Partner portalu

Wicestarosta chojnicki: Zniszczonych 1500 domów, ustalenie wielkości strat potrwa tygodnie

W powiecie chojnickim (Pomorskie), do którego należą gminy Czersk, Brusy, Konarzyny i Chojnice, zniszczonych przez nawałnicę jest ok. 1500 domów. Zdaniem wicestarosty Marka Szczepańskiego, sporządzenie pełnego bilansu strat potrwa tygodnie.

• Wicestarosta dodał, że jest pod wielkim wrażeniem strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz całej rzeszy mieszkańców i wolontariuszy, którzy ofiarnie pomagają usuwać szkody po nawałnicy.

• Samorządowiec popiera pomysł wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który - w jego opinii - bardzo usprawniłby akcję usuwania szkód.

"W kilkudziesięciu budynkach nie da się już zamieszkać. Na szczęście osobom, które dotknęło to nieszczęście, gminy zapewniły dach nad głową" - powiedział wicestarosta chojnicki.

Dodał, że trudne na dziś są też do oszacowania szkody w obiektach niemieszkalnych. "Część z nich była nowoczesna i są policzone jako całość, ale były też budynki w niezbyt dobrym stanie, takie jak np. stodoły czy metalowe garaże, które nagle zniknęły. Do tej listy należy też dopisać zniszczone maszyny i urządzenia rolnicze, które dziś niejednokrotnie kosztują po milion złotych" - wyjaśnił.

"Dziś mówi się bardzo dużo o miejscowości Rytel w naszym powiecie, z kilku powodów m.in. dlatego, że była tam premier Beata Szydło i że miejscowości groziło zalanie przez rzekę Brdę. Ale są też inne miejscowości, które równie mocno ucierpiały, ale o których się w mediach nie mówi, ale pomoc im jest też zapewniana" - powiedział wicestarosta chojnicki.

Dodał, że jest pod wielkim wrażeniem strażaków z państwowej i ochotniczej straży pożarnej oraz całej rzeszy mieszkańców i wolontariuszy, którzy ofiarnie pomagają usuwać szkody po nawałnicy.

Jego zdaniem, bezpośrednim usuwaniem szkód powinny się jednak zajmować profesjonalne jednostki, a nie osoby bez większego doświadczenia. "Czasami widok jest zatrważający - młodzi ludzie stoją po pas w wodzie i bez żadnych zabezpieczeń z pilarkami obcinają powalone drzewa. Chodzi o to, aby nie doszło przypadkiem do kolejnej tragedii. Na przykład sołtys z miejscowości Lotyń, który brał udział w akcji pomocy poszkodowanym, ma połamane żebra, a mimo to dalej pomaga" - dodał Szczepański.

Samorządowiec popiera pomysł wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który - w jego opinii - bardzo usprawniłby akcję usuwania szkód.

Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego Jerzy Jakubowski poinformował, że w czwartek wczesnym popołudniem bez prądu pozostawało około 9 tysięcy odbiorców z terenu województwa pomorskiego, z czego około 6 tysięcy z terenu powiatu kartuskiego, prawie 2,2 tysiąca z powiatu chojnickiego oraz niespełna tysiąc z rejonu Bytowa i Lęborka.

Rzecznik prasowy pomorskiej straży pożarnej st. kpt. Łukasz Płusa poinformował, że strażacy nadal usuwają skutki nawałnicy. "Pomagamy operatorom energetycznym w dostępie do miejsc, w których doszło do uszkodzenia sieci, sukcesywnie zabezpieczamy też budynki pokrywając zerwane dachy folią" - wyjaśnił. Strażacy nadal też oczyszczają z powalonych drzew drogi, udostępniają też swoje agregaty prądotwórcze.

Płusa poinformował też, że trwa prowadzone wspólnie z wojskiem oczyszczanie koryt Wielkiego Kanału Brdy i rzeki Brdy z wiatrołomów, które niemal zablokowały przepływ wody w tych ciekach, co - przypadku większego deszczu, groziło zalaniem miejscowości Rytel.

Jak poinformowała pomorska kurator oświaty Monika Kończyk, jak dotąd do tej instytucji nie dotarł ani jeden sygnał dotyczący ewentualnych szkód, jakie nawałnica mogła spowodować w obiektach szkolnych zlokalizowanych na terenie województwa.

Kończyk poinformowała, że kuratorium chce wspomóc w działaniach organizacje pozarządowe, w tym PCK, które w ramach pomocy dla uczniów z terenów dotkniętych nawałnicą chcą np. zaoferować dzieciom krótkie pobyty poza ich zniszczonymi domami. Skierowała też apel do szkół z terenów, które nie ucierpiały w efekcie gwałtownych burz, aby - już po rozpoczęciu roku szkolnego, zorganizowały akcję "Szkoła, szkole" czyli zbiórkę najpotrzebniejszych przyborów szkolnych i podarowały je potrzebującym uczniom.

Kurator przypomniała, że od poniedziałku do środy pracownicy kuratorium, równolegle z m.in. strażą pożarną i policją, przeprowadzali kontrole miejsc na terenie województwa, w których wypoczynek dzieci i młodzieży, zorganizowany był w formie obozów namiotowych. Miejsc takich było około 30 i w żadnym z nich nie natrafiono na żadne nieprawidłowości.

KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!