Partnerzy portalu

Trzeci sektor nie raz pokazał, że działa cuda. Można mu w tym pomóc

Organizacje pozarządowe w ciągu ostatnich trzech dekad przeszły ogromną drogę - od pospolitego ruszenia wolontariuszy po profesjonalizację działania. Jakie wyzwanie niesie ze sobą ta zmiana? Czego oczekują NGO, by jeszcze sprawniej pomagać?
  • Liczba organizacji pozarządowych w Polsce systematycznie rośnie. Wraz z nią zmieniają się podejście Polaków do pomagania oraz wymagania, jakie stawiamy NGO.
  • - Zawsze podstawą funkcjonowania organizacji pozarządowych było to, że ludzie tam działający chcą zmieniać świat, rzeczywistość wokół siebie, chcą pomagać innym - mówi minister Agnieszka Ścigaj.
  • Tekst powstał podczas debaty „Trzeci sektor”, która odbyła się w ramach XV Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Wzięli w niej udział przedstawiciele rządu, samorządu oraz organizacji pozarządowych.

Na koniec grudnia 2021 w Polsce zarejestrowanych było 138 tys. organizacji pozarządowych (NGO; z ang. non-government organization), czyli 107 tys. stowarzyszeń oraz 31 tys. fundacji (baza REGON). Do tego 16,5 tys. ochotniczych straży pożarnych (OSP), które również mają formę prawną stowarzyszenia. Liczba tego typu instytucji systematycznie rośnie - dla przykładu, w 2015 roku było ich 125 tys.

Co nie oznacza, że aż tyle instytucji jest aktywnych na polskiej mapie NGO. Główny Urząd Statystyczny szacuje, że około 50 proc. z nich realnie prowadzi swoją działalność. Pozostałe działalność zawiesiły bądź zakończyły, ale nie wyrejestrowały się, dlatego nadal widnieją w rejestrach.

W NGO to nie mechanizmy działania się liczą, a moc, jaką mają zwykli ludzie

Minister Agnieszka Ścigaj podkreśla, że organizacje pozarządowe w ciągu ostatnich 30 lat przeszły ogromną zmianę. Działały na różnych płaszczyznach, zasady ich funkcjonowania pełniej zostały określone dopiero, kiedy przyjęta została ustawa o działalności pożytku publicznego. Wtedy dostały konkretne narzędzia do realizacji swoich celów.

Od lewej: Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna - ''Szlachetna Paczka'', Agnieszka Ścigaj, minister, członkini Rady Ministrów (fot. PTWP)
Od lewej: Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna - ''Szlachetna Paczka'', Agnieszka Ścigaj, minister, członkini Rady Ministrów (fot. PTWP)

- Jednak zawsze podstawą ich funkcjonowania było to, że ludzie tam działający chcą zmieniać świat, rzeczywistość wokół siebie, chcą pomagać innym. I to jest pierwsza i najważniejsza rzecz wskazująca na to, co jest istotne w NGO. Chyba nie ma lepszej motywacji do działania niż potrzeba płynąca z serca - wskazała minister Agnieszka Ścigaj.

- Mówiąc o organizacjach pozarządowych, musimy pamiętać o tym, że to nie mechanizmy działania odgrywają w nich najważniejszą rolę, ale właśnie to, że w ludziach tam działających jest ogromna potrzeba zmiany świata, pomagania drugiemu człowiekowi - dodała.

Także Renata Bem, dyrektor generalna i prezes UNICEF Polska, przyznaje, że wraz z rozwojem NGO w naszym kraju zmieniło się także podejście społeczeństwa do pomagania.

Renata Bem, dyrektor generalna i prezes UNICEF Polska (fot. PTWP)
Renata Bem, dyrektor generalna i prezes UNICEF Polska (fot. PTWP)

- Zmiany, jakie zaszły w ostatnich trzydziestu latach funkcjonowania NGO, podzieliłabym na dwie grupy. Pierwsza to zmiany, które zaszły w samym społeczeństwie, czyli przede wszystkim rosnąca świadomość konieczności pomagania, rosnąca wrażliwość społeczna. Natomiast drugi obszar to profesjonalizacja organizacji pozarządowych. My w tej chwili działamy w sektorze pomocowym, jak wyspecjalizowane przedsiębiorstwa - mówi Renata Bem.

NGO dotyczą te same przepisy, co normalne firmy 

Również Joanna Sadzik, prezeska Stowarzyszenia Wiosna - "Szlachetna Paczka", przyznaje, że aktualnie świadomość tego, jak organizować siebie samych w małych, lokalnych społecznościach, jest dużo większa niż była kiedyś. Ona - podobnie jak Renata Bem - też zwraca uwagę na profesjonalizację funkcjonowania NGO, lecz też na konsekwencje, jakie się z tym wiążą dla organizacji.

- W ciągu trzech dekad przeszliśmy drogę od pospolitego ruszenia i wolontariatu do organizacji, które coraz bardziej profesjonalizują się. Tego wymaga od nas rynek. Nie dostaniemy grantu albo dofinansowania z biznesu w momencie, kiedy nie wykażemy się profesjonalnym zarządzaniem. A ta profesjonalizacja oznacza koszty, konieczne jest zatrudnienie odpowiednich pracowników, którzy będą się szkolić. Na te wszystkie rzeczy normalna firma zarabia, a organizacja pozarządowa nie zarabia; musi więc skądś uzyskać środki - podkreśla Joanna Sadzik.

W jej opinii potrzebne są konkretne działania, które usprawnią funkcjonowanie NGO. Jako przykład, który mocno wpływa na funkcjonowanie NGO, podaje zmiany w Kodeksie pracy, które są ostatnio wprowadzane jedna po drugiej. Mowa m.in. o wprowadzeniu zasad pracy zdalnej lub nowych przepisach związanych z urlopami dla rodziców czy przerwami w pracy.

- Zmiany, które są szybko wprowadzane, które mają krótkie vacatio legis, są dla nas bardzo trudne. A wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że organizacje pozarządowe funkcjonują według takich samych przepisów, jak każda inna firma. W związku z tym koszty zatrudnienia profesjonalnego pracownika są dokładnie takie same, jak w każdej innej firmie, a nie lubimy mówić o tym, że osoby w organizacjach pozarządowych zarabiają. Pracujemy również wolontaryjnie, ale prowadzenie  stowarzyszenia jest dla nas codzienną pracą - podsumowuje Joanna Sadzik.

Na podobne kwestie zwraca uwagę Monika Bajka, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Dom Aniołów Stróżów.

Monika Bajka, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Dom Aniołów Stróżów (fot. PTWP)
Monika Bajka, prezes Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom i Młodzieży Dom Aniołów Stróżów (fot. PTWP)

- Każda organizacja pozarządowa mierzy się z brakiem funduszy i z rosnącymi wymaganiami formalnymi, które generują koszty - przyznaje Monika Bajka.

Jak dodaje, organizacje wolałyby przeznaczyć te pieniądze na bezpośrednie działania związane z niesieniem pomocy, jednak rynek wymaga od nich coraz bardziej profesjonalnego podejścia i jednocześnie funkcjonowania w oparciu o wolontariat, co się przecież wzajemnie wyklucza.

Wojna w Ukrainie pokazała prawdziwą siłę społeczeństwa obywatelskiego 

Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego, uważa, że w kwestii działania społecznego to, co robią Polacy, można określić mistrzostwem świata.

Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego (fot. PTWP)
Elżbieta Anna Polak, marszałek województwa lubuskiego (fot. PTWP)

- W naszym kraju to społeczeństwo obywatelskie wywalczyło państwo polskie i to nie raz, nie dwa ani nie trzy. Tylko ostatnie lata pokazały, jak doskonali jesteśmy w tym zakresie. Kto szył maseczki w czasie pandemii? Kto pomagał przepracowanym lekarzom, przywoził do szpitali pizzę, dostarczał seniorom żywność i pomoc? To byli zwykli ludzie, organizacje pozarządowe, wolontariusze, właśnie społeczeństwo obywatelskie - wskazuje uczestniczka panelu dyskusyjnego.

Elżbieta Anna Polak podkreśla, że na pełną skalę nasze zaangażowanie w niesienie pomocy można było obserwować w momencie wybuchu wojny w Ukrainie.

Także Jerzy Woźniak, wiceprezydent Katowic, przyznaje, że wybuch wojny w Ukrainie i to, co się stało w pierwszych dniach wojny - gdzie bez wolontariuszy, bez NGO ani samorząd, ani państwo nie byłyby w stanie sobie poradzić - pokazało, jak ważną rolę odgrywa trzeci sektor.

Jerzy Woźniak, wiceprezydent Katowic (fot. PTWP)
Jerzy Woźniak, wiceprezydent Katowic (fot. PTWP)

- Wydarzenia związane z wybuchem wojny w Ukrainie pokazały, że chęć niesienia pomocy, chęć działania wolontaryjnego, aktywności na rzecz innych jest w każdym z nas. Dlatego wiedząc jak ogromną siłę ma trzeci sektor, trzeba mądrze i sensownie nim zarządzać i go wykorzystywać - mówi Jerzy Woźniak.

Po pierwsze nie przeszkadzać, czyli rola państwa i samorządu we wsparciu NGO

Również przyznaje, że obecnie stan aktywności wśród społeczników jest ogromny. Zaś rolą miast, samorządów, państwa jest to, żeby im nie przeszkadzać, a starać się pomagać.

- Z własnego budżetu wydajemy na współpracę z NGO 51 mln zł. To ogromne pieniądze, którymi staramy się pomagać organizacjom działającym w Katowicach, a mamy ich ponad 1800 - wylicza Jerzy Woźniak.

W podobnym tonie wypowiada się Grzegorz Gruca, wiceprezes zarządu Polskiej Akcji Humanitarnej.

- Państwo rzeczywiście powinno przede wszystkim nie przeszkadzać organizacjom pozarządowym, a w drugiej kolejności powinno im pomagać, czyli stwarzać takie warunki prawne, żeby mogły sprawnie funkcjonować - wskazuje Grzegorz Gruca.

Tymczasem - jak zwraca uwagę - NGO nieustannie muszą poznawać i wdrażać kolejne zasady, przepisy, standardy, które umożliwiają im skorzystanie z pieniędzy publicznych czy pieniędzy przekazywanych przez duże, międzynarodowe organizacje.

Pieniądze i polityka wpływają na funkcjonowanie NGO. Nie zawsze kończy się to dobrze

Jan Król, ekspert ds. gospodarki, społeczeństwa i polityki w Business Centre Club, który aktywnie działa m.in. w Fundacji Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego, studzi jednak optymistyczne oceny funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego.

- Nie mam aż tak różowego obrazu naszego społeczeństwa jako społeczeństwa obywatelskiego, ponieważ jest ono mocno podzielone. A miarą tego podziału, aktywności społeczeństwa, jest chociażby pięćdziesięcioprocentowa absencja przy wyborach parlamentarnych, a przy samorządowych jeszcze większa, bo sięgająca sześćdziesięciu procent - ocenia panelista.

Zwraca uwagę, że obecnie również organizacje pozarządowe są mocno podzielone. I nie chodzi o profil działalności, ale o pieniądze i politykę.

Od lewej: Grzegorz Gruca, wiceprezes zarządu, Polska Akcja Humanitarna, Jan Król, ekspert ds. gospodarki, społeczeństwa i polityki, Business Centre Club (fot. PTWP)
Od lewej: Grzegorz Gruca, wiceprezes zarządu, Polska Akcja Humanitarna, Jan Król, ekspert ds. gospodarki, społeczeństwa i polityki, Business Centre Club (fot. PTWP)

- Sytuacja organizacji pozarządowych jest bardzo różna. Są takie, które mają samodzielne źródła finansowania, są takie, które utrzymują się dzięki składkom członkowskim, ale są i takie, które muszą walczyć o granty. Niestety w tej chwili mamy też sytuację, że organizacje pozarządowe dzielone są w jeszcze jeden sposób: na "nasze" i "nie nasze". Przywołuję tu przykład "Willi plus" i przekazywania wielomilionowych dotacji czy dzielenia grantów bez respektowania podstawowych kryteriów, które przy takim podziale powinny obowiązywać. To jest niedopuszczalne - wskazuje na problem, jaki pojawił się w środowisku organizacji pozarządowych Jan Król.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!