Partnerzy portalu

Wybory w Elblągu punktem zwrotnym polskiej demokracji

  • PAP
  • 21 czerwca 2013 - 14:59
Wybory w Elblągu będą ważnym punktem zwrotnym w polskiej demokracji - uważa wiceszef Solidarnej Polski Jacek Kurski. Według niego widać, że dochodzi do przesilenia na scenie politycznej, a SP "wchodzi do gry i odblokowuje klincz" między PiS a PO.

ZAKTUALIZOWANA: Kurski, inny europoseł SP Tadeusz Cymański oraz kandydat SP do fotela prezydenta miasta jest Paweł Kowszyński ocenili w piątek w Elblągu kończącą się kampanię przed niedzielnymi przedterminowymi wyborami prezydenta miasta i radnych.

Kowszyński podkreślił na konferencji prasowej, że w trwającej około miesiąca kampanii SP polegającej na odwiedzaniu elblążan w ich domach, brał udział zarówno on sam, jaki i inni działacze partii, w tym jej szef Zbigniew Ziobro, a także Kurski i Cymański. "Krótkie wizyty, bardzo intensywne rozmowy" - powiedział Kowszyński.

Kurski dodał, że odwiedził 600 mieszkań. "Reakcje były przychylne bądź neutralne. Dosłownie w dwóch czy trzech procentach spotkałem się z jaką taką niechęcią. Ludzie doceniali to, że się chodzi, że ich odwiedzamy" - powiedział wiceszef SP.

Dodał, że jego zdaniem Elbląg "będzie ważnym punktem zwrotnym w polskiej demokracji".

"Widać, że dochodzi do jakiegoś przesilenia. Wszyscy czują, że ta burza, która dzisiaj nad Elblągiem się stanie, przechodzi także przez polską politykę i Elbląg moim zdaniem wyznaczy pewne nowe wektory: gołym okiem widać, że Solidarna Polska wchodzi do tej gry i odblokowuje ten klincz między PiS a Platformą" - powiedział Kurski.

Zdaniem Cymańskiego Elbląg jest nie tylko "probierzem walki politycznej", ale też miejscem, gdzie można zobaczyć bardzo wiele problemów, wynikających choćby np. z utraty znaczenia przez miasto czy problemy młodych ludzi mających kłopot ze znalezieniem pracy.

Europoseł ocenił piątkową wizytę w Elblągu premiera Donalda Tuska jako "spóźnioną odsiecz". Dodał, że jego zdaniem jest to reakcja na "blamaż" PO w kraju i w samym Elblągu. Cymański mówił, że Tusk zdecydował się w ostatnim momencie przyjechać do Elbląga, bo "presja była zbyt silna".

Poproszony o komentarz do tego, że premier nie zdecydował się w czasie pobytu w Elblągu na otwarte spotkanie z mieszkańcami, Cymański powiedział, że "z jednej strony nie dziwi się temu, bo byłoby to nieprzyjemne".

"To jest trudne spotkać się oko w oko z ludźmi, znamy tą wypowiedź +jak żyć+. W Elblągu dowiedziałby się dwa razy, jak żyć, bo tu problemów jest ogromnie dużo" - powiedział Cymański. "Gdyby Donald Tusk poszedł dziś w Elblągu do domów, to byłby heroizm, a na to go nie stać" - ocenił.

Z kolei sam Tusk na tak postawione pytanie odpowiedział w piątek w Elblągu m.in., że kiedy rozmawia np. z pracownikami elbląskiego szpitala, to nie czuje się, jakby był na zamkniętym spotkaniu. Dodał, że w czasie wizyty w Elblągu chce porozmawiać z kilkoma środowiskami o tym, co jest potrzebne temu miastu, bo - jego zdaniem - potrzebuje ono pieniędzy i mądrego nimi dysponowania. "Na efektowne spotkania będzie jeszcze czas, ja raczej gustuję w kontakcie bezpośrednim" - mówił premier.

Cymański przyznał, że kandydatka PO na prezydenta Elbląga Elżbieta Gelert jest "dobrym kandydatem".

Natomiast Kowszyński stwierdził, że Gelert - jako dyrektor elbląskiego szpitala - zarabia rocznie prawie 200 tys. zł. "Dlatego nie jest posłem zawodowym, tylko posłem społecznym. Nie opłaca jej się być posłem zawodowym" - powiedział dodając, że mieszkańcy Elbląga borykają się z podwyżkami czynszów i innych opłat. "Platforma się dobrze miewa, obywatelom jest coraz gorzej" - mówił Kowszyński.

Tuż po spotkaniu z dziennikarzami przedstawiciele SP udali się na kolejny obchód po elbląskich mieszkaniach.

------- WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------

Jeżeli w minionej kadencji któryś z kandydatów PO do Rady Miasta Elbląga "podpadł", to nie dostanie poparcia wyborców - tak premier Donald Tusk odpowiedział w piątek w Elblągu na zarzuty grupy "Wolny Elbląg", która doprowadziła do odwołania poprzednich władz miasta.

Spotkanie Tuska z działaczami "Wolnego Elbląga" było przypadkowe. Członkowie tego komitetu wyborczego czekali na premiera pod drzwiami sali, w której miał on zamknięte spotkanie z lokalnymi przedsiębiorcami. Gdy Donald Tusk wychodził z sali, członkowie "Wolnego Elbląga", których pilnowali oficerowie BOR, zaczęli krzyczeć, że to oni doprowadzili do referendum i proszą o rozmowę. Premier od razu do nich podszedł, pogratulował im i chwilę porozmawiał.

Pełnomocnik grupy referendalnej Kazimierz Falkiewicz i jej członek Zbigniew Koziarski pytali Tuska, dlaczego na listach PO do Rady Miasta w niedzielnych wyborach znaleźli się ci radni, których mieszkańcy odwołali w referendum.

"Dlaczego pan wspiera opcję polityczną, która się nie sprawdziła w Elblągu? 90 proc. radnych rady miejskiej to są ci ludzie, których odwołaliśmy. Dlaczego nie wymieniono ludzi? Dlaczego promuje się tych samych?" - pytali działacze "Wolnego Elbląga".

Tusk w odpowiedzi podkreślił, że Elżbieta Gelert "jest nowa". Działacze "Wolnego Elbląga" przerwali mu, mówiąc: "Nie tylko prezydent rządzi, ale i jego otoczenie".

"Jeżeli ktoś podpadł w sposób uzasadniony, to ludzie będą wybierali. Ci co podpadli, nie będą wybrani" - odparł Tusk; przyznał zarazem, że "ma ograniczone zaufanie do ludzi PO, bo to wielka partia, 6 lat władzy". "Dobrze wiem, co ludzie potrafią zrobić, jak mają władzę" - mówił premier i dodał, że jako lider nie może się teraz, w trudnych czasach, od PO odwrócić.

"Gdybym miał wątpliwości, wiedział, że jest lepsza oferta polityczna w Elblągu, to bym się poważnie zastanowił" - powiedział Tusk; nie zdążył skończyć myśli, bo Falkiewicz - wchodząc mu w słowo - powiedział, że lepsza jest opcja samorządowa, którą reprezentuje grupa wolnych obywateli, czyli komitet, który on reprezentuje.

"Zawsze będę wspierał wolnych obywateli" - odparł Tusk i odszedł.

Po chwili przed budynkiem, w którym doszło do spotkania, Tusk zrobił sobie z działaczami "Wolnego Elbląga" pamiątkowe zdjęcie, na odchodne życzyli premierowi dużo zdrowia.

------- WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------

Premier Donald Tusk pojechał do Elbląga bronić "starej kliki" i starego układu szkodliwego dla wszystkich mieszkańców tego miasta - powiedział w piątek prezes PiS Jarosław Kaczyński. W jego ocenie, istotą rządów PO jest "kolesiostwo" i "nieustanny strach przed silniejszym".

Na konferencji prasowej w Sejmie prezes PiS krytycznie odniósł się do piątkowej wizyty Donalda Tuska w Elblągu; premier wspiera tam Elżbietę Gelert, kandydatkę PO na prezydenta miasta.

"Premier Tusk pojechał do Elbląga, po co? No po to, żeby bronić starej kliki, starego układu. Niezależnie od tego, co będzie tam opowiadał, przecież w gruncie rzeczy o to chodzi, żeby stara klika w dalszym ciągu rządziła Elblągiem, a jak rządziła, to już wszyscy wiemy i wiedzą o tym mieszkańcy Elbląga" - powiedział Kaczyński.

Według niego, jednym ze skutków rządów PO w tym mieście jest "zabranie elblążanom nadziei" na zbudowanie portu.

"Można nawet w Wikipedii sprawdzić, że myśmy sprawę portu i przekopu przez Mierzeję Wiślaną podjęli, że taka decyzja zapadła. Były już odpowiednie przygotowania poczynione i oni to zabrali, a dzisiaj próbują wmawiać, że to jakieś nasze hasło wyborcze. To nie jest nasze hasło wyborcze, tylko działanie, które w pewnym momencie zostało bez żadnych podstaw przerwane" - powiedział Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS, Donaldowi Tuskowi chodzi o to, żeby nie narazić się komuś, kogo ma powód się bać i "nie zrobić czegoś, co jest w polskim interesie, ale być może nie jest w interesie jakichś innych państw". "Te inne państwa, jakoś niespecjalnie się polskim interesem przejmują, łącznie z blokadą polskiego portu w Świnoujściu" - ocenił.

"Mamy do czynienia z sytuacją, która na tym odcinku, w tym wymiarze Elbląga, dzisiaj wymiarze bardzo ważnym, pokazuje istotę tej władzy - obronę klikarstwa, kolesiostwa, podtrzymywanie fatalnych decyzji i ten nieustanny strach przed silniejszym, który tak bardzo degraduje Polskę" - mówił prezes PiS.

Kaczyński, który w Elblągu był w czwartek, poinformował, że za swoją nieobecność w Sejmie w tym dniu zapłaci 300 złotych kary. "Trudno, tak to jest, musiałem być w Elblągu, to jest zupełnie oczywiste, w związku z tym poniosę tego konsekwencje z własnej kieszeni, a nie z kieszeni publicznej" - zapewnił.

------- WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------

Podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem grupa elbląskich przedsiębiorców pytała m.in. o powody utrudnień w handlu z Rosją. "Premier nas wysłuchał, notował, mamy nadzieję, że poważnie potraktuje to, o czym mówiliśmy" - powiedzieli PAP uczestnicy spotkania.

Spotkanie premiera Donalda Tuska i kandydatki na prezydenta Elbląga w niedzielnych wyborach Elżbiety Gelert z przedsiębiorcami odbyło się za zamkniętymi drzwiami. Uczestniczyło w nim 30 przedsiębiorców.

Jak ustaliła PAP, wielu z nich pytało premiera m.in. o handel Polski z Rosją.

"Ja bym chciał wysyłać swoje meble do Rosji, ale mam z tym problemy koszmarne, jak jadę do Moskwy na rozmowy to nie traktują mnie, jako człowieka przyjaznego. Prosiłem o ocieplenie tych stosunków, byśmy mogli wysyłać meble do Rosji, bo teraz ślemy je na Zachód, gdzie ceny nie są tak atrakcyjne, jak w Rosji" - powiedział PAP producent mebli Leszek Wójcik.

Ponieważ Elbląg leży blisko granicy z Rosją wiele pytań na zamkniętym spotkaniu, jak ustaliła PAP, dotyczyło małego ruchu granicznego. Dyrektor portu prosił premiera, by do małego ruchu włączono przejścia morskie (teraz MRG dotyczy tylko przejść drogowych i kolejowego). Argumentował m.in. że podróż statkiem czy łodzią do Rosji pozwoliłaby ominąć kolejki na granicznych przejściach drogowych, tworzone przez pojazdy przywożące z Rosji paliwo.

"Pytaliśmy premiera też o powody zaostrzenia możliwości wwozu do Polski rosyjskiego paliwa" - przyznał PAP prezes elbląskich browarów Roman Korzeniowski. Od 17 czerwca celnicy nakładają cło na paliwo dla tych, którzy autami osobowymi jeżdżą do Rosji częściej niż raz w tygodniu, w przypadku nierejsowych autobusów celnicy zaostrzyli kontrole, gdy jeżdżą one do Rosji więcej niż dwa razy w miesiącu.

Przedsiębiorcy z Elbląga powiedzieli premierowi, że obawiają się, że taka polityka celna Polski sprawi, że Rosjanie przestaną pozwalać swoim rodakom na przywożenie do ich kraju polskiej żywności czy ubrań. Teraz Rosjanie z obwodu masowo robią zakupy spożywcze i przemysłowe w Polsce.

"Premier obiecał, że się tym zajmie" - powiedział PAP Korzeniowski.

Inny z uczestników spotkania, członek elbląskiej Izby Gospodarczej, Grzegorz Latecki powiedział PAP, że zwrócono premierowi uwagę na to, że program "Mieszkanie dla Młodych" jest tak skonstruowany, że nie skorzystają z niego elbląscy deweloperzy.

"Poruszaliśmy dużo różnych problemów. Premier sam mówił krótko, raczej słuchał tego, co my mu mamy do powiedzenia. To było bardzo ważne dla nas spotkanie, czegoś podobnego, spotkania biznesu z premierem, nie było w Elblągu od lat" - podsumował w rozmowie z PAP Korzeniowski.

Premier po zakończeniu spotkania z przedsiębiorcami nie rozmawiał z mediami.

------ WCZEŚNIEJSZE WIADOMOŚCI ------

- Premier Donald Tusk uważa, że kandydatura Elżbiety Gelert na prezydenta Elbląga, to "kandydatura bez pudła, bez ryzyka". Przekonywał, że Gelert, która jest dyrektorem Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu, to osoba odpowiedzialna i świetnie gospodarująca finansami.

"Gdybym nie miał pełnego przekonania, że dla Elbląga pani Elżbieta Gelert, może być tym, czym jest dla szpitala, a więc bardzo odpowiedzialną, świetnie gospodarującą środkami osobą, to bym nie zawracał już głowy elblążanom, swoimi pomysłami na samorząd elbląski" - powiedział Tusk w piątek rano na konferencji prasowej zorganizowanej przed elbląskim szpitalem.

Jak dodał, Gelert pokazała, że także w mieście, gdzie sytuacja nie jest łatwa, można prowadzić jeden z najlepszych szpitali w Polsce. "To co najlepsze możemy dać Elblągowi, to Elżbieta Gelert" - powiedział premier.

"Jestem tu po to, żeby wesprzeć Elżbietę Gelert, która przez całe swoje życie zawodowe pokazuje, że z całą pewnością nie ma tych wad, które w czasie referendum zarzucano byłemu prezydentowi i jego ekipie" - podkreślił Tusk i wyraził nadzieję, iż swoją obecnością w Elblągu nie zaszkodzi tak świetnej kandydaturze.

Premier mówił o kompetencjach, odwadze i dobrym sercu kandydatki PO. Jego zdaniem, Gelert ma też odpowiednie kompetencje, aby zdobywać środki europejskie. "To mieszanka umiejętności i kompetencji, która na pewno byłyby bardzo przydatne Elblągowi" - ocenił.

Gelert podziękowała Tuskowi za ciepłe słowa. "Myślę, że to na pewno nie zaszkodzi, myślę, że wszyscy, którzy do tej pory wątpili w to, że Platforma, a przede wszystkim szef PO mnie popiera, w tej chwili mają dowód na to, że tak właśnie jest" - zaznaczyła.

Przedterminowe wybory prezydenta Elbląga i 25 radnych odbędą się w niedzielę. Poprzednie władze samorządowe - prezydent Grzegorz Nowaczyk z PO i rada miasta, w której Platforma miała większość - zostały odwołane w połowie kwietnia w referendum.

Na pytanie, jak ważne politycznie są dla niego wybory w Elblągu, Tusk powiedział, że "dla bojących w polityce nie ma miejsca, bojący przegrywają z definicji na starcie". "Elżbieta Gelert ze swoimi doświadczeniami szpitalnymi i politycznymi jest najlepszym dowodem, że trzeba mieć determinację, odwagę, wiedzieć, czego się chce, i wtedy możliwa jest wygrana. Jeśli ktoś się boi, to niech nie zawraca ludziom głowy" - dodał.

Pytany o najnowszy sondaż, w którym kandydatka PO na prezydenta Elbląga przegrywa z kandydatem PiS, Tusk powiedział, że "musi być odporny na sondaże i wtedy, kiedy są bardzo wysokie i wtedy, kiedy są niskie". "Niektórzy - i chyba w Elblągu mogło to mieć znaczenie - nie wytrzymują presji, kiedy mają wysokie sondaże. Warto się przyzwyczaić do tego, że łaska pańska na pstrym koniu jeździ, a panem w tym przypadku są wyborcy" - mówił premier.

W sondażu ośrodka Homo Homini publikowanym w piątek przez "Rzeczpospolitą" największym poparciem spośród ubiegających się o funkcję prezydenta Elbląga cieszy się kandydat PiS Jerzy Wilk (26 proc.); Elżbieta Gelert z 16 proc. poparcia zajęła w sondażu drugie miejsce. Telefoniczny sondaż został przeprowadzony 19 czerwca wśród 1100 dorosłych mieszkańców Elbląga.

Tusk podkreślił, że "żywiołem" Elżbiety Gelert nie jest polityka, tylko pomaganie ludziom. Wyraził zadowolenie, że kandydatka PO jest wśród faworytów. Przyznał też, że jej start w wyborach jest obciążony niepowodzeniem poprzedniej ekipy PO, która rządziła Elblągiem i została odwołana w referendum.

Premier powiedział, że ma wyrzuty sumienia, iż nie potrafił przypilnować tej poprzedniej ekipy. "Bardzo mi zależy na tym, żeby Elżbieta Gelert wygrała również dlatego, że reprezentuje naszą formację polityczną. Każda porażka boli, a każde zwycięstwo cieszy" - powiedział szef rządu.

Tusk przekonywał, że kandydatka PO ma tyle własnych atutów, iż ma szansę nie tylko wejść do II tury wyborów, ale je wygrać.

Pytany, dlaczego nie program wizyty nie przewiduje otwartego spotkania z mieszkańcami Elbląga, Tusk powiedział: "Nie czuję się na zamkniętym spotkaniu wtedy, kiedy rozmawiam z pracownikami szpitala, czy gdy rozmawiam z dziennikarzami". Jak dodał, chce porozmawiać z kilkoma środowiskami o tym, co jest potrzebne Elblągowi, bo - jego zdaniem - miasto potrzebuje pieniędzy i mądrego nimi dysponowania. "Na efektowne spotkania będzie jeszcze czas, ja raczej gustuję w kontakcie bezpośrednim" - mówił premier.

Podczas konferencji prasowej premiera za ogrodzeniem szpitala ustawiło się kilka osób w koszulkach z logo Ruchu Palikota. Jeden z mężczyzn trzymał transparent z napisem "kłamca", inny przez megafon pytał: "Panie premierze, czy pan naprawdę kocha Elbląg? Niech pan nam odpowie". Bezskutecznie próbowali ich przegonić ludzie ochraniający spotkanie. Z okien szpitala niektórzy pacjenci wołali: "tak trzymać!"

"Chcę, żeby premier spojrzał mi w oczy i mnie przeprosił za ten syf, jaki mamy przez ludzi PO" - powiedział PAP jeden z kilku starszych panów, którzy przyjechali przed szpital.

Po wizycie w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym premier udał się do Elbląskiego Parku Technologicznego, gdzie wraz z minister rozwoju regionalnego Elżbietą Bieńkowską, spotka się z elbląskimi przedsiębiorcami.

W Parku Technologicznym na premiera czeka jeden z inicjatorów referendum Mariusz Lewandowski, który chce, by premier przeprosił go za działania członków elbląskiej PO, którzy zniesławiali go - jak twierdzi - na forach internetowych.

Kandydatka PO na prezydenta Elbląga Elżbieta Gelert jest od 15 lat dyrektorką Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu. W kampanii wyborczej prezentuje się jako sprawny menadżer, kierujący z powodzeniem jedną z najlepszych placówek medycznych w woj. warmińsko-mazurskim. Jej wyborcze hasło to "Wybierz skuteczne zarządzanie".

Szpital, który zatrudnia ponad 1400 osób na 23 oddziałach był wielokrotnie nagradzany w regionalnych i krajowych konkursach oraz rankingach jakości usług medycznych. Każdego roku hospitalizowanych jest tutaj 35 tys. pacjentów.

Obecnie trwa budowa nowego skrzydła szpitala, w którym mieścić się będą: blok operacyjny, oddział anestezjologii i intensywnej terapii oraz centralna sterylizatornia. Jak oceniła dyrekcja elbląskiego szpitala, to najważniejsza inwestycja w 25-letniej historii tej placówki i "prawdziwy milowy krok w przyszłość".

Rozbudowa szpitala kosztować ma ponad 57 mln zł, z czego 39 mln zł to dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Nowy pawilon szpitalny będzie miał 11 tys. m kw. powierzchni. Obecnie wewnątrz budynku prowadzone są prace wykończeniowe.

------ WCZESNIEJSZE WIADOMOŚCI ------

Premier Donald Tusk przyjechał w piątek rano do Elbląga, by wesprzeć Elżbietę Gelert - kandydatkę PO na prezydenta tego miasta. Szef rządu odwiedzi też miejscowy szpital, Państwową Wyższą Szkołę Zawodową i spotka się z przedsiębiorcami.

W czwartek premier powiedział dziennikarzom, że jedzie do Elbląga - gdzie w niedzielę odbędą się przedterminowe wybory prezydenta miasta i rady miejskiej - by "odpracować grzech jaki popełniła poprzednia ekipa".

"Z jednej strony ekipa, która została odwołana w referendum straciła zaufanie ludzi. Chyba były poważne powody, że straciła, a reprezentowała Platformę. Jednocześnie wiem, że pani Elżbieta Gelert jest osobą, która budzi zaufanie nie tylko w Elblągu. Jej sposób działania jest odwrotnością tego, co prezentowała dość arogancka i nie zawsze rozumiejąca ludzi ekipa" - mówił.

"Warto poprosić elblążan o zaufanie do osoby, która naprawdę na to zasługuje i może Elblągowi dać parę dobrych rzeczy (...)Zdaję sobie sprawę, że elblążanie będą wobec mnie też sceptyczni będą bardzo krytycznie słuchać naszych ofert. (...) Nie mam prawa oczekiwać dzisiaj zbyt wiele od elblążan. Oni mają prawo oczekiwać od nas bardzo dużo" - podkreślił.

Pierwszym punktem wizyty premiera w Elblągu jest spotkanie z lekarzami i pielęgniarkami w wojewódzkim szpitalu zespolonym. Premierowi towarzyszy Elżbieta Gelert. Przed południem Tusk i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska spotkają się także z przedsiębiorcami z Elbląga i okolic. Później premier odwiedzi Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w związku z jej 15-leciem. Weźmie udział w uroczystym posiedzeniu Senatu i Konwentu uczelni.

W niedzielnych wyborach w Elblągu mieszkańcy będą wybierać prezydenta miasta i 25 radnych. Jeśli żaden z kandydatów na prezydenta nie uzyska ponad połowy głosów, to po 14 dniach odbędzie się II tura. Wystartują w niej dwaj kandydaci, którzy otrzymali najwyższe poparcie w pierwszym głosowaniu. Poprzednie władze samorządowe - prezydent Grzegorz Nowaczyk z PO i rada miasta, w której Platforma miała większość - zostały odwołane w połowie kwietnia w referendum.

 

KOMENTARZE2

  • Andrzej Malicki 2013-06-23 22:47:11
    Za wszystkie kłamstwa i niespełnione obietnice, nieudolność rządu, bezmiar krzywd wyrządzonych Polsce i rodakom, Donald Tusk wraz z Platformą "Obywatelską" powinien wylądować na śmietniku historii. Oby jak najszybciej...
  • tomek 2013-06-22 13:31:27
    PROKURATURA WOJSKOWA niech wyjaśni postępowania w sprawie nielegalnych podsłuchów Żandarmerii Wojskowej wobec kadry 16 batalionu dowodzenia w Elblągu i odpowie na pytania: Dlaczego nie zabezpieczono urządzeń podsłuchowych wskazanych przez pokrzywdzonego. Dlaczego umorzono sprawy bez zapoznania się z... materiałami operacyjnymi ŻW w Elblągu Dlaczego prokurator TOMASZ MACKIEWICZ z Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Elbląg zataił dane chor. G. K. z wydziału operacyjno-rozpoznawczego ŻW i dlaczego nie poniósł za ten czyn konsekwencji. Dlaczego szef prokuratury garnizonowej w Elblągu JAROSŁAW ŻELAZEK po otrzymaniu ponownego wniosku o wszczęcie postępowania w sprawie nielegalnych podsłuchów w 2008r nie wykonał czynności sprawdzających . Czy istnieje związek między pierwszym doniesieniem z lipca 2007w sprawie nielegalnie stosowanym podsłuchem , a wypowiedzeniem złożonym przez chor. G.K w lipcu 2007r A TUSK niech ujawni i poda do publicznej wiadomości zakres i wyniki kontroli przeprowadzonej dn.31.01.2008r w oddziale elbląskim ŻW dotyczącej nielegalnego stosowania podsłuchów.  rozwiń

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!