PARTNERZY PORTALU

Premier Morawiecki rozbudził nadzieje samorządowców na lepsze jutro

Premier Morawiecki rozbudził nadzieje samorządowców na lepsze jutro
Marek Wójcik liczy, że będą następne spotkania z premierem Morawieckim. I to cykliczne (fot. ZMP).

- Jeśli miałbym krótko podsumować spotkanie z premierem, to 1/3 spraw została załatwiona, 1/3 obiecana, że będzie załatwiona, a 1/3 w ogóle nie dotknęliśmy - mówi Marek Wójcik, sekretarz Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Samorządowcy długo o to spotkanie zabiegali. I wszystko wskazuje na to, że się nie zawiedli. Nie wszystkie problemy udało się jednak rozwiązać. Rozmowy mają być kontynuowane.




  • - Dziękujemy bardzo panu premierowi za spotkanie, a wiceministrowi Pawłowi Szefernakerowi, że do niego doprowadził - mówi Marek Wójcik.
  • Ceny ogrzewania w lokalach komunalnych nie powinny wzrosnąć, premier będzie interweniował w tej sprawie.  
  • Będzie wyższa kwota refundacji pobytu dzieci ukraińskich w przedszkolach. Tym razem to już nie 412 zł, a 830 zł miesięcznie na dziecko.
  • Mimo to subwencjonowanie funkcjonowania przedszkoli to jeszcze pieśń przyszłości, tak jak zmiana źródeł finansowania jednostek samorządu terytorialnego.

Zarzuciliście premiera swoimi problemami. Chyba wszystkie kwestie, o których była mowa na posiedzeniach Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego (KWRiST), zostały poruszone. Jaka była odpowiedź premiera?

Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacji, sekretarz KWRiST: - Przede wszystkim to było potrzebne spotkanie i dobrze, że się odbyło. Dlatego dziękujemy bardzo panu premierowi za nie, a panu wiceministrowi spraw wewnętrznych i administracji Pawłowi Szefernakerowi, że do niego doprowadził. Bo ono miało wymiar prawie historyczny.

Jeśli miałbym to spotkanie krótko podsumować, to 1/3 spraw została załatwiona, 1/3 obiecana, że będzie załatwiona, a 1/3 w ogóle nie dotknęliśmy. Oczywiście to można interpretować różnie, ale na pewno cieszymy się z tego spotkania i na pewno chcielibyśmy, żeby te spotkania były kontynuowane. Nawiasem mówiąc, zaproponowałem panu premierowi, żebyśmy każde następne spotkanie zaczynali od przeanalizowania tego, co się zdarzyło od ostatniego.

Tych problemów faktycznie było dużo, ale i tak nie wszystkie. Zależało nam na tym, żeby pan premier dowiedział się o naszych problemach i żeby każda korporacja powiedziała o tym, co jest dla niej ważne, a jednocześnie, żeby były to sprawy istotne dla wszystkich samorządów. Więc jeśli np. prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego Jarosław Górczyński z zarządu Związku Miast Polskich mówił o cenach w energetyce, to nie tylko w swoim imieniu, ale w imieniu wszystkich samorządów. Jeśli była mowa o zdrowiu, o czym mówił starosta poznański Jan Grabkowski, to dotyczyło to nie tylko powiatów, ale również szpitali wojewódzkich czy miejskich. Więc zgłaszane problemy miały wymiar horyzontalny. Gdy mówiliśmy o domach pomocy społecznej, to również w kontekście wszystkich samorządów. Podzieliliśmy się rolami.

Czytaj także: Samorządowcy rozmawiali z premierem o finansach, wsparciu ciepłowni i uchodźcach

Powiedział pan, że 1/3 spraw została załatwiona. Które?

Najpierw muszę wyjaśnić, że sprawa „załatwiona”, to taka, w stosunku do której udało nam się uzyskać rozstrzygnięcie lub daleko idącą deklarację jej rozwiązania.

Wśród tych załatwionych wymieniłbym przede wszystkim kwestię energetyki cieplnej. Przedstawił ją prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego, a chodzi o to, żeby lokatorzy mieszkań komunalnych mieli jesienią ciepło, żebyśmy nie musieli wyłączać im ogrzewania. Taka perspektywa rodzi się w sytuacji, kiedy miał węglowy z 300 zł zdrożał do 1600 zł, a więc 5 razy; do tego przedsiębiorstwa ciepłownicze muszą dokupywać certyfikaty CO2, które w 2017 r. kosztowały 4 euro, a teraz 83 euro. Chcielibyśmy móc kupić ten miał węglowy po obniżonej cenie lub żeby ktoś nam ten zakup zrekompensował. I pan premier to obiecał. Przyznał, że trzeba pomóc samorządom w zakupie tego węgla, uwzględniając jednocześnie fakt, że niektóre samorządy kupiły już go drożej.

Czy w sprawach edukacji udało się wam też coś załatwić?

Nie bardzo. W imieniu samorządu kwestie edukacji przedstawił burmistrz Grzegorz Cichy, przewodniczący Unii Miasteczek Polskich. Wymienił kilka naszych propozycji, w tym przede wszystkim te dotyczące zwiększenia subwencji oświatowej i konieczności uregulowania kwestii finansowania przedszkoli, a także rozpoczęcia dyskusji na temat tego, czy rząd nie powinien wziąć na siebie wypłat wynagrodzeń nauczycieli. Mówił też o likwidacji dodatku wiejskiego, o konieczności rozważenia likwidacji małych szkół, a także ustalenia minimalnego standardu, który powinien się pojawić, jeśli chodzi o wielkość oddziału - żeby wysoko wykwalifikowany nauczyciel dyplomowany nie musiał prowadzić zajęć z czwórką dzieci w klasie, bo tu pojawia się pytanie, na ile jest to efektywne i racjonalne, gdy chodzi o wydatkowanie środków publicznych.

Uczestniczący w spotkaniu wiceminister Dariusz Piontkowski odniósł się do tych postulatów w starym stylu. Stwierdził, że wszystko jest dobrze, bo mamy coraz większą subwencję, coraz wyższe dochody i powinniśmy dopłacać do edukacji. Innymi słowy, nic nowego się tu nie pojawiło. Mam jednak nadzieję, że w toku prac zespołu ds. monitorowania wydatków oświatowych te sprawy jakoś ruszą. Bo mamy dyskutować o przedszkolach. Mogę powiedzieć, że sprawy oświaty zajęły nam sporo czasu i były kontynuowane również po wyjściu premiera.

Wygląda na to, że wychodzenie z tego problemu będzie procesem długotrwałym. Proszę mi powiedzieć, czy postulat zwiększenia dotacji na dzieci z Ukrainy, które znalazły się w przedszkolach, został przyjęty? Chodzi mi o podniesienie miesięcznej stawki z 412 zł do 830 zł oraz nieróżnicowanie na gminy małe i duże?

Całe spotkanie zaczęło się od problemu uchodźców ukraińskich i przedszkoli. Pan premier powiedział, że będzie na to 70-80 mln zł i te pieniądze dostaniemy.

Więc będzie podwojenie kwoty na ten cel?

Protestuję przeciwko takim słowom. To nie będzie podwojenie kwoty, tylko jej wyrównanie do rzeczywistych kosztów. Jako samorządy ponosimy koszty, które są o wiele większe, niż wynika to z zastosowanego algorytmu. Pan premier wyraźnie zadeklarował, że te pieniądze będą. Takie deklaracje padały już z ust ministrów - mówili o tym minister Przemysław Czarnek i wiceminister Paweł Szefernaker - a teraz mamy obietnicę premiera, że za okres od 24 lutego do 30 czerwca wpłynie 70-80 mln zł dodatkowych pieniędzy na dzieci w przedszkolach.

Więc 830 zł jest zapewnione. Czy udało się również załatwić tę drugą kwestię – subwencjonowanie polskich przedszkolaków?

Tu pojawiała się tylko deklaracja, że będziemy o tym rozmawiać. W tej kwestii jest coś czarodziejskiego – mianowicie relacja między MEiN i MF, które zarzucają sobie blokowanie środków, ale nic z tego nie wynika. Więc ten kanał komunikacji jest do odkrycia.

Proszę wobec tego powiedzieć, czy ta dotacja do przedszkolaka będzie teraz jednakowa?

Tak. Taka sama dla wszystkich samorządów. Trzeba uwzględnić to, że największy wysiłek poniosły duże miasta. Więc w tej kwestii nie będzie różnic. Dlatego dziękuję wiceprezydent Warszawy Renacie Kaznowskiej, że dostarczyła nam tak silne argumenty na to spotkanie.

Czytaj także: NSA: Rada gminy nie może ustalać liczebności uczniów w klasach

Więc trzy kwestie są załatwione. Rozumiem, że można do tego dorzucić obietnicę zmiany wymogów dla projektów strategicznych realizowanych w ramach Polskiego Ładu?

Nie, a skąd panu to przyszło do głowy?

Takie były wasze oczekiwania, dlatego pytam.

Jeśli chodzi o tę kwestię, to nie kto inny, jak wiceminister finansów Sebastian Skuza wymienił te elementy, które sygnalizowaliśmy od dawna. Oczywiście ta sprawa stanęła na spotkaniu i to w dość ciekawy sposób. O problemie mówił Eugeniusz Gołembiewski, burmistrz Kowala, który w ramach pierwszej transzy programu dostał 5 mln zł na budowę centrum społeczno-kulturalnego. Zrobił przetarg i najniższa oferta opiewała na 13,5 mln zł. Czyli gmina Kowal, jeśli chciałaby zrealizować ten projekt, musiałaby dołożyć z własnych środków ok. 8,5 mln zł, których oczywiście nie ma. Siedziałem obok premiera, więc gdy burmistrz o tym mówił, podsunąłem mu liczby. Premier był zaskoczony.

I?

W tej kwestii ciągu dalszego nie było. Mamy dostać raport BGK, z którego będzie wynikało, ile tych projektów zostanie zrealizowanych. Niestety, coraz więcej sygnałów dociera, że nie będzie ich dużo.

Mówi się, że ich liczba tylko nieznacznie przekroczy 50 proc.

Zobaczymy, ile to będzie, po otrzymaniu raportu. Trzeba jednak pamiętać, że niewykonanie tych projektów oznacza wielorakie, negatywne skutki nie tylko dla samorządów. Bo nie zrealizujemy projektów, a więc przedsiębiorcy nie zarobią, nie zapłacą CIT-u, pracownicy nie będą mieli pracy, więc nie zapłacą PIT-u, towary i usługi na wykonanie projektu nie zostaną zakupione, w związku z tym do budżetu państwa nie wpłynie VAT. Więc i budżet państwa dostanie po kieszeni, a jakość życia mieszkańców się nie poprawi. Więc po to, żeby nie było takiej mnogości „nie”, trzeba pozwolić na lekkie korekty, które spowodują, że niezrealizowanych projektów będzie mniej, niż pokazują to dzisiejsze prognozy.

Czy jakaś konkluzja z tego wynikła?

Będziemy rozmawiali. Umówiliśmy się z wiceministrem Skuzą, że będziemy kontynuowali rozmowy dotyczące tego, w jaki sposób mają być kształtowane dochody, co ma się zmienić, jeśli chodzi o luzowanie art. 242, 243 u.f.p., bo była taka deklaracja.

A najważniejsza kwestia, czyli źródła finansowania działalności jednostek samorządu terytorialnego? O tym też rozmawialiście?

Tak. Poruszyliśmy dwie sprawy. Pierwsza to nasz udział w podatku ryczałtowym, ponieważ Polski Ład zdecydowanie zachęca do tego, żeby osoby prowadzące działalność gospodarczą przechodziły na ryczałt i schodziły z PIT-u. I tu pojawiła się deklaracja, że będziemy o tym rozmawiali. Wiceminister Skuza we wcześniejszych rozmowach mówił, że byłoby to możliwe od 1 stycznia 2024 r., ale nas to nie zadowala. Chcielibyśmy, aby te zmiany nastąpiły od 1 stycznia 2023 r.

Druga sprawa dotyczy wpływów z PIT. Już jest sprawozdanie z wykonania budżetu państwa za rok 2021, w tym budżetów samorządowych, i wiemy, ile faktycznie spłynęło do nas pieniędzy z tego podatku w roku ubiegłym oraz ile ich dostaniemy na koniec roku, bo to wynika z nowej formuły przekazywania pieniędzy z PIT. I różnica między tymi kwotami wynosi 880 mln zł. Czyli samorządy z podatku dochodowego od osób fizycznych dostaną w tym roku mniej pieniędzy niż w roku ubiegłym, mimo że do budżetu państwa z PIT wpłynie ich dużo więcej niż rok temu. To według nas jest nie do przyjęcia. Dlatego oczekujemy, że pan premier, który mówił wcześniej, że tak się nie powinno zdarzyć, znajdzie sposób na to, żeby nam te straty wyrównać. O to jest duża batalia, również moja osobista.

Tę sprawę zamierzam drążyć do szczęśliwego finału jeszcze w tym roku. Ponieważ w przyszłym będzie już za późno.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!



Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami portalu

Podaj poprawny adres e-mail
W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych.
Informujemy, że dane przekazane w związku z zamówieniem newslettera będą przetwarzane zgodnie z Polityką Prywatności PTWP Online Sp. z o.o.

Usługa zostanie uruchomiania po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.

W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.
Musisz zaznaczyć wymaganą zgodę


×
KOMENTARZE (1)

  • obiecanki+, 2022-06-23 13:16:12

    ale naiwni..jemu jeszcze wierzą??????

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!