Partner portalu

Samorządowiec Roku: nikomu nie dzieje się krzywda. Stajemy w obronie rodziny

O szansach, jakie inwestycje krajowe dają województwom wschodnim, sytuacji w sejmikach wojewódzkich, uchwałach o "strefach wolnych od LGBT" oraz zmianach w edukacji szkolnej i akademickiej rozmawiamy z dr hab. Mieczysławem Rybą, profesorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, członkiem zespołu doradczego ministra Czarnka, radnym sejmiku woj. lubelskiego.
  • Mieczysław Ryba jest laureatem konkursu „Samorządowiec Roku 2020” w kategorii radny wojewódzki. Jego zdaniem włączenie się w strategiczne inwestycje państwowe to szansa na wyciągnięcie województwa lubelskiego z relatywnej biedy.
  • Czy PiS-owi uda się „dowieźć” do końca kadencji obecny stan posiadania sejmików? - Kluczową postacią w każdym sejmiku jest marszałek, to jego powołanie jest fundamentalne dla późniejszych rozstrzygnięć - komentuje nasz rozmówca.
  • W ocenie Ryby sejmik nie powinien wycofywać się ze stanowiska w sprawie "ideologii LGBT". - Co złego robimy, komu krzywda się dzieje? Stajemy w obronie rodziny - podkreśla radny. Prof. Ryba postuluje też zmiany w programie szkolnym dotyczące wychowania patriotycznego.

Jakie wyzwania stoją obecnie przed województwem lubelskim, przed sejmikiem, jeśli chodzi o nową strategię województwa, pieniądze unijne i inwestycje?

- Województwo lubelskie jest zaliczane do najbiedniejszych regionów w kraju i trzeba szukać impulsów, które pozwolą na jego rozwój.

Opis województwa lubelskiego to przede wszystkim charakterystyka województwa rolniczego, z tym się trzeba liczyć, ale to wcale nie musi być obciążeniem.

Jeśli mówimy o perspektywie unijnej, to punkt ciężkości w dużej mierze, również w strategii rozwoju, stawiamy na rolnictwo, również w jego ekologicznym wydaniu, bo mamy tu przecież bardzo dużo rodzinnych gospodarstw. Ważne, by nie była to tylko produkcja, ale także przetwórstwo żywności. Dlatego też żywimy duże oczekiwanie związane z utworzeniem tzw. holdingu rolnego. Będzie to inwestycja państwowa, więc współpraca na linii samorząd-państwo jest też bardzo ważna. Duże szanse na rozwój wiążemy z inwestycjami krajowymi.

Bo nie samym rolnictwem region żyje…

- Stawiamy też na turystykę, rozwój przemysłu. Strategiczną kwestią są węzły komunikacyjne, budowa dróg o krajowym i międzynarodowym znaczeniu. Droga S17 łącząca Lublin i Warszawę jest praktycznie ukończona, duże nadzieje wiążemy z S19 – drogą będącą częścią Via Carpatia, czyli trasą łączącą północ i południe Europy. Lublin leży niemal w środku tego szlaku. Dodam, że trwa intensywna budowa S19 na odcinku Lublin-Rzeszów.

Włączenie się w strategiczne inwestycje państwowe dotyczące tzw. Trójmorza, stawiające Lublin na jednym z 5 głównych szlaków komunikacyjnych - to perspektywa, która mogłaby wyciągnąć to województwo z relatywnej biedy.

Mam rozumieć, że dotychczasowe programy unijne, także te dedykowane - jak Polska Wschodnia - nie zasypały różnic rozwojowych między regionami?

- Inaczej wygląda to w dużych ośrodkach, takich jak Lublin, gdzie nie widać wielkich różnic, a inaczej w mniejszych miastach czy obszarach wiejskich. Poziom życia może się lekko zrównuje, ale kiedy popatrzymy na wyniki potencjału gospodarczego czy rozwojowego, to wciąż jesteśmy w tyle stawki.

Pamiętajmy o obiektywnych tego przyczynach geopolitycznych. Jesteśmy ostatnim województwem UE, jesteśmy ścianą wschodnią i dla inwestorów ma to realne znaczenie. W długofalowym planowaniu bierze się pod uwagę również element bezpieczeństwa, a jak wiemy, niepokoje są i na Ukrainie, i na Białorusi - a z oboma tymi krajami nasze województwo graniczy.

Tereny pogranicza zawsze mają swoiste problemy, więc trzeba generować współpracę międzynarodową. Jeśli państwo polskie stara się przeprojektować linie komunikacyjne, handlowe z kierunku wschód-zachód na północ-południe, to patrząc w tej perspektywie, Lublin przestaje być skrajną flanką, a stajemy się centrum. W tym momencie zmienia się nasze usytuowanie geopolityczne. To, co dzieje się na gruncie państwowym, jest dla nas szansą i powinniśmy umiejętnie z tego skorzystać.

Sejmik to najbardziej upolityczniony szczebel samorządu. Po ostatnich wyborach PiS rządzi w 8 na 16 województw. Niedawno w sejmiku świętokrzyskim PiS stracił większość, bo jeden z radnych wystąpił z klubu PiS. Zamieszanie jest też w sejmiku dolnośląskim z koalicjantem, czyli Bezpartyjnymi Samorządowcami i tak naprawdę nie wiadomo, kto z kim i jak silną koalicję stworzy. Czy pana zdaniem PiS-owi uda się „dowieźć” do końca kadencji obecny stan posiadania sejmików?

Czytaj też: Zarząd Dolnego Śląska bez większości. Koalicja do korekty lub przebudowy

- Nie znam szczegółowych rozstrzygnięć w innych województwach, na pewno w woj. lubelskim takiego zagrożenia utraty większości w sejmiku nie ma. Pamiętajmy jednak, że kluczową postacią w każdym sejmiku jest marszałek, to jego powołanie jest fundamentalne dla późniejszych rozstrzygnięć. Odwołanie marszałka jest stosunkowo trudne - nie wystarczy zwykła większość głosów, potrzebna jest większość kwalifikowana. Dlatego to wybory w 2018 r. były kluczowe.

Musimy pamiętać, że zamieszanie polityczne niczego dobrego nie niesie. Zaczyna się koncentracja zainteresowania na grach partyjnych, a nie na tym, co trzeba wykonać i co jest najważniejsze dla regionu.

Prawie dwa lata temu Sejmik Województwa Lubelskiego przyjął stanowisko w sprawie wprowadzenia ideologii LGBT do wspólnot samorządowych. Szerokim echem odbijały się przyjmowane przez radnych różnych miejscowości uchwały dotyczące stref wolnych od ideologii LGBT. Rada Europy wyraziła niedawno zaniepokojenie przyjmowanymi przez polskie władze samorządowe takimi uchwałami i wezwała do wycofania się z nich.

- Z czego mamy się wycofać? Co złego robimy, komu krzywda się dzieje? Stajemy w obronie rodziny, nie wspominamy o dyskryminacji jakiejkolwiek mniejszości. Dla ideologów problem jest w tym, że stajemy w obronie rodziny pojmowanej zgodnie z polską Konstytucją jako związek mężczyzny i kobiety. Jeśli to, że chcemy chronić dzieci przed demoralizacją, ideologią nastawioną na wywrócenie porządku naturalnego i konstytucyjnego jest uznawane za dyskryminację, to niech się raczej zastanowią ci, którzy nas krytykują.

Ale czy samorządy powinny w ogóle takie uchwały przyjmować, czy nie lepiej np. promować rodziny?

- Tak, ale zaraz pojawi się pytanie ze strony naszych krytyków, kogo uznajemy za rodzinę. Jeśli chodzi o kwestię przyjmowania uchwał w obronie przed ideologią, warto zwrócić uwagę na chronologię. Uchwały samorządów, w tym Sejmiku Woj. Lubelskiego, w obronie rodziny i przeciw ideologii LGBT były pochodną deklaracji LGBT, którą podpisał Rafał Trzaskowski. Ta deklaracja była absolutnie poza kompetencjami samorządu terytorialnego. Co ciekawe, nikt z ideologów UE nie mówi, że Trzaskowski zrobił coś niewłaściwego, wychodząc poza swoje kompetencje.

Należy pan do profesorskiego zespołu doradców ministra Przemysława Czarnka. Minister zapowiada, że w przyszłym roku szkolnym w programie nauczania pojawić ma się więcej wychowania patriotycznego, obywatelskiego. Jest taka potrzeba?

- Jestem w profesorskim zespole doradczym, ale w części uniwersyteckiej. Szkoły zatem nie są przedmiotem naszych prac. Gdybym jednak miał się tu wypowiadać, to w pewnych aspektach tak, trzeba przemyśleć elementy programowe. W szczególności w korelacji, jaka występuje między poszczególnymi przedmiotami nauczanymi w szkole. Jeśli weźmiemy pod uwagę szeroko rozumianą humanistykę, która odpowiada w gruncie rzeczy za wychowanie patriotyczne, to to, co dzieje się na języku polskim winno być skorelowane z tym, co się dzieje na historii, na geografii czy nawet na muzyce (nauka śpiewu przecież łączy się z pewnymi elementami patriotycznymi).

Są to kwestie niezwykle istotne, ważne, jeśli chcemy przetrwać jako wspólnota narodowa, która jest więzią kulturową. Żadna wspólnota zdezintegrowana lub taka, w której prowadzone są procesy rewolucyjne, nie jest w stanie osiągać większych celów ani na arenie międzynarodowej, ani gospodarczej, bo będzie się zajmować wewnętrzną walką. W tym kontekście edukacja szkolna ma ogromne znaczenie, ważna też jest obrona jej przed zakusami ideologicznymi.

A jak pana zdaniem powinny wyglądać lekcje religii w szkołach, by młodzież z nich nie rezygnowała?

Czytaj też: Lekcje religii. Uczniowie rezygnują, samorządy dopłacają, liczby niepokoją

- Wbrew medialnym doniesieniom, nie są to masowe rezygnacje. Są jednak dość liczne na poziomie szkół średnich, przede wszystkim w dużych miastach. Pytanie, czy w momencie kryzysu, bo są takie głosy, robić z lekcji religii jakieś show, zabawę, która będzie przyciągać? Moim zdaniem takie przyciąganie będzie miało tylko chwilowy efekt.

Jeśli mógłbym coś podpowiadać, bo przecież za lekcje religii odpowiada Kościół, to bardziej powinny to być katechezy, a mniej lekcje religii, a już na pewno nie lekcje religioznawstwa, gdzie uczymy się o różnych religiach czy traktujemy tę wiedzę na równi z innymi przedmiotami. Suchą wiedzę religijną to i ateista może przyswoić, ale nie będzie tym żył. To powinny być zajęcia na styku wiedzy i pewnej pobożności, pewnego przeżywania swojej religijności. Dlatego specyficzna jest tutaj rola księdza katechety czy siostry katechetki w szkole, których świeccy mogą zastąpić tylko do pewnego momentu. Bo tu nie chodzi tylko o przekazywanie wiedzy.

To może zrezygnować z ocen religii?

- Bez ocen w szkole czasem trudno o zachowanie dyscypliny, dlatego powinien być zastosowany jakiś złoty środek. Oceny powinny zostać, ale nie muszą być to tylko i wyłącznie noty stawiane za wiedzę, powinny też odzwierciedlać w jakiś sposób postawę młodych ludzi.

Ostatni rok jest też rokiem nauki zdalnej. Jakie są pana doświadczenia, przemyślenia?

- Jestem nauczycielem akademickim, więc mam zupełnie inne doświadczenia z nauką zdalną niż np. moja żona, która jest nauczycielką. Ale także na uczelniach nie jest to łatwy czas. Jeśli ktoś sądzi, że można w pełni prowadzić uniwersytet online, jest w błędzie. Uniwersytet to sieć różnorakich relacji, dyskusji, konferencji. Bez tego naturalnego życia uniwersyteckiego trudno mówić o prawdziwym kształceniu młodego pokolenia.

W szkołach jest jeszcze trudniej. W sensie technicznym, owszem, jest olbrzymi postęp od poprzedniej wiosny, wiele się nauczyliśmy, ale nie tu leży główny problem. Musimy wyjść z nienaturalnych relacji. Widzę zmęczenie wśród studentów, wśród nauczycieli, uczniów – ono się potęguje. Ale nikt tu nie jest winny, wszystko zależy od sytuacji epidemicznej.

Jeśli chodzi o uczelnie, reformę zwaną Konstytucją dla Nauki wprowadzał Jarosław Gowin. Czy w najbliższym czasie szykują się kolejne zmiany?

- Wiadomo, że już się wiele zadziało w reformie uczelni. Przykładem jest punktacja publikacji w czasopismach w dziedzinie nauk społecznych, prawnych, teologicznych, filozoficznych, humanistycznych. Komisja odpowiedzialna za punktacje uprzywilejowała w tym zakresie czasopisma zagraniczne, a wyobraźmy sobie, że ktoś zajmuje się naukowo językiem polskim czy historią Polski i ma publikować za granicą w języku angielskim, by otrzymać więcej punktów. Byłoby to co najmniej dziwne.

Takich niedociągnięć jest trochę, dlatego reforma jest ważna, konsekwencją jest tzw. ewaluacja uniwersytetów. Ewaluacja wprawdzie ze względów pandemicznych została przesunięta, ale będzie się odbywać na początku 2022 r. i będziemy mogli ocenić poziom naukowy poszczególnych uczelni.

Poza tym jest cały szereg innych kwestii aktualnie dyskutowanych - związanych chociażby z odbiurokratyzowaniem uczelni, kwestią zarządzania uczelniami, pozycją rektora w stosunku do rad wydziałów, instytutów, wolnością wygłaszania poglądów.

Są pewne propozycje, które porządkują różne kwestie na poziomie rozporządzeń ministerialnych, są jednak i takie, które muszą znaleźć rozstrzygnięcia na poziomie ustaw, a tu potrzebna jest sejmowa większość. Tę większość stanowi również grupa Jarosława Gowina, który wprowadził poprzednią reformę i liczymy, że postulaty różnych zespołów dotyczące udoskonalenia czy dalszej reformy zyskają jego poparcie.

Zobacz nasze najnowsze 1x1 z prezydentem Bytomia

 
KOMENTARZE7

  • realista 2021-04-06 10:32:42
    Do DZIKI WSCHÓD !: Po co? Wystarczą strefy wolne od LGBT!
  • Zander 2021-04-06 10:00:10
    Czy ta ryba pływa w święconej wodzie?
  • .... z tą Polską Wschodn 2021-04-06 09:58:31
    pamiętam, iż jeden z kandydatów na prezydenta Białegostoku, poseł Porozumienia Jarosława Gowina obiecywał fabrykę samochodów elektrycznych, niestety przegrał, fabryka będzie w innym miejscu.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!