Partner portalu

Burmistrz ostatni raz przedstawi radnym Lędzin projekt budżetu. Potem sprawę przejmie RIO?

O rządzeniu gminą bez budżetu, pomysłach na spłatę jej zobowiązań i relacjach z radą gminy rozmawiamy z Krystyną Wróbel, burmistrz Lędzin (woj. śląskie) i zwyciężczynią zorganizowanego przez redakcję PortalSamorzadowy.pl plebiscytu na Samorządowca Roku 2020 w kategorii „burmistrz”.
  • 25 marca na forum Rady Miejskiej w Lędzinach zostanie przedstawiona kolejna wersja budżetu na rok 2021. To już ostatnie podejście do jego przyjęcia.
  • Brak aprobaty rady dla przedstawionego przez burmistrz miasta projektu oznaczać będzie, że przygotowaniem budżetu zajmie się Regionalna Izba Obrachunkowa.
  • - Jeżeli chodzi o złożenie przeze mnie rezygnacji, to nawet nie ma o czym mówić - stwierdza burmistrz Krystyna Wróbel.

Kiedy gmina Lędziny doczeka się budżetu na rok 2021? Czas na przyjęcie budżetu gminy mija w tym roku 31 marca.

Krystyna Wróbel, burmistrz Lędzin: -  25 marca odbędzie się sesja, w programie której znajduje się głosowanie nad przedstawionym przeze mnie projektem budżetu na rok 2021 z autopoprawkami, wraz z Wieloletnią Prognozą Finansową.

To ostatni termin, kiedy ten projekt może zostać przyjęty. Przy czym trzeba pamiętać, że decyzja o zatwierdzeniu budżetu należy do radnych.

W realiach naszej gminy kluczowe zwłaszcza jest stanowisko radnych z klubu „Wspólnie dla Lędzin” - i to od ich postawy zależy, czy gmina doczeka się budżetu na ten rok. Należy przypomnieć, że zatwierdzenie budżetu i WPF-u należy do ustawowych obowiązków rady.

A które to już będzie podejście do przyjęcia budżetu?

- Chyba już czwarte albo piąte... Za każdym razem projekt budżetu nie zyskiwał wystarczającej liczby głosów w radzie.

Jakie były argumenty rady za nieprzyjęciem kolejnych projektów?

- Przewodniczący klubu „Wspólnie dla Lędzin” stwierdził, że nie podajemy właściwych liczb i że radni nie są w stanie zweryfikować ich prawdziwości... Chciałabym nadmienić, że budżet jest „organizmem żywym”, który zmienił się na przestrzeni minionych czterech miesięcy. Nie można o tym zapominać.

Jak się rządzi gminą bez budżetu? W dodatku, mając taką sytuację finansową jak Lędziny. Kiedy rozmawialiśmy w grudniu, mówiła pani, że - szukając środków na wypłatę pensji dla pracowników jednostek miejskich - wszystkie zobowiązania bieżące przesunięte zostają na styczeń.

- Aktualnie działamy na podstawie prowizorium budżetowego, przedstawionego radzie miasta 15 listopada 2020 r.

Jeśli zaś idzie natomiast o sytuację finansową gminy, to w ubiegłym roku do zbilansowania budżetu brakowało nam ok. 4,5 mln zł. Przesunęliśmy te ok. 4,5 mln zł tytułem zobowiązań bieżących z grudnia 2020 na styczeń 2021 r. - po tym, kiedy rada nie wyraziła zgody na emisję przez gminę obligacji.

Emisja obligacji miała umożliwić zamknięcie do 31 grudnia 2020 r. otwartej wcześniej przez gminę linii kredytowej, aby gmina nie została wpisana na listę dłużników i jednocześnie nie musiała spłacać odsetek z tego tytułu w 2021 r. w wysokości ponad 600 tys. zł. Brak zamknięcia linii kredytowej dla burmistrza i skarbnika oznaczało naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Należy przypomnieć, że musieliśmy do końca grudnia 2020 r. zapłacić faktury za rozbudowę Szkoły Podstawowej nr 1. Tę rozbudowę rozpoczęliśmy w 2019 r., koszt inwestycji wynosił zaś ponad 10,4 mln zł, na co rada miasta wyraziła zgodę.

Z mojego punktu widzenia kluczowe było to, aby wszyscy pracownicy jednostek miejskich otrzymali wynagrodzenia w ustawowym terminie - tak, aby w roku bieżącym przysługiwała im trzynastka.

Czy zobowiązania te zostały spłacone?

- Z ogólnej kwoty ok. 4,5 mln zł przełożonych na ten rok spłatę ok. 2 mln zł ZUS zgodził się rozłożyć na raty na okres dwóch lat, choć kosztuje nas to ok. 40 tys. zł odsetek.

Również zarząd Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii zgodził się, byśmy zaległą kwotę ok. 900 tys. zł mieli rozłożoną w tym roku na miesięczne raty. Tutaj na szczęście obyło się bez odsetek.

Pozostałe zobowiązania bieżące powoli spłacamy. I poradzilibyśmy sobie z tym bardzo dobrze, gdyby nie to, że w marcu - prócz wynagrodzeń wraz z „trzynastkami” dla pracowników jednostek gminy, co łącznie z ZUS-em kosztuje nas ok. 5 mln zł - jednocześnie przypadał termin spłaty zaciągniętych jeszcze przez mogo poprzednika obligacji (na poziomie 1,6 mln zł).

I tego progu już nie mogliśmy przeskoczyć, bo nie mamy na to pieniędzy. W związku z tym znowu występujemy do ZUS-u o przesunięcie płatności ok. 1,5 mln zł na późniejszy termin.

Z tych przesuwanych zobowiązań wobec ZUS robi się wam spora „górka”, którą trzeba będzie w końcu spłacić.

- Mogłabym uruchomić linię kredytową i spłacić "ZUS-y", ale dopóki nie ma uchwalonego budżetu, to pozostaje mi tylko jedno - przesuwać terminy płatności.

Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zobowiązania wobec Spółki Restrukturyzacji Kopalń - tytułem zwrotu nienależnie pobranego przez gminę podatku od wyrobisk. Kiedy w 2014 r. zostawałam burmistrzem, do zwrotu było ok. 21 mln zł - w poprzedniej kadencji oddaliśmy z tego ok. 10 mln zł.

Obecnie, wraz z odsetkami, mamy jeszcze do zwrotu 14 mln zł, ale jest szansa, że - dzięki porozumieniu z SRK - zapłacilibyśmy tylko ok. 11,5 mln zł, przy czym spłata tej kwoty byłaby rozłożona na lata.

Przedstawiliśmy SRK naszą propozycję i czekamy na jej odpowiedź, ale żeby jakiekolwiek zobowiązanie móc podpisać, muszę to mieć zaplanowane w WPF-ie i budżecie. Krótko mówiąc: poprzez zatwierdzenie budżetu tylko rada miasta może upoważnić burmistrza do podpisywania jakichkolwiek ugód finansowych.

Skoro już wspomnieliśmy o obligacjach, to czym zakończyła się sprawa emisji nowej ich linii?

- To znalazło się w projekcie tegorocznego budżetu. Jest w nim zaplanowana emisja obligacji na poziomie 2 mln zł, ale jeszcze raz podkreślę: dopóki nie będę miała upoważnienia rady poprzez zatwierdzenie budżetu, dopóty nie mogę zaciągnąć jakichkolwiek zobowiązań.

I tym oto sposobem wracamy do czwartkowego głosowania w radzie. Czy ma pani jakiś plan B na wypadek, gdyby projekt budżetu ponownie nie został przyjęty?

- W takiej sytuacji przygotowaniem budżetu gminy zajmie się Regionalna Izba Obrachunkowa. I wtedy będziemy musieli się dostosować do wytycznych RIO. Tyle że wówczas zawsze radni będą mogli powiedzieć, że za jego kształt odpowiada RIO i burmistrz.

Mamy już połowę kadencji. Czy do samego jej końca rada i burmistrz będą się tak szamotać, tkwiąc w takim klinczu, czy będzie jakiś przełom? Bywa, że organ wykonawczy - nie mogąc porozumieć się z radą - występuje o referendum odwoławcze względem niej albo też sam ustępuje ze stanowiska.

- Jeżeli chodzi o złożenie przeze mnie rezygnacji, to nie biorę tego pod uwagę – jestem zadowolona z efektów sześciu lat mojej pracy wspólnie z pracownikami urzędu, miejskich jednostek i wspierającymi mnie radnymi. Jestem bardzo dobrze oceniana przez mieszkańców, gmina się rozwija. Dlaczego miałabym rezygnować? Nie widzę powodów.

Wynik plebiscytu i oddane na mnie głosy przez mieszkańców są dla mnie wsparciem i jednocześnie zapewnieniem, że nie powinnam składać rezygnacji.

Pragnę podziękować wszystkim mieszkańcom za oddane głosy, za docenienie mojej pracy, pracowników urzędu, miejskich jednostek i wspierających mnie radnych. Należy podkreślić, że zarządzanie gminą jest pracą zespołową. Wspólna odpowiedzialność i wspólne sukcesy... Dla mnie oddane głosy mieszkańców są pozytywną oceną: gmina rozwija się i jest właściwie zarządzana.

Pragnę nadmienić, że to nie ja, lecz radni z klubu „Wspólnie dla Lędzin” rozpoczęli wojnę przeciwko mieszkańcom. I to do nich teraz należy refleksja i zastanowienie się nad swoimi działaniami.

A co do referendum w sprawie odwołania rady... Można sobie o czymś takim tylko pomyśleć, ale na to trzeba mieć pieniądze, a my ich nie mamy. Po drugie: nie wiadomo, czy frekwencja w tym referendum byłaby wystarczająca, aby było ono skuteczne.

Cały czas wierzę, że rada w końcu się zreflektuje... Trzeba myśleć pozytywnie i nie poddawać się.

I z tą wiarą wybiera się pani na czwartkową sesję?

- W tym akurat przypadku nie robię sobie wielkich nadziei. Trzeba racjonalnie patrzeć na sytuację. Natomiast, tak jak powiedziałam, jeśli rada nie przyjmie budżetu, to przejmuje to RIO. A my dalej działamy na prowizorium.

Zobacz naszą najnowszą "Moc opinii" o kryzysie transportu publicznego

 
KOMENTARZE0

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!