolejnych rocznic tego wydarzenia uwaga publicystów skupia się głównie na fundamentalnych zmianach w ustroju państwa, wprowadzonych przez konstytucję (np. likwidacji liberum veto czy wprowadzeniu dziedziczności tronu). Rzadziej już wspomina się o zawartości uchwalonego jeszcze przed samą Konstytucją prawa o miastach.

- Dopuszczało ono mieszczan do urzędów i funkcji wojskowych, umożliwiało im zakup ziemi, rozciągnięto na nich zasadę nietykalności osobistej bez wyroku, a także zakładało nobilitację co kadencję grupy kilkudziesięciu z nich. To było naprawdę dużo. W tych ustępstwach był wszakże jeden wyjątek: w minimalnym zaledwie stopniu zrealizowano mieszczańskie postulaty dotyczące reprezentacji politycznej. Nie został spełniony postulat o utworzeniu Izby Niższej. Ograniczono się do dopuszczenia do sejmu wąskiej grupy mieszczan - plenipotentów z głosem doradczym, a i to tylko w sprawach dotyczących miast. Utrzymano zatem monopol szlachty w sprawach politycznych – mówił w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl prof. Ugniewski.

Pomysł izby samorządowej wciąż żywy?

Dziś pomysł stworzenia osobnej izby samorządowej stanowi temat do dyskusji dla naukowców. W debacie politycznej znacznie częściej wraca pomysł startu byłych i obecnych samorządowców w wyborach do Senatu.

- Byłaby to korzystna zmiana dla całej polskiej polityki. Merytorycznie byłby to bardzo silny wkład w tworzenie prawa. Stanowiłoby to też jakąś barierę przed szalejącym populizmem – tak o ewentualnym zniesieniu zakazu łączenia mandatu senatora oraz wójta, burmistrza czy prezydenta miasta mówił w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Zygmunt Frankiewicz, prezes Związku Miast Polskich jeszcze jako prezydent Gliwic.

- My nie proponujemy izby samorządowej, tylko możliwość ubiegania się o mandat w demokratycznych wyborach i możliwość łączenia go z pełnieniem funkcji w samorządzie – zaznaczył Frankiewicz.

Ale takie zmiany nie nadeszły. Kiedy więc w 2019 r. Frankiewicz zdobył mandat senatora, musiał zrezygnować z prezydentury w Gliwicach. W takiej sytuacji był też Wadim Tyszkiewicz, do 2019 r prezydent Nowej Soli, a obecnie senator. W sumie w ostatnich wyborach do Senatu mandat senatora uzyskało16 samorządowców.

Czytaj też: Mandat senatora dla 16 samorządowców. Wśród nich Zygmunt Frankiewicz, Wadim Tyszkiewicz i Ryszard Świlski

Nie ma co ukrywać, że start samorządowców w wyborach do Senatu oceniany był jako krok skierowany przeciwko dalszym rządom Prawa i Sprawiedliwości. Samorządowcy nie od dzisiaj zarzucają tej partii, że forsuje centralistyczny model państwa, odbierając kompetencje samorządom i wprowadzając niekorzystne dla nich zmiany legislacyjne. Krytykują też sposób, w jaki te zmiany są wdrażane – legislacyjny pośpiech i brak poważnych konsultacji z przedstawicielami JST. W tym kontekście wprowadzenie mocnej, samorządowej reprezentacji do Senatu zwolennikom tej inicjatywy jawić się mogło jako szansa na zatrzymanie niekorzystnych dla samorządu zmian w legislacji.

Pomysł wprowadzenia samorządowców do izby wyższej parlamentu nie narodził się jednak dopiero za rządów PiS. O podobnej inicjatywie mówiło się w 2011 r., gdy rządziła koalicja Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, a premierem był Donald Tusk.

Z pomysłem stworzenia samorządowej listy wystąpił wtedy prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. Wśród potencjalnych jej liderów wymieniano m.in. Rafała Dutkiewicza, Piotra Uszoka, Zbigniewa Podrazę czy prezydenta Rzeszowa Tadeusza Ferenca. Ówcześni kandydaci to dziś już byli prezydenci miast i to bez senatorskich mandatów.

A może druga izba w całości dla samorządu?

Wprowadzenie burmistrzów i prezydentów miast do Senatu to tylko jeden z możliwych sposobów na „usamorządowienie” Senatu. Drugim jest jego ustrojowe przekształcenie w izbę samorządową. Takie właśnie rozwiązanie proponowała w 2009 roku Rada Naczelna PSL.

Kilka lat temu sam postulat odświeżyli Bezpartyjni Samorządowcy. W praktyce sprawa nigdy nie wyszła jednak poza sferę pomysłu, choć idea izby senackiej czasem pojawia się w akademickich dyskusjach naukowców. Przypomnijmy, sporo na ten temat dyskutowano np. przy okazji odbywającej się przed laty konferencji pod tytułem „Senat w tradycji i praktyce ustrojowej Rzeczypospolitej”. Zdania były podzielone.

- Mnie się bardzo podoba koncepcja Senatu na przykład jako izby samorządowej, ale pod warunkiem, że będzie to reprezentacja całego zdecentralizowanego państwa, czyli nie tylko samorządu terytorialnego, ale także wszystkich izb samorządowych, czyli samorządu zawodowego, samorządu akademickiego. Dla koncepcji izby samorządowej brakuje bardzo istotnego elementu, który moim zdaniem uniemożliwia poważne myślenie o Senacie jako izbie samorządowej. Nie mamy mianowicie samorządu gospodarczego – mówił wtedy prof. Jerzy Stępień, senator I i II kadencji, a także sędzia TK w stanie spoczynku.

- Byłaby to izba zdominowana przez samorząd terytorialny – i czego byśmy nie powiedzieli, samorząd terytorialny jest bardzo mocno upartyjniony, bo przecież i w sejmikach wojewódzkich, i w radach powiatów, i na pewno w radach gmin w dużych miastach podczas wyborów istotny jest element partyjny, a nie personalny. W związku z tym wiara, że wprowadzenie izby samorządowej spowodowałoby odpartyjnienie drugiej izby, jest bardzo naiwna – zastrzegł wtedy prof. Krzysztof Skotnicki, prawnik i prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Konstytucyjnego.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!



Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu

Podaj poprawny adres e-mail
W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych.
Informujemy, że dane przekazane w związku z zamówieniem newslettera będą przetwarzane zgodnie z Polityką Prywatności PTWP Online Sp. z o.o.

Usługa zostanie uruchomiania po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.

W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.
Musisz zaznaczyć wymaganą zgodę


×
KOMENTARZE (1)

  • Wojciech Żaglewski, 2021-05-06 20:47:48

    Obywatele !!! Bez Czarów ! > Wskazano , że przyjęta przez aklamację w dobie zagrożenia Ojczyzny , Konstytucja 3 maja była PRUBĄ ZAANGARZOWANIA OBYWATELI w ratowaniu Rzeczypospolitej przed atakami państw ościennych < Treść tej części artykułu jest przykładem zwalenia winy na zwykłych oby...wateli - którzy zdali egzamin !! Ale jak zdali ci co dowodzili tą walka przed atakami państw ościennych ? Zawsze !! Wszystko zależy od tych co rządzą - a nie od tych co mają wykonywać . Dzisiejsze Fałszowanie historii Polski jest za sprawą tych co rządzą !!!  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!