Partnerzy portalu

Samorządowcy z długim stażem o recepcie na sukces

  • PAP
  • 14 września 2010 - 08:55
Ponad 250 wójtów i burmistrzów urzęduje nieprzerwanie od 1990 r. Recepta na sukces? Wywiązywanie się z obietnic wyborczych, dobra współpraca z mieszkańcami gminy, pasja, konsekwencja i uczciwość.

Samorządowcy przyznają, że praca dla społeczności lokalnej to dla nich pasja. Podkreślają, że ważna jest umiejętność wsłuchiwania się w potrzeby wyborców i współpraca z nimi na rzecz projektów, z których będą mogli korzystać wszyscy mieszkańcy gminy. Bez takich cech, jak: lojalność, uczciwość, konsekwencja w osiąganiu wyznaczonych celów czy upór nie da się być dobrym gospodarzem gminy.

Pasja ponad wszystko
Kazimierz Adamczyk jest wójtem kilkutysięcznych Ornontowic na Śląsku nieprzerwanie od maja 1991 roku. Mówi, że należy do ludzi, dla których praca jest pasją.

– Jestem człowiekiem rozpoznawalnym i w wielu sprawach stanowczym, zmierzającym uparcie do osiągnięcia celu. Myślę, że także stąd bierze się zaufanie, którym obdarowują mnie mieszkańcy – ocenia.

Urodził się w Ornontowicach, jego pradziadek też kiedyś był naczelnikiem tej gminy, można więc mówić o tradycjach rodzinnych.

Także wójt gminy Człuchów (woj. pomorskie) Adam Marciniak twierdzi, że 20-letnią kadencję zawdzięcza pasji.

– Działalność w samorządzie musi być czymś w rodzaju hobby. Trzeba się autentycznie pasjonować, a mieszkańcy gminy muszą odczuwać troskę i korzystać z sukcesów samorządu. Nie można się też mścić na wrogach i w każdej sytuacji należy zachowywać dużo zimnej krwi – mówi Marciniak.

Dodaje, że w wyborczych zwycięstwach pomaga też lokalność. Choć jest członkiem PSL, w wyborach startuje pod szyldem lokalnego komitetu.

– Wyborcy niezbyt pozytywnie odbierają partie polityczne. Uważają, że politycy zajmują się tylko swoimi sprawami – wyjaśnia wójt.

Lojalność ważna rzecz
Zdaniem burmistrza Gołdapi (Warmia i Mazury) Marka Mirosa, żeby mieć szansę na ponowny wybór, trzeba być lojalnym wobec wyborców, współpracowników i radnych.

– Nie można ludziom składać fałszywych, nierealistycznych obietnic i wprowadzać ich w błąd – podkreśla. Mówi, że w kontaktach z ludźmi ważne jest, by być naturalnym i nie udawać kogoś, kim się nie jest. – W małych środowiskach fałsz i dualizm osobowości szybko da się zauważyć – mówi.

Miros dba, by mieszkańcy jego gminy byli dobrze poinformowani o tym, co on i jego współpracownicy robią, dlatego dwa razy w ciągu kadencji wysyła wszystkim rodzinom publikację na ten temat.

– Ludzie mają szansę ocenić to, co zostało zrobione – mówi. W tym roku również zamierza ubiegać się o fotel burmistrza. Chciałby dokończyć budowę uzdrowiska Gołdap, tężni, pijalni wód i parku zdrojowego.

Pomagają świeże pomysły i wiedza
Zdaniem burmistrza Wielichowa (Wielkopolska) Adama Łanieckiego nie można mówić o przyzwyczajeniu wyborców do osoby na stanowisku. Mówi, że mieszkańcy dłużej pamiętają potknięcia.

– Jakaś rutyna po tylu latach już jest, ale zawsze trzeba mieć atrakcyjny program. Ja także mam pomysły na ewentualną kolejną kadencję: budowę dróg, chodników, nowego przedszkola i poprawienie stanu służby zdrowia – mówi Łaniecki.

Wójt gminy Wielkie Oczy (Podkarpacie) Władysław Strojny zawsze stara się być rzetelny wobec obietnic, które składał mieszkańcom. Do wszystkiego, co robi dla mieszkańców, wkłada tyle energii i zaangażowania, jak gdyby robił to dla siebie.

Mirosław Lech jest wójtem gminy Korycin (Podlasie) od 1991 r. Jego zdaniem na klucz do sukcesu, by tak długo pracować na rzecz społeczności lokalnej, składa się m.in. znajomość ludzi, gminy, problemów, jakie w niej występują. Mówi, że nie da się skutecznie działać bez dobrej współpracy z radą gminy i innymi instytucjami w gminie i poza nią.

– Do dobrego rządzenia potrzebna jest także wiedza samorządowa, prawna oraz o tym, jak pozyskiwać pieniądze na zewnątrz – uważa Mirosław Lech. Mówi też o tym, że trzeba być otwartym i pracowitym.

Ludzi trzeba szanować
Wójt gminy Hajnówka (Podlaskie) Olga Rygorowicz podkreśla, że sprawując swoją funkcję od 20 lat, zawsze stara się szanować ludzi bez względu na wiek czy majętność.

– Staram się tak obsługiwać ludzi, jak bym chciała, żeby mnie ktoś obsługiwał, czyli grzecznie i serdecznie – zdradza tajemnicę Olga Rygorowicz. Szacunek do ludzi jej zdaniem przejawia się również w obietnicach, które składa się przed wyborami.

– Jak tylko mogę, staram się spełniać swoje obietnice. To ważne, by nie zawieść ludzi – zaznacza.

Rygorowicz podkreśliła, że udało się zwodociągować całą gminę, utwardzić wiele dróg, wprowadzić kanalizację na ponad 70 proc. powierzchni gminy, wybudować nową szkołę, salę gimnastyczną. – To nie jest tylko mój sukces. To jest osiągnięcie mieszkańców i radnych – mówił.

Zdobyć zaufanie
Podkieleckiej gminie Morawica, która jest jednym z liderów wykorzystywania funduszy unijnych w regionie, od 1990 roku szefuje Marian Buras. Jego zdaniem powodem tak długiego utrzymywania się na stanowisku jest zdobycie zaufania mieszkańców.

– Nie jest to łatwe, ale miałem na to dużo czasu. Trzeba słuchać, co mówią mieszkańcy. Trzeba być elastycznym – można mieć wizje, ale bez zgody mieszkańców, nikt ich nie zrealizuje, więc sceptyków trzeba umieć przekonać do swoich pomysłów – zauważa Buras.

Dodaje, że włodarz musi być także dobrym menedżerem, który wie, jak sensownie wydawać pieniądze. Jak mówi, pełniona funkcja zmobilizowała go do pracy nad samym sobą: nauczył się angielskiego i wciąż się dokształca, by ułatwić kontakty gminy z zagranicznymi partnerami.

Nie obiecywać gruszek na wierzbie
Także wójt gminy Wodzisław (woj. świętokrzyskie) Józef Syska przyznaje, że dobra współpraca z mieszkańcami, radami sołeckimi i radą gminy jest najważniejsza we właściwym zarządzaniu gminą. Dodaje, że nigdy nie obiecywał gruszek na wierzbie, lecz jedynie przedsięwzięcia możliwe do zrealizowania. Przyznaje, że nigdy nie startował pod szyldem żadnej partii, ale z własnego komitetu wyborczego i może to właśnie spodobało się mieszkańcom.

Wójt gminy Sorkwity (Warmia i Mazury) Piotr Wołkowicz, mówi, że stara się zawsze pomagać ludziom, a gdy nie jest w stanie, to przynajmniej nie przeszkadza. Ocenia, że sukces wyborczy zawdzięcza także zespołowi ludzi, z którymi pracuje.

Poznać wszystkich z imienia i nazwiska
Alojzy Parys jest wójtem gminy Cisek (woj. opolskie) od 18 lat. Podkreśla, że ma dobry kontakt z mieszkańcami, z którymi spotyka się nie tylko w urzędzie.

– Udało mi się poznać wszystkich z imienia, nazwiska i nawet z przezwiska. Znam ich potrzeby i problemy. Zdobyłem ich zaufanie i to chyba dlatego – powiedział pytany o klucz do sukcesu.

Od 30 lat szefuje gminą wójt Nowej Karczmy (woj. pomorskie) Alojzy Szoska. Zanim przed 20 laty został wójtem, przez 10 lat był naczelnikiem gminy. Jego zdaniem „prostolinijność w postępowaniu, uczciwość i skromność” decyduje o sukcesie w pracy samorządowej.

– Żyję normalnie, staram się współpracować ze wszystkimi, a gmina się rozwija – podkreśla. Zastrzegł, że chociaż należy do PO, w pracy zachowuje apolityczność.

Konsekwencja w działaniu
Wójt gminy Sławatycze na Lubelszczyźnie, przy granicy z Białorusią, Dariusz Trybuchowicz za ważne w pracy uznaje systematyczne i konsekwentne, realizowanie przyjętego planu rozwoju gminy.

Wspomina, że w pierwszej kadencji skupiono się na dokończeniu inwestycji już zaczętych i poprawie infrastruktury drogowej. W drugiej dominowały sprawy oświaty, a w następnej kadencji ulepszano sieć wodociągową i rozpoczęto budowę oczyszczalni ścieków.

– To plan wieloletni, będziemy go kontynuować. Zamierzamy zainicjować program budowy oczyszczalni przydomowych – mówi Trybuchowicz.

Wójt gminy Ustronie Morskie (woj. zachodniopomorskie) Stanisław Zieliński rządzi gminą od 1982 r. – najpierw jako naczelnik, a od 1990 r. jako wójt – z pięciomiesięczną przerwą. Jego długoletnie rządy dwukrotnie odnotowało katowickie Towarzystwo Kontroli Rekordów Niecodziennych w „Księdze Rabkolandu”. Recepta Zielińskiego na długowieczność w samorządzie jest prosta: – Bycie zawsze sobą i postępowanie zgodnie z sumieniem.

Są różne sposoby
Zdaniem wójta w gminie Kołbaskowo (Zachodniopomorskie) Józefa Żukowskiego nie ma jednej recepty na bycie dobrym samorządowcem.

– Każda gmina jest inna, ma swoją specyfikę – zaznacza. Wspomina, że kandydował zawsze z własnym komitetem. – Partia czasami przeszkadza w gminie. Widać to szczególnie podczas współpracy z radnymi. Chyba było łatwiej, gdy wójta wybierała rada. Teraz, by realizować swój program, wójt czy burmistrz musi uzyskać zgodę radnych, a to nie zawsze jest łatwe – dodaje.

Eugeniusz Chamarczuk, wójt gminy Lubrza (woj. lubuskie), od 20 lat stara się być wiarygodny w realizacji programu wyborczego.
– Priorytetem jest dobro gminy, a nie interesy partykularne – podkreśla.

Witnica (Lubuskie) jest gminą miejsko-wiejską nad Wartą; od prawie 20 lat jej burmistrzem jest Andrzej Zabłocki.
– Pracuję dla Witnicy codziennie, dając z siebie wszystko” – podkreśla i właśnie to zaangażowanie – jego zdaniem – doceniają wyborcy.

Jak zdobyć zaufanie mieszkańców w kolejnych wyborach?

– Burmistrz powinien być pełen energii i determinacji w realizacji ciągle nowych pomysłów. Jeśli ludzie widzą taką postawę, można zdobyć ich zaufanie i aprobatę – odpowiada.

63-letni Tadeusz Smarz od 28 lat rządzi 12,5-tysięczną gminą – Złąwsią Wielką w woj. kujawsko-pomorskim. Od 1982 r. był naczelnikiem gminy, a od 1990 r. pełni funkcję wójta.

= Tajemnica tkwi chyba w moim podejściu do pracy, choć zawsze miałem jednego lub dwóch konkurentów w wyborach. Gdy rozpoczynałem kadencję, myślałem już o kolejnej. Zawsze układem program zawierający około 100 zadań i konsekwentnie je realizowałem – mówi Smarz.

Potrzeba stabilizacji
Kierownik katedry samorządu terytorialnego Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie Andrzej Piasecki uważa, że głównym powodem wybierania po raz kolejny tych samych osób na wójtów lub burmistrzów jest chęć stabilizacji.

– Głosując za tymi, którzy są, głosujemy za stabilizacją, a wśród wielu rzeczy, których nie lubią Polacy, jest właśnie zmiana – uważa Piasecki.

Na ponowny wybór – zdaniem eksperta – wpływa także dobra praca każdego z gospodarzy gmin oraz ich znajomość i przewidywalność. – Polacy mają tendencję do kontynuacji, powierzania stanowisk ludziom sprawdzonym – sądzi Piasecki.

Zastrzegł jednak, że stabilizacja może czasami przeradzać się w stagnację. Dlatego uważa, że ordynacja wyborcza powinna ograniczać liczbę kadencji jednej osoby tak, by stanowisko wójta czy burmistrza nie było dożywotnie.

 

KOMENTARZE1

  • Renata 2010-09-14 10:37:38
    Żeby ludzie tak kochali centralnych polityków jak lokalnych Polska Byłaby rajem

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!